Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


Uwierzyć w siebie!

Marzena Żylińska, 12 Czerwiec 16 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

Poczucie sprawstwa a zmiany systemowe

Uczestniczyłam ostatnio w pewnej konferencji. W swoim wystąpieniu jak zwykle mówiłam o idei Budzącej się szkoły, promującej oddolne zmiany w edukacji. W czasie przerwy podeszła do mnie jedna z uczestniczek. Rozmowa, którą odbyłyśmy, powtórzyła pewien schemat. Jest on na tyle ciekawy, że chciałabym go przedstawić.
 

Uczestniczka konferencji: To bardzo ciekawe, co pani mówi. Piękna idea, świetne pomysły, zmiany są naprawdę bardzo potrzebne. Chciałoby się tak pracować, ale …
Ja: Ale… ?
Uk: Tego nie da się wprowadzić w obecnym systemie. To niemożliwe.
Ja: Ale my to wprowadzamy! W czasie mojego wykładu pokazywałam przecież zdjęcia, mówiłam o konkretnych szkołach.
Uk: No tak, widziałam. Może to się udaje w szkołach prywatnych.
Ja: Pokazywałam również przykłady z kilku typowych szkół publicznych.
Uk: No właśnie, z kilku.
Ja: Ale szkół, które zdecydowały się wejść na ścieżkę oddolnych zmian jest dużo więcej. Wiele szkół zaczęło się oddolnie zmieniać.
Uk: Ale ile jest tych szkół? Pewnie kilkadziesiąt?
Ja: Ale my dopiero zaczęliśmy. Budząca się szkoła to nowa inicjatywa.
Uk: To wszystko za mało. Proszę pani, to się nie może udać, bo reforma systemu wymaga zmian systemowych. Dopóki nie będzie takich zmian, niczego nie zmienicie.
Ja: Ale my już zmieniamy. Przecież mówiłam o konkretnych przykładach, które już zostały wprowadzone i widzimy, że to działa. Patrzenie na system z perspektywy potrzeb dzieci i młodzieży naprawdę przynosi wiele dobrego. Sama jestem zdziwiona, bo nie przypuszczałam, że w ramach obecnego systemu można aż tyle zmienić.
Uk: Proszę pani, ja jestem dyrektorem szkoły i wiem, że w ramach obecnego systemu niczego nie można zmienić. Żeby coś zmienić – a to, przyznaję, jest niezmiernie potrzebne – potrzebne są zmiany systemowe. My sami w szkołach niczego nie zmienimy.
Ja: Więc pani nie wierzy w to, o czym mówiłam i co pokazywałam?
Uk: No to może się udało w jednej czy drugiej szkole. I to jest bardzo piękne. Ale żeby to wprowadzić do wszystkich szkół potrzebne są zmiany na górze. Bez nich niczego nie zmienimy. Nie ma takiej możliwości.
Ja: Żeby zmiany objęły od razu wszystkie szkoły, musiałyby być odgórnie narzucone, a my jesteśmy przekonani, że narzucanie nawet najlepszych rozwiązań jest nieskuteczne. Ludzie angażują się jedynie w to, w co wierzą i do czego są przekonani. Dlatego stawiamy na ruch oddolny i na stopniowe zachęcanie kolejnych szkół, by weszły na ścieżkę zmian i same zdecydowały, co i jak chcą zmieniać.
Uk: A ja pani powtarzam, że to jest utopia, tego nie da się zrobić. Ale zmiany są bardzo potrzebne…

Po tych słowach pożegnałam się z moją rozmówczynią, ale długo jeszcze myślałam, jak powinnam była zareagować na przedstawione argumenty. Zastanawiam się też, dlaczego na konferencje propagujące oddolne wprowadzanie innowacji i zachęcające do odejścia od kultury nauczania i wprowadzanie kultury uczenia się, przyjeżdżają osoby, które są przekonane, że tego w obecnym modelu zmienić się nie da. Skąd u osób tak bardzo niezadowolonych z obecnego sytemu bierze się brak wiary w to, że same mogą coś zmienić. Dlaczego są przekonane, że nic nie zależy od szkolnych społeczności; ani od dyrektora, ani od nauczycieli, ani od rodziców.

Myślę, że taka postawa ma związek z brakiem poczucia sprawstwa. Bez niego ludzie nie wierzą, że sami mogą coś zmienić, że coś od nich zależy. Rozwijanie poczucia sprawstwa i wiary w siebie to jeden z najważniejszych celów Budzącej się szkoły. Jeśli dzieci od najmłodszych lat przyzwyczajane są do wykonywania cudzych poleceń, jeśli nie mają przestrzeni wolności i nie dostają zadań, które pokazują im, że mają na coś realny wpływ, to poczucia sprawstwa się u nich nie rozwijają. Taka postawa wiąże się również z tym, że człowiek w podobny sposób patrzy na swoje życie. Dlatego tak ważne jest, by młodzi ludzie wynieśli ze szkół przekonanie, że są kowalami własnego losu i by uczyli się przejmować odpowiedzialność nie tylko za własne życie, ale również za najbliższe otoczenie i za własny kraj. Od tej wiary i od zebranych w dzieciństwie i młodości doświadczeń zależy, czy człowiek będzie tkwił w sytuacjach, które uznaje za złe, czy będzie próbował coś zmieniać. Zmiana jest trudna, ale jeszcze trudniejsze jest tkwienie w czymś, co czyni nas nieszczęśliwymi.

Na szczęście w konferencjach bierze udział bardzo wielu nauczycieli gotowych do działania i wierzących w siłę szkolnych Społeczności. Na warsztatach organizowanych przez Budzącą się szkołę często prosimy uczestników, by zastanowili się, co sami mogą zmienić w swoim miejscu pracy. Często pojawiają się wspaniałe pomysły. Te pomysły są bardzo ważne, ale jeszcze ważniejsze jest obudzenie w nauczycielach i rodzicach przekonania, że ich szkoła może wyglądać i funkcjonować tak, jak oni by sobie tego życzyli. Nikt nie zna lepiej potrzeb dzieci z konkretnej placówki, niż związane z nią osoby.

Ponieważ bez poczucia sprawstwa trudno jest cokolwiek zmienić, wciąż szukamy pomysłów na lekcje, zajęcia i projekty, które tę kompetencję rozwiną.

Napiszcie proszę, jakie macie pomysły na rozwijanie poczucia sprawstwa i na budowanie u młodszych i starszych uczniów wiary we własne możliwości.

Ponieważ regularnie odbywam podobne do opisanej powyżej rozmowy, chciałabym zapytać, jak powinnam Waszym zdaniem odpowiadać na argument: „Obecnie jest w szkołach naprawdę źle, ale sami niczego nie zmienimy. Potrzebne są zmiany systemowe.”

Za wszystkie pomysły, sugestie i rady serdecznie dziękuję :-)

 


* * *
 

 

 O autorce:
Marzena Żylińska  

Marzena Żylińska

Zajmuje się metodyką i neuropedagogiką. Jest wykładowcą NKJO W Toruniu, studiów podyplomowych WSG "Neurodydaktyka z tutoringiem", prowadzi blog "Neurodydaktyka, czyli neurony w szkolnej ławce". W licznych publikacjach popularyzuje neurodydaktykę jako interdyscyplinarną dziedzinę nauki, opartą na badaniach mózgu, która stawia sobie za cel stworzenie nowych koncepcji pedagogicznych i inicjuje poszukiwanie przyjaznego mózgowi systemu edukacyjnego. Autorka książek "Postkomunikatywna dydaktyka języków obcych w dobie technologii informacyjnych" oraz "Neurodydaktyka". Jej celem jest stworzenie modelu szkoły, w której uczniowie będą mogli w pełni wykorzystać swój potencjał i rozwijać talenty.

 

Teskt ukazał się pierwotnie na blogu autorki w serwisie www.budzacasieszkola.pl

budząca się szkoła

 

Aktualna ocena

0

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

Poznaliśmy laureatów I edycji ogólnopolskiego Konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 19 Lipiec 2021

Rusza konkurs "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 10 Maj 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej