Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


Budząca się szkoła - relacja z Berlina

Marzena Żylińska, 27 Listopad 15 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

Z zespołem Budzącej się szkoły spędziliśmy trzy dni w Evangelische Schule Berlin Zentrum, której dyrektorką jest Margret Rasfeld. Szkoła na pierwszy rzut oka wygląda jak przeciętna niemiecka szkoła, za to w środku wszystko wygląda zupełnie inaczej. Trudno w szczegółach opisać wrażenia zebrane w ciągu trzech dni, dlatego wybiorę to, co mnie osobiście najbardziej poruszyło.
 

 

Budząca się szkoła

Od lewej stoją: Iza Gorczyca, Monia Ben Larbi, Ania Kozicka (w pomarańczowej kurtce), Agnieszka Pieniążek,
Jarek Kordziński, Ania Jurewicz, Agnieszka Czeglik, ja, Marta Czapińska, Ewa Orłowska,
Bożena Będzińska-Wosik, Anna Holfeld

 

  1. Lekcja języka niemieckiego klasy 7-9.O ESBZ dużo słyszałam i dużo czytałam. Wiele razy rozmawiałam z Margret Rasfeld i szefową niemieckiej fundacji Schule im Aufbruch Monią Ben Larbi. I po raz kolejny przekonałam się, że słyszeć i czytać to coś zupełnie innego niż zobaczyć i doświadczyć. To kolejne doświadczenie, które pokazuje, że słowa to czasami zbyt mało.W ESBZ nikt nie naucza, a uczniowie się uczą. Lekcje wyglądają tam tak: Uczniowie siedzą przy stolikach i pracują; niektórzy w grupach, inni sami. Rozmawiają z sobą tak, jak rozmawia się w czytelni. Co chwila ktoś podchodzi do półek z materiałami i bierze z nich to, czego akurat potrzebuje. Czasami jakiś uczeń podchodzi do nauczycielki i pyta ją o coś. Obserwuję trzy dziewczynki. Mają na swoim stoliku skrzyneczkę z napisem „Ballada”. Najpierw czytają wyjaśnienia, zapisują coś w zeszytach. Rozmawiają przy tym z sobą i wciąż coś konsultują. Potem sięgają po teczkę, w której zebrane są teksty i każda zaczyna czytać.

    Półki z materiałami dzielą salę w taki sposób, że części uczniów nie widać. Niektórzy odwróceni plecami do klasy siedzą na wysokich stołkach ustawionych przy wąskim blacie biegnącym wzdłuż ściany z oknami. Siedzący tam uczniowie najwidoczniej chcą pracować sami. Od czasu do czasu ktoś podchodzi do nauczyciela i zadaje mu pytanie. W klasie jest zadziwiająco cicho i spokojnie. Gdy jeden z chłopców w rozmowie z kolegami zaczyna mówić normalnym głosem, nauczycielka patrzy na niego i mówi cicho „szyyyyy”, a on przepraszająco kiwa głową i dalej mówi już cichszym głosem.

    Panująca w klasie atmosfera skupienia robi na nas ogromne wrażenie. Gdy znów się spotykamy, każdy z nas, zwraca na to uwagę.

     
  2. Skąd uczniowie wiedzą, czego mają się uczyć, czyli u kogo jest piłka. W tym porównaniu piłka to odpowiedzialność. W tradycyjnym modelu edukacyjnym odpowiedzialność jest po stronie nauczyciela. On ma wiedzieć, co zrobić, żeby nauczyć. Rolą uczniów jest bycie nauczanym. W ESBZ to uczniowie przejmują odpowiedzialność za swój rozwój, a szkoła i nauczyciele stwarzają im ku temu jak najlepsze warunki. Każdego dnia rano uczniowie decydują, czego danego dnia będą się uczyć na pierwszych godzinach lekcyjnych. Wybierają przedmiot i idą do odpowiedniego edukatorium. Pomocą służy im w tym tzw. Logbuch (dziennik okrętowy), w którym zawarte są cele programowe i do którego wpisują, co wybrali. W logbuchu zapisują wszystko, co robią w szkole. Raz na tydzień każdy uczeń spotyka się ze swoim tutorem. Dzięki prowadzonym zapisom uczniowie potrafią dokładnie wyjaśnić, czym się zajmowali. Oprócz godzin samodzielnej (może być w grupach) nauki, każdego dnia uczniowie zajmują się też projektami.

    Budząca się szkoła

    Przed tablicą siedzi nasza Marta. Jeśli napiszecie do nas na adres: kontakt@budzacasieszkola.pl to odezwie się do Was właśnie ona. Marta siedzi przed tablicą suchościeralną. Takich tablic jest w sali więcej. Są lekkie i można je dowolnie przestawiać. Świetnie nadają się do pracy w grupach.

     
  3. Sprawdziany

    Stres to kortyzol. Gdy jesteśmy pod jego wpływem, czujemy się źle. W typowej szkole sprawdzian często oznacza stres. W ESBZ uczniowie nie boją się sprawdzianów, bo sami decydują, kiedy mają się odbyć. Gdy przerobią już wszystkie zadania przewidziane dla określonego działu, zgłaszają się do nauczyciela i piszą sprawdzian. Mogą go zaliczać na 3 poziomach. Do 8 klasy w szkole nie ma żadnych ocen. Pojawiają się w 9 klasie, bo wymaga tego prawo oświatowe. Nauczyciele, z którymi rozmawiałam, opowiadali, że praktycznie wszyscy uczniowie zaliczają sprawdziany. Gdy ktoś pracował i zrobił wszystkie zaplanowane zadania, to zawsze coś zostanie w jego głowie. W czasie zajęć w edukatoium, inaczej niż w czasie typowej lekcji, na której aktywny jest głównie nauczyciel, a zadaniem uczniów jest siedzenie i słuchanie, nie można nic nie robić.

    Sprawdzian, o którego terminie decyduje sam uczeń i do którego może podejść kilka razy, jest czymś zupełnie innym niż typowa, szkolna klasówka. Gdy piłka jest po stronie uczniów, gdy sami mogą podejmować decyzje, wtedy mają poczucie kontroli nad sytuacją i poczucie sprawstwa. A to radykalnie zmienia sytuację.

    Budząca się szkoła
    A to biuro Schule im Aufbruch, które również znajduje się w ESBZ.

     
  4. Rola nauczyciela

    „Nie wyobrażam sobie, żebym miała wrócić do typowej szkoły”, powiedziała w rozmowie jedna z nauczycielek. „Dlaczego?” – zapytałam. „Bo to bardzo męcząca praca. W typowej szkole nauczyciel musi bardzo dużo mówić, musi narzucać uczniom, co mają robić, a oni się przed tym bronią. Tu jest dużo inaczej. Nie mam problemu z głosem, konflikty zdarzają się bardzo rzadko, przez co szkoła staje się naprawdę przyjemnym miejscem. Po lekcjach nie czuję się tak zmęczona, jak to się działo w poprzedniej szkole. To tak, jakbym teraz wykonywała zupełnie inny zawód. Kiedyś nie uwierzyłabym, że uczniowie mogą być tak zdyscyplinowani i tak zmotywowani do nauki. Oni naprawdę chcą się uczyć, a my im to w naszej szkole umożliwiamy.”

     
  5. Wyzwania

    W ESBZ przygotowanie uczniów do życia jest tak samo ważne jak znajomość lektur czy praw fizyki. Dlatego w planie lekcji są takie przedmioty jak odpowiedzialność i wyzwanie. Jak wygląda ten ostatni przedmiot opowiedziała nam jedna z uczennic. Uczniowie trzy razy w ciągu swojego pobytu w szkole, odbywają trzytygodniową podróż, która ma być dla nich wyzwaniem. Planują ją przez kilka miesięcy, a potem z 150 Euro w kieszeni na osobę wyruszają w świat. Zazwyczaj idą na własnych nogach lub jadą rowerami, rzadziej wybierają podróż koleją. Towarzyszy im – z pewnej odległości – ktoś dorosły, bo nie są jeszcze pełnoletni. Jak opowiedziała nam Karolina, w czasie tych wypraw zawsze zdarzają się nieprzewidziane historie. W czasie ostatniej podróży przez Polskę, jednemu z chłopców popsuł się rower i jego naprawa kosztowała ponad 100 Euro. A cały budżet został jeszcze w szkole zaplanowany. „I co wtedy zrobiliście?” – zapytaliśmy. „Trzeba było sobie radzić, w życiu tak przecież bywa” – odpowiedziała Karolina. „Na szczęście ludzie w Polsce są bardzo mili i chętnie nam pomagali”, ale gdy pieniądze już nam się kończyły, to musieliśmy jeść makaron z olejem. Tylko na to wystarczyło nam pieniędzy.”

    Cele wypraw są różne. Jedna grupa szła przez Alpy, inni pojechali do Grecji śladem pierwszych matematyków, inni przejechali rowerami Holandię, a jeszcze inna grupa dziewcząt wędrowała przez Francję. Pomysły są bardzo różne. Wszyscy uczniowie twierdzą, że takie trzy tygodnie diametralnie ich zmieniają. Jedna z uczennic, powiedziała, że po powrocie do domu przyrzekła sobie, że już nigdy otwierając lodówkę w domu, nie będzie marudzić, że nie ma w niej ulubionego jogurtu. Bo przecież zawsze coś w niej jest. Potrzeba było trzytygodniowego wyjazdu, gdy o wszystko trzeba zadbać samemu, by docenić to, co ma się w domu.

    A my wciąż obsługujemy nasze dzieci i oczekujemy, że gdy wejdą w dorosłość będą samodzielne. Alfie Kohn powiedział, że dzieci uczą się podejmowania decyzji przez podejmowanie decyzji, a nie przez słuchanie poleceń. Podobnie jest z odpowiedzialnością. Kiedyś trzeba się jej nauczyć. Dlaczego nie miałaby uczyć tego szkoła?

     
  6. Cel szkoły: Uczyć do testów czy przygotować do życia?

    W ESBZ na każdym kroku widać, że ta szkoła przygotowuje do życia. Jej celem jest wychowanie świadomych, otwartych i odpowiedzialnych ludzi, którzy rozumieją, czym jest dobro wspólne i potrafią działać na jego rzecz. Na szkolnych korytarzach widać, w ilu inicjatywach brali udział uczniowie szkoły, ile inicjatyw sami stworzyli. Dzięki nim rozumieją, że współpraca daje lepsze efekty niż rywalizacja. Pomaganie słabszym jest obowiązkiem każdego człowieka. Margret Rasfeld przenosi swoją ogromną wrażliwość  na swoich uczniów. Margret wie, że sama wiedza to zdecydowanie zbyt mało. „Patrząc na otaczający nas świat, coraz wyraźniej widzimy, że musimy wychować lepszych ludzi niż my sami. Jeśli tego nie zrobimy, ludzkość nie ma przyszłości, mówi Margret. „Co stanie się z naszą planetą, jeśli w szkołach nie nauczymy dzieci, że zasoby Ziemi są ograniczone?” – pyta. „Jeśli pewnych rzeczy nie zrozumiesz jako dziecko, to jako dorosły uważasz, że szacunek do przyrody, to pusty frazes. Ilu z nas nie rozumie, że zanieczyszczenie środowiska oznacza choroby wielu ludzi, w tym również dzieci? Od naszej edukacji zależy, czy na świat będziemy patrzeć przez pryzmat interesów i gospodarki czy przez pryzmat człowieka i dobra wspólnego. Margret Rasfeld głęboko wierzy, że lepsze szkoły, to lepszy świat. Szkoły nie mogą uczyć rywalizacji i wzmacniać egoizmu, muszą wyrabiać wrażliwość, uczyć działania na rzecz dobra wspólnego i wychować samodzielnie i krytycznie myślących ludzi, którzy widzą więcej niż tylko czubek własnego nosa.

    Następnego dnia Margret poleciała do Wiednia na spotkanie z dyrektorami szkół. W Austrii inicjatywa Schule im Aufbruch budzi ogromne zainteresowanie. Austriaccy nauczyciele mają już dość uczenia pod testy i chcą dla swoich uczniów innej szkoły. W ESBZ spotkaliśmy też nauczycielki z Holandii. Tam też inicjatywa prężnie się rozwija.
     

 

Budząca się szkoła

Z Margret Rasfeld na Kongresie Edukacji w Katowicach



Czy hasło budzenia szkół ma sens? Wiele osób ma z nim problem.

Świat wokół nas w ostatnich stu latach diametralnie się zmienił, a w szkołach nasze dzieci wciąż siedzą w ławkach i słuchają nauczycieli i pracują według ich instrukcji. A przecież  szkoły naprawdę mogą wyglądać i funkcjonować inaczej. Wszystko zależy od tworzących je ludzi. Uczniowie mogą być biernymi odbiorcami wiedzy, albo aktywnymi uczestnikami procesu uczenia się.

Zapraszamy wszystkich dyrektorów, nauczycieli, rodziców i uczniów do działania. Weźcie sprawy w swoje ręce i zmieniajcie swoje szkoły, bo nikt nie wie lepiej od Was, co u Was nie funkcjonuje tak, jak byście sobie tego życzyli.



* * *


 
 O autorce:
Marzena Żylińska  

Marzena Żylińska

Zajmuje się metodyką i neuropedagogiką. Jest wykładowcą NKJO W Toruniu, studiów podyplomowych WSG "Neurodydaktyka z tutoringiem", prowadzi blog "Neurodydaktyka, czyli neurony w szkolnej ławce". W licznych publikacjach popularyzuje neurodydaktykę jako interdyscyplinarną dziedzinę nauki, opartą na badaniach mózgu, która stawia sobie za cel stworzenie nowych koncepcji pedagogicznych i inicjuje poszukiwanie przyjaznego mózgowi systemu edukacyjnego. Autorka książek "Postkomunikatywna dydaktyka języków obcych w dobie technologii informacyjnych" oraz "Neurodydaktyka". Jej celem jest stworzenie modelu szkoły, w której uczniowie będą mogli w pełni wykorzystać swój potencjał i rozwijać talenty.

 

Teskt ukazał się pierwotnie na blogu autorki "Neurodydaktyka, czyli neurony w szkolnej ławce" w serwisie osswiata.pl

 

Aktualna ocena

0

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

30 lat wolności - zapraszamy na konferencję dla nauczycieli!

Redakcja portalu 13 Wrzesień 2019

HFPC pyta Ministerstwo Edukacji Narodowej o sytuację uczniów z niepełnosprawnościami

Redakcja portalu 07 Wrzesień 2019

Startuje II edycja Konkursu #cojaczytam

Redakcja portalu 06 Wrzesień 2019

Narodowe Czytanie 2019

Redakcja portalu 05 Wrzesień 2019

Od 2017 r. na skutek konfliktów potroiła się liczba zamkniętych szkół w Afryce Zachodniej i Środkowej

Redakcja portalu 04 Wrzesień 2019


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej