Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


Szkoła zmienną jest. No ale bez przesady

Ryszard Bieńkowski, 13 Listopad 17 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

Kiedy mój tata rozpoczynał naukę, dziadek musiał mu zrobić ławkę do siedzenia – i zanieść ją do szkoły, w której nie było innych mebli. A i szkoły w zasadzie też nie było – lekcje odbywały się w izbie u jednego z gospodarzy. Zręczni ojcowie konstruowali porządne ławki, które służyły przez lata, mniej zręczni zbijali je z byle czego i byle jak, toteż szybko zaczynały się chwiać i najzwyczajniej składały się jak scyzoryki. Dlatego od razu powstał niepisany zwyczaj, żeby siadać w ławkach zrobionych przez swoich ojców. Jeśli ktoś miał byle jaką ławkę, to byle jak siedział. Był rok 1945, a mój tata miał już skończone 10 lat. Umiał trochę czytać i pisać, bo się tego uczył na pasionce, ale formalną edukację z prawdziwym nauczycielem dopiero zaczynał. Zresztą co to byli za „prawdziwi” nauczyciele? Wystarczyło skończyć jakąkolwiek szkołę, choćby i podstawową, i zgłosić się na odpowiedni kurs. Prawdziwych nauczycieli bardzo wtedy brakowało.
 

Szacuje się, że wojenne straty wśród nauczycieli szkół podstawowych wyniosły 13 tysięcy, a przez niemożność kształcenia kadr w czasie wojny brakowało jeszcze kolejnych 18 tysięcy osób gotowych podjąć pracę. Uruchomiono wówczas 6-tygodniowe kursy pedagogiczne dla absolwentów liceów i 3-miesięczne dla posiadaczy świadectwa ukończenia gimnazjum.


A że to wciąż było za mało, zorganizowano też 6-miesięczne kursy dla chętnych podjęcia pracy nauczycielskiej, a nieposiadających wykształcenia gimnazjalnego. I z takimi właśnie nauczycielami zetknął się mój ojciec.

Szybko przeskakiwał z klasy do klasy i całą szkołę podstawową ukończył w zaledwie 4 lata. Takie były czasy, powojenne – a nadal partyzanckie. Zresztą cały system szkolnictwa był partyzancki – przede wszystkim należało go odbudować. Dosłownie i w przenośni. Nauczyciele tamtych czasów to siłaczki i siłacze, wykonujący nieocenioną pracę na rzecz edukacji w Polsce.

Pierwszy ogólnopolski program nauczania powstał w 1947 roku dla 8-klasowej szkoły powszechnej. Wcześniej korzystano albo z programów przedwojennych (które obejmowały po szkole podstawowej 4-letnie gimnazjum i dwuletnią szkołę średnią), albo z doraźnych rozwiązań – zwłaszcza tam, gdzie trzeba było łączyć roczniki i uczyć zupełnych podstaw 7- albo i 14-latków. Już jednak w 1948 roku wprowadzono nowy ustrój szkolny opierający się na 7-klasowej szkole podstawowej i 4-letniej szkole średniej. I dostosowano do niego program stworzony rok wcześniej. Szkoła zaczęła przypominać tę, którą mamy dziś.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że od wojny minęły 72 lata. W tym czasie nasza edukacja przechodziła przez wiele etapów – od odbudowy niemal ze zgliszcz, przez ustalenie nowego ładu, wiele reform i zabiegów dostosowujących szkołę do zmieniającej się rzeczywistości społecznej, ekonomicznej i światopoglądowej, zmiany przywracające podmiotowość nauczycieli i uczniów, aż po wpisanie się naszego systemu edukacji w szerszy nurt, czyli podleganie tym samym testom i ocenom, jakie stosuje się wobec kilkudziesięciu państw należących do OECD. Dlatego wydawałoby się, że ta 72-letnia perspektywa to wystarczający czas na przeprowadzenie obserwacji i analiz do prawidłowej diagnozy bolączek i potrzeb naszego systemu edukacji. Myślę, że większość społeczeństwa oczekuje od szkolnictwa mądrej ewolucji – czyli wyciągania wniosków z popełnionych błędów i dostosowywania systemu do zmian, którym podlega społeczeństwo – a nie rewolucji.

Były przecież już wcześniej okresy normatywizmu, kiedy programy nie dawały nauczycielom żadnej swobody realizacji własnych pomysłów i pracy według autorskich metod. Były też momenty, kiedy taką swobodę pedagodzy otrzymywali – i nie myślę tylko o czasach, kiedy takim zaufaniem obdarzyli nauczycieli najbardziej światli ministrowie i wiceministrowie z profesorem Henrykiem Samsonowiczem i panią Anną Radziwiłł na czele. Próby liberalizacji odgórnych wytycznych odbywały się już w latach 60. ubiegłego wieku.
 

Czy ktoś mi potrafi powiedzieć, jakie wnioski wyciągnięto, jeśli chodzi o skuteczność jednego lub drugiego modelu? Czy przy obecnej reformie wzięto pod uwagę na przykład analizy mówiące o przewadze programów normatywnych nad autorskimi (choćby w zakresie przerabianych lektur lub omawianych wydarzeń historycznych)?


W ciągu tych 72 lat można znaleźć przynajmniej kilka okresów, w których dominowało stosowanie zasady twardej ręki w szkolnym wychowaniu, a były też momenty dużego rozszerzania praw i przywilejów uczniów. Chciałbym się dowiedzieć (bo domyślić się nie umiem), czy wycofanie się ministerstwa z pomysłu prowadzenia zajęć antydyskryminacyjnych jest wynikiem jakichś analiz i obserwacji skutków któregoś z tych skrajnych modeli wychowawczych? A może nie ma z nimi (modelami) i z nią (analizą) nic wspólnego, a jest jedynie schowaniem głowy w piasek?

Jednym z podstawowych argumentów za likwidacją gimnazjów była troska o bezpieczeństwo młodzieży. „W gimnazjach dzieje się sodoma i gomora, więc je zlikwidujmy i wprowadźmy sielsko-anielską 8-klasową szkołę podstawową” – taką mniej więcej „analizę” problemu bezpieczeństwa w szkole można było usłyszeć. Tymczasem przyczyną przemocy w szkole nie są czynniki zewnętrzne, techniczne, dające się zamknąć i unieważnić jakimś rozporządzeniem, ale zaniechania wychowawcze. I wcale nie szkoły – tylko społeczeństwa. I władz, które nie potrafią w porę dostrzec zagrożeń, a niekiedy ignorują je albo wprowadzają nowy paradygmat norm, w którym to, co uznawano za złe staje się akceptowalne.

Tymczasem niedawno kolejny uczeń popełnił samobójstwo, bo dokuczali mu koledzy z powodu jego odmienności od dominującej normy, która mówi, że chłopak nie powinien zbytnio dbać o swój wygląd, za to powinien wpisywać się w ramę kulturową, zwaną macho.

Trudno oczekiwać wyniesienia z domu postaw, których tam nie ma. Na przykład tolerancji i otwartości na odmienność. Edukację, także i taką, która nosi nazwę wychowanie, powinna wziąć na siebie szkoła – mimo że za sukcesy nie dostanie laurów, a za porażki spadną na nią gromy. Bo najgorsze jest chowanie głowy w piasek.

 



* * *
 

 

 O autorze:
Ryszard Bieńkowski
fot. Jakub Swerpel
 

Ryszard Bieńkowski

Jest polonistą, choć sam nie ma pewności, dlaczego wybrał akurat te studia. Mógłby powiedzieć, że zawsze lubił czytać, ale by skłamał, bo książki docenił dopiero w szkole średniej. Z konieczności uczył się tam elektromechaniki, więc dla przyjemności musiał polubić co innego. Padło na literaturę. Duża w tym zasługa jego nauczycielki oraz kolegów, z którymi wymieniał się książkami. Widać z tego, że nigdy nie jest za późno, żeby zacząć czytać książki, ale trzeba uważać, bo nie wiadomo, dokąd to zaprowadzi.

Wiadomo natomiast, dlaczego na polonistyce wybrał specjalizację folklorystyczną, a potem zajął się poetyką pieśni ludowych. Stało się tak, ponieważ jest chłopem – z dziada pradziada. Od 20 lat związany jest z wydawnictwami edukacyjnymi, w których robił najróżniejsze rzeczy (długo by opowiadać). Sam też był wydawcą. Od czasu do czasu wykłada. W GWO zajmuje się pisywaniem – opisywaniem, wpisywaniem, dopisywaniem itd. Pisuje z różnych powodów, zwykle po to, żeby przybliżyć czytelnikom wydawane książki. Pisze też o czytaniu – razem z koleżanką i kolegą wymyślili i prowadzą grę promującą czytanie Między nami czytelnikami. Pisze więc o książkach i o czytaniu. Ma chłop całkiem przyjemną robotę, prawda?

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu Gdańskiego Wydawnictwa Oświatowego: 
https://blog.gwo.pl/szkola-zmienna-jest/

Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe

 

Aktualna ocena

0

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

Poznaliśmy laureatów I edycji ogólnopolskiego Konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 19 Lipiec 2021

Rusza konkurs "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 10 Maj 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej