Imię i nazwisko:
Adres email:

Dziecięcy brak kultury

Jarek Żyliński, 05 Sierpień 16

Podchodzę do drzwi szkoły, otwieram je i przepuszczam kilkoro wychodzących dzieci, żadne nie mówi „dziękuję”, choć nie są w żadnym afekcie. Następnie wchodzę do świetlicy, głośno i pogodnie mówię dzień dobry. Żadne z około 15 dzieci nie odpowiedziało. Skąd się bierze taki brak kultury?
 

Pierwsza podpowiedź, rzecz się działa w szkole muzycznej, powtarzała się wielokrotnie. W zasadzie zawsze kiedy tam byłem, a jestem tam 1-2 razy w tygodniu. Czasami jedno, maksymalnie dwójka dzieci reagowała. W innych szkołach publicznych ten odsetek jest nieco większy*.

Wydawałoby się, że szkoła muzyczna, elita, powinno być inaczej, dzieci kulturalnych ludzi. Cóż, zakładam, że w takiej szkole znacznie większy odsetek rodziców widząc taką sytuację pospieszyłby ze zdaniem „Co się mówi?!”. Rzecz w tym, że kulturalne zachowania tego typu nie rodzą się poprzez takie zdania.

Nie chodzi o znajomość zachowań, myślę, że ponad 90% dzieci w wieku szkolnym bez problemu rozwiązało by zagadkę, co zwykle się mówi w danych sytuacjach. Jednak mimo świadomości nie sięgają po takie rozwiązania.

Kultura dzieci bierze się między innymi z uważności na drugiego człowieka, świadomości tego, że on jest, czuje, współistnieje i współżyje w przestrzeni społecznej. Tymczasem coraz więcej dzieci tego nie ma.

Chciałem podkreślić dwa czynniki, które tu mogą mieć bardzo duże znaczenie. Pierwszym jest bycie branym pod uwagę. Dziecko, które jest brane pod uwagę przez dorosłych będzie brało pod uwagę innych. Tutaj właśnie chciałem wskazać na aspekt szkoły muzycznej, w której rodzice dziwią się słysząc, że ktoś może nie zmuszać dzieci do ćwiczeń gry na instrumencie.

Rodzice walczą z potrzebami swoich dzieci, które chciałyby robić co innego (bardzo mała część dzieci ćwiczy codziennie z ochotą, aczkolwiek są takie dzieci). Przez przymus nie biorą ich pod uwagę, albo może raczej biorą je pod uwagę po swojemu, nie zwracając uwagi na to, czego dzieci chcą. Dzieci nie doznając empatii i przechodząc codzienną walkę nie stają się wrażliwsze na potrzeby innych ludzi. Moim (nieprzebadanym, trzeba uczciwie powiedzieć) zdaniem ma to kluczowe znaczenie wobec postawy tych dzieci wobec innych osób. Znacznie więcej jest w nich egocentryzmu, skoncentrowania na sobie, bo skoro nie mogą liczyć na dorosłych, liczą na siebie.

Tym dzieciom brakuje też pewnie woli i inicjatywy. Skoro tak często ktoś jest zmotywowany zamiast nich i jasno mówi co dziecko ma w danym momencie robić, to one same też mają niższy od innych poziom wewnątrzsterowności i inicjatywy.

Oczywiście, że poza sytuacją instrumentu ich rodzice mogą być bardzo troskliwi i ciepli. Aczkolwiek bardzo brutalnie i szczerze mówiąc, skoro tak mocno wierzą w sens przymusu i przełamywania, to owe ciepło jakby ulatuje.

Drugą rzeczą, która nie pomaga w życiu społecznym jest zamykanie dzieci w komórkach. Jak się domyślacie, nie chodzi o komórki na narzędzia, ale efekt jest tak naprawdę taki sam. Dzieci zamknięte w komórkach nie mają kontaktu ze światem zewnętrznym. Są wessane i nie mogą ćwiczyć swoich umiejętności społecznych. W takiej sytuacji nawet nie ma sensu próbować mówić „dzień dobry”. Do takiego mózgu nie dociera nic prócz ekranowych bodźców. 

Oczywiście komórki są po to, żeby rodzice mieli kontakt z dziećmi … kontakt z dziećmi … bardzo śmieszne...

No i oczywiście „ale co mam zrobić, skoro wszyscy mają i dzieci się będą śmiać z mojego dziecka”. Kim są wszyscy? Kto daje te komórki? Kto ma wyznaczyć normy, że to nie jest w porządku? Ja bym stawiał na dorosłych, a zwłaszcza rodziców, ale jeśli o czymś nie wiem – dajcie znać.

Dwie rzeczy, którymi możesz dziecku pomóc w życiu społecznym, w uważności na drugiego człowieka, w prostej empatii. Bierz je pod uwagę. Nie zamykaj go w komórce**.



----------
* Tutaj muszę uczciwie powiedzieć, że nie odwiedzałem w ostatnim czasie liczby szkół nadających się na próbę badawczą, niemniej kilka ich było.
** Oczywiście komórki mają pewien walor społeczny, na ścianach pojawiają się ogłoszenia „zgubiono komórkę HTC, w przypadku znalezienia proszę o oddanie do sekretariatu”.


---------- 
W sprzedaży jest książka "Miłość i Wychowanie" mojego autorstwa. Bez problemu znajdziesz ją w księgarniach. Możesz też do mnie napisać, jeśli chcesz książkę z podpisem :)




* * *


 
 O autorze:
Jarek Żyliński  

Jarek Żyliński

Psycholog wychowawczy, opowiada rodzicom o rozwoju dzieci i mechanizmach związanych z wychowaniem. Używa do tego konsultacji, warsztatów oraz środków medialnych.


W internecie: Facebook

 Tekst pierwotnie ukazał się na Psychoblogu autora na Facebooku

 

Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



PROFIL
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej