Jeden elementarz - nie tylko czy, ale jaki? (cz. II)
A dom-rodzina, a Polska?
Rugowanie w nim treści związanych z kulturą i dziedzictwem narodowym, delikatnym, ale jednak akcentem na patriotyzm, jak w słynnym wierszu Władysława Bełzy zaczynającym się od słów: "Kto ty jesteś – Polak mały"..., jest nie do przyjęcia. Oczywiście pamiętając, że trzeba szukać innego, bardziej współczesnego języka przekazu. Szkołę trzeba budować na wartościach – jak na skale. Musi mieć pewien program, kod kulturowy. W miarę otwarty, ale z zaznaczeniem owego "minimum polskości". Takim kształceniem i wychowaniem tworzy się w młodym człowieku system odpornościowy, który potem pomaga mu godnie żyć. Dlatego tym bardziej dotyczy to mądrej, stawiającej pewne wymagania, zawartości podręczników szkolnych.
Przez szkoły wesprzeć rzeczywiście potrzebujących
Warto zapoznawać się z rozwiązaniami które obowiązują w innych krajach. Pomijając fakt, iż darmowe elementarze są m. in. w Rosji i na Białorusi, to w Czechach nie można podręcznika zmieniać przez 5 lat. W niemieckiej Bawarii książki są za darmo, ale gdy zniszczy je uczeń – płacą rodzice (jest specjalna metryczka, kto miał w danym roku – tak po kilka lat).
Z powodzeniem można było przyjąć wariant inny, mniej spektakularny. Wesprzeć szkoły, a nie uszczęśliwiać na siłę. Czyli po prostu przekazać do dyspozycji szkół, nauczycieli-wychowawców większą pulę pieniędzy na zakup podręczników dla dzieci z rodzin bardziej tego potrzebujących (można było podnieść próg dochodowości nawet do 1200-1500 zł na członka rodziny. A niekoniecznie rozdawać wszystkim, gdy co najmniej 750 tys. osób w Polsce zarabia ponad 7 tys. zł miesięcznie). Nauczyciel-wychowawca wie najlepiej, jaka jest materialna, duchowa kondycja rodziny ucznia. A pamiętajmy, że koszt wyprawki szkolnej to oprócz elementarza także zeszyty, bloki szkolne, torba, strój i obuwie na WF.
Czyli, jak kiedyś mówił Edward Stachura, dać czasowi czas, nie działać w pośpiechu, porządnie przygotować i podręcznik, i mechanizmy prawne jego przekazu uczniom, którzy rzeczywiście tego potrzebują.
Sześciolatki – czy stracone pokolenie?
Patrząc chociażby z perspektywy nauczycieli, jak mogą się czuć, przygotowywać, gdy pod koniec roku szkolnego nie znali ostatecznej treści całości. Gdy do szkół (a właściwie na stan bibliotek szkolnych), a więc także do ich rąk, elementarze trafią tuż przed nowym rokiem szkolnym. Oczywiście znana jest opinia, że polski nauczyciel nie w takich sytuacjach sobie poradzi, ale czy to potrzebne?
Tak naprawdę za sprawą elementarza toczy się bój tak o solidne podstawy rozwoju młodych Polaków, ale także – pośrednio – o przyszłość Rzeczpospolitej, jej odbicie w świadomości młodych ludzi, którzy obecnie zaczynają edukację szkolną. Bo jutro zaczyna się dziś. Tym samym i nasza wspólna odpowiedzialność jest większa. A czasy jednego, słusznego podręcznika, jak jednego słusznego przywódcy, miały przeminąć. Ale czy na pewno? Szkoda tych ciągle spóźnionych pytań i konstatacji, gdy nowy rok szkolny tuż, tuż...
* * *
| O autorze: | ||
|
Wojciech Książek |
|
|
Tekst ukazał się pierwotnie na blogu autora pt. "Quo vadis polska szkoło?" w serwisie Stefczyk.info
|
||
0
|
|
|
Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Redakcja portalu 23 Sierpień 2021
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana
~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21
Ku reformie szkół średnich - część I
~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14