Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


Zawodówki i zawody przyszłości

Jarosław Bloch, 20 Luty 16 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

Po kilkunastoletnim zachłyśnięciu się liceami ogólnokształcącymi, wraca temat techników i szkół zawodowych. Ktoś w końcu zauważył, że „magistrów od niczego” mamy w kraju wielu. W dodatku ci wysoko wykształceni coraz częściej aplikują o pracę znacznie poniżej swego wykształcenia, do której są… nie tak wykształceni jak trzeba… Na to wszystko nakładają się zmiany technologiczne, które generują zupełnie nowe zawody i sprawiają, że do niektórych nie trzeba już tak wielu pracowników. Ministerstwo chce więc stworzyć listę zawodów, które będą potrzebne w przyszłości. Dobrze, ale czy jest w stanie to przewidzieć?
 

W ciągu ostatnich 10 lat powstało wiele zawodów, których nazwy ledwo potrafię wymówić, o których wcześniej nie słyszano. Przy obecnym postępie technologicznym, za 10 lat (na logikę), powstanie szereg kolejnych zawodów o których dzisiaj jeszcze nie wiemy. Z pewnością tych ministerstwo nie jest w stanie wpisać na listę. Pat? Nie do końca. Należy podejść do tematu inaczej. Musimy być wszak elastyczni, bo nasze zawody ewoluują zgodnie z postępem technologicznym i galopującą cyfryzacją. Często nie potrafimy przewidzieć na jakich narzędziach będziemy pracować, lecz przewidujemy jakie umiejętności będą dla tych nieznanych jeszcze narzędzi potrzebne (stąd dobry krok w stronę nauki programowania od pierwszej klasy – ale o tym w osobnym wpisie). Umiejętności finalnych uczymy się często dopiero na stanowisku pracy, do którego powinniśmy podejść z… konkretnymi umiejętnościami.

Niestety problem cyfryzacji naszego życia nie dotyczy jedynie tych pracujących bezpośrednio z komputerami. Bezrobocie technologiczne będzie dotykało wielu pracowników z branż, które zastępowane będą automatami i robotami. Wraz z postępem jest to nieuchronne, bo maszyny wiele czynności wykonają dokładniej od człowieka, minimalizując ryzyko strat i niepowodzeń. Czy dziś jesteśmy w stanie wyobrazić sobie robota kierowcę, kelnera, listonosza, lekarza? Na szczęście (jeszcze) automatyzacja także kreuje miejsca pracy, ale są to już inne specjalności, do których trzeba innych kompetencji. Eksperci ministerstwa powinni zajrzeć trochę w przyszłość. Proponuję zacząć od Młodego Technika: http://www.mt.com.pl/robota-znika-przez-robota

Powinni się też zapoznać z założeniami teorii „końca pracy”, opisywanymi chociażby w książce Race Against The Machine (wyd. w Polsce pod tytułem Wyścig z maszynami): http://ksiegarnia.pwn.pl/Wyscig-z-maszynami,84922024,p.html

Bo szkoda by było wepchnąć tysiące młodych ludzi w szpony bezrobocia, inwestując w zawody, które będą odchodziły w niebyt.

Bezrobocie kreują też nadmierne regulacje na rynku edukacyjnym w Polsce, widoczne szczególnie w postaci szeregu dziwnych kierunków w szkołach policealnych, gdzie uczą specjalności, których… powinniśmy przyuczyć na stanowisku pracy w firmie (ale o tym w osobnym wpisie). Bo często jest tak, że mimo osiągnięcia pewnego poziomu wykształcenia, nie dostaniemy pracy nie skończywszy np. rocznego kursu policealnego, który może być zrealizowany w formie tygodniowego (dwutygodniowego?) szkolenia w miejscu pracy… Prawo powinno ewoluować w kierunku otwarcia zawodów na pracownika.

Osobnym zupełnie tematem jest wpływ na nasz rynek pracy taniej siły roboczej, która nieuchronnie napłynie z zagranicy (już napływa, co wiedzą mieszkańcy ściany wschodniej). Niemniej to także trzeba uwzględnić, by nie kształcić w danym regionie w zawodach, które na lokalnym rynku opanowane są przez imigrantów…

Nie bez znaczenia jest tu także polityka gospodarcza, bo na razie, zamiast wyznaczać trendy i tworzyć innowacje, pełnimy raczej funkcję dostarczyciela taniej siły roboczej… Pamiętajmy też o starzeniu się społeczeństwa, bo to NA PEWNO będzie miało wpływ na przyszły rynek pracy (i kształcenia) w Polsce…

Dlaczego to wszystko piszę? Bo nasi politycy już nie raz pokazali, że są oderwani od rzeczywistości. Obawiam się, że tworząc listę zawodów przyszłości opierać się będą nie na twardych przesłankach, a na własnym chciejstwie. Żeby nie było, że nikt nie dostrzegł złożoności problemu i nie ostrzegał!

 

* * *
 
 
 O autorze:
Wojciech Książek  

Jarosław Bloch
(ur. 1975 w Katowicach)

Z wykształcenia geograf, absolwent Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego. Obecnie nauczyciel i wychowawca w VI Liceum Ogólnokształcącym w Katowicach. Prowadzi bloga o tematyce edukacyjnej pt. "Co z tą edukacją?". 

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu "Co z tą edukacją?"

Aktualna ocena

0

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Szkoły niepubliczne skrzywdzone? STO interweniuje w sprawie dotacji

Redakcja portalu 14 Wrzesień 2019

30 lat wolności - zapraszamy na konferencję dla nauczycieli!

Redakcja portalu 13 Wrzesień 2019

HFPC pyta Ministerstwo Edukacji Narodowej o sytuację uczniów z niepełnosprawnościami

Redakcja portalu 07 Wrzesień 2019

Startuje II edycja Konkursu #cojaczytam

Redakcja portalu 06 Wrzesień 2019

Narodowe Czytanie 2019

Redakcja portalu 05 Wrzesień 2019


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej