Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


Portfel rodziców a wyniki w szkole

Łukasz Srokowski, 20 Wrzesień 16 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

- Tato, mam sprawę - Maks usiadł naprzeciwko ojca - jest organizowane takie spotkanie, na temat wymierających gatunków. Wiesz, tej fundacji, z którą byłem w zeszłym roku.
- Hmm.. - jego ojciec, szpakowany pan koło pięćdziesiątki, opuścił okulary sponad książki - a gdzie ono jest?
Maks spochmurniał.
- Są dwa - powiedział - pierwsze w Krakowie, drugie w Paryżu
- Kraków jest ok. Mamy tam rodzinę, mógłbyś u nich przenocować - ojciec się zamyślił - ale na Paryż nie będziemy mieli pieniędzy.
- Tego się obawiałem - Maks był ewidentnie rozczarowany - a może jednak, to dopiero za trzy miesiące? Może jakoś...
- Przykro mi, synku - odparł ojciec smutnym głosem - nie damy rady.
 


* * *


Przekonanie że powszechna, bezpłatna szkoła daje dzieciom równe szanse na start w życie to nieprawda. W zależności od tego, z jakiego domu wychodzą, dzieci już od pierwszej klasy będą się różnić. I choć wielu ludziom może się to nie podobać, jest to prosta konsekwencja nierówności społecznych. 

Są trzy rodzaje wpływu rodziców na rozwój dzieci i ich szanse:

Pierwszy to świadome kształtowanie wiedzy, postaw i wartości  dziecka, przez rodziców, chcących wspierać jego rozwój. To temat bardzo szeroki i będę chciał zająć się nim w jednym, a pewnie i kilku z kolejnych wpisów.

Drugi to nieświadome oddziaływanie wartości, zasad, języka używanego w rodzinie. Przez socjologów nazywane jest to kapitałem kulturowym. O tym także będę jeszcze pisał.

Trzeci rodzaj oddziaływania to wpływ stanu konta rodziców. Poczuł się ktoś zdziwiony? Przecież mamy w kulturze mit biednego, zdolnego dzieciaka, które dzięki talentowi robi karierę... mamy też drugi, przeciwstawny mit rozpuszczonego, głupiego dziecka bogatych rodziców. Tylko, że to niestety są obrazy skrajne - i rzadko występujące. Najczęściej pieniądze rodziców przekładają się na lepsze wyniki edukacyjne dzieci.

Jak to działa? Wyobraźmy sobie dwóch identycznych bliźniaków - o takim samym poziomie inteligencji, tak samo sprawnej pamięci, tych samych zdolnościach... którzy zostali adoptowani przez dwie różne rodziny.

Rodzina numer jeden to porządni ludzie, uczciwi, pracujący na słabo płatnych, ale względnie stabilnych stanowiskach. Starają się, pilnują, żeby dziecko się uczyło. Kupią wszystkie podręczniki, ale nie stać ich na żadne zajęcia dodatkowe. Gdy ujawnią się zdolności dziecka - sportowe, muzyczne, językowe - nie będą w stanie zainwestować pieniędzy w ich rozwój.

Drugi z bliźniaków został adoptowany przez rodzinę majątnego przedsiębiorcy. Od najmłodszych lat funkcjonował w środowisku osób bogatych i wpływowych - słuchał rozmów o polityce, biznesie, nauczył się etykiety i savoir vivre. Na wakacje jeździł za granicę, świetnie mówi po angielsku i niemiecku. Ujawnione talenty były wspierane dodatkowymi kursami, prywatnymi korepetycjami. 

W wieku dziesięciu lat chłopcy nawet nie wyglądają już identycznie. Owszem, twarze i budowę ciała mają podobną - ale dzięki najlepszemu aparatowi, jeden ma równiejsze zęby, pewny siebie uśmiech. Drugi, gdy znajdzie się w nowej sytuacji nie czuje się zbyt pewnie, lekko się przygarbia.

Wiecie, co będzie dalej, prawda? Jeden dostanie się do lepszej szkoły, drugi do gorszej. Potem rozdźwięk będzie się pogłębiał. Jeżeli spotkają się w wieku dwudziestu pięciu lat, może się okazać, że nie mają nawet za bardzo o czym rozmawiać. 

Równość szans to mit. Owszem, jest możliwa pewna mobilność społeczna, czyli awanse rodzin z pokolenia na pokolenie - wspierają ją stypendia, programy pozarządowe. Niektóre dzieci się na nią łapią. Ale nie wszystkie. Nawet nie większość. Niestety.  

 

* * *
 

 

 O autorze:
dr Łukasz Srokowski  

dr Łukasz Srokowski

Edukacja jest moją pasją od lat. Badałem ją jako socjolog, szkoliłem nauczycieli jako trener i obserwuję z troską, jako ojciec dwóch córek. A obecnie przygotowuję się do stworzenia nowej, niepublicznej szkoły podstawowej, takiej w której dzieci będą lubiły i chciały się uczyć - a jednocześnie takiej, która będzie szanowała wiedzę i umiała przekazać ten szacunek także i swoim uczniom. Na tym blogu umieszczać będę opis drogi do tego celu, a także prezentować różne inne, wartościowe inicjatywy edukacyjne.

W Internecie: www.facebook.com/edukacjajestfajna/

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu autora: http://www.edukacjajestfajna.pl/

 

Aktualna ocena

0

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

Poznaliśmy laureatów I edycji ogólnopolskiego Konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 19 Lipiec 2021

Rusza konkurs "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 10 Maj 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej