Edukacja przez zabawę i odkrywanie - w kierunku świata Cyberiady
Kiedy w czasach licealnych zaczytywałem się w science-fiction (a ulubioną była Cyberiada Stanisław Lema), nie przepuszczałem, że fantazja może się ziścić za mojego życia. W tamtych czasach nie było komputerów (w moim zasięgu). Teraz telefon komórkowy w mojej kieszeni ma większą moc obliczeniową niż komputery, które pozwoliły ludziom wylądować na Księżycu. Nowy świat zupełnie niepostrzeżenie zmienił naszą rzeczywistość. Zarówno ja jak i edukacja szkolna są jakieś takie niekompatybilne. Nie tylko biologia nie nadąża za nowym środowiskiem, ale i kultura. Przyspieszenie niemalże kosmiczne.
Na początku grudnia wybieram się na II edycję Ogólnopolskiej Konferencji i Targów „Edu IT. Nowe technologie w edukacji.” w Gliwicach (http://www.ssm.silesia.pl/konferencja). Przygotowuję wykład inauguracyjny, pt. „Edukacja przez zabawę i odkrywanie: od fasolek i gier planszowych do programowania” oraz do dyskusji panelowej pt. „Co nam daje doświadczenie?”. I czuje dużą tremę. Dlaczego trema? Bo czuję się mocno niekompatybilny w stosunku do otaczającej mnie rzeczywistości. Powiem wprost: zacofany. Nie nadążam z uzupełnianiem wiedzy i uczeniem się.
Udział w konferencji, nawet w roli „mentora”, jest okazją do uczenia się. Bo przygotowanie referatu czy wykładu to konieczność przemyślenia i uporządkowania swojej wiedzy i doświadczenia. W trakcie przygotowań, gdy myśli są porządkowane i werbalizowane, można coś przy okazji odkryć. Konferencje i wykłady do ćwiczenie dla umysłu. Część to bezużyteczne (?) błądzenie myślami po manowcach, ale czasem coś się odkryje. I wydzielają się endorfiny. Kreatywność jest bez wątpienia przyjemna. Inaczej tylu ludzi nie zajmowałoby się odkrywaniem, rozwiązywaniem zagadek itd. Skoro uczenie się sprawia przyjemność, to czemu szkoła wydaje się nam nudna i nieprzyjemna (czasem)? Może za mało tam odkrywania a za dużo konieczności zapamiętywania gotowych treści?
Wiele lat temu, po przestudiowaniu iluś tam książek, w czasie przygotowywania ćwiczeń z ekologii dla studentów biologii, zaprojektowałem prostą grę, dotyczącą sukcesji ekologicznej. Wcześniej naczytałem się o modelowaniu w ekologii jako ważnym elemencie badań. Bo w grze są reguły – tak jak prawa w przyrodzie. Ale jest i losowość (nieprzewidywalność). Można to nazwać chaosem deterministycznym. W sumie to on daje nam radość z udziału w różnego rodzaju grach. Kiedyś to były tylko gry planszowe.
I w nawiązaniu do modelowania przygotowałem prostą grę z kostkami do kry i fasolkami (groch i inne nasiona - bo były dostępne, teraz pewnie łatwiej o plastikowe koraliki). Przygotowałem plansze i inne pomoce, z wykorzystaniem kredek, papieru i kleju (prace ręczne - analogowe projektowanie i programowanie). I ze studentami graliśmy. By na podstawie osiągniętych wyników (rezultatów gry) wyciągać wnioski ogólne, dotyczące sukcesji ekologicznej, strategii życiowych gatunków itd. Pierwotna inspiracją były badania nad chruścikami w zbiornikach okresowych. Chciałem najnowsze ustalenia naukowe przenieść do dydaktyki. By wspólnie odkrywać.
Pomysł z grą dopracowałem i opublikowałem w czasopiśmie dla nauczycieli (Czachorowski S., 1994. Sukcesja ekologiczna. Biologia w Szkole, 2 (238): 79-85). Ale przez jedne zajęcia można zrealizować niewiele. Rzuty kostką, obliczenia, wpisywanie wyników - sporo trwa. I tak znacząco krócej niż badanie sukcesji w przyrodzie (kilka, kilkadziesiąt lub nawet kilkaset lat), ale mało danych do pogłębionej dyskusji w czasie jednych zajęć. W tamtym czasie uczyłem się programowania w języku BASIC. Napisałem więc program do sukcesji. Ponieważ w tamtym czasie dostęp do komputerów był niewielki (ja korzystałem z ogólnouczelnianej Mery, mieszczącej się w czterech dużych szafach), studentom udostępniałem wcześniej przygotowane wydruki. Ciągi cyferek. Aby mogli analizować więcej różnych sytuacji. Program komputerowy znacząco przyspieszał uzyskiwanie wyników i znacząco rozszerzał możliwości modelowania (więcej i szybciej).
Model symulacyjny jest pewnym uproszczeniem rzeczywistości. Ale pozwana przetestować różne sytuacje znacznie szybciej niż badania terenowe (zwłaszcza te, dotyczące sukcesji ekologicznej). Mnie w tym czasie interesowała heterogenność środowiska i sukcesja w niejednorodnym środowisku. Algorym programu jest jak prawa w przyrodzie: stały i niezmienny. Ale jest i losowość oraz indywidualne przypadki, które można projektować i analizować (tak jak doświadczenia w laboratorium). Na bazie tego modelu powstały dwie publikacje: Czachorowski S., 1997. Związek cykli życiowych z heterogennością środowiska i krajobrazu. W: T. Puszkar i L. Puszkar (red.) Współczesne kierunki ekologii - ekologia behawioralna, Wyd. UMCS, Lublin, str.: 389-398, Czachorowski S., 1997. Wpływ nieciągłości krajobrazu na liczbę i liczebność gatunków - model symulacyjny. W: T. Puszkar i L. Puszkar (red.) Współczesne kierunki ekologii - ekologia behawioralna, Wyd. UMCS, Lublin, str.: 399-412. A jeszcze później mój doktorant napisał program i wykorzystał model oraz obliczenia w swojej pracy doktorskiej: dr Tomasz Majewski, 2006: Wpływ nieciągłości środowiska na kształtowanie się zgrupowań Trichoptera, Wydział Biologii UWM w Olsztynie. Edukacja przeplata się z odkrywaniem. I być może tego potrzeba współczesnej szkole! Tyle tylko, ze nauczyciele potrzebują dobrego wsparcia instytucjonalnego, albo ze strony uczelni wyższych albo w postaci wyspecjalizowanych instytucji, takich jak centra nauki. W obu przypadkach to zespoły naukowców współpracują z nauczycielami. Właśnie taka rewolucyjna zmiana zachodzi na naszych oczach w systemie edukacyjnym, zupełnie niezauważana w hałasie związanym z likwidacją gimnazjów.
Czasy z BASICiem minęły. Nie nadążyłem za zmianami i poszedłem za radą, że nie warto wymyślać samemu, skoro mogą zrobić to specjaliści. Początkowo uczyłem się także programowania by tworzyć strony www. Ale i tego zaniechałem. Teraz korzystam z gotowych szablonów i profesjonalnych serwisów. Używam, ale nie wiem jak to działa i nie mogę samodzielnie modyfikować. Czuje się więc zapóźniony i ubezwłasnowolniony na własne życzenie. Przestałem rozumieć programowanie i samodzielnie nie potrafię tworzyć. A że mam zainteresowanie niszowe to nie doczekałem się potrzebnych mi programów statystycznych czy programów edukacyjnych.
Jadę więc na konferencję by szukać partnerów do współpracy i wspólnie przygotować nowoczesne narzędzie dla nauczycieli. By wspólnie z uczniami odkrywali. A ja uczę się nowych możliwości i wykorzystywania dostępnych programów na tablety w codziennej pracy dydaktycznej. Na konferencji w Gliwicach podzielę się nie tylko swoimi przemyśleniami ale i doświadczeniami, m.in. z wykorzystania grywalizacji w dydaktyce akademickiej. Niżej zamieszczony schemat "planszy do gry" w opracowanej przeze mnie grywalizacji. Jak zwykle, narysowałem kredkami.... Ale jest już w internecie w wersji cyfrowej. Jakoś łatwiej mi rysować kredkami niż projektować cyfrowo. Taka skaza mojego pokolenia.

* * *
| O autorze: | ||
![]() |
prof. Stanisław Czachorowski |
|
| Tekst dostępny na licencji: Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska; ukazał się pierwotnie na blogu autora Profesorskie gadanie | ||
0
|
|
|
Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Redakcja portalu 23 Sierpień 2021
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana
~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21
Ku reformie szkół średnich - część I
~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14
