Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


Skrzypce Stradivariusa a zdrowie psychiczne. Kilka rad dla nauczycieli

Tomasz Małkowski, 19 Wrzesień 16 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

Zacznę od skrzypiec. W styczniu 2007 roku na stacji metra L’Enfant Plaza w Waszyngtonie, w czasie porannego szczytu, uliczny skrzypek grał utwory klasyczne. Przed nim leżała torba, do której ludzie wrzucali pieniądze. Przez trzy kwadranse gry muzyk zebrał 32 dolary i 17 centów; z 1097 osób, które przeszły obok niego, przystanęło siedem, a monetę wrzuciło dwadzieścia siedem.
 

Domyślają się Państwo, w czym rzecz? Tak, owym ulicznym grajkiem był jeden z najwybitniejszych skrzypków świata, Joshua Bell. Grał na skrzypcach Stradivariusa z 1713 roku, wartych ponoć 3,5 miliona dolarów. Trzy dni wcześniej Bell dał koncert w Bostonie; bilet kosztował 100 dolarów.[1]

Koncert na stacji metra był eksperymentem. Miał on sprawdzić, czy umiemy dostrzec piękno w nietypowym miejscu i nieodpowiednim czasie. Czy przystaniemy? Rozpoznamy mistrza?

Myślę, że wynik eksperymentu był łatwy do przewidzenia. Kto z nas słuchałby ulicznego grajka, choćby nie wiem jak wybitnego, w czasie, gdy spieszymy się do pracy? Pozwalamy na to, jak czytam w angielskim dzienniku The Guardian, by uciekało nam to, co ważne, natomiast znajdujemy czas, by średnio 85 razy dziennie sprawdzić telefon komórkowy.[2] Ze szkodą dla naszego zdrowia psychicznego. Co odnosi się szczególnie do pracowników oświaty.

67% angielskich nauczycieli twierdzi, że praca negatywnie wpłynęła na ich zdrowie psychiczne bądź fizyczne. Tę ocenę potwierdza statystyka: prawie 40% nauczycieli Zjednoczonego Królestwa rezygnuje z zawodu w ciągu pierwszych pięciu lat pracy.


U nas pewnie mniej rezygnuje, natomiast gdyby zapytać o skutki psychosomatyczne… Zwłaszcza teraz, gdy przed nami kolejna wielka reforma.

Czy należy zatem – wracam do ulicznego grajka z Waszyngtonu – biegać po przystankach w poszukiwaniu wybitnych skrzypków? Niekoniecznie. Wystarczy, twierdzi The Guardian, ćwiczyć umiejętność skupiania się na chwili obecnej. To modny od jakiegoś czasu trening uważności (mindfulness): koncentrujemy się na tym, co nas otacza. Uważnie się przyglądamy, słuchamy, wąchamy, dotykamy… Próbujemy też zmienić jakiś drobiazg w naszym życiu – na przykład drogę do pracy – i pilnie rejestrujemy wrażenia. Rzecz w tym, by uwolnić się od przykrych myśli o przeszłości czy troski o przyszłość. By dostrzec piękno, które rozjaśni nam życie.

Druga rada: należy utrzymywać dobre relacje z innymi ludźmi – rodziną, przyjaciółmi, sąsiadami, kolegami z klubu… Poczucie odłączenia od innych szkodzi nam ponoć tak samo jak palenie piętnastu papierosów dziennie. A złe relacje w pracy? Myślę, że szkodzą znacznie bardziej. Jeśli jednak się zdarzą i nie możemy ich zmienić – bo nie zawsze się da – poszukajmy relacji poza pracą. Jak świat światem istniały odtrutki.

Rada trzecia: należy się uczyć (i nauczyć). Dobre sobie, powiedzą Państwo. Uczyć się przy moim nawale obowiązków? A spać to dopiero w grobie, tak?

Nie. Rzecz wcale nie w tym, by zapisać się na studia podyplomowe. Wystarczy nauczyć się czegoś, co mielibyśmy ochotę robić – a dotąd nam się nie udało. Na przykład gotowania orientalnej zupy. Pływania. Bezwzrokowego pisania na komputerze. Czegokolwiek.

Badania wykazały ponoć, że nabywanie nowych umiejętności ma decydujące znaczenie dla rozwoju pewności siebie. A jeśli ktoś nie ma z tym problemu? Taki ktoś może sobie tę radę darować i przejść do kolejnej:

Bądź aktywny! Ruszaj się! Ćwicz! Wystarczą 22 minuty dziennie, zapewnia The Guardian.

Niektórzy spytają pewnie: dobrze, tylko kiedy? O północy czy o czwartej rano?

Tu odwołam się do własnego doświadczenia. Mówi ono, że znalezienie czasu na aktywność fizyczną to często kwestia priorytetów. Żaliłem się: nie mam czasu na nic – ale jakoś znajdowałem go na siedzenie przed telewizorem. Narzekałem: miałem dziś tyle pracy! – ale czy naprawdę zajęła mi ona osiem godzin? A może połowę tego czasu spędziłem w internecie?

O pożytkach płynących z ruchu nie będę pisał; rzecz oczywista. Przejdę do ostatniej guardianowej rady: powinniśmy dawać coś innym. Niekoniecznie coś materialnego; może to być uśmiech czy uważne słuchanie. Gdy dajemy, czujemy „miłe ciepełko” (warm glow), które uszczęśliwia nas nie mniej niż obdarowanego. Zresztą, kto wie o tym lepiej od nauczycieli? Ich zawód polega przecież na dawaniu.
 

Rzecz w tym, by dawać świadomie i – zaryzykuję – z radością. Poświęcam wam mój czas nie tylko dlatego, że muszę zarabiać na życie. Jesteście dla mnie ważni, a praca z wami to jedna z najlepszych rzeczy, jaka mnie spotkała.


No tak, tyle że jeśli ktoś tak myśli, rzadko ma problemy ze zdrowiem psychicznym. Taki ktoś przystanie przed grajkiem ze skrzypcami Stradivariusa i pomyśli: Ależ pięknie gra! Jaka szkoda, że nie ma tu moich uczniów…



----------
[1] Did Violinist Joshua Bell play incognito in a Washington subway?
[2] It’s time for teachers to look after their mental health – here’s how.

 



* * *
 

 

 O autorze:
Tomasz Małkowski
fot. Jakub Swerpel
 

Tomasz Małkowski

Absolwent pedagogiki specjalnej na UG, od 1996 roku związany z Gdańskim Wydawnictem Oświatowym. Autor bądź współautor podręczników do historii dla szkół podstawowych i gimnazjów. Ma na koncie kilka powieści dla dzieci i dorosłych (te pisał już sam). Ojciec dwójki młodych ludzi. Chciałby – i to bardzo! – żeby polscy uczniowie lubili szkołę, odkrywali w niej świat, rozwijali talenty, stawiali pytania i znajdowali odpowiedzi. Ma wrażenie, że nie zawsze tak jest; zachodzi w głowę, co można by zmienić. Ze swej strony stara się pisać ciekawe podręczniki, takie "do polubienia" przez uczniów i nauczycieli.

W wolnym czasie włóczy się po lesie, często z psem. Biega, bo lubi. Zimą morsuje z Sopockim Klubem Morsów (zbiórka w każdą niedzielę o 12.00 w budynku Zatoki Sztuki, wejście od strony plaży). Sporo czyta. Również pisze, w końcu to jego zawód. Jest wtedy sam jak palec (nawet radio mu przeszkadza). Dlatego w przerwach od pracy chętnie ucina sobie pogawędki z ludźmi. Ostatnio postanowił pisać bloga. Zobaczymy, jak mu to wyjdzie.

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu Gdańskiego Wydawnictwa Oświatowego: 
https://blog.gwo.pl/skrzypce-stradivariusa-a-zdrowie-psychiczne/

Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe

 

Aktualna ocena

0

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

Poznaliśmy laureatów I edycji ogólnopolskiego Konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 19 Lipiec 2021

Rusza konkurs "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 10 Maj 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej