Jak mówić o śmierci?
Wypadek białostockich uczniów był szczególnie tragiczny i wywołał w społeczeństwie polskim powszechne poruszenie; było to zresztą wydarzenie, które odbiło się echem na świecie. Bywają jednak wydarzenia bardziej intymne, jak samobójstwo koleżanki lub kolegi z klasy, śmierć w rodzinie z powodu choroby lub w wyniku napadu, w którym młody człowiek traci nieraz w okrutny sposób życie. W wymiarze jednostkowym jest to ten sam rodzaj traumatycznego przeżycia, z którym nie można sobie poradzić. Zdarza się, że osoby bardzo zżyte ze zmarłym tak przeżywają jego nagłe odejście, że nie pamiętają potem faktów dotyczących pogrzebu, cierpią na bezsenność dręczą je koszmary nocne. To sygnał, że potrzebna jest niezwłocznie pomoc psychiatry lub terapeuty. Taką pomoc może też okazać pedagog szkolny, o ile jest w stanie wniknąć w przyczynę tego zjawiska. Pozostawienie pogrążonego w rozpaczy młodego człowieka samemu sobie może go doprowadzić do silnej depresji, objawiającej się np. częstym odwiedzaniem grobu zmarłego lub ucieczką w alkohol czy narkotyki.
Nikt z nas nie jest przygotowany na wieść o śmierci bliskich osób. Bardzo rzadko też myślimy o śmierci w ogóle, a jednak warto o niej rozmawiać nie tylko przy okazji patriotycznych rocznic i Wszystkich Świętych. Bo śmierć nas otacza i jest tak samo częstym zjawiskiem jak narodziny nowego człowieka. Jeszcze 100 lat temu śmierć traktowana była w sposób naturalny: w domach w jednej izbie stała trumna z ciałem zmarłego, a obok kołysano dziecko do snu. Wielkie koło życia obracało się…
Obecnie śmierć znamy z telewizji, często brutalną, ale zawsze efektowną, rzadko mającą coś wspólnego ze średniowiecznym ars moriendi – sztuką umierania. Nasza współczesna kultura konsumpcyjna wykluczyła śmierć zwykłą, niespektakularną. Ale przychodzi taki dzień, jak 30 września ub.r. w podbiałostockim Jeżewie, kiedy stajemy wobec czegoś niepojętego. Jak to wytłumaczyć tym, którzy najbardziej doświadczają jej skutków – młodym ludziom, kolegom i koleżankom tragicznie zmarłych. Czy więc nie pora na nowo zacząć rozmawiać o umieraniu i śmierci? To właśnie pedagog, który ma prowadzić człowieka ku odkrywaniu wartości, powinien znów się pochylić nad takimi zjawiskami życia, jak cierpienie, umieranie i śmierć. Musi to zrobić, aby tematy związane ze śmiercią nie były uważane za tabu, by stały się wątkiem rozmów poświęconych wartościom.
Efekt tych rozmów będzie zależeć od tego, jak bardzo pedagog i uczeń będą otwarci wobec siebie, czy będą chcieli rozmawiać o nieuniknionych sprawach w sposób spokojny i szczery. Pomocne pedagogowi mogą być publikacje dostępne na polskim rynku księgarskim, które poruszają tę tematykę. Jednak z przeprowadzonych przeze mnie rozmów, jak i mojego osobistego doświadczenia wyniesionego z naszej dotkniętym nieszczęściem szkoły, wiem, że tematu śmierci i umierania na ogół się nie porusza. Owszem, mówimy o cierpieniu, ale w sposób, który niczego nie wyjaśnia. Na przykład rozprawiamy o cierpieniach bohatera literackiego, ale jaki to ma związek z umierającą na raka matką lub bratem konkretnego ucznia?
A co na ten temat myśli Piotr Klepacki, nauczyciel jednej ze szkół, w której zginęli w wypadku uczniowie, doktorant Zakładu Psychologii Ogólnej Uniwersytetu Jagiellońskiego, z którym przeprowadziłem rozmowę.
- Czy jest sens rozmawiania z młodymi ludźmi o śmierci?
- Trzeba rozmawiać o śmierci, nie tylko z młodymi ludźmi. Ze starszymi też – po to, by niwelować lęk przed śmiercią i uświadamiać, że istnieje coś, co nieuchronnie nas wszystkich czeka. Rozmowa o śmierci ma również uzmysłowić nam, jaki jest sens działań, które dziś podejmujemy. Taka rozmowa może wywołać pytanie o cel całej naszej drogi. To dla młodych przecież bardzo istotne pytanie!
- A jak z nimi rozmawiać o śmierci?
- W naturalny sposób.
- Co to znaczy – w naturalny sposób?
- Starsi ludzie bardzo przeżywają śmierć swoich rówieśników, uzmysławiają sobie bowiem, że być może już ich też niedługo to czeka. Pomyślmy jednak, jakie wrażenie może to robić na młodych ludziach, zwłaszcza kiedy giną w tragiczny sposób ich rówieśnicy. Trzeba przedstawiać problem śmierci w pewnym horyzoncie myślowym – ukazywać jej skutki w ciągu aksjologicznym. Nie mówić o śmierci jako tragedii człowieka schodzącego w otchłań, ale pokazać zalety życia i wartość umierania.
- Jak pedagodzy powinni rozmawiać z uczniami na ten temat, od czego zacząć, kto ma wystąpić z inicjatywą?
- Najpierw trzeba zapytać samych siebie, czy potrafimy jako wychowawcy rozmawiać z uczniami o sprawach ostatecznych. Jako cel naszej pracy nauczycielskiej stawiamy sobie maksymalne przygotowanie powierzonych nam młodych obywateli do życia we współczesnych warunkach. Zależy nam, by młodzież funkcjonowała jak najlepsza maszyna z gwarancją na długie lata, co znaczy w praktyce – by kończyła dobre szkoły, zdawała na wzięte kierunki studiów i w przyszłości zarabiała “duże pieniądze”. Proszę powiedzieć mi, gdzie tu miejsce na rozmowę o problemie śmierci? Zadanie wychowania coraz bardziej schodzi na dalszy plan albo w ogóle umyka z pola widzenia pedagogów. Być może trzeba najpierw samemu przejść przeszkolenie, ponieważ dzisiaj sami nie zastanawiamy się nad sensem życiem i fenomenem śmierci. To temat chyba teraz dla nielicznych nauczycieli, którzy czują się prawdziwymi pedagogami…
- Jak zachowali się nauczyciele w szkole, w której pracujesz, po stracie uczniów? Czy byli przygotowani na rozmowę z uczniami o tym, co się wydarzyło?
- Niestety nie wszyscy sprostali temu niecodziennemu wyzwaniu. Przeciwnie, wykazali daleko idącą bezradność w obliczu tajemnicy śmierci swoich wychowanków i konieczności wytłumaczenia tego pozostałym uczniom. Ostatecznie potrzebna była interwencja zawodowego psychologa, aby wytłumaczyć kolegom zabitych, na czym polega przeżywanie żałoby, jej poszczególne etapy, jak z niej wychodzić i, mimo tragedii, powrócić do przeżywania radości dnia dzisiejszego. Zauważyłem jednak, że to tragiczne wydarzenie skonsolidowało nasz zespół, skłoniło do głębokich refleksji…
- Ta sama młodzież parę miesięcy wcześniej przeżywała inną stratę – śmierć papieża Jana Pawła II. Czy wówczas młodzi chcieli rozmawiać o odchodzeniu, cierpieniu i śmierci jako ostateczności?
- O śmierci jako zjawisku – chyba nie. Natomiast w momencie, kiedy papież umierał, i potem, kiedy ta śmierć stała się faktem, wielu z nich wyrażało swoje odczucie utraty kogoś, kto był niezwykle silnie związany z ich życiem. Oczekiwali rozmowy nie o samym zjawisku przechodzenia z życia do niebytu, ale o wszelkich wydarzeniach towarzyszących śmierci tej bliskiej im osoby.
- Czy teraz, po wypadku autokarowym, młodzież rozmawia miedzy sobą o śmierci?
- To delikatny temat. O wypadku nie chcą np. mówić z nagabującymi ich stale dziennikarzami, ale potrzeba mówienia o tym, co jest w naszym życiu nieuniknione, pojawia się między nimi i ma odzwierciedlenie w życiu szkoły. Umiejętność polega na tym, by rozważania o śmierci miały charakter konstruktywny, nie otwierały zabliźniających się ran, ale wzbogacały nas uczuciowo i intelektualnie. O tym, kto zainicjuje taką rozmowę, może zdecydować przypadek lub zwykłe skojarzenie którejś ze stron…
Andrzej Guzowski
Uniwersytet w Białymstoku
Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Redakcja portalu 23 Sierpień 2021
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana
~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21
Ku reformie szkół średnich - część I
~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14