Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


Gdzie jest źle, tam prawdy dwie

Danuta Adamczewska-Królikowska, 04 Listopad 13 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

Państwa Elbanowskich zobaczyłam pierwszy raz przed laty na konferencji zorganizowanej przez panią minister Hall w sprawie projektu obniżenia wieku obowiązku szkolnego. Zrobili na mnie nieciekawe wrażenie – trudno mi sobie przypomnieć formułowane przez nich jakieś konkretne, rzeczowe argumenty przemawiające za ich protestem, w pamięci utkwiła mi raczej nerwowa postawa z uzasadnieniem swoich praw jako rodziców i skracaniem dzieciństwa. Dlatego ich narastającą przez lata aktywność permanentnie pomijałam, by, że tak powiem, głupotami nie zawracać sobie głowy.

Ale fala rosła, aż urosła do politycznych rozmiarów i teraz to już nie jest protest jakichś tam rodziców ze sporą gromadką dzieci, nie godzących się na rządowy projekt. To rośnie podobnie jak fala politycznej akcji z niezadowoleniem rządami HGW w Warszawie. I przybierze to najprawdopodobniej podobną postać, gdy tylko jakieś siły opozycyjne uznają, że na tym można coś politycznie ugrać. Po czym i Elbanowskimi, a już tym bardziej ratowanymi maluchami nikt sobie nie będzie zawracał głowy, będą tylko rozmowy – kto wygrał, a kto przegrał. Dlatego też nie chciałam interesować się ani tym, co też ci Elbanowscy mają do powiedzenia w Sejmie, ani też komentarzami polityków po tym występie. Jednak po poczytaniu tekstów dziennikarzy i blogerów, a może szczególnie po poczytaniu komentarzy pod nimi, czuję, że powinnam powiedzieć to, co Wałęsa: NIE CHCĘ, ALE MUSZĘ!

Z różnorodnych artykułów, a także wpisów komentarzy pod nimi wyziera obraz kompletnej niewiedzy na ten temat, zarówno u dziennikarzy, polityków i różnej maści komentatorów. Jednym żal, że dzieci przestaną się bawić i brak pieniędzy na dywaniki, inni wyciągają argumenty, że skoro gdzie indziej do szkoły posyła się już 5-latki, to czemu u nas ma być zaścianek. A ja czuję się zażenowana poziomem tej niby debaty, bo ani o dywaniki, ani o wiek tu chodzi, tylko o sposób, w jaki te dzieci będą się rozwijać adekwatnie do wieku i ich możliwości. Nie usłyszałam jednak zbyt wielu głosów autorytetów specjalistów od wczesnego rozwoju dziecka, za to usłyszałam argumenty ekonomiczne i demograficzne, jakby sami zwolennicy chcieli dać przeciwnikom najlepszą broń do ręki w wojence w tej sprawie.

Zasadą podstawową, jaka powinna obowiązywać także w edukacji (a szkoda, że nie obowiązuje), powinna być zasada Hipokratesa – Primum non nocere, wyciąganie więc takich argumentów jest grubym nieporozumieniem. Tu o dzieci chodzi i to warunki, dla jak najlepszego rozwoju powinny być priorytetem, a nie to, że dzięki wcześniejszemu wejściu na rynek pracy zasypie się roczną dziurę w braku zbilansowania na wypłaty emerytów. Nie dziwię się, że opozycja natychmiast skorzystała z tak ochoczo podanej im broni, to było przecież do przewidzenia.

Zastanawia mnie, dlaczego milczy elita świata edukacji. Może milczy, bo też widzi nieprzygotowanie do tej zmiany i widzi zagrożenia, jakie może to przynieść, jeśli nie zostaną spełnione pewne warunki. A te niezbędne warunki to nie dywaniki, które można kupić w 1 godzinę nawet z funduszu Komitetu Rodzicielskiego, ale to, że cały system szkolny z przygotowaniem kadr włącznie jest kompletnie nieadekwatny do tych wyzwań. A może jednak nie milczy, tylko do publicznej wiadomości lepiej przedzierają się głosy sensacji, niż naukowo podbudowane racjonalne głosy, przecież one są nudne, niemedialne. Według  redaktora Cieśli z Newsweeka „Elbanowscy jako jedyni w Polsce podjęli się takiego dialogu, to znaczy, że zwrócili uwagę na to, że dla rządów edukacja nie jest żadnym priorytetem…”, dalej jednak jest zapowiedź opisu kontrowersyjnej działalności małżeństwa Elbanowskich. l Mnie kompletnie nie interesuje, ile Elbanowscy zarabiają na tej akcji, ale przecież sensacje lepiej się sprzedają niż rzetelna informacja. Zamiast rozpoczęcia dialogu społecznego wokół tak ważnej sprawy jak edukacja media zafundują nam następny podział w społeczeństwie i nawalankę między zwolennikami i przeciwnikami Elbanowskich, a w końcu znów do tego, czy PiS wygra, czy przegra. I najśmieszniejsze, że to wszystko będzie WINA TUSKA.

Jeśli edukacyjna elita widzi zagrożenia systemowe, to czemu nie podejmuje działań? We wstępie opracowań z serii „Palące problemy edukacji i pedagogiki” wydanych pod patronatem PAN czytamy: >„Wsadzamy kij w mrowisko”, wywołujemy dyskusje, prowokujemy, próbujemy zaangażować czytelników w zmianę, docieramy nie tylko do akademików, ale również do szerszej sfery publicznej.< – A ja pytam – jaki kij, w jakie mrowisko, kto o nich słyszał?

Mam na koncie dwa opracowania z tej serii – „Fabryka dyplomów czy uniwersitas?” pod red. Marii Czerpaniak-Walczak i „Sprawcy i/lub ofiary działań pozornych w edukacji szkolnej” pod red. Marii Dudzikowej i Kariny Knasieckiej-Falbierskiej. I co z tego, że poczytałam w nich to, co znam z codziennej obserwacji, czy ktokolwiek przedsięwziął jakieś kroki, by tym nieprawidłowościom powiedzieć STOP! Zapoznanie się z tymi pozycjami utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że to nie ja zwariowałam i że z moimi klepkami chyba jest wszystko w porządku. Jednak niepokój pozostaje, bo skoro nie tylko my na dole, nauczyciele, jesteśmy zaniepokojeni tym stanem, ale świat nauki też to dostrzega, to dlaczego ta karuzela pozorów kręci się dalej?


Czy na to, by zacząć na te tematy mówić powszechniej to trzeba jakichś Elbanowskich?


Gorzej – teraz to i te autorytety zamilkną (jak w sprawie religii smoleńskiej), bo przecież nie zechcą być wciągnięci w walki polityczne. Można się przecież spodziewać zapytania redaktora – To po której stronie się pan opowiada, panie profesorze, po stronie pani minister, czy państwa Elbanowskich?

E tam, przesadzam, taki redaktor sam to odpowiednio skomentuje.

Jak to bywa z regułami, od każdej z nich zdarzają się wyjątki. Taki wyjątek przytrafił mi się dwa tygodnie temu – natrafiłam na bardzo ciekawą rozmowę z Marzeną Żylińską, która zajmuje się metodyką i neurodydaktyką. Słuchałam z niebywałym zaciekawieniem, bo treść rozmowy odzwierciedlała niemal dosłownie moje przemyślenia i nie wpisywała się w wyżej opisany trend ogłupiającego dziennikarstwa, a wnosiła wiedzę. Zainteresowałam się rozmówczynią i okazało się, że właśnie ukazała się jej książka pt. „Neurodydaktyka.”*). Jestem właśnie po jej lekturze. Autorka przybliża wnioski płynące z neuronauk, zwraca uwagę, że „z punktu widzenia neurobiologicznego rozwoju mózgu, zabawa jest intensywnym procesem uczenia się, którego nic nie może zastąpić”. Twierdzi też, że „czas zweryfikować poglądy i przypomnieć, że nasz mózg uczy się najefektywniej, gdy zapominamy, że to robimy. Dlatego nie powinniśmy zbyt szybko posyłać naszych dzieci do szkół. W dobrym przedszkolu mogą się uczyć równie dużo, a może nawet więcej.” Autorka podkreśla, że nie problem w tym, czy obowiązek szkolny zaczyna się od 5, czy 7 lat, ale w tym by zarówno dom, jak i placówki oświatowe zapewniły dzieciom różnorodność doznań, a zabawa to najlepsza forma nauki nie tylko w przedszkolu, ale i także w szkole.

Gdy ponad 20 lat temu zapisywałam swoją córkę do szkoły w Kanadzie, to byłam zszokowana panującą tam ciszą, dopiero potem dowiedziałam się, że tam nie ma dzwonków, że rytm pracy dostosowuje się do potrzeb dzieci, że dzieci nie siedzą 45 minut w ławkach.

Gdy więc będziemy mówić o obowiązku szkolnym w innych krajach od 6, a nawet 5 lat, to zainteresujmy się nie tylko progiem wieku, ale także formami tam prowadzonej edukacji najmłodszych. Autorka postuluje by przedszkole właśnie, a nie studia,były zapewnione jako konstytucyjny wymóg dla wszystkich dzieci, bo mózgi dzieci są najbardziej plastyczne, uczą się szybko i dużo, a ewentualne deficyty łatwiej wtedy zniwelować.

To nad takimi pozycjami opartymi na badaniach nauki, ale także obserwacji w samych szkołach i przedszkolach powinna toczyć się prawdziwa debata, bo tylko wówczas mogłyby z niej wyniknąć jakieś konstruktywne pożądane zmiany.  Kto jednak słyszał o jakiejś tam Marzenie Żylińskiej, jej książkę trzeba przeczytać, zrozumieć, a to za dużo dla nas. My wolimy dyskusje o Elbanowskich – to jest temat do debaty, o nich można pogadać bez zbędnego wysilania własnych neuronów.


*) Marzena Żylińska – „Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi” – Wydawnictwa Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2013 



***
 
 
 O autorce:
Danuta Adamczewska-Królikowska   

Danuta Adamczewska-Królikowska

Obecnie - nauczycielka chemii, fizyki i przyrody w Centrum Kształcenia Ustawicznego w W-wie. W latach 1996-1998 członek zespołu przy MEN d/s opracowania podstaw programowych.

Doświadczenia w zakresie edukacji biegną przez wszystkie szczeble i sfery działania: od przedszkola, przez szkołę podstawową, gimnazjum, liceum, technikum, zasadniczą szkołę zawodową; dla dzieci, młodzieży i dorosłych; z pozycji wielkiego miasta i małej gminy; z pozycji nauczyciela i kierującej szkołą, a także w tzw. nadzorze pedagogiczronnym i administracji samorządowej – każdy z tych elementów w wymiarze przynajmniej 3 lat praktyki.

Tekst ukazał się pierwotnie na stronach Niezależnego Portalu Dziennikarskiego "Studio Opinii" 

Aktualna ocena

0

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

Poznaliśmy laureatów I edycji ogólnopolskiego Konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 19 Lipiec 2021

Rusza konkurs "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 10 Maj 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej