Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


Gorsza rzeczywistość

Jarek Żyliński, 26 Luty 16 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

Dzieci dokonując wyboru między szarą rzeczywistością, gdzie dużo pracy daje mało sukcesów, a kolorową, w której kilka kliknięć daje sukces. Rzeczywistością, w której włączenie filmiku w sekundy przenosi w inny świat, wybierają drugą opcję, nie umiejąc przewidzieć, że rodzice nieświadomie pozwalają im wdepnąć w bagno.
 

Gdyby każdy z nas miał wybór, wieść życie jak ulubieni bohaterowie filmów, pełne wydarzeń i ekscytacji. Gdybyśmy mogli prowadzić wymarzony biznes swojego życia, osiągając sukces za sukcesem w każdej niemalże minucie… czy nie zamienilibyśmy się?

Dzieci nie mają co do tego wątpliwości i sięgają po telefony i komputery. Wchodzą w nową rzeczywistość i mając do wybory tak kolorowy i ekscytujący świat nie bardzo mają argumenty na pytanie „dlaczego nie?”. Gry są tak konstruowane, by dawać satysfakcję bardzo szybko, co głodnym kompetencji uczniom, którym prawdziwe sukcesy przychodzą z trudem daje upragnione spełnienie marzeń – bycie wielkim piłkarzem czy założenie własnej farmy bądź inne rzeczy od ręki. Bez wysiłku, bez pracy.

Umysł dziecka jest zdecydowanie bardziej zdolny do utopienia się w wyobraźni tworzonej przez grę, więc daje mu to większą satysfakcję niż dorosłemu, który w większym stopniu uświadamia sobie, że „gdzieś tam jeszcze jest życie”.

Umysł dziecka podąży tam, gdzie jest najwięcej bodźców. Trochę z pragnienia wyjaśnienia, trochę z ciekawości, trochę dlatego, że ich mózg reaguje bardzo mocno na zmieniające się kolorowe ekrany i nieświadomie ściąga uwagę (kojarzysz momenty, w których nieświadomie wpatrujesz się nagle w telewizor w restauracji? U dzieci to jest dużo silniejszy, ale podobny efekt).

Umysł dziecka z kolei nie jest zdolny przewidzieć konsekwencji zatopienia w rzeczywistości wirtualnej, nie rozumie, że w tym zanurzeniu wszystko co jest poza tą rzeczywistością może wydać się nudne, zbyt wolne, zbyt często stawia opór zdecydowanie większy niż gra. Stanie się uzależnione zanim w ogóle zrozumie co znaczy to słowo. Nie jest zdolne do zrozumienia konsekwencji, a równocześnie traci gigantyczne ilości czasu, które mogłoby spożytkować na nabieranie kompetencji potrzebnych do życia. Dziecko spędzające przy ekranach 2 godziny dziennie, w ciągu roku traci 730 godzin. Miesiąc czasu non-stop (bez zmrużenia oka). Prócz tego traci umiejętność koncentracji (bo przyzwyczaja się do „szybkiego” świata) i satysfakcję ze zwykłego życia.

Zdarza się, że kolejność jest odwrotna. Z różnych powodów dziecko zderza się ze światem w sposób nie dający satysfakcji i wobec tego zaczyna ciążyć w stronę gier. Zwykle nie są gry przypadkowe. Simsy bardzo odpowiadają dzieciom, zwłaszcza nastoletnim, które mają duże problemy w budowaniu relacji społecznych, Minecraft podchodzi dzieciom, które mają silne pragnienie by świat wyglądał inaczej, więc budują go od nowa. Znacząca część rynku gier takich jak GTA czy Counter Strike bazuje z kolei na niewyrażonej złości i frustracji. Gry zasysają dzieci, rodzice zaś płacą rozwojem swoich dzieci cenę, za pozorny spokój emocjonalny dzieci oraz własny czas, w którym nie trzeba się zajmować dzieckiem.

Zapraszam do silnej świadomości, że dziecko zafascynowane światem wirtualnym uzna rzeczywistość za nudną, zbyt wymagającą, zbyt wolną. Smak świata rzeczywistego będzie zepsuty, tym bardziej że o uzależnienie bardzo łatwo, co sam widzę po zwiększającej się liczbie rodziców, którzy przychodzą z problemem dzieci, które nie mają na nic ochoty poza graniem na komputerze lub oglądaniem telewizji.


Migawki z paru ostatnich dni:

Te migawki dotyczą bardzo różnych osób, ale tak naprawdę mogłyby być ciągiem życia jednej osoby.
 

  1. Jadę metrem. W nim mama z dzieckiem w wózku, na oko 1,5-2 letnim. Ona stoi i patrzy przez okno absolutnie nic nie robiąc. Z dołu dochodzą żywe dźwięki, ale nie dziecka, tylko telefonu. Dziecko się nie odzywa, bo jest w fazie rośliny wpatrzonej w telefon. Jego mózg nie jest przecież w stanie ogarnąć nic więcej.
     
  2. Park w Grodzisku Mazowieckim, piękny, odnowiony 2 lata temu, z różnymi atrakcjami. Przezeń przechodzi mama, za nią idzie szmer. Szmer telefonu, w który wpatrzony jest 9-letni chłopiec, bezmyślnie idący, mama zapewne tylko co jakiś czas koryguje kierunek, w którym idzie dziecko. Ono pewnie nawet nie zauważy ani placu zabaw ani fontanny ani wypielęgnowanego trawnika.
     
  3. Wycieczka szkolna, skład w 100% męski. 15-chłopaków, 5-6 klasa na moje oko idzie dość głośno ze sobą rozmawiając, ale nie patrzą na siebie. Połowa z nich wpatrzona jest w ekrany. Tworzą bezmyślną masę, skoncentrowaną na nie wiadomo czym.
     
  4. Autobus, patrzę przez okno, mija nas samochód. W nim facet jedną ręką kieruje, drugą trzyma telefon. Swoją uwagę stara się rozdawać po równo. Chwilę zerka na telefon, a chwilę na drogę.


…najczarniejsze myśli prowadzą do smutnego pytania...czy to już dziś rozjedzie jakieś dziecko, a jakże, wpatrzone w swój telefon?


Nie rozumiem

Dlaczego na to pozwalacie? Czemu szeroko otwiera się drzwi tak totalnemu bagnu, w którym dzieci marnotrawią miesiące swojego życia, w których nie rozwiną innych umiejętności, uzależnią się, a potem pojawicie się u psychologa, albo poskarżycie znajomym - „mojemu dziecku nic się nie chce”.

Nie chce mu się, zostało utopione w rzeczywistości wirtualnej. Ciekawszej, żywszej, kolorowej. Nigdy nie miało okazji się skoncentrować na bardziej stonowanych, ale głębszych kolorach życia rzeczywistego. Nie nauczyło się go czytać.

Jeśli jeszcze masz wybór, może jednak wyłącz telewizor? Wynieś komputer z pokoju dziecka? Ogranicz używanie telefonu?

Dziecko nie chce? Płacze za bajką? Wrzeszczy o grę? Ty jesteś rodzicem. Ty w tym duecie jesteś jedyną świadomą osobą, która być może rozumie jak to działa.


P.S. Tym, którzy chcą się zanurzyć w badania dotyczące tych tematów rekomenduję książki, które zbierają sporo danych w tym temacie, a są napisane tak, że bez wiedzy psychologicznej można je zrozumieć bez problemu:„Gdzie Ci mężczyźni” autorstwa Zimbardo i Coulombe oraz „Teleogłupianie” Desmourgeta.
 

 

* * *


 
 O autorze:
Jarek Żyliński  

Jarek Żyliński

Psycholog wychowawczy, opowiada rodzicom o rozwoju dzieci i mechanizmach związanych z wychowaniem. Używa do tego konsultacji, warsztatów oraz środków medialnych.


W internecie: Facebook

 Tekst pierwotnie ukazał się na Psychoblogu autora na Facebooku

 

Aktualna ocena

0

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Szkoły niepubliczne skrzywdzone? STO interweniuje w sprawie dotacji

Redakcja portalu 14 Wrzesień 2019

30 lat wolności - zapraszamy na konferencję dla nauczycieli!

Redakcja portalu 13 Wrzesień 2019

HFPC pyta Ministerstwo Edukacji Narodowej o sytuację uczniów z niepełnosprawnościami

Redakcja portalu 07 Wrzesień 2019

Startuje II edycja Konkursu #cojaczytam

Redakcja portalu 06 Wrzesień 2019

Narodowe Czytanie 2019

Redakcja portalu 05 Wrzesień 2019


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej