Co ma zawierać edukacja w XXI wieku?
Rozumiem szkołę tradycyjną. Wiem po co ona była i widzę jej gigantyczne korzyści. Odpowiadała na potrzeby w określonym czasie. Teraz potrzeby są inne. Jakie? Jaka ta edukacja powinna być teraz, w XXI wieku? Chciałbym Wam opowiedzieć o dwóch drogach, jakie dla nich widzę.
Najpierw się wytłumaczę z tego "rozumienia szkoły tradycyjnej". Kiedyś dostępność do czytania i liczenia, do wiedzy w ogóle, była bardzo niska. Była ograniczona nawet jeszcze w latach 80-90-tych. W takiej sytuacji nauczyciel był postacią niosącą kaganek oświaty*. Dla środowiska w znacznej części analfabetycznego człowiek, który umiał czytać i rachować miał naprawdę świetną przyszłość i do tego ciągnął społeczeństwo do przodu. Szkoła tradycyjna w takiej scenerii ma niezłe uzasadnienie. Tak naprawdę myślę, że w znacznym stopniu wyprowadziła ludzi z analfabetyzmu.
Teraz jest inaczej. Obecny wszędzie tekst powoduje, że dzieci się czytać nauczą same. Wiedza jest dostępna w nadmiarze. Potrzeby są zdecydowanie inne niż choćby te symboliczne dla Polaków 25 lat temu.
Tworząc szkołę od nowa, co zdaje się zaczynamy robić od początku XXI wieku, naszym zadaniem jest najpierw określić potrzeby. Czego dzieci potrzebują idąc do szkoły (albo może do niej właśnie nie idąc). Kiedy myślałem wczoraj nad tym tematem, dostrzegłem dwie drogi edukacji, które moim zdaniem powinny być wiodące.
Droga pasji
Pierwszą ideą jest droga podążania za pasją dziecka/młodzieńca będącego w edukacji. Szczerze mówiąc, jest to idea mi bardziej odległa od drugiej, choć zapewne bardziej podmiotowa, wolnościowa.
W tej wersji szkoła lub edukacja jest przestrzenią, w której dziecko zapalone swoimi zainteresowaniami otrzymuje możliwość ich rozwijania. Tą drogą na swój sposób idą szkoły Montessorri czy wolne szkoły demokratyczne. Tam obserwuje się dziecko i idzie za nim.
Pierwszy etap edukacji polegałby na rozeznaniu. Dziecko otrzymałoby wachlarz możliwości, których doświadczając mogłoby określić swoich zainteresowań i możliwości. Poznawałoby swoje słabe i mocne strony, a czujny dorosły miałby za zadanie pomóc dziecku nie przegapić tego, do czego jest zdolne. Po takim pierwszym kilkuletnim etapie edukacji dziecko byłoby zdolne pójść dalej.
Kolejnym etapem byłyby szkoły mistrzowskie, gdzie dziecko może w tę pasję zagłębić się dużo mocniej, pomijając mniej ważne dla danej dziedziny tematy. Szkoły muzyczne, taneczne, aktorskie, matematyczne, biologiczne, psychologiczne itp. Szkoły, w których dziecko wcześniej niż w wieku 19 lat może kreować w sobie mistrza danych dziedzin. Odnalezienie absolutnego trzonu zainteresowań w pierwszych latach edukacji odjęłoby konieczność motywowania go potem do dalszej edukacji. Drogą pasji dziecko doszłoby do mistrzostwa na swoją miarę. Do bycia ekspertem, który odnajdzie się na rynku pracy dzięki swoim zdolnościom przewyższającym innych dzięki dogłębnemu zrozumieniu tematu.
Tą drogą mielibyśmy do czynienia z dorosłymi ludźmi, którzy kochają swoją pracę i dzięki temu osiągają w niej bardzo dużo. Zwłaszcza, że mieli więcej czasu niż zawodowcy XX wieku by daną dziedzinę zgłębić. Jest to o tyle korzystne, że w wielu dziedzinach jako społeczeństwo wiemy już tak wiele, że ograniczenie się do 5-letnich studiów nie wystarcza. Z kolei wieloletnie staże np. lekarskie powodują, że ludzie mogą zacząć pracować w wymarzonym zawodzie dopiero po 30 roku życia, bo wcześniej uczyli się pisać wypracowania z języka polskiego (a i tak przecież wiemy, jak potem piszą lekarze ;)).
Należy tutaj dodać, że pierwszy etap edukacji dawałby ludziom umiejętność podążania za zainteresowaniami i otwartość, która by spowodowała, że mimo jednostronnego wykształcenia później, nie muszą to być osoby, z którymi o niczym się nie da pogadać. Choć fakt, byłaby to grupa fantastycznych pasjonatów.
Droga umiejętności
Mi osobiście bliższa, tym bardziej, że teraz na co dzień widzę, jak potężny potencjał na rynku pracy mają osoby, które w naokoło tę drogę przeszły.
Chodzi o drogę edukacji, w której ludzie uczyliby się umiejętności potrzebnych w XXI wieku. Tak jak kiedyś było to czytanie i pisanie, tak teraz są to zupełnie inne umiejętności. Marzy mi się tutaj edukacja, w której wiedza pojawia się raczej przy okazji, a liczy się umiejętność jej zdobywania i obracania nią.
Podążam tutaj trochę za myślą Kena Robinsona (filmik na samym dole), który mówi, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć co będziemy wiedzieć i czego potrzebować za 10-20 czy 60 lat. W związku z tym próba wymyślenia dzisiaj co dzieci powinny umieć po szkole "jutro" jest naiwne. Nie wiemy tego. Dlatego wybrałbym drogę dania im umiejętności, które pozwolą sobie poradzić niezależnie od stanu wiedzy, jaki będzie panował na świecie.
Podstawą w takiej edukacji byłaby umiejętność nabywania i obracania wiedzy. Analityczne myślenie, w którym dziecko zdobywaną wiedzę przekuwało by w czyn. Umiejętność zdobywania informacji, które teraz są zdecydowanie bardziej dostępne niż kiedyś, ale umiejętnością jest odnalezienie ich. Zdobycie, a potem wykorzystanie na nowe sposoby, synteza-analiza-synteza-analiza. Człowiek biegły w takiej umiejętności na tę chwilę odnalazłby się w większości firm, jeśli tylko dostałby czas na przyjęcie wiedzy, wobec której te umiejętności miałby wykorzystać.
Ważne by było stawianie i osiąganie celów (w tym momencie kiwają głowami osoby, które miesiącami przeciągają projekty, magisterki, życiowe plany). Koncentracja na nich mimo napływu informacji. Tworzenie hierarchii planów, przewidywania czasu, konsekwencji. Koordynowania elementów.
Ważna by była selekcja i analiza informacji, ponieważ XXI wiek obfituje w ilość informacji nieogarnialną dla nikogo, a do tego w mnogość sytuacji, w której ktoś nas przekonuje, że właśnie to jest dla nas najlepsze, najważniejsze i potrzebne. Umiejętność przepuszczenia ich przez sito swoich potrzeb i ocenienia na poziomie intencji i treści.
Zbyt często teraz się gubimy i wykwalifikowani marketingowcy umieją to bezwzględnie wykorzystać. Jest w tym także umiejętność korzystania z mediów, bo jeśli nie zaczniemy w tym osiągać wyższych umiejętności, to ciąg dalszy papki polityczno-medialnej zacznie mieć bardzo negatywny wpływ w postaci intelektualnego regresu społeczeństwa. Podejmowania globalnych decyzji na podstawie dobrze sprzedanego kłamstwa.
Na końcu, ale bynajmniej nie w hierarchii wartości ("at last, but not least") samodzielność i wiara w siebie połączona z umiejętnościami komunikacyjnymi i czerpaniem z wartości zespołu.
W praktyce byłaby to szkoła, w której nie ma przedmiotów, biologii, historii czy tym podobnych. Byłyby gry, symulacje, rozmowy, projekty. Rozwiązywanie problemów, szukanie informacji, tworzenie, obracanie, zmienianie. Słuchanie ludzi, docieranie do nich, empatia i komunikacja. Jasne, że przy tym pojawiłaby się wiedza, informacje, bo na czymś pracować trzeba i można to dobrać tak, żeby miało to rozwijający wpływ. Niemniej nie to byłoby sednem, ale właśnie owa droga umiejętności.
W tej drodze edukacji szukałbym kompetencji ludzkich, które pozwolą na efektywną współpracę z osobami po tej pierwszej ścieżce. Widziałbym ludzi świadomych, odpornych na presję i manipulację. Umiejących odnaleźć się w zmienności tego świata, szybkich zmianach społecznych.
* * *
Myślę jak skończyć ten mój wywód. Wierzę coraz mocniej w możliwość powstawania nowych szkół, które dążą tymi drogami. Jeśli faktycznie w czyn obróci się projekt, o którym wspominałem, założenia szkoły w 2016 roku, to pewnie ze swojej strony dążyłbym do tej drugiej drogi. Zarazem widzę cudowne połączenie między obiema drogami. W tym wszystkim wierzę mocno, że potencjał jakim są obdarzone nasze dzieci może się rozwinąć tak, jak nam się jeszcze nie śniło i może nawet te drogi, to jeszcze dla nich za mało.
P.S. Zastanawiam się, jak daleko od tych założeń leży podział na szkoły ogólne i zawodowe. Efekt zdecydowanie nie jest ten, o którym myślę.
* To że bywał czasem przy tym apodyktycznym brutalem to już inna sprawa.
* * *
| O autorze: | ||
![]() |
Jarek Żyliński |
|
| Tekst pierwotnie ukazał się na Psychoblogu autora na Facebooku | ||
Podziel się
Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Redakcja portalu 23 Sierpień 2021
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana
~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21
Ku reformie szkół średnich - część I
~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14
