Uniwersytet milczących profesorów
Destrukcję figury intelektualisty zaangażowanego, biorącego czynny
udział w debacie publicznej, widzi Furedi w kompromitacji Prawdy, Idei,
w filisterskiej rewolcie przeciwko światu kultury. Etos filisterstwa
opanowujący świat akademicki i głęboko zakorzeniający się w przestrzeni
publicznej, przemawiający przez masmedia, instytucje społeczeństwa
obywatelskiego, wśród elit, jak i wśród innych warstw, strukturalnie
uniemożliwi istnienie figury intelektualisty. W klimacie jaki nastał
nie jest w stanie wykiełkować ani przetrwać myśliciel zaangażowany.
Filisterski etos traktuje dokonania intelektualne w sposób
instrumentalny. Wartości mają wartość o tyle o ile przejdą test
praktyczności, jeśli znajdują zastosowanie dla rynku i technokratów.
Poszukiwanie Prawdy dla samej prawdy, dla samego poznania, uznawane
jest za elitarne, za ?niestosowny średniowieczny przesąd?. Prawdzie
została odebrana wartość sama w sobie, podważona przez postmodernizm
ulokowano ją w świecie fikcji. Podobnie jak wszelkie produkty kultury
duchowej ? okazały się bajkami klasy wyższej, elity, która przy pomocy
mitów legitymizowała swoje panowanie jak też utrzymywała w ryzach masy
odrzucone podczas selekcji edukacyjnej. Dokonania postmodernizm okazały
się komplementarne z etosem filisterstwa. Nic już nie ma wartości, nic
nie jest warte życia. Bić się o idee nie jest przejawem rozumu, ale
nierozumu. Zakładać, że idee mają znaczenie inne niż instrumentalne to
być we władzy iluzji.
Etos filisterski nie oznacza niechęci do wiedzy, ale jedynie do
kultury, do wiedzy, która ma głębszy sens niźli tylko użytkowy. Wiedza
w świecie zdominowanym przez perspektywę wąsko praktyczną,
konkretno-sytuacyjną świadomość, przybiera postać towaru. Podzielona,
wyabstrahowana, oczyszczona ? doskonale nadaje się do wchłonięcia i
użycia. Nie powodując efektów ubocznych w samym użytkowniku. Wiedza w
społeczeństwie opartym na wiedzy staje się czymś zewnętrznym wobec
tegoż społeczeństwa. Czymś poręcznym, mającym służyć karierze
zawodowej, doskonalić nie tyle człowieka, co umiejętności zawodowe.
Nikt już nie poddaje się edukacji dla Muz, ale dla Mamony. Ten zwrot w
praktyce edukacyjnej okazuje się zdaniem Autora destrukcyjny ? tworzy
wyspecjalizowanych barbarzyńców.
Etos filisterski nie lubi się przemęczać, lubi świat prosty i
użyteczny. Toteż wraz z wzrostem znaczenia instrumentalnej wiedzy, wraz
z uznaniem standardów kulturowych za arbitralnie narzucony luksus klas
wyższych, nastąpiło zaniżanie poziomu. Równanie w dół, udostępnianie
najmniejszym wysiłkiem wyższego wykształcenia szerokim masom.
Wszystkim. Niezależnie czy tego chcą czy nie.
Dążenie współczesnych elit do udostępnienia wyższego wykształcenia
całości społeczeństwa, nastawienie się na inkluzję, jest według Furedi,
niedemokratyczne, jak również nie przyczynia się do partycypacji w
kulturze. Autor nie potępia samej idei demokratyzacji dostępu do
wyższego wykształcenia, jest jak najbardziej za usuwaniem przeszkód,
tylko że przeszkód mających charakter ekonomiczny lub wynikający z
dyskryminującego prawa, tymczasem potępia obniżanie standardów,
eliminację treści mogących stanowić trudność dla klientów instytucji
edukacyjnych. Zaniżanie poziomu, likwidowanie tematyki wymagającej
znaczącego wysiłku, jest sprzeczne z samym poznaniem, z zawłaszczaniem
zastanej kultury. Furedi uważa, że przygoda intelektualna jest wyprawą
pełną trudu, przeszkód, które można przekroczyć tylko ciężką, niekiedy
bardzo nieprzyjemną, pracą. Na szlakach poznania spotykamy to co inne,
obce, nie pasujące do prywatnej wizji świata i siebie. Obce co wkracza
w nas, podważa nasze opinie. Niekiedy bardzo nieprzyjemnie. Toteż
pragnienie elit by uczynić proces kształcenia miłym i sympatycznym, w
którym nikt nie czuje się urażony i nikt się nie męczy, może uzyskać
spełnienie tylko pod warunkiem zniesienia samego poznania. Miło i
przyjemnie, tyle że w pustce, na pustyni znaczeń, cmentarzu wartości.
Furedi zauważa, że ideologia inkluzji i jej praktyka nie zastanawia się
nad tym, w co włącza się ludzi. Nie następuje podniesienie kultury
umysłowej i duchowej obywateli przechodzących przez wyższe szkoły, nie
otrzymują oni żadnych kompetencji w wyniku zdobycia formalnego
wykształcenia. Inkluzja okazuje się oszukaństwem, gdyż zamiast
udostępnić kulturę szerokim masom, niszczy kulturę w imię dostępu.
Społeczeństwo nie zostało uznane za godne udziału w sferze ducha, w
świecie idei. Praktycy polityki inkluzji traktują przedmioty swoich
zabiegów jak dzieci, jak jednostki niezdolne do poznania, twórczości
myślenia. Samo żądanie takiej formy inkluzji nie zostało wniesione
przez jakiś ruch społeczny, ale przez elity. One stworzyły ideologię,
którą według administratorów wyznają masy.
Upadek standardów, kompetencji kulturowych ma według Furedi wpływ nie
tylko na życie naukowe. Uczynienie z kultury rzeczy nieistotnej, z
procesu edukacyjnego jedynie kształcenia wąsko specjalistycznego,
zawodowego, w którym obniża się standardy, powoduje upadek obywatela.
Etos filisterski unicestwia również etos demokratyczny. Mamy nową
elitę, która pod płaszczykiem polityki inkluzji, utrzymuje
społeczeństwo w stanie dzieciństwa, nie pozwalając tym samym na
wytworzenie się kultury obywatelskiej, realizację ideałów
demokratycznych. Polityka czasów filistrów chroni się pod językiem
technicznym, zarządzającym, indywidualizującym problemy społeczne.
Mikropolityka skrywa swoją istotę, staje się nieprzejrzysta, unika
kontroli społecznej, tym samym reprodukując elitę panującą,
prywatyzując problemy polityczne, redukując je do problemów
terapeutycznych. Jednostka staje się winna swojej sytuacji
egzystencjalnej. Czyniąc z demokracji oligarchię. Władzę technokratów,
menadżerów, ukrytą za fasadą wyborów, pozornej debaty w stylu talkschow
i gabinetów psychologicznych dostępnych dla wszystkich winnych.
Refleksja starająca się ująć system w jego totalności stała się
niemożliwa. Została uniemożliwiona przez system edukacyjny w pozornie
demokratycznym wydaniu.
A to wszystko dzieje się przy milczącej aprobacie intelektualistów.
Osób, które zawsze krytycznie podchodziły do rzeczywistości, starały
się ją zmienić. Zresztą, stwierdza Autor, na wojnę idei już za późno.
Za późno na czytanie i pisanie takich książek.
Wydaje się, i Autor jest tego niejako świadom, za późno na krytykę z
pewnych pozycji, z fortec dawno zburzonych. Pisanie ?prawda? wielką
literą nie przywróci jej autorytetu i sensu. Idee by znowu mogły mieć
wartość, by opowieść Furedi mogła być zaklinaniem przyszłości a nie
pieśnią przeszłości muszą znaleźć odpowiednie środowisko i zmierzyć się
z krytyką. Stoczyć bitwę na polu samej teorii, a tego Autor się nie
podejmuje. Starając się czerpać blask z dogasającej gwiazdy ? białego
karła.
Podobny zarzut uniku można odnieść do krytyki selekcyjnej i
reprodukującej porządek klasowy roli instytucji edukacyjnych, jak i
samej arbitralności kulturowej. Dokonania teoretyczne krytyków edukacji
wskazują, że kładzenie samego nacisku na ekonomiczne nierówności w
dostępie nie wyczerpuje problemu. Mit równych szans nie uwzględnia
specyfiki procesu edukacyjnego, który sam w sobie jest hierarchizujący
i stanowi spektakularną formę marnowania czasu przez Panów, forma
reprodukcji i produkcji wiedzy ugruntowana jest na wolności od pracy
zarobkowej. Furedi tak samo jak ?populistyczne elity? nie stara się
rozpatrzyć do czego dostosowuje proces edukacyjny. Zakłada, że kultura
ma wartość uniwersalna, że prawdy których naucza są obiektywne i mają
charakter emancypacyjny. Nie jest to takie oczywiste.
Problematyczna wydaje się sama figura intelektualisty jako osoby
przekraczającej partykularne interesy. Ma on występować w imieniu
całego społeczeństwa, wartości jako takich. W tym przypadku wydaje się,
że z intelektualistami pożegnaliśmy się już dawno. W chwili, gdy dobro
wspólne uległo problematyzacji, ukazało swój polityczny charakter, jako
właśnie legitymizacja interesu partykularnego. Również wielu aktywnych
i szlachetnych intelektualistów po stronie lewicy musiałoby opuścić
grono intelektualistów, w chwili gdy związali swoje działanie z ruchem
robotniczym. A poza tym, może ten intelektualista nie jest znów taka
szlachetna figura, tylko mały bądź większy tyran, który uważa, że wie
jak ludzie powinni być, gdyż jako jedyny opuścił jaskinie?
Chociaż słuszną jest krytyka komercyjnej zmiany edukacyjnych, czy
szerzej całej kultury, jej infantylizacja, pozorność wyzwolenia,
spłycenia debaty publicznej, śmierć obywatela i klasycznej polityki,
panowania przeciętności i banalizacja życia, zwrócenie uwagi, że wciąż
elity rządzą pomimo antyelitarnej retoryki, że ludzie wciąż są
przedmiotem administracyjnej kontroli, która zamiast się zmniejszać
stale się zwiększa, to pomimo tych słusznych słów, jest to krytyka
osoby zaklętej w solidnej kulturze mieszczańskiej. Tym samym nie jest
zdolna wygenerować program realnych zmian, co najwyżej może się
opowiadać za restauracją poprzedniego porządku. A tamten niewiele był
lepszy od tego.
Frank Furedi, Gdzie się podziali wszyscy intelektualiści?, tłum. Katarzyna Makaruk, Warszawa, 2008.
16
Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Redakcja portalu 23 Sierpień 2021
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana
~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21
Ku reformie szkół średnich - część I
~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14