Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


Dobry nauczyciel daje dziecku 7 tys. dolarów

Aleksander Piński, 05 Sierpień 15 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

To nieprawda, że praca nauczycieli jest niewymierna. Z najnowszych badań wynika, że nawet nieco lepsi niż przeciętni mogą przynieść społeczeństwu miliony, a 80 proc. nowo zatrudnionych powinno zostać zwolnionych po roku.
 

Raj Chetty, John N. Friedman i Jonah E. Rockoff, autorzy pracy "Measuring the Impacts of Teachers I: Evaluating Bias in Teacher Value-Added Estimates" (Mierząc wpływ nauczycieli – część pierwsza: Oceniając poprawność szacunków wartości dodanej nauczycieli), postanowili sprawdzić czy tzw. wartość dodana nauczycieli, czyli to, o ile ich uczniowie poprawiają wyniki w testach, jest wynikiem ich sposobu nauczania, czy też wybierania przez lepszych uczniów szkół, w których nauczyciele mają dobrą opinię. To istotne, ponieważ w wielu amerykańskich placówkach oświatowych (m.in. w Waszyngtonie i Los Angeles) właśnie owa wartość dodana jest używana do oceny belfrów.

Naukowcy wykorzystali m.in. wyniki 18 mln testów z języka angielskiego i matematyki napisanych przez ponad 2,5 mln uczniów w latach 1989–2009. Analiza ostatecznie potwierdziła, że nauczyciele mogą istotnie wpływać na poprawę wyników uczniów w testach. To jednak jeszcze nie świadczy o tym, że jest to dobry sposób na ocenę jakości pracy nauczyciela, jest bowiem istotne, czy lepsze wyniki w testach przekładają się na lepsze szanse życiowe, czyli lepszą pracę, wyższe zarobki itd.

Ci sami autorzy zajęli się tym problemem w drugiej części pracy ("Measuring the Impacts of Teachers II: Teacher Value-Added and Student Outcomes in Adulthood", czyli "Mierząc wpływ nauczycieli – część II: Wartość dodana nauczycieli i jej wpływ na dorosłe życie uczniów"). Połączyli w niej analizę wyników w szkolnych testów z lat 1989–2009 z danymi o zarobkach z lat 1996–2011. Udało im się dopasować wyniki testów szkolnych do zarobków we wczesnym okresie drogi zawodowej dla około 1 mln Amerykanów. Okazało się, każdy rok nauczania przez nauczyciela, którego wartość dodana jest o jedno odchylenie standardowe wyższa, zwiększa prawdopodobieństwo, że uczeń mając 20 lat będzie studentem szkoły wyższej o 0,82 pkt proc. O tyle samo lepszy nauczyciel podnosi prawdopodobieństwo, że w wieku 28 lat (najwyższy wiek, w którym były badane osoby) uczeń zarobi rocznie o 1,3 proc. więcej (za każdy rok nauki z takim nauczycielem). Gdyby ten efekt się utrzymał, to w ciągu całej kariery zawodowej uczeń dobrego nauczyciela zarobiłby o 39 tys. dol. więcej. To tak, jakby 12-latek (tyle wynosił średni wiek dzieci, których testy badano) dostał 7 tys. dol. (taka jest wartość 39 tys. dol. po zdyskontowaniu przy stopie dyskonta 5 proc. rocznie). Gdyby tylko zastąpić 5 proc. nauczycieli, których wartość dodana jest najmniejsza, z takimi o średniej wartości dodanej, to obecna wartość dochodu z całej kariery zawodowej całej klasy zwiększyłaby się o 250 tys. dol.

Kontakt z nauczycielem o wyższej wartości dodanej zwiększa także prawdopodobieństwo zamieszkania w lepszej dzielnicy (miarą jest liczba mieszkających w okolicy osób z wyższym wykształceniem) oraz udziału w planach oszczędzania na emeryturę.


Byle tylko został!

Co z tego w praktyce wynika? Załóżmy, że nauczyciel, którego wartość dodana jest o jedno odchylenie standardowe powyżej średniej, rozważa odejście ze szkoły. Szkoła powinna zapłacić mu prawie 200 tys. dol. rocznie, by został i to zakładając, że uczyłby tylko jedną klasę (każdy z 28 uczniów zyskuje w postaci życiowych zarobków 39 tys. dol., które mają obecną wartość 7 tys. dol.). Gdyby klas było więcej, a wartość dodana nauczyciela lepsza od średniej na przykład o dwa odchylenia standardowe, korzyść, jakiej przysparzałby on uczniom w postaci wyższych zarobków w przyszłości liczyłoby się w milionach dolarów. Autorzy konkludują, że podnoszenie jakości nauczycieli (mierzonej ich wartością dodaną) może mieć istotne korzyści ekonomiczne dla społeczeństwa.

Jak sprawić, by w szkołach było więcej nauczycieli o wysokiej wartości dodanej? Czy należałoby na przykład uzależnić ich pensje od poprawy wyników uczniów w testach? W wydanej przez OECD pracy "Does performance-based pay improve teaching?" (Czy uzależnienie płacy nauczycieli od efektów nauczania poprawia wyniki uczniów) autorzy – Miyako Ikeda i Andreas Schleicher – zauważają, że nie ma żadnej zależności między wynikami uczniów w testach PISA a istnieniem w danym kraju mechanizmów uzależniania płac nauczycieli od efektów ich pracy. Gdy jednak uwzględnimy poziom płac nauczycieli w stosunku do PKB, okaże się, że w krajach, w których płace nauczycieli są relatywnie niskie (mniej niż 115 proc. PKB na obywatela – do takich krajów zalicza się także Polska, płaca nauczyciela w naszym kraju to 96 proc. PKB per capita), uczniowie mają lepsze wyniki, gdy płaca jest uzależniona od efektywności nauczania. Autorzy wnioskują, że w krajach, które (tak jak Polska) nie mają środków, by zapłacić wszystkim belfrom, należy rozważyć wprowadzenie takiego rozwiązania.

Co ciekawe, w krajach, w których nauczyciele zarabiają relatywnie dużo (powyżej 115 proc. PKB – np. 149 proc. w Hiszpanii, 144 proc. Japonii czy 135 proc. Holandii) uczniowie osiągają lepsze wyniki w testach, gdy pensje ich nauczycieli nie są uzależnione od efektów. Wszystkie kraje, bez względu na poziom płac nauczycieli, mogą istotnie zyskać, zwalniając z pracy tych z nich, którzy w najmniejszym stopniu poprawiają wyniki uczniów w testach.


Najsłabszych po prostu zwalniać

Magazyn "Slate" opisywał, że kiedy w 1997 r. Anthony Lombardi został dyrektorem szkoły w Queens w Nowym Jorku, tylko 37 proc. uczniów czytało na poziomie wymaganym dla swojego wieku. Obecnie jest to 90 proc. Równie dużą poprawę wyników uczniów zanotowano w testach z matematyki. Pytany o sekret sukcesu Lombardi odpowiadał: pozbyłem się niekompetentnych nauczycieli. Ci, którzy nie spełniali jego standardów, dostawali ultimatum: albo sami przeniosą się do innej szkoły, albo dostaną na piśmie niską ocenę jakości pracy, która może utrudnić im karierę. Od objęcia rządów przez dyr. Lombardiego 1/3 nauczycieli z jego szkoły wybrała transfer.

Oczywiście to nie może być rozwiązanie systemowe, ponieważ nauczyciele, którzy odeszli ze szkoły Lombardiego, obniżyli poziom w innych szkołach. Z innych badań niestety wynika, że nie da się wcześniej stwierdzić, czy kandydat na nauczyciela będzie istotnie poprawiał wyniki uczniów w testach. Tak więc jedynym sposobem jest umożliwienie swobodnego zwalniania tych nauczycieli, którzy się nie sprawdzają.

Douglas O. Staiger i Jonah E. Rockoff w pracy "Searching for Effective Teachers with Imperfect Information" (Poszukując skutecznych nauczycieli bez wszystkich informacji) obliczyli, że najlepszy z punktu widzenia szybkiego podnoszenia wyników uczniów w testach byłby system, w którym po roku od pierwszego zatrudnienia zwalniano by 80 proc. nowych nauczycieli, których uczniowie najmniej poprawili swoje wyniki w testach. Znając realia zawodu nauczyciela w Polsce i innych krajach (silne związki zawodowe, liczne przywileje i państwo jako pracodawca), można być oczywiście pewnym, że wprowadzenie tego pomysłu nie będzie nawet rozważane.

 


* * *
 

 

 O autorze:
Aleksander Piński  

Aleksander Piński

Dziennikarz z ponad 10-letnim stażem. Absolwent Bankowości i Finansów Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Był zastępcą szefa Działu Biznes tygodnika Wprost. W 2009 r. został wyróżniony w organizowanym przez NBP Konkursie im. Władysława Grabskiego za serię artykułów o przyczynach kryzysu finansowego.

Tekst ukazał się pierwotnie na stronie obserwatorfinansowy.pl

 

Aktualna ocena

0

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej