Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


Lektury szkolne a Konwicki i Nowakowski - cz. I

Wojciech Książek, 02 Kwiecień 15 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

Śmierć w przeciągu niecałego roku dwóch wybitnych polskich prozaików - Tadeusza Konwickiego i Marka Nowakowskiego kieruje także ku refleksji na temat lektur szkolnych. To trudny temat, ale warto go podjąć. Tym bardziej, gdy ma się w tytule blogu pytanie: "Quo vadis... edukacjo, Polsko?".
 

Problem ten podjął ostatnio szanowany przeze mnie Jan Polkowski ("W Sieci" - 4/2015), zwracając uwagę, że nie ma "Syzyfowych prac" Stefana Żeromskiego w wykazie lektur szkolnych, ani obowiązkowych, ani zalecanych. Broni książki, która mówi o pewnych powinnościach jednostki wobec wspólnoty – także narodowej – w której się urodziła, wychowała, żyje. Podobnie ocenia "Przedwiośnie".

Ostatnia większa debata na ten temat odbyła się w trakcie ministrowania nawą edukacyjną przez Romana Giertycha, czyli w latach 2005-2007. Już rok później minister Katarzyna Hall wprowadziła w stosownym rozporządzeniu duże zmiany, rekomendowane m. in. przez zespół pracujący nad zmianami w podstawach programowych.

A wracając do "Syzyfowych prac", mam za sobą dosyć niedobre doświadczenie. Pamiętam, jeszcze w XX wieku (ależ ten czas leci...) podczas choroby syna, będącego wtedy w wieku gimnazjalnym, starałem mu się czytać fragmenty tej powieści St. Żeromskiego. I robiłem to z coraz większym trudem tym bardziej, że nastoletni młody człowiek też mocno kręcił głową na anachronizm sformułowań językowych, rysunek postaci. Pamiętam jak wtedy odłożyłem książkę, wyciągnąłem "Rozdziobią nas kruki i wrony". To mistrzowskie dla mnie opowiadanie syn wysłuchał z najwyższą uwagą. Oczywiście doświadczenie prywatne nie może być miarą podejmowania całości decyzji, ale takie lampki ostrzegawcze też są dobre.

 


* * *
 

 

Wiosną 2014 roku zmarł Marek Nowakowski. Autor znakomitych zbiorów opowiadań. "Gdzie jest droga na Walne", czy "Książę nocy". To są prawdziwe perły polskiej nowelistyki, nawiązujące między innymi do Stefana Żeromskiego.

Pogrzeb odbył się trochę niezauważenie. Cicho było o tym w mediach - nie był "pieszczochem" władzy, podobnie jak wcześniej Zbigniew Herbert. Oprócz wspaniałych opowiadań, nowel, wypowiadał się dosyć krytycznie o obecnej rzeczywistości. Kwintesencją jego aktywności w stanie wojennym, powiedzmy "obywatelskiej", był zbiór tekstów "Raport z oblężonego miasta". Niezwykle ważne świadectwo tamtego czasu, lęków, mentalności zwyczajnych-niezwyczajnych bohaterów nowel.

Ten bardzo niezależny, osobny pisarz nie szczędził napomnień także ludziom identyfikującym się z NSZZ "Solidarność", właśnie w ramach owej uczciwości intelektualnej. Świadczą o tym chociażby słowa:
 

Powstała warstwa ludzi wywodzących się z "S", która żyje w innym świecie i patrzy już inaczej na rzeczywistość. Oni weszli w szacowny krąg nowych elit. Ich sposób widzenia jest skrzywiony przez własne ambicje, gry, plany. Przeszłość traktują jako przedmiot manipulacji dla własnych celów. Oni są już inni. Liczy się tylko zimna, wykalkulowana ocena przeszłości z myślą o własnej przyszłości. Oni nie znaleźliby wspólnego języka z robotnikami.

(pewnie z dużą częścią nauczycieli – też nie)

 


* * *
 

 

Przy Tadeuszu Konwickim słowo "pisarz, prozaik" jest nie do końca trafne, gdyż był również znakomitym reżyserem. Świetny był "Ostatni dzień lata" (Grand Prix w Wenecji), a także "Salto", "Zaduszki", "Jak daleko stąd jak blisko" z koncertem aktorskim duetu: Zbigniew Cybulski i Andrzej Łapicki. Jak dobrze się stało, że sfilmował "Dziady" Adama Mickiewicza. "Lawa" jest i hołdem złożonym wieszczowi, który dzieciństwo i młodość spędzał na tak bliskiej Konwickiemu wileńszczyźnie, ale i Gustawowi Holoubkowi. W sposób niepowtarzalny mówi "Wielką Improwizację", tę samą, która tak budziła młodych Polaków na przełomie 1967 i 1968 roku. Ma swój niepowtarzalny klimat "Dolina Issy" na podstawie prozy Czesława Miłosza, czy jego powieść "Kronika wypadków miłosnych" sfilmowana przez Andrzeja Wajdę, gdzie też miesza się porządek realny i metafizyczny, życia i śmierci, luster i odbić.

Nie byłem jedynym, który czekał na kolejne jego powieści, począwszy od lat studenckich, czyli siedemdziesiątych XX wieku, jak na moją ulubioną książkę "Kalendarz i klepsydra". Była takim cichym przewodnikiem dojrzewania do polskości, do męskości. Tak, bo jego proza upominała się o to, aby żyć godnie, aby ważyć słowa, mieć w sobie szczyptę autoironii, która pozwala nie być bufonem, przekłuwać różne balony wmówień. Taka trudna, ale jednak jasność wewnętrzna – w opozycji do szarości pejzażu Warszawy z czasów PRL-u, spustoszenia wśród "wydrążonych" ludzi. W tym wszystkim radził, jak w "Senniku współczesnym",  zachować odrębność, swój szlak, nie dać się wchłonąć, mieć swój indywidualny ton. Co ciekawe, odmawiał podpisywania listów stricte politycznych, ale w obronie ludzi, czy ukazania prawdy mordu katyńskiego – udzielał poparcia.

Nie ma co ukrywać, że stał się jeszcze większą legendą, gdy przed sierpniem 1980 roku wydał w obiegu niezależnym "Kompleks Polski", a potem "Małą Apokalipsę" (weszła do kanonu lektur). Wszędzie – spustoszenia wśród ludzi, obraz szarości. Ale, co ciekawe, już przed sierpniem ’80 w "Kompleksie polskim" wskazywał na zagrożenie wmontowania człowieka w tryby propagandy, że ludzie opozycji mogą być takimi samymi aparatczykami jak ci "państwowi". Etatowi, zrutynizowani. Trzeba mieć wielką intuicję, wiedzę o człowieku, aby już wtedy przewidzieć to, czego boleśnie doświadczamy w Wolnej Polsce? To jest ta odtwarzająca się lekcja płynąca z "Balu u senatora" z "Dziadów" Mickiewicza. To jest ten gen sprzedajności, potrzeby duchowego zniewolenia, który wciąż się odtwarza w części z nas, Polaków...

Demaskował, mniej walczył – też budził do refleksji. Ujmował jego ironiczno-dowcipny styl, dystans do samego siebie (taka była pozycja narratora powieści). Pokazywał znaczenie polskiej wielokulturowości, metafizyczną symbiozę Kościołów – Katolickiego, Cerkwi prawosławnej, meczetu tatarskiego, zboru luterańskiego, synagogi żydowskiej. Do tych ostatnich wyznawców czuł jakiś dodatkowy sentyment wynikający chyba ze świadomości dramatu holocaustu. Stąd w jego powieści "Bohiń" pojawia się nieznany dziadek żydowskiego pochodzenia.

 


* * *
 

 

Obaj byli z tradycji Żeromskiego, Conrada. Gdzieś czuło się ten imperatyw odpowiedzialności, walki. Kontrują to często ironią, realizmem, ale wyczuwa się przesłanie, że w życiu nie wolno zdezerterować. Jak Roman Traugutt, który mówi do żony w "Kompleksie Polskim":
 

Nie wiem, czy był sens. Wiem, że był mus (...) Nie ma innej drogi, jeśli nie chcemy nikczemnieć, skarleć i umrzeć we wzgardzie innych ludów.

Czytanie takich a nie innych słów w 1977 roku musiało w nas coś budzić. Wiercić nasz spokój, pokusę wyboru tzw. małej stabilizacji. Mimo ucieczki przed patosem. Być osobno, ale zachować umiar, nie robić świństw. "Być wolnym w zniewoleniu" jak mówiła bohaterka "Bohinia". To była cienka linia, ale ją wyczuwaliśmy. Lektura była więc także naszym zobowiązaniem.

To z tych lektur brały się inspiracje do obrony zabitego studenta Pyjasa, pomoc w organizacji Studenckich Komitetów Solidarności, udział w pochodach 3 maja czy 11 listopada.

Dla obu osoba - człowiek przestał być sacrum. Odziera się go z tajemnicy, tabu. Człowiek staje się nie podmiotem a przedmiotem różnego rodzaju obróbki, wmówień socjotechnicznych. W miejsce indywidualności jest jakaś anonimowa zbiorowość.

Ciekawa jest uwaga Konwickiego, który mówił: "Mam gorącą głowę i zimne serce  - ja zawsze czułem się nie do końca zaangażowany". Była w tym podwójność widzenia. Jakby był gdzieś między, bez poczucia zakorzenienia, ze swoją Kolonią Wileńską już tylko w wyobraźni. I zawsze osobny.

 


* * *
 
 
 O autorze:
Wojciech Książek   

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu autora pt. "Quo vadis polska szkoło?" w serwisie Stefczyk.info

Stefczyk.info

 

Aktualna ocena

0

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

Poznaliśmy laureatów I edycji ogólnopolskiego Konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 19 Lipiec 2021

Rusza konkurs "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 10 Maj 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej