Imię i nazwisko:
Adres email:


W zdrowym ciele zdrowy duch

– dezaktualizacja i nieprzystawalność dawnej maksymy do naszych „lepszych” czasów



Żyjemy w czasach wygodniejszych, łatwiejszych i bardziej cywilizowanych niż kiedykolwiek wcześniej.


Telewizyjne, radiowe i uliczne reklamy zachęcają nas do szaleństwa, beztroski, zapomnienia w zakupach, żywieniu, sposobie życia. Staramy się, żeby nasza codzienność nie wymagała od nas zbyt dużego wysiłku, zmęczenia, trudu. Mieszkamy w wygodnych, estetycznie urządzonych mieszkaniach, pracujemy w klimatyzowanych, komfortowych biurach, przemieszczamy się coraz bardziej nowoczesnymi pojazdami, odprężenia szukamy w wirtualnej rzeczywistości. Mimo wielu wysiłków zmierzających do oszczędności czasu mamy go coraz mniej, a zatem żywimy się pokarmami instant lub fast foodami, jemy szybko, rzadko i byle jak, albo przeciwnie: za dużo, za często i przywiązując do jedzenia zbyt dużą wagę. Dla wygody mieszkamy w wysoko położonych mieszkaniach, do których wiozą nas windy. Podróżujemy często i długo, choćby z domu do pracy i odwrotnie (czasem po kilka godzin dziennie, kilkadziesiąt w tygodniu), w odległe wakacyjne miejsca, ale podróże mają być coraz mniej męczące i nie przypominające podróżowania. Boimy się natury, przyrody, w efekcie – szczelnie zamykamy drzwi i okna (uszczelniamy przed i od sąsiadów, hałasów, zapachów), budujemy budynki z nigdy nie otwierającymi się oknami, orzeźwiamy się klimatyzowanym powietrzem. Brakuje nam czasu na bycie na świeżym powietrzu, na spacery, piesze wycieczki, prace w ogródkach. Brakuje nam samych ogródków, naszego zielonego miejsca na ziemi, obcowania z przyrodą. Będąc poza domem izolujemy się od otoczenia, innych ludzi dobrami elektronicznymi – telefonami komórkowymi, empetrójkami, laptopami. Próbujemy zagłuszyć, już przekraczający dopuszczalne normy, uliczny hałas jeszcze głośniejszymi dźwiękami z naszych urządzeń. Zmuszamy nasze oczy do nadmiernego wysiłku przy migoczących ekranach komputerów, telewizorów, czytając i pisząc w coraz mniej odpowiednio oświetlonych pomieszczeniach. Gnieździmy się w tonących w smogu spalin przeludnionych, ciasnych miastach. Gonimy za szybkim sukcesem, jeszcze wygodniejszym życiem, czas staje się naszym wrogiem. Czując dyskomfort, fizyczny czy psychiczny, udajemy się do odpowiedniego specjalisty z oczekiwaniem, że szybko i skutecznie, najlepiej za pomocą farmakologicznych środków, zniweluje nasze problemy i przywróci nam nasze dawne możliwości.

Zbyt jednostronna, pesymistyczna wizja? Niepełna prawda o rozpoczynającym się XXI wieku? Może tak. Niemniej jednak jest to jeden ze sposobów widzenia. Co więcej jest to scenariusz, który niestety opisuje życie wielu z nas. Wprawdzie nie wszyscy jesteśmy zaślepieni zdobyczami cywilizacyjnymi. Co raz pojawiają się indywidualne, a nawet zbiorowe inicjatywy powrotu do dawnego, bardziej tradycyjnego, a co ważniejsze – zdrowego życia. Jednak są to „krople w morzu”.
 

Żyjemy w takiej rzeczywistości od pewnego czasu, wygoda i tempo, w jakim nasze życie staje się coraz bardziej sztuczne i cywilizowane powodują, że nie zauważamy niebezpieczeństwa. Po co więc poruszać tego rodzaju kwestie? Przecież każdy jest autorem swojego losu. Każdy na swój sposób decyduje się na jakiś model życia i ponosi jego konsekwencje. Pewnie tak. Jest jednak coś, a raczej ktoś jeszcze – nasze dzieci.

I znów dwa sposoby widzenia. Z jednej strony zawsze było tak, że starsze pokolenie patrzyło na młodsze z niepokojem: „co (lub raczej kto) z nich wyrośnie?”; uznawało je za zbyt postępowe i nowoczesne. Z drugiej strony nigdy przedtem w historii ludzkości nie odnotowaliśmy takich warunków rozwojowych, na jakie napotykają nasze dzieci. Nie mamy porównania, ani nie jesteśmy do końca świadomi, jak może wyglądać dorosłe życie ludzi dorastających w środowisku tak cywilizowanym, zanieczyszczonym i komfortowym. Nie wiemy jak wpłynie to
na długość i jakość życia. Spróbujmy w tym codziennym zabieganiu przyjrzeć się sytuacji tych, którzy są przyszłością naszego społeczeństwa, których los zależy od nas – dorosłej części ludzkości.

Opowieść o dziecku

Spójrzmy na zwykły dzień naszych pociech. Dopóki dziecko jest jeszcze małe, przebywa w domu lub u zaprzyjaźnionych osób. Coraz rzadziej jest to placówka pielęgnacyjna typu żłobek, coraz częściej rodzinny dom, domy opiekunek, lub dziadków. Ten okres życia najbardziej przypomina tradycyjne, dawne czasy. Są dorośli, którzy w większości przypadków mają czas dla dzieci, jest „ciepło” domu, jest zapach domowych posiłków, nie ma pośpiechu, ani nadmiernego stresu, jest czas na spacery. Ta sielanka nie trwa jednak długo.
Około trzeciego roku życia rodzice zaczynająwspomagać się w wychowaniu malucha instytucją wychowawczą. W życiu dziecka pojawia się przedszkole. Z rozwojowego punktu widzenia doskonałe miejsce do uspołeczniania dziecka, edukacji, opieki. Trudniej zauważenie tych zalet przychodzi nieświadomemu płynących z nich korzyści, nieszczęśliwemu, samotnemu trzylatkowi. Przeważanie brutalnie wyrwany ze spokojnej, bezpiecznej domowej atmosfery zostaje „wrzucony” w początkowo obcą, nieprzyjazną, niezrozumiałą strukturę przedszkola.

Często nie odczuwa jeszcze w tym wieku potrzeby kontaktów z rówieśnikami, nie rozumie kilkugodzinnej rozłąki z najbliższymi, czy prób narzucenia dyscypliny grupowej. Na szczęście jeszcze ma dorosłych, niemal codzienne spacery, plac zabaw, regularne posiłki. Choć nic nie zastąpi mamy czy niani będących tylko dla dziecka, posiłków we dwoje, troje, czworo, czy spacerów wtedy, gdy jest na to ochota i tam, gdzie „oczy poniosą”. Około swoich wyczekanych siódmych urodzin maluch przestępuje magiczny próg szkoły. Wchodzi, z jeszcze większym, niż poprzednio przerażeniem, do zatłoczonego, głośnego, obcego budynku. Może już tam kiedyś był, może nigdy. Czasem ma starsze rodzeństwo, kolegów, czasem nie zna nikogo, kto uczęszcza do szkoły. Zostaje posadzony w ławce na kilka godzin, z krótkimi przerwami. Na plecy dostaje kilkukilogramowy plecak. Nie wolno mu się ruszać, przeszkadzać, hałasować, a co gorsza – biegać.

Jeżeli jest chłopcem szybko zasłuży na miano dziecka nadpobudliwego lub nawet z podejrzeniem ADHD. Ma słuchać, liczyć, czytać, mówić tylko proszony, rysować, gdy taka lekcja jest w planie zajęć. Nie ma możliwości zajęć ruchowych, bo nie przewiduje tego program nauczania, ani baza lokalowa – w szkołach brakuje sal sportowych, boisk, sprzętu.. Popołudnia spędza w zatłoczonych, mało atrakcyjnych, obcych świetlicach – „poczekalniach na rodziców”. Żywi się w najlepszym razie kanapkami, w gorszym przypadku produktami ze szkolnego sklepiku: żelkami, chipsami, sztucznymi napojami. Może jeszcze skorzystać ze szkolnego cateringu, bo dziś już coraz rzadziej z gotowanych w szkole obiadów. Prawie nie wychowani na dwór, nie ma czasu na spacery, place zabaw nie są częścią wyposażenia szkół. W domu coraz mniej się bawi, a coraz częściej zasiada przed telewizorem, komputerem, nad „lekcjami”. Prawie nie korzysta z zajęć pozalekcyjnych, bo tych brakuje w szkole, a rodzice nie dysponują przeważnie odpowiednią ilością czasu, pieniędzy, świadomości, by szukać ich na własną rękę i odprowadzać na nie dziecko regularnie.

Już niedługo staje się nastolatkiem i sytuacja nie ma się lepiej. Wymagania w szkole rosną, materiału do nauki jest coraz więcej, nauczyciele są coraz bardziej wymagający, a mniej rozumiejący. Wprawdzie korzysta z regularnych lekcji w-fu, ale nie po to, żeby były one przyjemnością, usprawnieniem itp., a żeby zrealizować program. Wciąż nie ma możliwości rozwijać się po lekcjach. Dochodzi do tego stres szkolny, regularne testy, zmiany szkół, środowisk, kolegów, nauczycieli. Pojawia się potrzeba odreagowania stresu, osiągnięć, odpowiedniego zagospodarowania czasu wolnego. Z braku możliwości pozostaje przesiadywanie na podwórku, kontakty z bliżej nie ustalonymi internetowymi znajomymi, próby używek. Dorośli już dawno zwolnili się z obowiązku opieki nad tym nie wiadomo kim, bo już nie dzieckiem, a jeszcze nie dorosłym. Dzisiejszy 12-13 latek wygląda już bardzo dorośle, rosną więc wymagania, a maleje opieka, wsparcie, zrozumienie ze strony dorosłych. Domowe posiłki trzeba odgrzać samemu w mikrofali lub rozmrozić, zjeść raczej w pojedynkę, bo dorośli pracują, lub nie mają czasu, albo warunków na wspólne obiadki. Zdarza się nawet, że jeden lub oboje rodzice szukają pracy poza miejscem zamieszkania, czasem poza granicami kraju, przysyłając dziecku jedynie pieniądze „na życie”. Czasem zajęcie się jakąś dziedziną życia w sposób bardziej zaangażowany powoduje mieszkanie dziecka poza domem, pod pozorną opieką innych dorosłych lub w ogóle bez opieki i, co ważniejsze, zainteresowania, uwagi (szkoły specjalistyczne, na wyższym poziomie, kluby sportowe).

Fakty o dziecku

Dotychczasowe rozważania o dziecku mogą być postrzegane jako wymysł autora, doszukiwanie się trudności, tam, gdzie ich nie ma, mało obiektywny odbiór rzeczywistości, choć podbudowany wiedzą o rozwoju dziecka i specyfice poszczególnych etapów rozwojowych. Pora przejść do bardziej obiektywnych faktów, pochodzących z obserwacji innego rodzaju specjalistów, popartych niekiedy liczbami. Okuliści dostrzegają wśród dzisiejszych dzieci coraz szybciej występujące i gwałtowniej postępujące wady wzroku. Małe kilkuletnie dzieci w większej ilości niż dawniej wymagają korekty wad wzroku. Powodem, zdaniem specjalistów, jest zbyt duża ilość czasu spędzana przed telewizorem i monitorem komputera, książkami, przy braku odpowiednich nawyków – optymalna odległość, odpoczynek, oświetlenie, ćwiczenia.

Ortopedzi ostrzegają: co drugie dziecko ma wadę postawy, zwłaszcza boczne skrzywienia kręgosłupa. Oprócz braku ruchu, siedzącego trybu życia, nieprawidłowej postawy podczas siedzenia przyczyn dopatrują się również w ilości kilogramów dźwiganych przez dzieci od najmłodszych lat w tornistrach szkolnych. Rodzice też alarmują. Tornistry siedmiolatków ważą nawet do 8 kg, podczas gdy Sanepid dopuszcza wagę tornistra szkolnego maksymalnie do 3 kg. Niewiele jednak poza protestami rodziców dzieje się w tej kwestii. Nie tylko diabetolodzy, ale media i naukowcy donoszą o tyciu współczesnego społeczeństwa. „Rosną” rozmiary ubrań, wytrzymałość mebli (łóżka, krzesła, fotele), wielkości opakowań pożywienia. Termin otyłość coraz częściej odnosi się nie tylko do dorosłych, ale do nastolatków icoraz młodszych dzieci. Naukowcy z Uniwersytetu Karoliny Północnej w Chapel Hill twierdzą, że co czwarte amerykańskie dziecko jest otyłe lub ma nadwagę. Badania amerykańskich, chińskich i rosyjskich dzieci pod kątem otyłości i nadwagi pokazują, że w USA 11,1% dzieci jest otyłych,podczas gdy kolejne 14,3% cierpi na nadwagę.

W Rosji otyłość dotyczy 6% dzieci, nadwaga 10%. W Chinach co 14-tego nastolatka można określić mianem grubego. Przypadłość ta dotyczy dzieci z rodzin należących do różnych warstw społecznych, a co za tym idzie o różnym materialnym statusie i poziomie świadomości. Im większą potęgą gospodarczą jest państwo, w którym przyszło żyć rodzinom, tym niższej warstwy społecznej dotyczy ten problem. Wygląda na to, że po początkowym zachłyśnięciu się niezdrowym, wysokokalorycznym pożywieniem przychodzi chwila opamiętania i walki z otyłością. Tak dzieje się już w USA, Wielkiej Brytanii, innych krajach zachodniej Europy; fala ta nie dotarła jeszcze do Rosji, Chin, zaryzykuję stwierdzenie – do Polski również.

Specjaliści od używek donoszą, że spada wiek inicjacji alkoholowej. Podczas gdy w poprzednich latach przypadał on na 13-14 lat obecnie jest to już granica wieku: 10-11 lat. 71% młodzieży polskiej w wieku 11-15 lat próbowało napojów alkoholowych, z czego 20% to 11-latkowie. Z badań nad 15-16 latkami wynika, że 37% pije alkohol czasami, 23% - tylko na imprezach, 21% - rzadko, a tylko 19% - wcale. I znów specjaliści od zdrowia ostrzegają, że alkohol to jeden z czynników wpływających na zdrowie ludzi między 10 a 24 rokiem życia.

Co 4-ty Europejczyk w wieku 15-29 lat umiera z powodów związanych z piciem alkoholu. Zauważa się też silny związek między upijaniem się młodzieży a przestępczością. Problem ten nie dotyczy tylko krajów Europy środkowej i Wschodniej, ale również takich państw jak: Dania, Irlandia, Finlandia, Wielka Brytania. Sprawę pogarsza przyzwolenie społeczne na tego typu praktyki. Nie dziwi dziś na ulicy grupa rozweselonych nastolatków (14-15 l.) z puszkami piwa w rękach. Badania pokazują, że 80% świadków sprzedaży alkoholu nieletnim nie reaguje.

W szkołach średnich do niepalenia przyznają się jednostki (na 25 -30 osób w klasie 1-2 osoby). Wydawałoby się, że współczesne społeczeństwo próbuje walczyć z tym nałogiem niemal zbiorowo (zakazy palenia w miejscach publicznych, antynikotynowe kampanie), ale nie młodzież. Dla nich jest to wciąż oznaka dorosłości. Zresztą uczeni od małego. Wiele dzieci rodząc się już cierpi na niedowagę z powodu wypalonych przez matkę w okresie ciąży paczek papierosów. Co drugie dziecko jest zabijane na raty przebywając w zadymionym pomieszczeniu; czasem tak małym jak kabina samochodu osobowego. Na skutki nie trzeba długo czekać: 4 razy więcej zawałów u osób palących.

Weekendy upływają współczesnej młodzieży na imprezowaniu przez 24 godz. na dobę, 2-3 dni pod rząd dzięki wszechmogącym pigułkom – przeważnie extazy. W latach 1996-2000, jak pokazują badania, odsetek młodzieży mającej kontakt z narkotykami wzrósł o 50%. W roku 2000 46,9% ankietowanej młodzieży przyznało się do zażywania narkotyków w ciągu ostatniego roku. O weekendach dzisiejszej młodzieży można powiedzieć, jak to zostało nazwane w tytule jednego z artykułów: „Melanż, wódeczka i kreseczka” (dla niewtajemniczonych to ostatnie słowo określa właśnie sposób ułożenia amfetaminy przed zażyciem). Jak twierdzi sama młodzież narkotyki są dostępne wszędzie: w szkole, na wycieczkach szkolnych, imprezach prywatnych i uroczystych balach półmetkowych i studniówkowych; w dużym mieście i małej wsi.

Ostatnim szańcem zdrowego wychowania w szkole wydaje się być tzw. wychowanie fizyczne. Tymczasem niekoniecznie. Wspomniana wcześniej niedostępność sal sportowych, sprzętu, niewielka ilość godzin w-fu w tygodniu nie jest jedyną przeszkodą. Problem leży również po stronie samych zainteresowanych. Duży odsetek młodzieży w ogóle nie chce korzystać z tej nadarzające się okazji. Jednym ze sposobów na realizację tego pomysłu jest przedłożenie w szkole zaświadczenia lekarskiego o niezdolności do uczestnictwa w lekcjach wychowania fizycznego.

Jak twierdzi sama młodzież – nie tak trudnego do zdobycia. Powody są prozaiczne, chciałoby się stwierdzić. Podczas wywiadu przeprowadzonego przez telewizję polską z młodzieżą gimnazjalną słyszymy, że poważną przeszkodą do wykonywania ćwiczeń fizycznych, a nawet w ogóle uniemożliwiającą je są np. żelowe tipsy (szkoda je zniszczyć), brak czasu na odświeżenie się podczas przerwy, czy konieczność noszenia ze sobą do szkoły dodatkowego obuwia na salę sportową (aż trzecia para obok obuwia do chodzenia po dworze i zmiennego – po szkole).

Do tak nienajzdrowszego stylu życia dzisiejszych dzieci i młodzieży dochodzi jeszcze współczesna moda lansująca chorobliwie szczupłą nienaturalną anorektyczką wręcz sylwetkę. Utrzymanie takiej sylwetki wymaga niedojadania, lub wręcz głodzenia się, oszukiwania bliskich i siebie samego. Przyczyny anoreksji, która zbiera dziś ogromne żniwo są oczywiście bardziej złożone. Jednak moda wydaje się być nie bez znaczenia. Niepokojące, że dotyczy to coraz młodszych dzieci, nie tylko dziewczynek.
Wśród postanowień noworocznych siedmiolatek można np. znaleźć wyrażoną w postaci rysunku chęć odchudzenia się! Od małego kalorie mają znaczenie, a produkty z serii light są bardziej atrakcyjne niż nie posiadające takiego znaczka.


Małgorzata Bednarska


 

Kwiecień 2008 - KLUCZ DO OŚWIATY
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej