Imię i nazwisko:
Adres email:

Poleć treść:


Ile powinien zarabiać nauczyciel?

Jarosław Bloch, 16 Maj 18 Dodaj komentarz Wyślij Drukuj

Publikując ten wpis, z góry uprzedzam – to fantastyka. Jestem przekonany, że w najbliższej dekadzie nic wielkiego w kwestii zarobków nauczycieli się nie zmieni. Aczkolwiek mam nadzieję, że moja opinia będzie krążyć w sieci jeszcze przez wiele tygodni. Liczę też na to, że moje skromne zdanie będzie małą cegiełką w ważnej dyskusji o dobrym wynagradzaniu nauczycieli. Tak naprawdę wszystkim powinno na tym zależeć, bo źle opłacany nauczyciel to często chałturnik goniący za godzinami jak pies, aby dopiąć domowy budżet. Dlatego dla dobra przyszłości naszych dzieci i naszego państwa, wszystkim powinno zależeć na dobrej pensji nauczyciela. Dlaczego więc nie zależy?
 

Odpowiedź jest złożona, wielokrotnie o tym pisałem. Na oświacie łatwo oszczędzić, nauczyciele rozróby nie zrobią, są podzieleni kolejnymi wielkimi reformami, różne etapy kształcenia mają rozbieżne interesy, praca nauczycieli nie ma natychmiastowego i namacalnego efektu dla polityków, mówiąc krótko: zawsze są ważniejsze wydatki. A mityczna przyszłość państwa jest zawsze bardziej odległa niż najbliższe wybory. Politycy płacąc nam te marne pensje, nieraz myślą pewnie: to może skończyć się katastrofą, ale… to już nie mój problem.

Ile więc powinien zarabiać nauczyciel? Biorąc pod uwagę aktualną siłę nabywczą naszego pieniądza, stażysta na etacie niech dostanie z 2500 na rękę, kontraktowy na rękę od 2500 do 3500, mianowany na rękę od 3500 do 4500, a dyplomowany na rękę od 4500 do 5500. Podkreślam na rękę czyli netto, za goły etat. Powinniśmy też skończyć z dwu-etatowcami, taka praca nikomu nie służy, ani zdrowiu nauczyciela, ani dobru dziecka, ani też jakości nauki. Do kilku nadgodzin maksymalnie, gdy nie da się poukładać inaczej. Szokujące? Nie. To kwoty do bólu realne. Rzekłbym minimalne, bo przecież niejeden dobry operator maszyn na polskiej budowie wyciągnie te 3-4 patyki, o pracownikach Biedronki, których szef chwali się, że zarabiają tyle co dyplomowany nauczyciel już nie powinienem nawet wspominać. Dla niezorientowanych pensja dyplomowanego to około 2600 netto (z dodatkiem za wysługę lat) jeśli szczęściarz ma cały etat. O zarobkach niższych stopniem nauczycieli dyplomatycznie nie wspomnę.

Proszę zauważyć, że podałem przedziały. Tak, to prawda, urawniłowka w oświacie powinna się skończyć. Pracujesz lepiej jesteś bliżej progu wyższego, gorzej – w granicach niższego. Oczywiście żadnej uznaniowości. Regulamin wynagradzania aby było jasne za co można dorobić. Np. uczniowie na etapie rejonowym konkursu: dolny próg +100, wojewódzkim +300, ogólnopolskim +600. Medalista olimpiady = maksymalna stawka, bo taki nauczyciel sławi imię szkoły. Praca (nie udawanie) w jakimś zespole: dolny próg +100, szef zespołu +300 na miesiąc. Akademia +100. Itp. Oczywiście po zsumowaniu nie wyżej niż górny próg dla danego stopnia awansu, bo już widzę kombinatorów lub pracoholików, którzy by w miesiącu nawet po 2 patyki dorobili. Logiczne? Plus większa elastyczność w dobieraniu zespołu przez dyrektorów (ale zmodyfikowana karta powinna pozostać, bo bez niej zaczęłyby się kombinacje jak dać mniej, lub zmienić pensum). To byłby dobry system, bo premiowałby aktywność. Zadowoliłby także tych, którzy nie chcą dodatkowej aktywności i akceptują wypłatę na poziomie dolnego progu, chcą tylko uczyć. Dziś to wszystko jest rozmyte i uznaniowe. Śmiesznie niskie są dodatki motywacyjne, które otrzymują często niewłaściwe osoby. Dzisiaj bywa, że osoby z tym samym stopniem otrzymują tę samą wypłatę, mimo że jedna pracuje jak tytan a druga tylko uczy. Mało który nauczyciel uchyli się od dodatkowej pracy, jeśli zobaczy jej efekt na najbliższym pasku z wypłaty.

Oczywiście w kontekście zarobków nauczycieli, lepiej powinien zarabiać dyrektor. Wyceniłbym jego pracę na 7-10 tysięcy netto w zależności od wielkości jednostki jaką zarządza (wg danych ze stycznia w tym roku to średnio 5500 ale… brutto). I koniec tych bzdurnych dodatków dyrektorskich (w dużej części też uznaniowych). Może nareszcie nie byłoby problemu ze znalezieniem chętnych na tę „fuchę”, a dyrektor byłby bardziej niezależny od gminy. Oczywiście wszystkie powyższe kwoty waloryzowane muszą być co roku o wskaźnik inflacji. I jeszcze wychowawstwo. Tu niezależnie od widełek i stopnia awansu +500 netto do wypłaty. Oczywiście wielu powie w tym miejscu: ale przecież nie wszyscy zasługują na takie pensje. To prawda. Ale bez podniesienia pensji pozytywna selekcja do zawodu po prostu się nie odbędzie…

Czy to dużo? Dla dobrego nauczyciela bardzo dużo. Dla – powiedzmy – dobrego informatyka nie. Ale prywatnego sektora w budżetówce nie dogonimy nigdy. Taka prawda. A co byłoby gdyby takie zarobki zaistniały? Na pewno praca w oświacie byłaby bardziej pożądana przez młodych ludzi. Także przez mężczyzn, co doprowadziłoby współczynnik feminizacji tego zawodu do zdrowszych proporcji. Na pewno nauczyciel nie uciekałby ze szkoły tuż po dzwonku, goniąc za godzinkami w innej szkole. Na pewno bardziej zaangażowałby się w pracę. Na pewno dyrektor miałby w ręku wspaniałe narzędzie, bo pracownik wiedziałby, że traci dobrą posadę. Na pewno większe wrażenie na pracownikach robiłyby upomnienia lub nagany, które mogłyby spowodować utratę dobrze płatnej pracy. Dziś osobiście (powiem szczerze), mimo wielkiej sympatii do moich pań dyrektorek u których pracuję i które bardzo szanuję, nie boję się ich upomnień i nagan. A jeśli nie podoba im się moja praca, mogę odejść już jutro za porozumieniem stron. Będę z kumplem pakował paczki za 2300 netto i weekend też będę miał wolny.

Większość moich znajomych zarabia netto od 2 do 3,5 tysiąca. Czy więc mam prawo żądać dla siebie więcej? O tak. Mam wpływ na wychowanie i przyszłość ich dzieci. Jestem inżynierem dusz. Niech więc żądają ode mnie zaangażowania w ich wychowanie, ale za pracę należy mi się płaca, która będzie budziła szacunek u tychże dzieci i ich rodziców. Bo może wtedy nareszcie ktoś powie: ucz się to może zostaniesz nauczycielem…

 

* * *


 

 O autorze:
Jarosław Bloch  

Jarosław Bloch
(ur. 1975 w Katowicach)

Z wykształcenia geograf, absolwent Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego. Obecnie nauczyciel i wychowawca w VI Liceum Ogólnokształcącym w Katowicach. Prowadzi bloga o tematyce edukacyjnej pt. "Co z tą edukacją?". 

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu "Co z tą edukacją?"

Aktualna ocena

0

Oceń
Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Zaloguj się albo Dodaj komentarz jako gość.

Dodaj komentarz:



ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Finansoaktywni: znamy zwycięzców IV edycji konkursu!

Redakcja portalu 24 Maj 2018

Pokolenie bez duszy?

Witold Kołodziejczyk 23 Maj 2018

List Ministra Edukacji Narodowej ws. rekrutacji na rok szkolny 2019/2020

Redakcja portalu 22 Maj 2018

O uczeniu współdzialania i przydatności opowieści o szkole

Jarosław Pytlak 21 Maj 2018

Kamery w szkołach - szansa na porządki

Wojciech Klicki 18 Maj 2018


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej