Imię i nazwisko:
Adres email:

Teoria umysłu a toksyczne dzieciństwo

Marzena Żylińska, 29 Listopad 17

Można urodzić się w najlepszym czasie i najlepszym miejscu, można mieć prawie wszystko, by móc wieść dobre, szczęśliwe życie, ale trzeba jeszcze trafić na właściwych ludzi.
 

Właśnie skończyłam czytać pierwszy z kilku tomów autobiograficznej powieści Karla Ovego Knausgårda „Moja walka”. Ponad pięćset stron, na których autor opisuje kilka epizodów ze swojego życia, do tego epizodów, które trudno uznać za porywające. Ot życie chłopca, a potem młodzieńca na norweskiej prowincji. A jednak jest to książka niezwykle wręcz poruszająca i wciągająca. Knausgård to czarodziej, który za pomocą słów tworzy pełnokrwisty, realny świat, dając czytelnikowi wrażenie, że razem z autorem siedzi w kuchni, słyszy i widzi, co się dzieje i co najważniejsze, czuje obecne tam emocje. „Moja walka” to książka niezwykła i warta polecenia. Mogłabym dużo napisać o sposobie pokazywania świata, o rodzaju narracji, o języku i o wielu aspektach mniej i bardziej formalnych, o których pisze się w recenzjach. Ale ja nie chcę pisać recenzji, ja chcę poprosić, żebyście tę książkę przeczytali, szczególnie jeśli jesteście rodzicami lub nauczycielami. Chciałabym skierować Waszą uwagę na jeden wątek, wątek dla Knausgårda kluczowy, na relacje między dorosłymi i dziećmi. Ojciec Karla Ovego i jego młodszego brata to człowiek żałosny, którego celem było wychowanie synów na porządnych ludzi. Czy mu się to udało? Książka jest o tym, co osiągnął.
 

 

Karl Ove pisze o nim tak:
 

Ale tak, jak nasz współudział w posiłku otwierał tę śluzę wolności, tak stopień obecności taty regulował jej wielkość. Jeśli tata był poza domem lub w swoim gabinecie, gadaliśmy głośno i swobodnie, gestykulując tak zamaszyście, jak tylko chcieliśmy; jeżeli wchodził po schodach automatycznie ściszaliśmy głos i zmienialiśmy temat rozmowy, gdy rozmawialiśmy o czymś, co jak przypuszczaliśmy, nie będzie mu odpowiadało; jeśli wchodził do kuchni, w ogóle przestawaliśmy się odzywać, siedzieliśmy sztywni i wyprostowani, jakby zatopieni w myślach o jedzeniu, jeżeli natomiast usiadł w salonie, dalej rozmawialiśmy, ale już ciszej i ostrożniej.


(str.25)

 

Coś w sposobie, w jaki szedł po podłodze, kazało mi spuścić głowę. Yngve zrobił to samo. Tata wkroczył do kuchni, podszedł do stołu, nachylił się bez słowa i mocno zamknął okno.
– U nas wieczorami okna są zamknięte – oświadczył.
Yngve kiwnął głową.
Tata spojrzał na nas.
– Kończcie już – powiedział.
Dopiero, gdy znów usiadł w salonie, popatrzyłem na Yngvego.


(str. 28)

 

Dobranoc , tato – powiedziałem.
– Dobranoc.
– W wieczornych wiadomościach na pewno pokażą to samo zdjęcie. Pomyślałem, że ci o tym powiem, żebyście oboje z mamą mogli je zobaczyć.
– Jakie zdjęcie? – spytał.
– Twarzy.
– Twarzy?
Musiałem stać z otwartymi ustami, bo tata nagle opuścił żuchwę, rozdziawiając usta, co jak wiedziałem, miało naśladować moją minę.
– Tej, o której ci mówiłem.
Zamknął usta i wyprostował się, nie spuszczając ze mnie wzroku.
– Dość już gadania o tej twarzy – oświadczył.
– Dobrze.


(str. 28)

 

Mój ojciec wypełniał pomieszczenia niepokojem, matka łagodnością, cierpliwością i melancholią…


(str. 132)

 

Nagły wstyd był w moim dzieciństwie jedynym uczuciem, jakie pod względem intensywności mogło się mierzyć ze strachem, oczywiście obok nagłej wściekłości, a wszystkie te trzy emocje łączyło to, że sam jakby w nich ginąłem. Liczyło się tylko to uczucie.Kiedy więc się odwróciłem i poszedłem z powrotem do swojego pokoju nie widziałem nic.


(str. 33)

 

Często powtarzał, [Ingve, młodszy brat Karla Overgo] że tata kompletnie zniszczył jego wiarę w siebie, że kilkakrotnie upokorzył go tak, jak tylko on potrafił i miało to wpływ na długie okresy w jego życiu, kiedy utwierdzał się w przekonaniu, że nic nie umie, że nic nie jest wart. Ale były też inne okresy, kiedy wszystko szło dobrze, płynnie, bez żadnych wątpliwości. Z zewnątrz zauważało się tylko te ostatnie.

Tata oczywiście miał wpływ również na moje postrzeganie siebie, ale może w inny sposób, w każdy razie ja nigdy nie miałem okresów zwątpienia, po których następowały okresy wiary w siebie. Wszystko było przez cały czas przemieszane, a wątpliwości, charakteryzujące tak dużą część mojego świata mysli, nigdy nie kierowały się ku temu, co wielkie, tylko zawsze ku temu, co małe, ku temu, co miało związek z najbliższym otoczeniem, z przyjaciółmi, znajomymi, dziewczynami, z ludźmi, którzy w moim przekonaniu zawsze nisko mnie cenili, uważali za idiotę, te wątpliwości we mnie płonęły codziennie, …


(str. 448)

Na ostatnich stronach pierwszego tomu, gdy Karl Ove przyjeżdża do domu na pogrzeb ojca, można znaleźć taki fragment:
Napisałem tę książkę dla taty. Nie wiedziałem o tym, ale tak było. Napisałem ją dla niego. Odłożyłem kartki, wstałem i podszedłem do okna.
Czy tata naprawdę tyle dla mnie znaczył?
O tak, owszem.
Chciałem, żeby mnie zauważył. 
Bo to jeszcze nie było wszystko.
Chciałem też pokazać, że jestem od niego lepszy. Większy. A może po prostu chciałem, żeby był ze mnie dumny? Żeby traktował mnie z szacunkiem?


(str. 538)

Karl Ove urodził się w dobrym czasie i w dobrym, pięknym miejscu. Mieszkał z rodzicami i bratem w pięknych domach, z pięknymi ogrodami, na skraju wsi, bo cenili sobie ciszę i kontakt z przyrodą. W pobliżu były jeziora, niedaleko morze i przepiękne fiordy. Karl Ove miał przyjaciół i nie miał problemów w szkole. Jego rodzice i dziadkowie nie mieli żadnych problemów finansowych. Wszyscy byli też zdrowi. Można by pomyśleć: Cóż za szczęśliwy człowiek! A jednak autobiograficzna książka Karla Ovego nosi tytuł „Moja walka”. Bo oprócz wszystkich szczęśliwych okoliczności, w których przyszło mu żyć, mimo kochającej mamy i dziadków, Karl Ove miał jeszcze ojca, który zatruł nie tylko jego dzieciństwo, ale całe jego dorosłe życie, ojca który go krytykował, przedrzeźniał i poniżał. A robił to w taki sposób, że na pozór wszystko było w porządku. Bo przecież ojciec Karla Ovego o swoją rodzinę dbał, spędzał z synami dużo czasu, zabierał ich na narty i nad morze. Zapewne uchodził za wspaniałego i kochającego, choć może nieco surowego ojca. Ale cóż złego może być w odrobinie dobrej dyscypliny? Czyż chłopcy tego nie potrzebują, by wyrosnąć na porządnych ludzi?

Byłam dziś na wykładzie dra Marcina Jaracza, wykład poświęcony był teorii umysłu. W zasadzie teoria ta powinna się nazywać teorią czytania umysłu, bo umożliwia nam tworzenie sobie wyobrażenia o stanie umysłu innych istot. Można powiedzieć, że dzięki rozwiniętej teorii umysłu jesteśmy wstanie „czytać” w umysłach innych ludzi, albo wyobrażać sobie, co mogą myśleć, czuć, widzieć, wiedzieć czy planować. Umiejętność tę w pewnym stopniu rozwinęły również zwierzęta, np. małpy. Prowadzone od wielu lat badania pokazują, że już u małych dzieci możemy mówić o rozwiniętej teorii umysłu. Jak to możliwe, że tak wielu dorosłych nie umie sobie wyobrazić, jak stosowane przez nich metody wychowawcze wpływają na ich dzieci? Czy potrafimy zauważyć, kiedy nasze zachowanie wywołuje u dzieci strach lub stres, kiedy uwagi wywołują gniew lub poczucie wstydu? Czy dostrzegamy, że w naszej obecności boją się przyznać do błędu czy porażki? Czy wiemy, że wprowadzone przez nas zasady blokują ich spontaniczność i niszczą radość życia? Czy umiemy sobie wyobrazić ich strach, ból, wstyd, przygnębienie? Czy zdajemy sobie sprawę z tego, że nasz sposób traktowania dzieci może dać im życiową siłę, ale może też zatruć życie, a przekazaną im przez nas truciznę będą z sobą nosić do końca swoich dni? Karl Ove urodził się w dobrym czasie i dobrym miejscu. Dostał od losu niemal wszystko, dostał nawet niezwykły talent. Ale Karl Ove żałosny nie jest szczęśliwym człowiekiem, bo jako dorosły wciąż musi przekonywać innych (a może tylko ojca?) że jest coś wart, że zasługuje na szacunek i na to, żeby go zauważyć. Czy ten głód z dzieciństwa może kiedyś zostać zaspokojony?

„Moja walka” to powieść autobiograficzna, autor do bólu pozostaje wierny faktom z własnego życia. Warto jeszcze dodać, że ojciec Karla Ovego Knausgårda był nauczycielem.

 


* * *


 
 O autorce:
Marzena Żylińska  

Marzena Żylińska

Zajmuje się metodyką i neuropedagogiką. Jest wykładowcą NKJO W Toruniu, studiów podyplomowych WSG "Neurodydaktyka z tutoringiem", prowadzi blog "Neurodydaktyka, czyli neurony w szkolnej ławce". W licznych publikacjach popularyzuje neurodydaktykę jako interdyscyplinarną dziedzinę nauki, opartą na badaniach mózgu, która stawia sobie za cel stworzenie nowych koncepcji pedagogicznych i inicjuje poszukiwanie przyjaznego mózgowi systemu edukacyjnego. Autorka książek "Postkomunikatywna dydaktyka języków obcych w dobie technologii informacyjnych" oraz "Neurodydaktyka". Jej celem jest stworzenie modelu szkoły, w której uczniowie będą mogli w pełni wykorzystać swój potencjał i rozwijać talenty.

 

Teskt ukazał się pierwotnie na blogu autorki w serwisie www.budzacasieszkola.pl

budząca się szkoła

 

Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



PROFIL
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

Poznaliśmy laureatów I edycji ogólnopolskiego Konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 19 Lipiec 2021

Rusza konkurs "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 10 Maj 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej