Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


Harcerze - rówieśnicy niepodległości

Rafał Ryszka, 05 Listopad 18 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

Harcerstwo to skauting plus niepodległość – z takim hasłem, przypisywanym Andrzejowi Małkowskiemu harcerstwo towarzyszyło narodzinom II Rzeczypospolitej. Celebrując w różnych miejscach i na różne sposoby stulecie niepodległości nie sposób nie zwrócić uwagi na fenomen jakim było i jest harcerstwo, ta doskonale spolszczona cząstka światowego ruchu.
 

Polski skauting czynnie brał udział we wszystkich historycznych procesach towarzyszących Rzeczpospolitej – od międzywojnia, przez czasy hitlerowskiej okupacji po następujący po nim PRL i demokratyczne przemiany po roku 1989. Było harcerstwo uczestnikiem i istotnym elementem powojennego utrwalania władzy ludowej i jednocześnie siedliskiem oporu przeciw komunistycznemu systemowi.

Jeśli za historyczny moment narodzin skautingu przyjmiemy wydanie fundamentalnego Scouting for boys przez Baden-Powella, w roku 2018 skauci liczą sobie 110 lat swojego istnienia. Nieprzerwanie działali przez cały burzliwy XX wiek stając się szybko największą organizacją młodzieżową na świecie. W Polsce skauting jest obecny od roku 1910 kiedy to we Lwowie z sokolich „gniazd” powstały pierwsze patrole harcerskie. Od tego czasu polski skauting jest nierozerwalnie związane z dwudziestowieczną historii Polski. Świętowane w tym roku stulecie odzyskania niepodległości skłania do refleksji i podsumowań z jednej strony, ale też spojrzenia na harcerstwo w szerszym kontekście.

Czy ktoś, kto obserwuje współczesną scenę polskich organizacji i stowarzyszeń działających na rzecz dzieci oraz młodzieży może mieć problemy z zobaczeniem na niej harcerzy?

Czasem harcerskie poczty sztandarowe i reprezentacje pojawią się w mediach na marginesie, w tle państwowych czy religijnych uroczystości. Ożywiony element scenografii: chłopcy i dziewczynki w mundurkach stojący na baczność, niosący wieniec czy podtrzymujący wiekowych kombatantów. Przypisana rola okolicznościowej oprawy patriotycznie uświadomionej młodzieży.

Po 30 latach od zmiany ustroju działają w Polsce trzy liczące się organizacje harcerskie. Są to: Związek Harcerstwa Polskiego najliczniejszy i reprezentującej polski ruch harcerski w światowej organizacji skautowej WOSM, powstały w 1989 Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej oraz konfesyjnie zdefiniowane Stowarzyszenie Harcerstwa Katolickiego „Zawisza” - sfederalizowane w ramach Skautingu Europejskiego. Każda z nich trochę inaczej stawia metodyczne akcenty, inaczej wykorzystuje wychowawczo koedukację, inaczej kształtuje światopogląd swoich członków. Choć każda z nich bazuje na tym samym prawie harcerskim, różnie podchodzi do drażliwych punktów dotyczących wymagań moralnych wobec swoich pełnoletnich członków.

Dla pełnej panoramy harcerskich stowarzyszeń dodajmy jeszcze podmioty działające lokalnie, jak na przykład Stowarzyszenie Harcerskie w Stolicy, Organizacja Harcerska „Rodło” w Wielkopolsce czy Harcerstwo Polskie w Toruniu. Są też organizacje, które wzorują się czy stylizują na harcerstwie, są i takie które z tego ruchu ewaluowały i korzeniami gdzieś ze środowiska harcerskiego czerpią: rekonstruktorzy historyczni, surwiwalowcy, edukatorzy outdoorowi, kluby krajoznawcze...


Szkoła charakterów

Biorąc pod uwagę spisy statystyczne powyższych organizacji wynika, że z każdą dekadą regularnie ubywa w Polsce harcerek i harcerzy. Pod koniec PRLu, monopolistyczna ZHP w latach 80’ liczyła prawie 3 mln członków. Oczywiście, jak i cały PRL była to ilość pozorna i partyjny fałsz nie oddający realnego stanu, jednak masowość i powszechność ruchu pozwoliła obeznać społeczeństwo z pewnymi jego założeniami i aspektami. Spychająca na margines lub w niebyt dorobek i fakty nieprzychylne „partyjnej linii” polityki młodzieżowej PZPR stało się harcerstwo elementem oficjalnej powojennej indoktrynacji. Do tej pory wielu Polaków z rozrzewnieniem wspomina swoje peerelowskie „bycie zuchem” czy szkolne doświadczenia z pobytu na obozie „harcerskim”.

Po upadku komunizmu, w roku 1997 przynależność harcerską deklarowało Polsce 430 tys. osób. Jeszcze w roku 2008 w skali kraju z harcerstwem związanych było ok. 145 tys. osób. Według najnowszych spisów z lat 2016-2017 już tylko 128 tys. osób deklarowało swoje uczestnictwo w organizacjach harcerskich. Ilość harcerzy w Polsce wyraźnie i stopniowo maleje i taka tendencja przy lekkich rocznych wahaniach się utrzymuje.

W ostatniej dekadzie swoją przynależność do jakiejkolwiek organizacji czy stowarzyszenia zadeklarowało w naszym kraju ok. 25% całej populacji młodzieży. Do najliczniejszych organizacji młodzieżowych należy odpowiednio: sportowych - 30%, artystycznych - 15%, 12% brało udział w zajęciach samokształceniowych, organizacje religijne zrzeszały 7 % dzieci, organizacje ekologiczne 6%, a w organizacjach krajoznawczych działało 3,5% uczestników w wieku do 18 lat.

Jeśli chodzi o harcerstwo, uczestników w wieku 7-18 lat było ok.100 tys. co stanowi 2% całej populacji wiekowej. Przyglądając się największym ogólnopolskim organizacjom młodzieżowym widać następującą skalę uczestnictwa: Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży - 30 tys. członków, Związek Młodzieży Wiejskiej – 10 tys. członków, Polskiego Towarzystwa Turystyczno – Krajoznawczego - 16,7 tys., młodzieżówki partyjne zrzeszały łącznie 17,5 tys. członków (dane za Dep. ds. Młodzieży i Edukacji Pozaszkolnej MEN i GUS). Jeśli chodzi więc o ilość członków organizacje harcerskie należą do tych statystycznie najliczniejszych.

Społeczne nasycenie harcerstwem i jego znajomość maleje. Nie jest już ruchem powszechnym, a jego rozpoznawalność maleje.

W toczących się w środowisku historyków i starszyzny harcerskiej dyskusje, krytyczne oceny historycznych czy światopoglądowych zawiłości polskiego harcerstwa w latach powojennych jest świadomość tego szczególnie szacunku, uznania społecznego tak samo jak braku z powodów ideologicznego przywłaszczenia przez aparat partyjny PRL. Od początku swojego istnienia obecne było napięcie pomiędzy poczuciem egalitarności, a zarazem elitarności harcerstwa wymiarze społecznym. Sprzeczność ta wynikała z zamiarów, aby swoim pozytywnym działaniem ogarnąć jak najszerszą rzeszę młodych ludzi, a z drugiej strony stawiane przed uczestnikami ideały oraz wartości były na tyle wygórowane i ambitne, że oferta ta nie była przystępna dla każdego. W oczywisty sposób wykluczająca. W ciągu ostatnich 30 lat, wobec ewidentnego zmniejszania się stanów osobowych organizacji harcerskich dyskusja ta powraca na nowo. Wzmacniają ją partykularne rozgrywki i osobiste ambicje, służą jako paliwo dla wewnętrznych podziałów i oskarżeń. Istniejąca w naszym kraju wyraźna polityczna polaryzacja rzutuje też na skłonność do ulegania przez liderów w harcerskich mundurach pokusie upartyjniania swojego organizacyjnego zaangażowania. Służba na rzecz społeczeństwa i zaangażowanie obywatelskie staje się wtedy tylko partyjną agitacją. Jest to poniekąd naturalny proces w każdej dużej organizacji, gdzie ruch przemieniony zostaje w strukturę wymagającą respektowania swoich regulaminów, uchwał i instrukcji, a każda duża organizacja dbająca o intelektualne i moralne zaplecze swoich członków to łasy kąsek dla różnej maści manipulatorów, politycznych populistów, ruchów religijnych czy podejrzanych ideowców bez zaplecza.

Szkoła charakterów, „wielka przygoda życia” jaką było i dla wielu jest nadal harcerstwo rozmienia się na drobne i traci swoją wiarygodność i potencjał. Traci społeczny kapitał zaufania.


Mit rycerski

Harcerstwo często porównywane jest do rycerstwa XX wieku. Wiele w tym analogii i racji. W swoim czasie rycerstwo europejskie było potęgą na każdym poziomie życia społecznego. Przewodziło na polu militarnym, ideowym, religijnym, ekonomicznym, politycznym. Rycerze stanowili elitę ówczesnego świata. Mimo swojej potęgi i znaczenia bezpowrotnie zniknęli, choć znane są struktury i formy społeczne rówieśnicze rycerstwu które przetrwały: zakony żebracze, cechy rzemieślnicze, samorząd miejski, uniwersytety.

Czy podobnie jak średniowieczne rycerstwo, oto harcerstwo na naszych oczach wypełniło swoją misję i spełniło swoje dziejowe zadanie?

Idee skautowe ukształtowały całe międzywojenne pokolenie w duchu patriotyzmu i bezinteresownej służby na rzecz Boga i bliźniego. Wojenną zawieruchę przekuły w mity które inspirowały i aktywizowały kolejne generacje młodych Polaków. Gawędy o harcerskich oddziałach powstańczej Warszawy, wspomnienia o bohaterach z wieży spadochronowej, bohaterowie Szarych Szeregów miały siłę przekazu z którą władza komunistyczna musiała się pogodzić. Harcerstwo starało się jednak zyskać sympatyczną, może czasem lekko naiwną twarz pomocnego Romka i Tomka z komiksu o Tytusie, chłopaka w krótkich gatkach przeprowadzającego staruszkę przez ulicę utrwaloną w literaturze i powojennych filmach dla i o młodzieży.

W wolnej, pokomunistycznej Polsce i świecie pluralistycznym musiało się przeorientować i w jakimś sensie wrócić do swoich korzeni.

Na czym dziś polega wyjątkowa rola harcerstwa? Czym wyróżnia się pośród podobnych organizacji dla młodzieży?

W dokumentach podstawowych organizacji harcerskich charakterystyką ich działalności jest cały katalog aktywności: praca na polu pomocy społecznej, prowadzenie działalności charytatywnej, praca z niepełnosprawnymi, organizacja wypoczynku wakacyjnego, formacja liderów, rozwijanie hobby i pasji, wychowanie przez sport, kultywowanie patriotyzmu, działalność na rzecz mniejszości narodowych, ochrona i promocja zdrowia, nauka i edukacja, krajoznawstwo i turystyka, kultywowanie kultury, ochrona dóbr kultury, uczenie postawy ekologicznej (dawniej w harcerstwie nazywana puszczaństwem), promocja wolontariatu, promocja integracji europejskiej, działania na rzecz obronności kraju itd. W każdym z tych obszarów działalności harcerstwo ma bardzo silną konkurencję, wyspecjalizowane i energiczne fundacje czy stowarzyszenia. Ich oferta jest konkretna i „sprofilowana”, a przez to bardziej atrakcyjna dla młodego człowieka.

Czas masowych, "totalnych” (tzn. starających się całościowo zaspokajać potrzeby swoich członków) i ideowych ruchów XIX i XX wieku przeminął. Współczesność to czas indywidualizmu i wolnego rynku idei. Nie tylko harcerstwo nie wytrzymało próby na tym współczesnym targowisku myśli i wartości.

Zanik rycerstwa następował stopniowo. Pewne jego relikty i ślady przetrwały do czasów współczesnych. Są nimi mity, pasjonująca historia i ceremonie, etos, szlachetne postawy i wzorce. Dzisiejsi Joannici, Kawalerzy Matlańscy czy podobne „rycerskie” zrzeszenia oprócz nazwy kultywują tylko małą część tego dziedzictwa.


Pedagogika harcerska

Harcerstwo jako ruch wychowawczy na stałe zapisało się w historii pedagogiki wypracowując własną metodykę i formę. To co stanowi o jego silne to uczenie się poprzez działanie, przyjmowanie odpowiedzialności za siebie i innych. To poligon młodzieńczych doświadczeń, przestrzeń dla prób i błędów. Umożliwienie przeżywania w gronie rówieśników przygód kształtujących charaktery to dla wielu wychowawców siła i potencjał harcerstwa. Tworząc ramy i sprzyjające warunki pozwala na zmaganie się z własnymi słabościami i budowaniu własnego, autonomicznego systemu wartości. Nie tylko w teorii, zgodnie ze swoimi zapowiedziami sprzed stu lat: wychowuje wzorowych obywateli.

Są pedagodzy którzy w tym bogatym zbiorze pedagogicznych narzędzi, które pochodzą z poprzedniego wieku prowokacyjnie pytają o sens wojskowych mundurów czy o stosunek do abstynencji. Czy harcerskie zbiórki są dalej atrakcyjne dla młodego człowieka XXI wieku? Po co dziś nauka używania kompasu czy określania azymutu jeśli GPS jest powszechny, łatwy w obsłudze i doskonalszy w pomiarach? Kto i po co w erze smartfonów, internetu, nawigacji satelitarnej używa jeszcze Alfabetu Morse’a?

Ci, którzy mimo wszystko stosują te anachroniczne środki udowadniają, że narzędzia takie mimo wszystko mają swoje znaczenie i sens. Tych, którzy je znają i umiejętnie stosują z pokolenia na pokolenie jednak ubywa, a wielu współczesnych harcerzy uważa, że większy pożytek przynosi „uharcerzowienie” nowoczesnych technik zapraszając na zbiórki na chatach i portalach społecznościowych. Z jednej skrajności szybko przejść w drugą. Łatwo stworzyć swoisty „lamus” metodyczny, który skrywa skarby dla współczesnych pokoleń już zupełnie niezrozumiałe. Dziś zupełnie nieznane i zbędne.


Koniec harcerstwa?

Flirt „krótkich spodenek” z polityką, tą ogólnokrajową i lokalną to dla wielu dorastających instruktorów harcerskich ambicjonalne i misyjne spełnienie. Na ile uwikłanie w bieżącą politykę jest słabością, a na ile siłą ruchu i poszczególnych organizacji pokaże najbliższa przyszłość. Przyglądając się i przysłuchując się harcerskiej starszyźnie, czyli tym którzy decydują o kierunku w jakim idzie polski skauting, słychać zwodniczy optymizm harcerskich menadżerów, którzy wydają uchwały, zarządzenia i pilnują interesów swojej korporacji. Taka pozorna skuteczność zarządzania tłumi dynamikę i energię oddolnych inicjatyw. Ruch przeobraża się w strukturę poddaną siłom inercji. 

Osłabiają ruch harcerski doraźne polityczne alianse podatne są na różne grupy interesów. Gubią się w tym gdzieś podstawowe wartości które stanowiły o sile i żywotności harcerstwa: słowność, braterstwo, poczucie służby, bezinteresowność, uczciwość, rzetelność.

Czasem w zgodzie, czasem wbrew odgórnym wytycznym funkcjonują środowiska harcerskie które starają się kultywować te podstawowe skautowe ideały. To właśnie w tych miejscach będzie tliło się harcerstwo na zasadzie ciągłości oraz determinacji lokalnych liderów. Nie podsycane i nie wspierane z czasem osłabną i o ile harcerstwo zupełnie nie zniknie, przetrwa w tych małych, lokalnych enklawach. Może jako relikt, celebracja, kultywowanie tradycji wspominania "jak-to-kiedyś-było”.

Ten proces już się zaczął.

 


 

* * *
 

 

 O autorze:
Rafał Ryszka  

Rafał Ryszka

Absolwent Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu o specjalizacji społecznej oraz Katolickiego Instytutu Zarządzania przy Domu Spotkań im. Angelusa Silesiusa we Wrocławiu. Instruktor harcerski (harcmistrz), szef Dolnośląskiej Szkoły Instruktorskiej i Komendant Chorągwi Harcerzy w latach 2001-2004, członek Głównej Kwatery Harcerzy ZHR. Przewodnik PTTK po Wrocławiu i Dolnym Śląsku. Pedagog w gimnazjum i ośrodku szkoleniowym, koordynator polsko-niemieckich wymian młodzieży. Propagator metody pedagogiki przeżycia (Erlebnispädagogik). Tata Julki i Antka.

Tekst ukazał się pierwotnie na Prawieblogu Autora: http://szczepon.blox.pl/

 

Aktualna ocena

0

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

NIK wie lepiej. Czyli kłopoty z matematyką

Marcin Karpiński 16 Maj 2019

Taksonomia pytań a aktywność uczniów w świecie cyfrowych technologii

Witold Kołodziejczyk 12 Maj 2019

Co powinien robić nauczyciel?

Jarosław Bloch 06 Maj 2019

Kariera zawodowa nauczycieli w Europie - raport EURYDICE

Redakcja portalu 04 Maj 2019

Mity i fakty na temat edukacji seksualnej z perspektywy RPO

Redakcja portalu 02 Maj 2019


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej