Kilka pytań
Najpierw opowiem Wam pewną historię.
Swego czasu mały chłopiec wędrując po plaży podnosił co chwilę jakieś przedmioty z piasku i wrzucał je do morza. Dorosły człowiek zbliżył się do niego i zobaczył, że tymi przedmiotami są rozgwiazdy.
- Dlaczego wrzucasz je do wody? - zapytał.
- Kiedy woda odpłynie, a słońce będzie wysoko świeciło na niebie, wszystkie rozgwiazdy pozostałe na plaży poumierają - odpowiedział chłopiec.
- To bzdura! Jest tysiące kilometrów plaży i miliony rozgwiazd morskich. Nie myślisz chyba, że przez to co robisz, możesz cokolwiek zmienić, że to ma jakiekolwiek znaczenie!?
Mały chłopiec podniósł następną rozgwiazdę, milczał przez chwilę i wrzucił ją do wody i powiedział:
- Dla tej ma.
Kiedy zaczynałem pracę jako trener szkoleń dla nauczycieli, myślałem, że to zadanie, które przy odrobinie dobrej woli da się ogarnąć z łatwością na 100%. Rzeczywistość okazała się jednak zdecydowanie bardziej skomplikowana. Pierwszą barierą staje się zwykle skład osób, które siedzą na sali. Na ogół okazuje się, że nie wszyscy uczestniczą w zajęciach zupełnie z własnej woli. Bywa też, że niektórzy nie do końca wiedzą, po co przyszli na dane zajęcia. Zdarza się też, że jakaś część uczestników pozostaje w jawnym lub częściowo ukrytym oporze wobec tematyki zajęć. W efekcie zaczynają pojawiać się schody. W powietrzu wisi bunt, a jako pierwszą do powieszenia na rei spostrzegana jest zwykle osoba prowadzącego zajęcia J
Myślę, że podobnie jest w przypadku pracy nauczycieli. Ci też przychodzą na lekcję pełni dobrej wiary, że dziś uczniowie będą zachwyceni wspólną pracą, a tu okazuje się, że uczniowie już tak nie myślą. Że jeden nie jest przygotowany, drugi wyraźnie chce nas sprowokować do złego, a kilku pozostałych ma to wszystko po prostu w głębokim poważaniu.
A co się dzieje w poradniach psychologiczno-pedagogicznych czy bibliotekach? Tu na ogół jest lepiej. Osoby zjawiające się w tych instytucjach, zazwyczaj samodzielnie podejmują decyzję o celu złożenia wizyty w ich progach. Na ogół mają też sprecyzowane potrzeby i potrafią nie tylko je wyrazić, ale również próbują skutecznie je egzekwować. Bywa co prawda, że nie zawsze ich potrzeby zgadzają się z zadaniami, które zostały nałożone na owe placówki - zdarza się więc, że i tu pojawia się konflikt.
Większość z nas: nauczycieli, szkoleniowców, psychologów, pedagogów, bibliotekarzy, specjalistów pracujących na rzecz oświaty, nauczycieli - stoi wobec niełatwego obowiązku zaangażowania się w proces zmiany celów oraz sposobów pracy polskiej szkoły. Niełatwego, bo jakaś część z nas wcale nie uważa, że zmiany są rzeczywiście potrzebne. Ba! Bywa, że jedyna ze zmian, o której naprawdę marzymy, to oczekiwanie gwarancji, że już żadnych, ale to żadnym zmian więcej nie będzie. A przecież i tak wszyscy uczestniczymy w procesie poważnej i nieuchronnej zmiany. I to nie jest żadna kolejna reforma, a naszym zadaniem nie jest wdrażanie odgórnie przekazanych rozwiązań. Przed nami coraz wyraźnie zarysowuje się konieczność pokonania postaw mentalnych reprezentowanych nie tylko przez środowisko oświatowe, ale też znaczną część rodziców, a nawet osób nie mających w ogóle do czynienia ze szkołą. Zmiana ta - bez względu na to, czy chcemy, czy nie chcemy jej zaakceptować - i tak dzieje się również bez naszego udziału. Z jednej strony wymusza ją cywilizacja - nowe technologie, globalne ocieplenie, radykalne perturbacje w geopolityce i ekonomii światowej. Z drugiej strony codziennie swoją porcję nowego przynosi najważniejszy podmiot szkolnej edukacji czyli nasz uczeń. Pokolenie postY - ludzie, którzy nie rozumieją powodu, dla którego mają słuchać dorosłych i uczyć się jakiś zupełnie niepraktycznych rzeczy. Coraz częściej też utwierdzają ich w tym przekonaniu ich rodzice. Osoby, które wolałyby widzieć w szkole miejsce spersonalizowanego wsparcia dla ich dzieci, a nie linię produkującą gotowość do udzielania uśrednionych i jedynie poprawnych odpowiedzi na testach. Coraz częściej tym grupom sekundują też dzielnie nauczyciele, którzy również dziwią się, czemu muszą robić to, co im każą, a nie to czym się naprawdę powinni zajmować w swojej pracy.
Uczestniczymy w ważnym wydarzeniu. Pracujemy nad zmianą mentalności. Uczymy się nowego języka. Poszukujemy nowych kompetencji: nastawienia na kontakt, na budowanie relacji, na bycie razem w kontekście wspólnej sprawy. Jedno z pierwszych ćwiczeń wykonywanych podczas zajęć dotyczących zarządzania zmianą - a my przecież w takim procesie uczestniczymy - dotyczy określenia własnej postawy wobec wyzwań, jakie stawia przed nami zmieniająca się rzeczywistość. Jacy jesteśmy? Co ma być widocznym rezultatem (sensem) naszych działań, a co będzie konsekwencją ich zaniechania? Co wyznacza cel strategiczny, a co cele drobne - te, które na bieżąco potwierdzą sens naszej pracy? Co już się udało? Co na pewno uda się w najbliższym czasie? Ot, kilka pytań nad którymi być może warto się zastanowić. Moim zdaniem warto.
* * *
| O autorze: | ||
![]() |
Jarosław Kordziński |
|
|
Tekst zamieszczony na blogu autora http://trenerzypower.pl/blog/ |
||
Podziel się
Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Redakcja portalu 23 Sierpień 2021
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana
~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21
Ku reformie szkół średnich - część I
~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14
.png)