Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


III Kongres Polskiej Edukacji w Katowicach

Marzena Żylińska, 05 Wrzesień 15 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

W ostatnie dni wakacji w Katowicach odbył się III Kongres Polskiej Edukacji. O całym napisać się nie da, bo nikt nie mógł być na wszystkich panelach i śledzić wszystkich dyskusji. Będzie to więc moja subiektywna i wybiórcza relacja z tego, w czym sama brałam udział, co widziałam i słyszałam.
 

Dla mnie ten Kongres był zdecydowanie inny niż poprzednie.
 

 Kongres Edukacyjny 

Zdjęcie z panelu: „Czego uczniowie nie uczą się w szkołach, a uczyć się powinni”.
Uczniowie prezentują swoją mapę myśli, którą samodzielnie opracowali.



Wzięło w nim udział bardzo wielu nauczycieli i dyrektorów szkół, ale byli też rodzice i uczniowie. Ci ostatni w ciągu półtorej godziny przygotowali przedstawienie na podstawie książki Nele Moost „Jak kózka uczyła się pływać” i pokazali, jak efektywnie potrafią pracować dzieci w różnym wieku, które na dodatek wcześniej się nie znały. Dzieci brały również udział w panelu „Czego nasze szkoły dziś nie uczą, a uczyć powinny”. Postulaty opracowane przez uczniów były ciekawe i zaskakująco dojrzałe. To pokazuje, że z dyskusji o szkole i o nowym modelu edukacji nie powinniśmy wyłączać uczniów, bo oni często widzą więcej niż my dorośli i potrafią powiedzieć, czego im dziś w szkołach brakuje. W tradycyjnym modelu edukacyjnym wszystkie decyzje dotyczące szkoły podejmują dorośli; czas to zmienić. Włączenie uczniów i rodziców w proces tworzenia nowego modelu edukacyjnego jest  jedną z głównych idei propagowanych przez inicjatywę Budząca się Szkoła.

Ale trzymajmy się chronologii. Kongres rozpoczęła minister Joanna Kluzik-Rostkowska i przez całe dwa dni brała udział w różnych spotkaniach. Pierwszym gościem specjalnym był Carl Honore, autor książki „Pod presją. Dajmy dzieciom święty spokój”. Zadebiutował „Pochwałą powolności”, która stawia pytanie o sens życia w biegu i w ciągłym pośpiechu. W książce „Pod presją” autor pyta, dlaczego do wyścigu szczurów zmuszamy nasze dzieci, dlaczego ze szkolnej nauki robimy rywalizację, dlaczego zabieramy dzieciom dzieciństwo i lata swobodnego i pozbawionego stresu i presji rozwoju.
 

(…) dzieci muszą czuć się bezpieczne i kochane; wymagają naszego czasu i uwagi bez żadnych wstępnych warunków; muszą znać granice; muszą mieć przestrzeń, gdzie mogą popełniać błędy i ponosić ryzyko; muszą spędzać więcej czasu na dworze; nie można ich stale porównywać z innymi i nieustannie oceniać ich postępów; muszą  jeść zdrowo, muszą mierzyć wyżej niż posiadanie najnowszego markowego gadżetu; muszą mieć miejsce da siebie.

C. Honore, „Pod presją. Dajmy dzieciom święty spokój” 

Dla mnie to niezmiernie ważne przesłanie. Powinniśmy wreszcie dostrzec, że zabieramy dziś dzieciom dzieciństwo i przestrzeń swobodnego rozwoju, którą sami mieliśmy. Problemem są często również zadania domowe. Ich ilość jest czasami tak duża, że dzieci nie mają czasu na zabawę. Czas pracy dorosłych reguluje Kodeks Pracy. Czy ktoś dba o to, by uczniowie mieli czas na odpoczynek, sport, hobby czy spotkania z przyjaciółmi?

Wszystko musi dziś być szybkie, nawet joga, mówił Carl Honore. Chcemy nawet, żeby nasze dzieci szybciej się uczyły i bawiły. A szybko znaczy powierzchownie. Biegnąc i wciąż spiesząc się, nie skupiamy się na „tu i teraz”. „Kiedyś byłem ekspertem w szybkim czytaniu dzieciom książek, ale zrozumiałem, że to droga donikąd.” Dziś Carl Honore już wie, że jako rodzic nie musi i nie powinien sprawować nad wszystkim kontroli, że dzieci, aby rozwinąć swój potencjał, jak powietrza potrzebują przestrzeni i wolności.

Dla mnie pytania, które w swoim wykładzie postawił Carl Honore są, a może raczej powinny być fundamentem dyskusji o edukacji. Wiem, że są osoby, które myślą inaczej, i które z edukacyjnego dyskursu pytania postawione przez Carla Honore wyłączają. Jednak prawdziwa zmiana modelu edukacji wymaga wyjścia poza doraźne i pragmatyczne  tematy.


Pierwszy dzień Kongresu zakończył wykład Margret Rasfeld, dyrektorki Ewangelickiej Szkoły Zintegrowanej Berlin – Centrum i współtwórczyni ruchu Budzących się Szkół.

Margret zaczęła od stwierdzenia, że w dyskusjach o edukacji zbyt często koncentrujemy się na rzeczach drugorzędnych. Dyskutujemy o ilości uczniów w klasie czy o wyposażeniu szkół, a pomijamy zupełnie fundamentalne kwestie. Jej zdaniem najważniejsze pytania dotyczą tego, jacy ludzie opuszczają mury szkół, jak patrzą na świat i jego problemy, jakie stawiają sobie cele i jak postrzegają własne możliwości. Dyrektorka pierwszej Budzącej się Szkoły chciałaby, żebyśmy dyskutując o zmianie sytemu edukacji odpowiedzieli na pytanie, jakimi ludźmi powinni być nasi absolwenci. Czy wystarczy nam, że będą dobrze wykształconymi egoistami, czy zależy nam na tym, by byli ludźmi rozumiejącymi, czym jest dobro wspólne, i chętnymi do działania na jego innych. Przyszłość naszej planety zależy od tego, czy młodzi ludzie wyniosą ze szkoły wrażliwość na problemy ochrony środowiska, czy będą nastawieni na współpracę czy rywalizację? Lata spędzone w szkole mogą oznaczać wieloletni kontakt z kulturą błędu lub z kulturą doceniania. W zależności od tego, w jaki sposób będą pracować i funkcjonować w szkole, na inaczej myślących ludzi będą patrzeć albo jak na konkurentów, których trzeba zniszczyć, albo jak na osoby, z którymi będą szukać porozumienia.

Wokół nas jest coraz więcej agresji. Czy to możliwe, by kultura panująca w szkole nie miała wpływu na to, jak zachowujemy się po jej opuszczeniu? Margret Rasfeld przekonywała w Katowicach, że aby umieć w dorosłym życiu działać razem, najpierw w dzieciństwie trzeba poczuć siłę tkwiącą w słowie „my”. Aby uwierzyć, że możemy zmieniać świat, najpierw jako dzieci musimy poczuć, że mamy na coś wpływ, że coś od nas zależy. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy jako nauczyciele zadbali o to, by nasi uczniowie mieli poczucie sprawstwa. Powinniśmy też postawić sobie kilka ważnych pytań: Czy uczniowie uczą się w szkole współpracy czy rywalizacji? Czy są otwarci na dialog i szukanie porozumienia, czy raczej w inaczej myślących osobach widzą wrogów i zagrożenie?

„W naszych szkołach panuje nuda, bo wszystko jest z góry zaplanowane! Czy my dorośli czulibyśmy się dobrze w instytucji, która ciągle by nas oceniała i w której bez końca bylibyśmy porównywani z innymi? Po co nam w szkołach konkurencja?" – pytała Margret Rasfeld.

„Oceny dzielą ludzi i prowadzą do konkurencji, są narzędziem nacisku, którego nie potrzebują dzieci, ale dorośli.”

Margret Rasfeld zwróciła też uwagę na ukryty plan szkoły. Zawarte jest w nim wszystko to, o czym się wprawdzie głośno nie mówi, ale co w najbardziej skuteczny sposób przekazywane jest uczniom. Jednym z podstawowych filarów tego planu jest przesłanie „Musisz być lepszy od innych.”

„Ale my nie potrzebujemy pilnych «wypełniaczy obowiązków», którzy nauczą się wszystkiego, by zdobyć na teście maksymalnie dużo punktów. Celem szkoły nie może być jedynie wtłoczenie do uczniowskich głów możliwie wielu informacji. W edukacji chodzi o cos więcej!”

„Warunkiem efektywnej nauki są dobre relacje. Jednak te w wielu szkołach są niezwykle powierzchowne.”

„Musimy odejść od kultury błędu. Koncentrowanie się na błędach jest poważnym błędem.”

Zdaniem Margret Rasfeld szkołę trzeba dziś wymyślić od nowa. Poprawianie i ulepszanie starego modelu jedynie go utrwala, a my potrzebujemy nowego, który będzie oparty na innym fundamencie. Dlatego potrzebni są dziś wizjonerzy, którzy znajdą nowe, lepiej odpowiadające potrzebom naszych czasów, rozwiązania. Musimy odejść od szkoły, w której uczniowie wciąż słyszą „Musisz!”, i stworzyć szkołę, w której będą mogli chcieć. Dzieci chcą się uczyć, ale my dziś tę chęć często niszczymy.

Margret Rasfeld niewątpliwie należy do wizjonerów, którzy pokazują, że szkoły mogą funkcjonować inaczej. W swoim wykładzie opowiadała o konkretnych rozwiązaniach, o zastąpieniu klas edukatoriami, o dodatkowych przedmiotach i o tym, że odpowiedzialności nie da się nauczyć z książek. Warunkiem zmiany jest odwaga. Potrzeba wiele odwagi, by nie słuchać wszystkich tych, którzy zanim cokolwiek się zacznie, już wiedzą, że się nie uda. Potrzeba wiele odwagi, by powiedzieć nauczycielom, że ich zadaniem nie jest już nauczanie. Potrzeba wiele odwagi, by wejść na ścieżkę zmian, nie mając pewności, dokąd ona zaprowadzi.

„Ale jeśli będziemy się bać, to nigdy niczego nie zmienimy. My już wiemy, że to dobra droga, bo nasi uczniowie osiągnęli na maturze drugi wynik w Berlinie. Ale to nie te wyniki są najważniejsze, bo my przecież nie przygotowujemy ich do testów, ale do życia. Nasi uczniowie potrafią podejmować wyzwania, pomagają innym, wierzą w siebie, są kreatywni i znają siłę słowa „my”. W szkole wiele razy doświadczyli przecież tego, co można osiągnąć działając wspólnie.”

Margret Rasfeld poruszyła w swoim wykładzie jeszcze wiele ważnych zagadnień. Przekonywała, że zmiany są możliwe, że szkoły mogą i powinny funkcjonować inaczej. Zwracała uwagę, że nie ma jednego słusznego modelu edukacji, że każda z Budzących się Szkół idzie własną drogą. „My możemy jedynie zachęcać, inspirować i dodawać odwagi, ale to osoby tworzące daną szkołę wiedzą najlepiej, co zmienić. Ale przede wszystkim zachęcała do podjęcia w szkołach dialogu.” Mam ogromną nadzieję, że w wielu polskich szkołach nauczyciele i dyrektorzy szkół zaproszą do stołu uczniów i rodziców, by zacząć rozmowę o tym, jakiej szkoły sobie życzą. Czy jesteśmy gotowi na taki dialog?

 


* * *



Jak już napisałam, równolegle odbywało się 9 bloków tematycznych. Ja prowadząc swoje, nie miałam zbyt wielu okazji do tego, by zobaczyć, co dzieje się w sąsiednich salach.

Oto kilka przykładowych tematów:
 

  1. Jakiej szkoły chcemy w XXI wieku?
  2. Po co nam rodzice w przedszkolu i szkole?
  3. Dyrektor liderem czy administratorem szkoły? Ryba psuje się i naprawia od głowy …
  4. Po co nam oceny?
  5. Jak szkoła ma przyjmować i wspierać przybyszów z innych kultur?
  6. Lekcja historii: THH – czyli prawdziwa tajemnica Westerplatte
  7. Niż demograficzny – samorząd na rzecz nauczycieli
  8. Testy, testy, egzaminy… co w nich do naprawy?
  9. Edukacja na NOWO – jak technologie zmieniają proces nauczania i uczenia się?
  10. Rada szkoły uczy partnerstwa i samorządności


Razem z Bożeną Będzińską–Wosik, dyrektorka SP nr 81 w Łodzi, prowadziłyśmy trzy bloki tematyczne.
 

  1. Czego świat może się od nas nauczyć?

    Do udziału w tym panelu zaprosiłyśmy przedstawicieli 4 szkół i Irenę Koźmińską założycielkę i szefową Fundacji Cała Polska Czyta Dzieciom.

    Naszym celem było pokazanie, że w Polskich szkołach dzieje się wiele dobrego. Jednocześnie chciałyśmy zwrócić uwagę na różnorodność wprowadzanych innowacji.

    Irena Koźmińska przedstawiła prowadzoną w całej Polsce akcję promowania czytania. W swoim niezmiernie ciekawym wystąpieniu wyjaśniła zależność między kompetencją czytania a sukcesami odnoszonymi w szkole. Zdaniem prelegentki ucząc czytania, popełniamy dziś w szkołach wiele błędów. Skutkiem tego wiele dzieci ma problemy z czytaniem i czytania nie lubi. A można przecież inaczej…

    Czytanie jest zdaniem Ireny Koźmińskiej najprostszą i najtańszą metodą podniesienia ogólnej kompetencji językowych. Nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy z tej metody skorzystali.

     
  2. Budzące się szkoły. Jak zacząć?
     
  3. Czego uczniowie nie uczą się w szkołach, a uczyć się powinni.



Zapraszam uczestników naszych paneli do opisania ich przebiegu. Jeśli macie ochotę coś dodać, napiszcie to w komentarzach, a ja wstawię do mojego tekstu, oczywiście z nazwiskami autorów ;-)

Zapraszam też wszystkich, którzy byli w Katowicach do podzielenia się Waszymi spostrzeżeniami. A może zaczęliście już działać?

W Katowicach zaprezentowaliśmy też Budzącą się szkołę, ale o tym napiszę w kolejnym wpisie.

Przepraszam wszystkich, że ostatnio nie udzielam się na blogu, ale ostatnio przeszłam od dyskusji do działania i to też będę chciała w najbliższym czasie opisać.

  


* * *


 
 O autorce:
Marzena Żylińska  

Marzena Żylińska

Zajmuje się metodyką i neuropedagogiką. Jest wykładowcą NKJO W Toruniu, studiów podyplomowych WSG "Neurodydaktyka z tutoringiem", prowadzi blog "Neurodydaktyka, czyli neurony w szkolnej ławce". W licznych publikacjach popularyzuje neurodydaktykę jako interdyscyplinarną dziedzinę nauki, opartą na badaniach mózgu, która stawia sobie za cel stworzenie nowych koncepcji pedagogicznych i inicjuje poszukiwanie przyjaznego mózgowi systemu edukacyjnego. Autorka książek "Postkomunikatywna dydaktyka języków obcych w dobie technologii informacyjnych" oraz "Neurodydaktyka". Jej celem jest stworzenie modelu szkoły, w której uczniowie będą mogli w pełni wykorzystać swój potencjał i rozwijać talenty.

 

Teskt ukazał się pierwotnie na blogu autorki "Neurodydaktyka, czyli neurony w szkolnej ławce" w serwisie osswiata.pl

 

Aktualna ocena

1

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

30 lat wolności - zapraszamy na konferencję dla nauczycieli!

Redakcja portalu 13 Wrzesień 2019

HFPC pyta Ministerstwo Edukacji Narodowej o sytuację uczniów z niepełnosprawnościami

Redakcja portalu 07 Wrzesień 2019

Startuje II edycja Konkursu #cojaczytam

Redakcja portalu 06 Wrzesień 2019

Narodowe Czytanie 2019

Redakcja portalu 05 Wrzesień 2019

Od 2017 r. na skutek konfliktów potroiła się liczba zamkniętych szkół w Afryce Zachodniej i Środkowej

Redakcja portalu 04 Wrzesień 2019


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej