Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


"Koniec złych reform! Teraz!" Polscy nauczyciele walczą o mądre i rozważne reformy w edukacji.

Karolina Krzysik, 18 Maj 12 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj


koniec


Przygasający kaganek oświaty

Debiutująca właśnie w mediach akcja informacyjna nie powinna być dla nikogo zaskoczeniem. Od ponad dekady polskie szkolnictwo nieustannie zmaga się z coraz to nowymi reformami. Ich idea jest szczytna – mają modernizować polską oświatę, wychodzić naprzeciw potrzebom rynku pracy i edukacji, przygotowywać uczniów do wyzwań, jakie stawia przed nimi współczesny świat, wprowadzać polską edukację w sferę cyberprzestrzeni i dostosowywać ją do europejskich i ogólnoświatowych standardów. Tyle o ideach – górnolotnych, ale nierealnych.

W praktyce polskie szkolnictwo nigdy nie było i wciąż nie jest należycie przygotowane na wprowadzenie jakichkolwiek reform. Co więcej reformy te są opracowywane w oderwaniu od realiów współczesnej szkoły, w zbytnim pośpiechu i wprowadzane do szkół w wersji niedopracowanej i wadliwej. Nic więc dziwnego, że szybko na jaw wychodzą wady nowych programów, są poddawane krytyce i w efekcie w niedługim czasie wprowadza się do szkół ich poprawione wersje, równie wadliwe jak poprzednie.
 
 
Niereformowalne reformy

Ciężko znaleźć przykład reformy, która zostałaby opracowana w sposób przemyślany, przez grono specjalistów i kompetentnych osób, która zostałaby dokładnie skonsultowana z przedstawicielami grona nauczycielskiego, którą poddano by konsultacjom społecznym i która wreszcie zostałaby powszechnie uznana za dobry program i zaakceptowana społecznie. 
Z dużą krytyką ze strony środowiska nauczycielskiego spotkały się reformy wprowadzające do edukacji etap gimnazjum, skracające liczbę lat nauki w liceum do trzech, wielokrotnie zmieniana formuła nowej matury, liczne zmiany w podstawie programowej na wszystkich etapach nauki, wprowadzenie zblokowanego przedmiotu „przyroda” w szkole podstawowej, postanowienie o rozpoczynaniu nauki szkolnej przez dzieci w wieku sześciu lat, opcja tzw. ocen opisowych w nauczaniu początkowym. 

W ostatnich miesiącach wielkie emocje budzi reforma w sprawie nauczania historii, o wadze tego problemu świadczą liczne protesty nie tylko środowiska nauczycielskiego, ale też sprzeciw ze strony uczniów, rodziców oraz całego polskiego społeczeństwa. 

Jednym z nielicznych programów rządowych, przeprowadzającym reformę oświatową w sposób relatywnie poprawny jest „Cyfrowa Szkoła” -  program wprowadzany bez pośpiechu, etapowo, wsparty pilotażem i szeroko zakrojoną kampanią informacyjną. Aż szkoda, że trudno się doszukać więcej tego typu przykładów.


Ideał sięgnął bruku?

Obecnemu modelowi edukacji zarzuca się tłumienie w uczniach ich potencjału twórczego i indywidualności, wtłaczanie dzieci w schematyczne myślenie, uczenie szablonowego podejścia do rozwiązywania problemów zamiast pobudzania do samodzielnego myślenia. Coraz częściej można krytykę systemu edukacji znaleźć nie tylko w publikacjach specjalistów oraz w programach medialnych, ale też problem ten jest poruszany w wytworach polskiej kultury masowej.  

Szczególnie ostrej i dogłębnej ocenie system oświaty jest poddawany w popularnym polskim serialu „Ranczo”. Jego twórcy w piątym sezonie analizują szkolnictwo w Polsce i wytykają jego wszystkie wady – nadmierne skupianie się na teorii, nieprzyjazny sposób przekazywania informacji, niedostosowanie programu nauczania do wymagań współczesnego świata, brak przygotowania polskich uczniów do radzenia sobie z codziennymi sytuacjami. Serial w dowcipny i bardzo przystępny sposób pokazuje wiele niedociągnięć polskiej edukacji, ale też i podaje rozwiązania mogące pomóc oświacie wyjść w tego impasu. Ciekawe, czy zostanie ono choćby poddane pod rozwagę w rzeczywistości?


Czemu sprzeciwiają się przedstawiciele ZNP?

Tę potrzebę rozsądnych i mądrych zmian w edukacji dostrzegają przedstawiciele Związku Nauczycielstwa Polskiego, dlatego są przeciwni planowanym reformom w ich obecnym kształcie. Planowane reformy edukacji, przeciwko którym protestują nauczyciele,  mają dotyczyć wprowadzenia nowej podstawy programowej nauczania, nowych ramowych planów nauczania, zmian w kształceniu zawodowym i ustawicznym, wprowadzenia nowej formuły egzaminów zewnętrznych, nowych zasad udzielania pomocy psychologiczno – pedagogicznej przez nauczycieli i zwiększenia stopnia biurokratyzacji szkół.


Wszystkie wady reformy

Podczas konferencji prasowej w Warszawie, która miała na celu propagowanie akcji „Koniec złych reform! Teraz!", prezes ZNP Sławomir Broniarz przytoczył wiele argumentów ilustrujących zasadność i potrzebę prowadzenia tej kampanii wspierającej nauczycieli. Oto najważniejsze zarzuty ZNP w stosunku do reform edukacyjnych wprowadzanych w Polsce, wymienione przez Sławomira Broniarza:
 
  1. Reformy są wymyślane przez polityków i urzędników, natomiast ale odpowiedzialnością za ich wprowadzenie w każdej szkole obarcza się nauczycieli. To wiąże się z dodatkowymi obowiązkami, zadaniami, koniecznością dostosowania do nowych wymagań i standardów. Wszystkie te procesy odbywają się bez żadnego wsparcia.
  2. Konsekwencje źle przygotowanych i wdrażanych w pośpiechu reform ponoszą nauczyciele i uczniowie, czego wyrazem są zarzuty kierowane pod adresem nauczycieli, iż źle przygotowują uczniów do nowych egzaminów, do rekrutacji na studia, że pracują zbyt mało godzin itp.
  3. Reformy wprowadzane przez rząd są nieprzemyślane i wprowadzane w pośpiechu, nie towarzyszy im pilotaż, nie ma też odpowiedniego wsparcia udzielonego nauczycielom, przez co trudno się im zaadaptować do nowych wymagań. Wielkie zmiany, wprowadzane w szybkim tempie obciążają nauczycieli.
  4. Reformy edukacji w Polsce są wprowadzane w systemie „3 x B” – bez koncepcji, bez faktycznego dialogu ze środowiskami, bez wsparcia ze strony państwa. Członkowie ZNP nie są przeciwni reformom jako takim, ale chcą, by były one wdrażane w sposób mądry i odpowiedzialny.
 
 
Marne szanse na zmianę sytuacji

Czy działania ze strony ZNP coś zmienią? Analizując dotychczasową historię zmian w polskiej oświacie, można pesymistycznie przypuszczać, iż niezależnie od protestów nauczycieli, uczniów, rodziców czy też całego społeczeństwa polskiego, reformy i tak zostaną wprowadzone. A potem po niespełna roku czy dwóch latach ich obowiązywania okaże się, że były kolejnym bublem oświatowym i w pośpiechu zacznie się wprowadzać kolejną reformę do reformy, równie nieudaną, jak poprzednia.
 

Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

30 lat wolności - zapraszamy na konferencję dla nauczycieli!

Redakcja portalu 13 Wrzesień 2019

HFPC pyta Ministerstwo Edukacji Narodowej o sytuację uczniów z niepełnosprawnościami

Redakcja portalu 07 Wrzesień 2019

Startuje II edycja Konkursu #cojaczytam

Redakcja portalu 06 Wrzesień 2019

Narodowe Czytanie 2019

Redakcja portalu 05 Wrzesień 2019

Od 2017 r. na skutek konfliktów potroiła się liczba zamkniętych szkół w Afryce Zachodniej i Środkowej

Redakcja portalu 04 Wrzesień 2019


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej