Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


Design dla szkół

Anna Komorowska, 07 Lipiec 09 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

Komentując artykuł Jana Fazlagicia Marka szkoły wspomniałam o programie Joined Up Design for Schools

Ponieważ w komentarzu do mojego artykułu Edukacja architektoniczna - czas zacząć Joanna Batorska prosiła o kilka uwag dotyczących poprawy jakości przestrzeni w szkole, postanowiłam rozwinąć wątek i skupić się właśnie na takim temacie. Co zrobić, żeby poprawić jakość nauczania poprzez (najlepiej niewielkie i nisko-kosztowe) zmiany w przestrzeni?

Na pewno nie jest to temat na jeden post i wielokrotnie będę do tego tematu wracać. Na początek chciałabym opowiedzieć o programie realizowanym w Wielkiej Brytanii przez Fundację Sorrell. Program Joined up design for schools ma na celu rozbudzić w młodych ludziach wyobraźnię do tworzenia dobrego designu. W programie, od 2000 r. wzięło udział 10.000 uczniów. Program realizowany jet poprzez następujące etapy:
- reprezentacja uczniów uczestniczy w spotkaniu z projektantami, architektami wnętrz, krajobrazu, grafikami. Spotkanie ma charakter informacyjny i zapoznawczy;
- uczniowie w swoim gronie dyskutują o tym co wymaga najpilniejszej zmiany w ich otoczeniu. Może to być zarówno podwórko szkolne, stołówka, klasy, recepcja (coś co w naszych szkołach praktycznie nie funkcjonuje, a szkoda), ale również szafki szkolne, toalety czy mundurki. Następnie przygotowują coś w rodzaju listu do architekta. Lista życzeń trafia do odpowiednich projektantów (np. projektanta mody);
- projektant spotyka się z dziećmi, zabiera ich w ciekawe miejsca (jeżeli np. tematem ma być podwórko szkolne, dzieci oglądają podobne realizacje w innych miejscach), następnie wspólnie z nimi ustala najważniejsze wymagania dotyczące projektowanego miejsca;
- projektant przygotowuje projekt, który prezentuje uczniom. Dzieci, postawieni w roli klientów, zgłaszają swoje uwagi.
Projekty realizowane są w miarę możliwości szkół. Oczywiście nie zawsze udaje się to od razu.

Ciekawe jest to, że uczniowie zwracają uwagę nie tylko na wygląd klasy czy toalety. Zdarza się, że dla uczniów ważna staje się identyfikacja wizualna szkoły - nowe logo, tablice, mundurki. Wszystko, co sprawi, że szkoła będzie wyglądać jak profesjonalna firma i tak będzie poszczegana przez otoczenie. W ten sposób szkoła, która zawsze była omijana szerokim łukiem zaczyna być poważnie traktowana przez otoczenie.
Uczniowie jednej ze szkół czuli się napiętnowani, ponieważ chodzą do tej szkoły. Rodzice zabraniali innym dzieciom bawić się z uczniami. W tym wypadku szkoła nie tylko zmieniła logo, barwy i mundurki szkolne, ale wydała również broszurę, w której absolwenci szkoły opowiadali, co udało im się w życiu osiągnąć. Innym przykładem była szkoła podstawowa, w której dzieci, pochodzące z różnych środowisk i narodowości, nie umiały się odnaleźć. Wymyślono nową identyfikację wizualną, każda klasa otrzymała swojego patrona. Projektanci przygotowali tabliczki przy klasach, ułatwiające małym dzieciom orientację w budynku szkoły, pieczątki, które dzieci mogły wykorzystywać do oznaczania swoich zeszytów (a tym samym bardziej identyfikować się ze swoją grupą), a nawet etykietki na wodę mineralną, nawiązując w ten sposób do patrona szkoły, któremu Londyn zawdzięcza wodę pitną.

Zanim ktoś powie: No tak, w Wielkiej Brytanii... wspomnę o projekcie Oswoić przestrzeń Małopolskiego Instytutu Kultury, który działa w podobny sposób, a przynajmniej etap spotkań uczniów z architektami krajobrazu. O tym na pewno jeszcze trochę więcej w przyszłości. Tymczasem zapraszam na stronę programu.

Aktualna ocena

0

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
foto

Aka Beata Chodacka, 27 Sierpień 10 01:19

Z projektowaniem sal szkolnych na potrzeby uczniów spotkałam sie jeszcze będąc uczennicą i studentką dzieki mojemu Ojcu, profesorowi architektury Bohdanowi Lisowskiemu, który z zamiłowania zajmował się też fotografią. Przychodziłam na otwarte wykłady Ojca bogato ilustrowane (w latach osiemdziesiatych) w zdjęcia przykładów zagranicznych rozwiazań.

Ogromne wrażenie wywarło na mnie opowiadanie o szkołach w Szwajcarii, które tak bardzo różniły sie od naszych sal lekcyjnych i otoczenia.

Kiedy rozpoczęłam pracę jako nauczyciel zaprosiłam Tatę do szkoły na wyklad (ten właśnie) do pierwszoklasistów. Pytania, które moi uczniowie zadali dotyczące projektowania klas, szkól, twórcze spojrzenie na przedstawiane projekty stały się, jak wiem, inspiracja do dopracowania architektury "dedykowanej" o konsultacje z najmłodszymi odbiorcami.

Cieszy mnie niezwykle fakt, że nierealne wówczas właczenie uczniów do projektowania dziś staje się możliwe :)

foto

Jarosław Kordziński, 09 Lipiec 09 09:35

Mój kolega, dyrektor gimnazjum zlokalizowanym w jednej z najtrudniejszych dzielnic wielkiego miasta miał kłopot z utrzymaniem porządku a nawet poprawnego wyglądu budynku swojej szkoły, nieustannie niszczonej przez uczniów. Zrobił wiele by gruntownie wyremontować szkołę. A później przez kilka miesięcy walczył, by każde zniszczenie było natychmiast eliminowane. Dziś jego szkoła lśni czystością. Dzielnica się nie zmieniła. Przychodzą do niego ci sami uczniowie i spotyka się z tymi samymi niezwykle roszczeniowo nastawionymi rodzicami. Dzięki swojemu zaangażowaniu poszerzyła nawet krą wspomnianych roszczeń. "Nikt nie ma prawa niszczyć na naszej szkoły a nasz dyrektor ma tego pilność"- mówią.

foto

julka, 07 Lipiec 09 11:04

myślę, że identyfikacja uczniów ze szkołą jest bardzo ważna i niestety w Polsce jeszcze całkowicie niedoceniana.

foto

Malina_82 M, 01 Lipiec 09 23:35

Chociaż pojęcie edukacji przestrzennej chyba nie było jeszcze wtedy zdefiniowane, podobne działania podjął opiekuj samorządu w moim liceum. Wynegocjował z dyrekcją, że uczniowie każdej klasy będą mogli urządzić salę im przypisaną według swojego pomysłu. Moja klasa pomalowała jedną ze ścian w biało-żółto-czerwono-czarne asymetryczne wzoro-plamy ;) w rogi sali była olbrzymia gałąź, którą przystroiliśmy światełkami. Mimo, że wielu konserwatywnych nauczycieli było przeciwko tej inicjatywie i krytycznie oceniało nowy design sali, my wówczas 15latkowie byliśmy dumni z pomysły i lepiej się czuliśmy w pomieszczeniu w którym spędzaliśmy kilka godzin dziennie. Koszt tej zabawy był śmiesznie niski - cena farb. A do tego satysfakcja z własnego pomysłu, z wykonanej wspólnie pracy i wielka nauka pracy zespołowej.

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

Poznaliśmy laureatów I edycji ogólnopolskiego Konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 19 Lipiec 2021

Rusza konkurs "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 10 Maj 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej