Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


Zadanie dla sześciolatka, z którym profesor biologii poradzić sobie nie może

Stanisław Czachorowski, 14 Kwiecień 15 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

W pośpiechu i z nastawieniem na wiedzę pamięciową różne dziwne rzeczy powstają. Poniżej przykład z zeszytu do ćwiczeń, pierwsza klasa szkoły podstawowej, poważne wydawnictwo. Żona poprosiła o pomoc "może Ty, jako biolog powiesz jaka jest poprawna odpowiedź?". Spojrzałem i zbaraniałem. Uczciwie przyznaję, że nie wiem. A nauczyciel musi wiedzieć... lub udawać, że wie.
 

wierszyk

 

Wierszyk jakiś taki bez rytmu i rytmu. A o to by przecież chodziło, by ćwiczyć pamięć i kojarzenie (utrwalanie wyrazów, liter, boż to pierwsza klasa). Ale niech tam, jestem biologiem i co mi do wierszyków (tak pięknie językowo pisanych jak przez Tuwima czy Brzechwę). Z botanicznego punktu widzenie szpilki drzew iglastych to też liście. Ale niech tam, trzymajmy się popularnego podziału na liście i igły (szpilki). Zatem listki na sośnie nie powinny rosnąć. Błąd znaleźć łatwo. Nie pasuje sosna. To było proste. Ale teraz "podkreśl nazwę drzewa które pasuje do treści". A tam albo nic nie pasuje albo jest wiele poprawnych odpowiedzi. Za to pojawiają się "mądre" zwroty, takie jak "wers". Nie za dużo na raz do biednej dziecięcej głowiny? Nie za szybko? Ten "wysoki poziom" jest raczej dyletanctwem.

Najbardziej pasowała by wierzba, bo to krzew i drzewo iście wiosenne, i bazie w wierszyku się pojawiają (może w oryginalnym, pierwotnym wierszyku tak i było). Ale wierzba nie może być z dydaktycznego punktu widzenia, bo ma w sobie literki, które jeszcze na tym etapie nie są znane uczniowi. Więc w zestawie wierzby nie ma. Odrzucamy jodłę i  świerk jako drzewa iglaste. Pozostaje 5 poprawnych odpowiedzi - 5 drzew liściastych, których liście mogą się zielenić. Polecenia nie rozumie nawet nauczyciel ("co poeta miał na myśli"). Polecenie wskazuje, że ma być jedna prawidłowa odpowiedź. Może więc trzeba uwzględnić fenologię i zgadnąć, które drzewa pierwsze wypuszczają liście? Poprzeczka niezwykle wysoka (zadałem to zadanie do rozwiązania studentom, ciekawe jak sobie poradzą). O ile pamiętam to dęby dość późno liście wypuszczają. Więc można z dębu zrezygnować. Pozostają jeszcze 4 gatunki. Można sugerować się także rymem do "wiośnie". Wtedy by wypadało, że "klonie" najbardziej pasuje. Ale ze względu na rym a nie sens przyrodniczy. Jedno polecenie w zeszycie do ćwiczeń a rozprawkę całą napisać można. Ambitne te nasze podręczniki do pierwszej klasy!

 

motyle

 

To było wczoraj. A dzisiaj żona pyta "rozpoznasz mi te motyle". Bo nauczyciel musi sam wiedzieć by odpowiedzieć dzieciakom, gdy zapytają. A pytają, bo są ciekawe świata i jeszcze nie wiedzą, że pytających się nie lubi w naszej szkole. Te podpisane ilustracje rozpoznawania nie wymagają. Tyle tylko, że w części to nie nasze motyle (nie występują w Polsce). Podobnie z tymi w dolnej części. Rozpoznać się da rusałkę osetnika (nasza ci ona). Obok zupełnie nie nasze (już lepiej z tymi, których się rozpoznać nie da, bo zawsze mogą robić za swojaka). Niektóre da się rozpoznać, bo północnoafrykańskie i czasem w południowej Europie można spotkać.

Moje pytanie brzmi - dlaczego nie ma gatunków rodzimych, takich które dziecko zobaczyć może na łące? Czy to jakiś zamysł autora podręcznika? Bo pawica atlas to chyba największy motyl na świecie a sułtanki żyją w krajach śródziemnomorskich, tam gdzie czasem dzieciaki z rodzicami na wakacjach bywają (te forsiaste). Jednak wątpię w jakiś zamysł autora(ów) tego zeszytu do ćwiczeń. Zagadkowość treści i ilustracji wynika raczej z pośpiechu i ignorancji. Motyl ma być kolorowy i tyle. Kto by się na nich znał... Sami autorzy przyrodę bardziej znają z telewizji (a tam dużo programów "zagranicznych" o Afryce i rafach koralowych) a nie z wycieczek po okolicy. A nawet jak widzą to i tak nie rozpoznają (robal, to robal). A gdzie konsultacje podręcznika? A kto by miał na to czas i ochotę. Bylejakość wkrada się wszędzie... Nie jest łatwe życie nauczyciela, co z takich podręczników i materiałów edukacyjnych, obowiązkowych korzysta.

Przykład z marcinkowską motylarnią i materiałami do projektu "w świecie motyli". Na moje pytanie, dlaczego na plakacie jest egzotyczny motyl, a przecież edukacja poświęcona jest mazurskiej łące - otrzymałem odpowiedź "bo nie ma ładnych zdjęć z dzieckiem i krajowymi motylami". Po prostu, nawet jak się chce, to wydawnictwa korzystają z tego co jest, a krajowych ilustracji nie ma. Autorka projektu obiecała, że wynajmie zawodowego fotografa, by samemu zrobić porządne zdjęcia z naszymi motylami. Będzie na drugi sezon. Więc jakieś światełko w tunelu.

No cóż, przyrodę coraz bardziej znamy z telewizji i internetu a nie spacerów po łące, lesie czy nad jeziorem. Ignorancja przyrodnicza więc rośnie i rośnie (nawet uniwersyteccy filozofowie piszą nazwy gatunkowe z zasadniczymi błędami). Potrzebne są dobre ilustracje, udostępniane na wolnej licencji. Wikipedystów nam po prostu potrzeba! Edukacja przyrodnicza potrzebuje wielu wolontariuszy i miłośników rodzimej przyrody. Bo nawet studenci Wydziału Biologii i Biotechnologii na swojej koszulce umieścili orła amerykańskiego... zamiast rodzimy gatunek. Zapewne łatwiej się googlają amerykańskie wzorce i materiały graficzne...

Czy rodzima bioróżnorodność ulegać ma zapomnieniu? I stanie się niebawem egzotyczna? Nie rezygnujmy! Do dzieła, pisać, fotografować, opowiadać. Nasza przyroda zasługuje na ocalenie od zapomnienia w powodzi ignorancji...

 

 

* * *
 

 
 O autorze:
Stanisław Czachorowski  

prof. Stanisław Czachorowski

Urodziłem się w 1963 roku w Lidzbarku Warmińskim. Jestem Warmiakiem o mazowiecko-wileńskich korzeniach. Pracuję na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie na stanowisku profesora UWM w Katedrze Ekologii i Ochrony Środowiska. Jestem urodzonym optymistą i idealistą, ciekawym otaczającego świata. Kiedyś pisałem wiersze, rysowałem i malowałem. Teraz przeżywam intelektualną przygodę poznawania tajników życia wspólnie ze studentami, doktorantami i przyrodnikami-amatorami. Mistrz i uczeń dziwią się razem. Zawsze raźniej cieszyć się życiem i pięknem otaczającego nas świata z kimś jeszcze.

Tekst dostępny na licencji: Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska; ukazał się pierwotnie na blogu autora Profesorskie gadanie 

  

Aktualna ocena

0

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
foto

daw(Gość) z: http://www.nvc.zgora.pl, 06 Październik 15 18:21

No właśnie. Co oni tam mają na myśli, to nie wiadomo.

foto

Krzysiek(Gość), 19 Kwiecień 15 23:25

Stwierdzenie że lampa dla ciem jest jak latarnia dla statków też nie wydaje się być najtrafniejsze

foto

Zofia(Gość), 18 Kwiecień 15 10:15

Ćwiczenie z baziami, dziwne, to fakt. Pojawia się ono nie w podręczniku MEN, lecz w ćwiczeniach, które wydało wydawnictwo MAC/JUKA.

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

Poznaliśmy laureatów I edycji ogólnopolskiego Konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 19 Lipiec 2021

Rusza konkurs "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 10 Maj 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej