Ocena systemu edukacji oraz nauczania we współczesnym świecie
W zeszłym tygodniu zaczął się nowy rok szkolny. Wobec tego postanowiłem zająć się tematem systemu edukacji w naszym kraju.
Jaki potencjał leży w instytucjach edukacyjnych? Czy aby na pewno wykorzystujemy szkoły i uczelnie w celu realizacji niezbędnych elementów kształcenia? Czy możliwości placówek nauczania są przez nas dobrze wykorzystywane?
Zadałem sobie tych kilka prostych pytań, aby zauważyć jak spory postęp w sposobie myślenia o nauczaniu musi nastąpić, zanim zrozumiemy w pełni prawdziwą rolę obecnej edukacji, a osoby które na co dzień bezpośrednio zajmują się edukacją skierują swoje działania na właściwe tory.
Współczesny i najbardziej powszechny model stosowany w nauczaniu oparty jest na dążeniu do stałego wyniku, który z kolei wyliczany jest na podstawie wzoru opisanego paroma zmiennymi. Tak przygotowany model w łatwy sposób pozwala wpisać osiągnięcia uczniów w standardowe schematy, określić teoretycznie “najlepszych”, a szkołom pozwala porównać swój “prestiż” w prostych – opartych na liczbach – rankingach. System teoretycznie nieskomplikowany, łatwy do zrozumienia i – nadal teoretycznie – sprawiedliwy w ocenie osiąganych rezultatów oraz postępów w kształceniu. I w tym momencie skupiłbym się na stwierdzeniu ‘sprawiedliwy’ oraz paru kwestiach, które z niego wynikają.
Z perspektywy faktu, że każdy uczeń jest oceniany wg. jednego, wspólnego systemu, na pewno można stwierdzić, że jest on sprawiedliwy; pojawia się jednak pytanie co w momencie gdy aktywność ucznia jest niemożliwa do zdefiniowania w postaci zmiennych zawartych we wzorze? Jak oceniać, nagradzać i “wpisać w schematy” ambicję oraz własną inicjatywę ucznia, gdy nie wpisuje się ona w standardowy, z góry zdefiniowany profil kształcenia? Czy we współcześnie stosowanym, powszechnym modelu edukacyjnym mamy miejsce na tzw. “pracę własną” lub “pracę dodatkową”, których pomysł na realizację nie przychodzi ‘odgórnie’, ale jest inicjatywą ‘oddolną’, czyli wyprowadzoną przez ucznia? Odpowiedzi na powyższe pytania są proste i oczywiste. W takich przypadkach nie ma określonego schematu działania, nie można określić sposobu stałej oceny, a stosowany model edukacyjny nie promuje (poza nielicznymi wyjątkami w postaci postępowych nauczycieli) wszelkich przejawów pro-aktywności.
Niestety, na kwestii sprawiedliwości cały problem się nie kończy. Taka sytuacja powoduje również, że uczeń zamiast wykazać się kreatywnością, innowacyjnością oraz tzw. myśleniem “out-of-the-box”, sam zaczyna funkcjonować w oparciu o wcześniej zdefiniowane schematy. Pracuje i uczy się pod klucze interpretacyjne, które nie przewidują premiowania niczego, poza z góry określonymi wymaganiami. Problem klucza interpretacyjnego jest głębszy gdy uczeń, który teoretycznie powinien skupić się na rozwiązywaniu egzaminu, nie zna do końca zasad działania takiego klucza i wykracza poza sposób jego oceny. Niejednokrotnie w takiej sytuacji poprawna odpowiedź może zostać sklasyfikowana jako “błędna”, ponieważ nie spełniła reguł opisanych w schemacie.
Tym sposobem wracamy do punktu wyjścia, czyli wspomnianego wzoru, jednolitego sposobu klasyfikacji i kształcenia według sztywno opisanych schematów. Natychmiast nasuwa mi się pytanie jaki jest sens takiego kształcenia? Koniec końców, rezultatem takiego systemu jest sytuacja, w której z jednej strony na rynek pracy wchodzą kolejne osoby, których wiedza i umiejętności w ogóle nie są adekwatne do obecnych realiów i wymagań. Z drugiej strony, osoby które są w stanie określić precyzyjnie kierunek i chęci swojego rozwoju mają utrudniony start, ze względu na utarte schematy, które silnie zakorzeniły się w naszej mentalności, a próba ich zmiany, złamania lub obejścia, często kończy się nie powodzeniem z powodu zniechęcania do dalszej walki “o swoje”, czyli do walki z systemem. Czy którakolwiek z tych sytuacji ma większy sens?
Absolwenci placówek edukacyjnych, nie wykształceni w sposób, który pozwala im natychmiast przejść do zawodu, muszą szukać dodatkowych metod na poprawienie swoich kwalifikacji, wiedzy oraz umiejętności. Czy problemem jest wyłącznie konkurencyjność rynku pracy? Czy może problem leży też po stronie systemu edukacji? System wymaga od nas
wkuwania regułek encyklopedycznych zamiast nauczać aktywnego myślenia, poszukiwania informacji, ich przetwarzania, analizowania oraz wykorzystywania w praktyce. Dodatkowo nie ma w nim miejsca na własną aktywność oraz ambicje, które mogą być realizowane jeśli odczuwamy taką potrzebę, ale nijak nie współgrają z systemem i na ogół istnieją na zupełnie osobnych torach.
Do czego zmierzam? Cóż, nietrudno zauważyć wyraźny fakt, że próbujemy “produkować” mechanicznie kolejne “jednostki” w oparciu o jeden, niezmienny, stały, z góry narzucony wzór. Na drugi plan schodzą indywidualne potrzeby ucznia, personalna ambicja czy różnorodność predyspozycji. Nie poszukujemy potencjału w poszczególnych osobach, ale kształcimy kolejne osoby w celu uzyskania tego samego rezultatu. Z jednej strony ułatwiamy sobie sprawę, ponieważ indywidualne podejście do każdej “jednostki” wymaga większej uwagi, poświęcenia oraz chęci; z drugiej jednak działamy na szkodę samym sobie, ponieważ oczekujemy innowacyjności, dynamiki, pozytywnych zmian, a sami przelewamy niezmienny tryb myślenia na kolejne pokolenia, ponownie zamykając całe grupy w stałych schematach. Nie wykorzystujemy również coraz to nowszych technik i narzędzi nauczania, bo sami nie potrafimy działać dynamicznie i dostosować się do postępujących zmian. Krąg ponownie się zamyka.
Instytucje edukacyjne zamiast realizować działania, które pomagają odnaleźć i rozwinąć posiadany potencjał, stają się niejednokrotnie znienawidzonym przez ucznia miejscem, które jest odwiedzane tylko dlatego, że jest taki wymóg. Nie koncentrujemy się na tym jak sytuację poprawić, tylko brniemy od lat tą samą ścieżką. Zdarza się, że słychać pojedyncze głosy osób, które się wyłamują i tworzą coś na swój sposób, ale
nie wyciągamy z tego wniosków, “nie odrabiamy naszej pracy domowej”z tych doświadczeń. Marzy mi się edukacja, w której naprawdę koncentrujemy się na
człowiekuoraz jego
potrzebach,
wykorzystujemy myślenie,
czerpiemy satysfakcjęz tego co robimy, a kończąc kolejne etapy edukacyjne
posiadamy wiedzę i umiejętności, które są nam niezbędne oraz wykorzystywane w praktyce.
Kiedyś usłyszałem, że bez rewolucji nie ma postępu. Marzy mi się wobec tego rewolucja. Rewolucja w mentalności naszego społeczeństwa.
Mateusz Pośpieszny
Interesuje Cię więcej podobnych artykułów?
Zajrzyj na SocialLearning.pl
0
|
|
|
Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Redakcja portalu 23 Sierpień 2021
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana
~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21
Ku reformie szkół średnich - część I
~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14
