Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


Praca domowa czyli pochwała głupoty?

Jarek Żyliński, 24 Marzec 16 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

Co mam zrobić kiedy moje dziecko nie chce odrabiać prac domowych? Jak to co? Bronić!

To naprawdę częste pytanie i czuję czasami spoczywającą na was presję, że powinniście coś z tym zrobić. Przecież wasze dziecko nie może chodzić do szkoły z nieodrobionymi lekcjami, pani wezwie na dywanik, będzie uwaga w dzienniczku, jedynka w zeszycie i tym podobne plagi egip....przepraszam, środki do wytworzenia przymusu pośredniego na dziecku – pośredniego, bo za pomocą rodzica.
 

Ok, spokojnie, po kolei. To co wam każe zmuszać dzieci do lekcji, to procesy, które mamy we krwi, wyssaliśmy je ze szkolnych krzesełek, na których automatyzowaliśmy swoje zachowania przez około 12 lat. To jest ten moment, w którym spróbujemy wyskoczyć ze szkolnego dziedzictwa i zająć się sprawą obiektywnie.


Czyja to odpowiedzialność

Dziecko SIĘ UCZY. Język polski nie kłamie, nie trzeba zmieniać sensu tego zdania. To ono dba o swoją naukę. Natomiast jeśli my będziemy brali za nią odpowiedzialność, to ono najzwyczajniej w świecie przestanie.


Myśl nr 1: Im bardziej zastępujesz, tym bardziej będziesz ... zastępował

Wejście rodzica w rolę motywatora powoduje, że dziecko traci tę motywację samoistnie. Tymczasem motywacja powinna mieć dwa źródła: dziecięcą ciekawość świata i wiedzy oraz bazującą na niej atrakcyjność pracy domowej. Na tym stawiam kropkę, bo chciałbym się zająć odpowiedzialnością.

Podzielmy kto jest za co odpowiedzialny:

Dziecko: za siebie samo, za swoją naukę i wiedzę, za to kim będzie.

Szkoła: za tworzenie dziecku warunków do zdobywania wiedzy.

Rodzic: za dziecko, w tym za bronienie jego granic, zwłaszcza tam, kiedy ono tego nie może zrobić.

Co w tym wszystkim robi praca domowa? Jeśli zniechęca dziecko do nauki – jest błędem szkoły, złym wykonaniem swojej odpowiedzialności. Kiedy staje się przymusem i powodem dyskomfortu emocjonalnego, to zaczyna się coś niedobrego dziać z granicami.

Osobiście nie jestem przeciwnikiem prac domowych, które wzbogacają naukę. Na zasadzie propozycji, co dzieci mogą zrobić, żeby wiedzieć więcej, jak się mogą zaangażować, popróbować. Jeśli taka jest ich wola. Dobrowolna (czyt. „rodzicu, nie naciskaj!”). Jak nauczyciel umie wymyślić coś, co zaangażuje dziecko tak, że ono ma ochotę iść w tym dalej – to jest właśnie mistrzem swojej odpowiedzialności „tworzy warunki do zdobywania wiedzy” - także emocjonalne!


Myśl nr 2: szkoła jest odpowiedzialna za to, żeby dziecko mogło się uczyć. Tworzy warunki, także pod względem emocjonalnym.

Kiedy jednak praca domowa staje się efektem zniechęcenia – coś trzeba zrobić ze szkołą. Za szkołę odpowiedzialni są dorośli. To pierwszy powód do interwencji. Kiedy szkoła wkracza w granice emocjonalne naszego dziecka i jest krzywdząca, zaczyna się rodzicielska odpowiedzialność. Dziecko nie ma środków do obrony przed innymi dorosłymi. Kiedy mówi „nie”, czasem potrzebuje mieć za sobą rodzica. To jest ten moment.


Myśl nr 3: Rodzic jest osobą odpowiedzialną za granice dziecka wtedy, gdy ono samo nie jest w stanie ich obronić

To jest ten moment, w którym powinniśmy jasno sobie określić, że nie masz już obowiązku słuchać się szkoły. Nie musisz ślepo podążać za głupimi pomysłami, bo „systemu nie pokonasz”. Możliwe, że nie możesz zmienić szkoły. Możliwe, że trafisz głową w beton. Ale też nikt nie ma prawa przekraczać granic emocjonalnych twojego dziecka. Na tych granicach możesz być takim samym betonem. Po prostu NIE. A poza prawami rozmawiając, jeśli chcemy, by dziecko miało frajdę z nauki, a co za tym idzie, więcej się uczyło, to po prostu warto dać prztyczka w nos komuś, kto chce to zepsuć.


Myśl nr 4: Po drugiej stronie też są ludzie

Wizja szkoły wynikająca z tego tekstu jest mroczna, ale nie ostateczna. Po drugiej stronie są ludzie, a nie system. Czasami oni sami tkwią w dziwnej powinności – tej samej, która ci podpowiada „musisz zmusić dziecko do lekcji”. Co więcej, gdzieś tam, w mrocznym świetle lampek są rodzice innych dzieci, dociskających rękę dziecka piszącego „Ala ma ko...tablet”. Oni pewnie też mają swoje pokłady frustracji, która nie powinna się koncentrować na ich dziecku. Są też nauczyciele, którzy chętnie podejmą głos rodziców ale sami się boją, np. betonowego dyrektora (który tak naprawdę zwykle jest „człowiekiem-kluczem” do tego, jaka szkoła jest).


Myśl nr 5: Nie dojdziemy do rozwiązań nie otwierając ust

Nie ma gwarancji, że dojdziemy do nich przez rozmowę. Podoba mi się komentarz, który się pojawił na Fanpage`u:
 

Wszystko jest do zrobienia jak dorosły rozmawia z dorosłym. Gorzej jak dziecko pozostaje z dorosłym, który ma te głupie pomysły i zaczyna dziecku udowadniać, że jego pomysł jest jednak dobry.


[Aldona]

Akurat ta historia kończy się Edukacją Domową. Niemniej bez waszych słów, waszych ingerencji w szkolny beton (naprawdę, tworzony przez ludzi, a nie prawo!) nie ma mowy o zmianie. Jak coś powiecie – ktoś musi odpowiedzieć. Ktoś inny może się podłączyć z radością „bo ktoś myśli podobnie!”. Nauczyciel może zobaczyć, że jest potrzeba szukania inaczej. Kto wie, może też się dowie, że autorzy prac domowych są dość wyrośniętymi uczniami urodzonymi w poprzednim wieku?

Praca domowa jest często efektem systemowego nieporozumienia. Cichej akceptacji nauczyciela i rodzica wobec metod wypracowanych przez lata. Rzekomo dla dobra dziecka, które jednak stoi po drugiej stronie i jako jedyne bardzo mocno czuje, że coś tu jest nie tak.

W tym miejscu stawiam trzy kropki. Ciąg dalszy piszecie Wy.

 


* * *


 
 O autorze:
Jarek Żyliński  

Jarek Żyliński

Psycholog wychowawczy, opowiada rodzicom o rozwoju dzieci i mechanizmach związanych z wychowaniem. Używa do tego konsultacji, warsztatów oraz środków medialnych.


W internecie: Facebook

 Tekst pierwotnie ukazał się na Psychoblogu autora na Facebooku

 

Aktualna ocena

0

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
foto

paykasa Bozdurma(Gość) z: http://www.bozdurma.org/, 01 Kwiecień 16 16:43

pamiętania o obowiązkach, samodyscypliny. Obowiązkiem rodzica także jest stwarzanie warunków do zdobywania wiedzy przez dziecko, a mam wrażenie, że rodzice chętnie o tym zapominają.

foto

Marzena(Gość), 25 Marzec 16 12:54

Problem w tym, że dziecko nie ma jeszcze świadomości dorosłego i postrzega świat w zupełnie innych kategoriach. Dziecko się buntuje, bo chce się bawić, pół dnia spędzić przed komputerem albo telewizorem. To dorosły zna tego skutki, dziecko niekoniecznie, dlatego jest za dziecko odpowiedzialny. I nie powinien walczyć z zadaniami domowymi, bo spełniają one kilka ważnych funkcji: 1. utrwalają to, czego dziecko nauczyło się w szkole, aby wysiłek dziecka nie poszedł na marne; 2. pozwalają na poszerzenie wiedzy lub zaciekawienie nowym tematem; 3. dają szansę słabszym uczniom na dodatkowe ćwiczenie spokojniej, bardziej indywidualnie; 4. uczą systematyczności, utrwalania wiedzy, pamiętania o obowiązkach, samodyscypliny. Obowiązkiem rodzica także jest stwarzanie warunków do zdobywania wiedzy przez dziecko, a mam wrażenie, że rodzice chętnie o tym zapominają.

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

Poznaliśmy laureatów I edycji ogólnopolskiego Konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 19 Lipiec 2021

Rusza konkurs "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 10 Maj 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej