Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


Bo z tylu różnych dróg przez życie? Czyli o marzeniach współczesnej młodzieży

Ryszard Bieńkowski, 19 Grudzień 18 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

W jednym z odcinków mojego ulubionego serialu z czasów słusznie minionych (które to czasy jednak miały taką przewagę nad dzisiejszymi, że przynajmniej seriale, które wówczas kręcono, można oglądać z przyjemnością), czyli w Czterdziestolatku, jest taka scena, w której nauczyciel wychowawca podsumowuje wyniki ankiety dotyczącej wyboru zawodu przez uczniów ósmej klasy. Bo jak mówi: „Ministerstwo musi mieć wstępną orientację, jaki nacisk następuje na poszczególne kierunki szkolenia zawodowego”. Chodzi przy tym wzburzony po klasie, wymachuje nerwowo ankietami i atakuje uczniów za ich niepoważną postawę. „Na przykład kim chce być Kowalska? Specjalność w zawodzie – trener bokserski”. Okazuje się jednak, że Kowalska ma przekonujące argumenty za swoim wyborem – kładzie na rękę całą klasę, jest dobra w wyciskaniu na obie ręce, a do tego zna dokładnie wszystkie wyniki walk bokserskich. No i argument ostateczny – tylko tam nie będą za nią wołali Olbrzymka i Fantomas.
 

Największe zastrzeżenia filmowego wychowawcy budzą jednak wybory chłopców. Jak mówi: „Większość chce być szatniarzami, kelnerami, recepcjonistami, taksówkarzami, windziarzami w hotelu Forum. O, a Włodarski pisze, że chce być rencistą!”. Jednak również w wypadku Włodarskiego wychowawca w swoim wzburzeniu nie dostrzega filozoficznych podstaw wyboru przez ucznia takiej drogi życiowej. Okazuje się, że do bycia rencistą skłoniła Włodarskiego „analiza spotykanych w życiu postaw i występujących systemów wartości”. Spośród dwóch postaw życiowych – rywalizacji oraz impulsywnego przeżywania życia – wybiera tę drugą, którą jego zdaniem reprezentują hipisi i właśnie renciści.
 

Tyle film sprzed 44 lat. Karykaturalna scenka przede wszystkim śmieszy, ale nie tylko – mówi też wiele o nastawieniu uczniów na „łatwą karierę” (zwłaszcza perspektywa bycia windziarzem w hotelu Forum mogła być kusząca) i minimum wysiłku. Czy przez te z górą 40 lat wiele się zmieniło?


Założę się, że w dzisiaj wypełnianych ankietach dominowałyby popłatne zawody – czasy się zmieniły, przewartościował się rynek pracy, więc i zawody byłyby inne. Już nie wymarzone stanowisko ekspedientki w sklepie mięsnym, ale takie profesje jak prawnik, lekarz, polityk, doradca finansowy albo trener osobisty byłyby wymieniane najczęściej. Byłoby tak zapewne wśród tych uczniów, którzy są już nastawieni na uczestnictwo w „wyścigu szczurów”. A zwykli, przeciętni, którzy nie mają w domu formatującego wzorca osobowego w postaci taty czy mamy i jeszcze nie myślą o konkretach? Ale przecież mało kto dziś marzy o wykonywaniu zwykłego zawodu kucharza, krawca, mechanika czy budowlańca. Jakie więc oni mają marzenia?

Otóż dzisiejsi uczniowie (a mówię to na podstawie rozmów ze znajomymi nauczycielami, którzy takie informacje uzyskują bezpośrednio od nich) najczęściej chcą być blogerami (o przepraszam, to z pięć lat temu było), a w zasadzie wideoblogerami! Najchętniej kulinarnymi albo modowymi. Niektórzy też chcą prowadzić wideoblogi o aranżacji wnętrz oraz o picowaniu aut (to ci bardziej wtajemniczeni w fach). Czasem (rzadko co prawda, ale jednak) chcą też pisać i mówić o sztuce – o filmach, muzyce, a czasem nawet o książkach. Nie gardzą więc co do zasady takimi dziedzinami jak sztuka, zwłaszcza kulinarna czy krawiectwo, ani też nie odpycha ich budowlanka czy mechanika pojazdowa, ale nie chcą tych zawodów wykonywać własnymi rękami – chcą o tym mówić, pisać, pokazywać i być ekspertami. Lekka robota – pod dachem, w cieple. Prawie jak bycie windziarzem w hotelu Forum, a nawet lepiej, bo dochodzi popularność, czasem na miarę gwiazd rocka. Czeka nas więc epoka ekspertów i doradców od wszystkiego. Już dziś strach wchodzić do internetu, bo coraz mniej ciekawych rzeczy można tam przeczytać, a w oczy bije cała masa filmików z przemowami różnej maści specjalistów.
 

Ale i tak zwykła wideoblogerka nie jest najgorszym pomysłem na życie. Dużym powodzeniem cieszy się wśród młodych ludzi także zawód patostreamera. Nie wiedzą Państwo, kto to taki? Duży błąd nie wiedzieć, bo to prężnie rozwijająca się gałąź przemysłu internetowego.


Pamiętają może Państwo kontrowersyjne filmiki w internecie, na których przebrany za pająka pies straszył ludzi w przejściu podziemnym i na nocnych ulicach Warszawy? No więc to nie to – takie  filmiki to dziecinne igraszki w porównaniu z działaniami patostreamerów.

„Pato” to skrót od patologia a „stream” z angielskiego w tym wypadku oznacza transmisję – i wszystko robi się jasne. Patostreamy są to transmisje na żywo publikowane w internecie, podczas których odbywają się na przykład libacje alkoholowe, seanse bezinteresownego hejtowania i lżenia upatrzonych wcześniej osób albo rozróby, podczas których dzieje się ludziom krzywda. Dawniej nazywało się to łobuzerką, dziś jest sposobem na zarabianie pieniędzy, który imponuje młodym ludziom.

To ja już wolałem ambitne marzenia przyszłych szatniarzy, windziarzy i kelnerów z głębokiego PRL-u.




* * *
 

 

 O autorze:
Ryszard Bieńkowski
fot. Jakub Swerpel
 

Ryszard Bieńkowski

Jest polonistą, choć sam nie ma pewności, dlaczego wybrał akurat te studia. Mógłby powiedzieć, że zawsze lubił czytać, ale by skłamał, bo książki docenił dopiero w szkole średniej. Z konieczności uczył się tam elektromechaniki, więc dla przyjemności musiał polubić co innego. Padło na literaturę. Duża w tym zasługa jego nauczycielki oraz kolegów, z którymi wymieniał się książkami. Widać z tego, że nigdy nie jest za późno, żeby zacząć czytać książki, ale trzeba uważać, bo nie wiadomo, dokąd to zaprowadzi.

Wiadomo natomiast, dlaczego na polonistyce wybrał specjalizację folklorystyczną, a potem zajął się poetyką pieśni ludowych. Stało się tak, ponieważ jest chłopem – z dziada pradziada. Od 20 lat związany jest z wydawnictwami edukacyjnymi, w których robił najróżniejsze rzeczy (długo by opowiadać). Sam też był wydawcą. Od czasu do czasu wykłada. W GWO zajmuje się pisywaniem – opisywaniem, wpisywaniem, dopisywaniem itd. Pisuje z różnych powodów, zwykle po to, żeby przybliżyć czytelnikom wydawane książki. Pisze też o czytaniu – razem z koleżanką i kolegą wymyślili i prowadzą grę promującą czytanie Między nami czytelnikami. Pisze więc o książkach i o czytaniu. Ma chłop całkiem przyjemną robotę, prawda?

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu Gdańskiego Wydawnictwa Oświatowego

Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe

 

Aktualna ocena

0

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

NIK wie lepiej. Czyli kłopoty z matematyką

Marcin Karpiński 16 Maj 2019

Taksonomia pytań a aktywność uczniów w świecie cyfrowych technologii

Witold Kołodziejczyk 12 Maj 2019

Co powinien robić nauczyciel?

Jarosław Bloch 06 Maj 2019

Kariera zawodowa nauczycieli w Europie - raport EURYDICE

Redakcja portalu 04 Maj 2019

Mity i fakty na temat edukacji seksualnej z perspektywy RPO

Redakcja portalu 02 Maj 2019


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej