#Montessori - NAUCZYCIEL cz. I
Ja to ja, a nie ktoś inny. Jeśli ja nie mam pewności siebie, to moje dzieci też jej nie będą mieć. Jeśli nie będę radosna na co dzień, dzieci też nie będą potrafiły się cieszyć. Jeśli nie będę szanować ludzi, one też tego nie będą robić. Nie da się udawać non stop, dzieci szybko dostrzegą w nas kłamstwo. Trzeba być sobą, autentycznym, ze swoją siłą i brakami.
Każdy człowiek jest nauczycielem dla dzieci, tak samo jak dla dorosłych, uczymy się całe życie i też od siebie nawzajem – widząc, słuchając. Jeśli krzywdzimy drugiego człowieka, promujemy zadawanie krzywdy, jeśli obgadujemy drugiego człowieka, promujemy obgadywanie, a nie mówienie prawdy. Z kolei jeśli wręczamy komuś kwiaty, promujemy sprawianie radości, jak kogoś przytulamy, okazywanie uczuć, jak rozmawiamy – umiejętność komunikacji. Cały czas swoją postawą dajemy świadectwo o tym, jakimi jesteśmy ludźmi – dobrymi czy złymi, i tym samym jesteśmy albo dobrymi albo złymi nauczycielami dla dzieci. Na każdym kroku pokazujemy swoje wartości wobec otaczającego nas świata.
Moje bratanice kucają wtedy, kiedy ja to robię. Czekałam na nie jak wchodziły po schodach, a jak wdrapały się na szczyt to zrobiły to co ja robiłam – kucnęły. Jak wyjrzałam przez okno i z zachwytem wykrzyknęłam: „jak szybko rośnie trawa!”, dziecko sięgając palcami do parapetu zrobiło to samo. Jak do nich szepcę one odpowiadają mi delikatnym głosem.
Kiedy w poniedziałek dzieci przychodzą do Pokoju Warsztatów na zajęcia z robotyki, na korytarzu słyszę chłopców tęskniących za mną, radośnie mówiących „dzień dobry Pani Beato!”, pytających o rosnącą trawę i zioła, ciekawych co u mnie słychać, opowiadających o swoich obowiązkach. Szacunek wobec dzieci musi być obustronny, nie czekam, aż dzieci pierwsze przywitają się ze mną, bo nie jestem królową. To naturalnie zbudowana relacja, dzieci mają szacunek do mnie i ja do nich też! Kocham ludzi, co oznacza, że kocham dzieci i seniorów, zdrowych i chorych. Nie da się pokategoryzować ludzi, że tych to się lubi, a tamtych to już nie.
Montessori to mój autorytet, filozofia życia, tożsamość. Nie wyobrażam sobie, żeby nauczyciel nie miał montessoriańskiej postawy wobec drugiego człowieka, nie wszyscy są nauczycielami Montessori, ale nauczyciele, z samego zawodu, jaki wybrali, muszą być autorytetami dla dzieci. Nauczyciele nie „uczą” dzieci, oni są nauczycielami ludzkości, to ogromna odpowiedzialność za istnienie świata. Najważniejszy zawód, bo jeśli nauczyciele będą źli, to dzieci cudem uchronią swoje dusze od zła. Jeśli nauczyciel swoją mową i postawą będzie przez tyle lat komunikować dziecku, że nie ma talentu tylko maże po kartce, nie nadaje się do czegoś, że nie potrafi, że robi źle, to skąd potem ma wiedzieć, że jest dobrym człowiekiem, ma talent, swoją indywidualną predyspozycję potrzebną światu? Całe szkolnictwo wmawia dziecku poprzez oceny, uwagi, klasówki, że jest od kogoś gorsze albo lepsze, a nie mówi mu tego, że jest sobą, indywidualistą. Nie stwarza możliwości do bycia sobą i rozwijania danych od Boga talentów i predyspozycji. Nauczyciel musi być autentyczny, kochać ludzi, widzieć perspektywę swojego działania, każdego słowa, które powie do drugiego człowieka, każdego gestu, które wykonuje w stronę dziecka, które dorośnie i będzie kontynuować istnienie na świecie.
Nauczyciel powinien mieć uniwersalne wartości, aby każdy człowiek, niezależnie od wyznania czy opinii, mógł czuć się przy nim dobrze. Świat to nie jest jedna wiara, jeden model myślenia, zachowania i życia zawodowego. Świat jest bogaty, różnorodny i piękny! Nauczyciel, mając tę perspektywę, powinien uświadomić sobie, jak ważną pełni rolę dla ludzkości i jak ważne jest to, jakim jest człowiekiem, jakie ma wartości i jak traktuje drugiego człowieka.
Według mnie Nauczyciel pracujący z dziećmi powinien:
- Kochać ludzi, niezależnie od wszystkiego. Kochać tak, jak matka kocha swoje nowonarodzone dziecko. Bezwarunkowo, takim, jakie jest. Bo kochać człowieka to kochać dziecko i mieć świadomość, że ono szybko rośnie i pójdzie w świat.
- Obserwować dziecko i zapisywać obserwacje. To da wiedzę o dziecku, o jego potrzebach rozwojowych, o tym, kim jest i co nauczyciel powinien zrobić, aby pomóc dziecku w budowaniu jego „ja”.
- Obserwować siebie, znajdować czas na refleksję, aby móc się doskonalić i stawać lepszym człowiekiem.
- Wysłuchać, czyli rozumieć to, co dziecko mówi.
- Być dla dziecka – odpowiadać na jego potrzeby, służyć pomocą.
- Szanować dziecko.
- Być sobą i autentycznie budować relacje.
- Inspirować postawą, gestem, mową, zbudowanym otoczeniem do pracy własnej – duchowej, intelektualnej, ruchowej.
- Przygotowywać otoczenie sprzyjające rozwojowi dzieci.
- Być zdyscyplinowany, uporządkowany, dobrze zorganizowany.
* * *
| O autorce: | ||
![]() |
Beata Majewska |
|
| Tekst ukazał się pierwotnie na blogu autorki: nienietak.pl | ||
0
Bu konu ne kadar çabuk görünürse benim içinde o kadar iyi olacaktır.
Pkt. 4 - wysłuchać a zrozumieć, to dwie różne sprawy
|
|
|
Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Redakcja portalu 23 Sierpień 2021
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana
~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21
Ku reformie szkół średnich - część I
~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14
