Ku reformie szkół średnich - część II
Zwracałem ostatnio uwagę na szereg problemów, z którymi borykają się dziś szkoły średnie. Wskazywałem na złą organizację pracy w trzeciej/czwartej klasie liceum/technikum oraz na nierozsądnie rozpisane siatki godzin dla poszczególnych przedmiotów. Dziś uzupełnię te diagnozy o kilka istotnych kwestii dotyczących funkcji wychowawczej szkoły.
Pamiętam jeszcze z własnej podstawówki wielką gazetkę ścienną na jednym z korytarzy: Szkoła uczy, bawi i wychowuje, to była końcówka lat dziewięćdziesiątych. Zastanówmy się, w jakim stopniu i czy w ogóle powyższa maksyma ma zastosowanie do dzisiejszej rzeczywistości szkolnej. W przypadku szkół podstawowych i gimnazjów nie mam wielkich wątpliwości – szkoła uczy (a czego, to już inna sprawa), (trochę) bawi i – najmniejszymi literami – wychowuje. Jeśli zaś chodzi o szkoły średnie, obawiam się, że poza uczeniem (w dużej mierze pod maturę), to ani nie bawią, ani – co gorsza – nie wychowują.
Wydaje się, że wraz z ekspansją idei charakterystycznych dla epoki postprawdy i płynnej nowoczesności, polska szkoła zaczęła coraz wyraźniej ustępować z funkcji wychowawczyni kolejnych pokoleń młodych Polaków. W szkołach podstawowych jest jeszcze względnie dobrze, ponieważ uczymy dzieci fundamentalnych i niebudzących kontrowersji zasad życia społecznego – mówienia dzień dobry i do widzenia, nierozrabiania na lekcjach, rozglądania się przez jezdnię. Co jednak z liceami, w których mamy do czynienia z dojrzewającą, wrażliwą młodzieżą, stawiającą sobie pierwsze poważne pytania na temat swojego funkcjonowania w świecie i budującą własny, mocno zindywidualizowany system wartości? Zaczynają się schody. Przekonałem się niejednokrotnie, że szkoła jest w tej kwestii bezradna, często boi się nawiązać dialog z uczniami, a jeszcze częściej po prostu nie ingeruje w kwestie wychowawcze i skupia się li tylko na dydaktyce – od wychowania są w końcu rodzice. Problem polega jednak na tym, że dla szesnasto- i dziewiętnastolatków mama i tata już od dawna nie są jedynymi punktami odniesienia w otaczającej rzeczywistości. Pojawia się głód innych znaczących dorosłych. Młodzi ludzie często szukają ich dziś w internecie. Nie twierdzę, że to źle, ale zdecydowanie opowiadam się po stronie obcowania z żywymi, a nie wirtualnymi ludźmi.
Każda lekcja prowadzona przez odpowiedzialnego nauczyciela stanowi świetną okazję do SPOTKANIA z drugim człowiekiem – trzeba tylko chcieć.
Dostałem kiedyś nieoczekiwane zastępstwo w II klasie liceum. Mimo że zawsze mam w zanadrzu jakąś lekcję z cyklu zastępstwo na medal (przeważnie warsztaty z gramatyki historycznej języka polskiego, które cieszą się zaskakująco dużą popularnością!), tym razem postanowiłem po prostu porozmawiać z uczniami. Po 45 minutach powiedzieli mi, że bardzo potrzebowali takiej godziny wychowawczej. Skarżyli się na wychowawcę, który albo bez końca uzupełnia dziennik, albo grzebie w swoim smartfonie. I to ma być godzina wychowawcza?! To ma być SPOTKANIE z żywym człowiekiem? Hmm… w takich momentach to nawet nie dziwię się, że uczniowie wolą do wirtualu…
Młodzież licealna bardzo potrzebuje rozmowy, autorytetów, drogowskazów we wcale niełatwej współczesności. A szkoła często zawodzi i dezerteruje z pola wychowania. Cóż, okazuje się, że znacznie łatwiej być dobrym przedmiotowcem niż po prostu nauczycielem, człowiekiem… Dobry przedmiotowiec – dobra rzecz, do olimpiady przygotuje i do matury. A do życia? Kto da gwarancję, że to, czego uczymy dzisiaj, rzeczywiście przyda się w przyszłości? Nie wspominając już o tym, że dziś zdobyta wiedza jutro wyparuje z głowy…
Nauczyciele szkół średnich powinni zatem koniecznie znaleźć w sobie odwagę, by wychowywać. Nie chodzi mi tu jednak o proste, zero-jedynkowe dyscyplinowanie rodem z XIX-wiecznej pruskiej szkoły (do czego tęskni obóz reformujący dziś polską szkołę). Nowoczesne wychowanie to wspieranie rozwoju, kształtowanie zainteresowań, nauka samodzielnego uczenia się, inspirowanie i indywidualne podejście do uczniów, nieustanna dyskusja, negocjowanie znaczeń i ciągłe zderzanie ze sobą różnych systemów wartości. Brzmi trudno? Ja tam uważam, że fascynująco. Brzmi jak wyzwanie, które warto podjąć. Dla lepszej przyszłości każdego z nas – ucznia, nauczyciela, obywatela i Polaka :).
Szkoło – wychowuj, ucz i baw!
* * *
| O autorze: | ||
![]() |
Kacper Owiński |
|
|
Tekst ukazał się pierwotnie na blogu autora: Rzecznik Szkolny |
||
0
|
|
|
Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Redakcja portalu 23 Sierpień 2021
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana
~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21
Ku reformie szkół średnich - część I
~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

