Co zrobić, kiedy wpadniesz do króliczej nory, czyli o dysonansie postrzegania świata przez dziecko i osobę dorosłą.
Kiedy Alicja wpadła do króliczej nory, pierwszym problemem, jaki pojawił się na jej jakże niestabilnej drodze (wszak spadała bardzo długo i jednostajnie), był słoik z naklejką „marmolada pomarańczowa”. Dziewczynka chwyciła go, po czym – rozczarowana brakiem słodkiej zawartości – odstawiła go na jedną z mijanych po drodze półek w obawie, czy słoik nie rozbiłby głowy kogoś, kto potencjalnie mógłby znajdować się na dole.
Następnie pomyślała, że już nigdy więcej nie będzie marudziła na spadanie ze schodów, ba! - nawet z samej kamienicy. Zmartwiła się, że jej kot Jacek będzie za nią tęsknił (spadała naprawdę długo), i czy gdyby mógł jej towarzyszyć, smakowałyby mu latające dookoła niej gacki, po czym – znudzona – zdążyła zasnąć.
Kiedy spróbujemy wyobrazić sobie przedstawioną sytuację, w mig pojmiemy paradoks sytuacji. Bo jak to tak, spadać w jakąś nieznaną, tajemniczą przestrzeń bez dna i martwić się o pustość słoika i potencjalnie destruktywne porzucenie go na pastwę prawa fizyki?! Gdzie telefon komórkowy? Alarm?! Ratunku!
Rekacja każdego z nas byłaby prawdopodobnie zbliżona to opisanej powyżej. Dlaczego? Ponieważ znalezienie się nagle w sytuacji nowej, abstrakcyjnej, pozbawiającej gruntu pod nogami – metaforycznie i dosłownie – budzi lęk, który jest niczym innym, jak wyuczonym przez lata nawykiem. Odkąd pierwszy raz wkroczyliśmy za szkolne mury, zewsząd byliśmy (i jesteśmy w dalszym ciągu) bombardowani przez schematy. Odpowiedz na przykładowe pytanie: gdybyś musiał pokolorować pień drzewa, to jakiego koloru byś użył? Oczywiście, że brązowego! ...tylko czy drzewa naprawdę mają brązowy pień...?

Gdybyś przyjrzał się uważniej, nie znajdziesz w żadnym parku takiego zjawiska. Odcienie zieleni, szarości, gdzieniegdzie zczerniałej ziemi – ale brąz? W życiu. W wieku okołoszolnym wręczono nam ów wdzięczny kolor i kazano go sumiennie, konsekwentnie używać. To jedynie przykład; w naszym życiu wiele podstawowych czynności wykonujemy automatycznie, bo tak się nauczyliśmy. Nasze reakcje wynikają z wpojonych schematów. Dla porównania dysonansu między postrzeganiem świata przez osobę dorosłą a dziecko, wystarczy pooglądać prace przedszkolaków. Ich obrazki nie zachowują proporcji, obce jest im pojęcie perspektywy, cienia i rzeczywistości. Nawet człowiek rysowany z profilu będzie miał narysowane dwoje oczu, ponieważ dziecko wie, że człowiek właśnie tyle posiada. Dziecko widzi świat inaczej – w sposób nieskażony schematami, wolny w swoich wyobrażeniach, bez barier i granic w postaci „nie wolno/nie wypada/wypadałoby”.
Dlaczego uświadomienie sobie tego zjawiska jest tak istotne w procesie nauczania? Ponieważ dziecko należy nakłaniać do pracy w sposób interesujący i nienapastliwy. Nauczyciel powinien przed uczniem otwierać horyzonty, nowe furtki, pokazywać świat, ale stać przy tym z boku, obserwować i wspierać. Narzucanie poglądu, że „Słowacki wielkim poetą był!” może jedynie zaszkodzić, a nie pomóc wykształcić pokolenia mądre i samodzielnie myślące.
Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Redakcja portalu 23 Sierpień 2021
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana
~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21
Ku reformie szkół średnich - część I
~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14