Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


Czy istnieje Nagroda Nobla dla nauczycieli? Owszem. Milion dolarów, gdyby ktoś był zainteresowany

Tomasz Małkowski, 29 Listopad 15 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

Nie jest to co prawda Nagroda Nobla sensu stricto, gdyż Komitet Noblowski nie dołożył kategorii „dla najlepszego belfra” do dziedzin już nagradzanych. Nazwano ją jednak „nauczycielskim Noblem”, gdyż pieniądze, a zapewne i prestiż, są podobne do tych ze Sztokholmu.
 

Wyróżnienie pachnie świeżością. W 2014 roku rezydujący w Dubaju biznesmen i filantrop indyjskiego pochodzenia, niejaki Sunny Varkey, ustanowił Światową Nagrodę Nauczycielską (The Global Teacher Prize). Varkey zajmuje się działalnością światową: jako biznesmen założył firmę GEMS Education, która prowadzi 130 szkół w dwunastu krajach świata, a jako filantrop powołał do życia fundację swego imienia – czy raczej nazwiska – i to ona przyznaje Nagrodę.[1]

Nie będę się o niej rozpisywał. Jej pierwsza edycja już za nami, lista kandydatów do drugiej zamknięta, a zgłoszenia do trzeciej dopiero w przyszłym roku. Ale jest też i dobra wiadomość: kto uważa, że zasługuje na tytuł najlepszego belfra świata, może po prostu wypełnić formularz i wysłać go do fundacji. Należy załączyć rozmaite zaświadczenia, artykuły w mediach itd. – im więcej, tym lepiej. Warto je gromadzić.

Jeśli dobrze życzymy bliźnim, możemy zgłosić kogoś, komu naszym zdaniem należy się takie wyróżnienie. Tak było w przypadku pierwszej laureatki, pani Nancie Atwell ze Stanów Zjednoczonych. Nominował ją któryś z jej byłych uczniów – a ona wciąż zachodzi w głowę, który.

Zapytacie Państwo, czym zasłużyła się Nancie Atwell, by wybrać ją spośród 1225 kandydatów i urządzić na jej cześć uroczystość z udziałem, cytuję: „Jego Wysokości Szejka Mohammeda bin Rashida Al Maktouma, Wiceprezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Premiera i Władcy Dubaju”? (Że nie wspomnę o obecności na rzeczonej pompie Billa Clintona oraz o milionie dolarów, który zostanie wypłacony laureatce w dziesięciu corocznych ratach.)

Otóż 25 lat temu Nancie Atwell założyła prywatną szkołę podstawową w liczącej 1200 mieszkańców dziurze o nazwie Edgecomb, zagubionej wśród wiejskich obszarów Maine, stanu wciśniętego między Atlantyk a Kanadę. Pani Atwell nazwała tę szkołę – a właściwie szkółkę (uczęszcza do niej plus minus 75 uczniów) – otóż nazwała ją Centrum Nauczania i Uczenia się. Czemu tak szumnie? Gdyż jej założycielka uważa, że zna metodę nauczania lepszą od dotychczasowych – i postanowiła nauczyć jej zainteresowanych nauczycieli z całego świata.[2]

Czy Nancie Atwell odkryła Amerykę? W wywiadzie udzielonym Corriere della Sera tak opisuje swoją metodę: „Małe klasy (16–18 uczniów, TM), żadnych testów standaryzowanych, praca z dzieckiem ‘jeden na jeden’. Zachęcamy dzieciaki do tego, by same wybrały książkę, którą najbardziej chcą przeczytać. Dajemy im czas i miejsce, by mogły to robić – w ciągłym dialogu z nauczycielem”.[3]
 

Oto główna innowacyjność szkoły: uczniowie sami wybierają lektury z tysięcy książek stojących w każdej klasie. Codziennie czytają i codziennie rozmawiają z nauczycielem o swoich lekturach. Są to rozmowy indywidualne, jeden na jeden.


Codziennie są też „warsztaty pisania”: dzieciaki same decydują o tym, co napiszą. Raz będzie to recenzja książki, innym razem opowiadanie czy wiersz. Teksty te są potem publikowane w szkolnym pisemku lub na stronie internetowej szkoły.

Efekt? Statystyczny amerykański uczeń czyta pięć książek rocznie; podopieczny pani Atwell – czterdzieści. 97% jej wychowanków trafia na uniwersytet – a przypomnę, że mówimy o wiejskiej społeczności w USA. Tyle statystyka.
 

Ważniejsze wydaje mi się inne osiągnięcie uczniów, podkreślane przez panią Atwell: otóż szybko stają się oni „autonomiczni w nauce”. To znaczy dojrzali. Nie trzeba nad nimi stać z kijem i marchewką, bo sami wiedzą, czego chcą.


Wierzę, że tak jest naprawdę – choć nie mam jak tego sprawdzić. Mimo to wierzę, gdyż dostrzegam w metodach pracy Centrum zasady, które są mi bliskie: indywidualne podejście do każdego dziecka, zaufanie, gotowość do słuchania, życzliwą obecność nauczyciela. Szkoła kładzie nacisk na budowanie wspólnoty – codziennie rano wszyscy uczniowie spotykają się ze wszystkimi nauczycielami, żeby zwyczajnie pogadać. Takie podejście musi dać efekty.

Dodatkowo pani Atwell zjednała mnie planami wykorzystania miliona dolarów nagrody. Zamierza ona przeznaczyć te pieniądze na: remont dachu szkoły, wymianę kaloryferów, a przede wszystkim – na zakup nowych książek dla uczniów. Bo chociaż za naukę w Centrum trzeba płacić, pieniędzy wciąż brakuje. Zresztą, opłaty są o dwie trzecie niższe od czesnego w innych prywatnych szkołach Maine.

Czy u nas też są tacy nauczyciele? Nie mam najmniejszych wątpliwości: są, i to mnóstwo. Może zgłosimy kogoś w przyszłym roku?



[1] The Global Teacher Prize
[2] The Center for Teaching and Learning
[3] Bambini, leggete quello che volete. Così ho vinto il Nobel dei maestri

 


* * *
 

 

 O autorze:
Tomasz Małkowski
fot. Jakub Swerpel
 

Tomasz Małkowski

Absolwent pedagogiki specjalnej na UG, od 1996 roku związany z Gdańskim Wydawnictem Oświatowym. Autor bądź współautor podręczników do historii dla szkół podstawowych i gimnazjów. Ma na koncie kilka powieści dla dzieci i dorosłych (te pisał już sam). Ojciec dwójki młodych ludzi. Chciałby – i to bardzo! – żeby polscy uczniowie lubili szkołę, odkrywali w niej świat, rozwijali talenty, stawiali pytania i znajdowali odpowiedzi. Ma wrażenie, że nie zawsze tak jest; zachodzi w głowę, co można by zmienić. Ze swej strony stara się pisać ciekawe podręczniki, takie "do polubienia" przez uczniów i nauczycieli.

W wolnym czasie włóczy się po lesie, często z psem. Biega, bo lubi. Zimą morsuje z Sopockim Klubem Morsów (zbiórka w każdą niedzielę o 12.00 w budynku Zatoki Sztuki, wejście od strony plaży). Sporo czyta. Również pisze, w końcu to jego zawód. Jest wtedy sam jak palec (nawet radio mu przeszkadza). Dlatego w przerwach od pracy chętnie ucina sobie pogawędki z ludźmi. Ostatnio postanowił pisać bloga. Zobaczymy, jak mu to wyjdzie.

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu Gdańskiego Wydawnictwa Oświatowego: 
http://blog.gwo.pl/czy-istnieje-nagroda-nobla-dla-nauczycieli/

Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe

 

Aktualna ocena

0

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
foto

klamerka(Gość) z: http://www.klamerka.pl/1-1-boze,narodzenie.html, 01 Grudzień 15 02:09

Wow. Nieźle. Nie wiedziałem.

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

Poznaliśmy laureatów I edycji ogólnopolskiego Konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 19 Lipiec 2021

Rusza konkurs "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 10 Maj 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej