Przebaczająca miłość Jana Pawła II
Cały pontyfikat Jana Pawła II nacechowany był tą niezwykłą encykliką miłości przebaczającej, choć niekoniecznie zapisanej na kartach dokumentu. Tej świętej postawy mogliśmy się uczyć od Niego przez wszystkie lata Jego posługiwania. My, świadkowie Jego życia, powinniśmy odczytywać więc nie tylko słowa zapisane na kartach encyklik, adhortacji, homilii i przemówień; powinniśmy czytać i interpretować to, czego nie zapisał, a co tak bardzo jest czytelne, gdy się pochylić nad Jego życiorysem.
Już pierwsze chwile pontyfikatu polskiego papieża dały dowód niezwykłej pokory i umiejętności proszenia o przebaczenie, mimo iż rzecz dotyczyła szczegółu. Mianowicie, w chwilę po przyjęciu papieskich godności, kiedy się ukazał zgromadzonym tłumom na balkonie bazyliki Świętego Piotra, pokornie prosił o przebaczenie tych, których Jego słowa, wypowiedziane po włosku, mogły urazić niepoprawnością: “Nie wiem, czy dobrze wyrażę się w waszym…, w naszym języku, jeśli nie, to mnie poprawcie”. Papież wie, że mógł się pomylić, a prosząc o korektę, prosi jednocześnie o wybaczenie swojej językowej pomyłki. Ludzie nie kryli zdziwienia.
Całym swym życiem dawał świadectwo ewangelicznej prawdzie o miłości i przebaczeniu. Nawet 13 maja 1981 roku, gdy jego życie zawisło na włosku, zaraz gdy tylko odzyskał siły, “z serca przebaczył bratu”, który do niego strzelał. Świat otrzymał wówczas praktyczne potwierdzenie niepojętej w swej mocy chrześcijańskiej nauki o miłości do nieprzyjaciół.
Nie wstydził się przepraszać i prosić o przebaczenie wtedy, kiedy jako pierwszy papież w historii przekroczył próg rzymskiej synagogi, a także wtedy, kiedy schorowany stał pod jerozolimską Ścianą Płaczu i modlił się o jedność, prosząc naszych “starszych braci w wierze”, naród żydowski, o przebaczenie krzywd, jakich doznawali z rąk chrześcijan w ciągu wieków. Nie żałował słów ekspiacji wobec Muzłumanów za fatalne w skutkach wyprawy krzyżowe, których pomysłodawcami byli również chrześcijanie. Zawsze pierwszy wyciągał rękę, by pojednać się z człowiekiem, a przebaczenie traktował jako narzędzie promowania pokoju i cywilizacji miłości.
Te słowa przebaczenia, tę postawę pokory Ojca Świętego, spróbujmy odnieść do realizacji przykazania miłości w naszych domach. Każda rodzina, jeśli tylko zechce, znajdzie bowiem w niezwykłym pontyfikacie Jana Pawła II drogowskaz do życia w pokoju – przebaczenie.
Gdy Ojciec Święty był jeszcze księdzem w jednej z krakowskich parafii, w której prowadził duszpasterstwo rodzin, miał jedyną receptę dla skłóconych małżeństw – wspomina Wanda Półtawska – mówił im, że istnieje tylko jedna droga ratunku, to furtka pokory. “To ona poprowadzi nas do uderzenia się w piersi i powiedzenia: moja wina! Niby proste, a jakże trudno taką postawę wprowadzić w rodzinny obieg i przyjąć ją za normę” – pisze pani profesor.
Przypomnijmy, że o przebaczeniu mówią również słowa Ewangelii: “Gdy Piotr zapytał, ile razy ma przebaczać, czy aż siedem razy, Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci siedem, lecz siedemdziesiąt siedem razy”. A siedemdziesiąt siedem, znaczy zawsze.
Ojciec Święty poucza, że drogą do przebaczenia dla katolików jest uświęcony wielowiekową tradycją sakrament pojednania, czyli żal za grzechy, postanowienie poprawy i zadośćuczynienie krzywd bliźniemu. Człowiek, któremu została wyrządzana krzywda przez bliźniego – pisze Ojciec Święty – ma wielką moc, i w równie dużym stopniu decyduje o niebie swego winowajcy, bo którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie są zatrzymane”. Zatwardziałe serce nigdy nie odpuści, a tym samym nie utoruje drogi do nieba sobie i drugiemu. Jan Paweł II pokazał nam, jak to się robi naprawdę.
Dlaczego nam, ludziom żyjącym we wspólnotach rodzinnych, z takim trudem przychodzi stosować te proste prawdy w swoim życiu? Czy brak nam siły woli?
Rodzinę Jan Paweł II ukochał szczególnie, bo stanowi ona przyszłość świata. Kochał każdą ludzką rodzinę bez względu na jej pochodzenie i wyznanie. Poświęcił tej tematyce wiele przemyśleń, które, gdybyśmy tylko chcieli je zgłębić, byłyby z pewnością punktem wyjścia do tak upragnionej przez Wielkiego Papieża – cywilizacji miłości. W każdym niemal dokumencie mówił o miłości małżonków jako podstawowym fundamencie życia, podkreślał, że miłość to bezinteresowny dar z siebie samego.
Nieustanna gotowość do przebaczania jest niezbędna w życiu rodziny. Rodzina – mówił w jednej z homilii Jan Pawł II – według zamysłu Bożego jest miejsce świętym i uświęcającym. Na straży tej świętości Kościół stał zawsze i wszędzie, ale w szczególny sposób chce być blisko rodziny, gdy ta wspólnota życia i miłości i arka przymierza z Bogiem jest często zagrożona, czy to od wewnątrz, czy to, niestety, jak to często bywa, od zewnątrz. Wewnętrznym zagrożeniem jest z pewnością egoizm, który przekreśla skutki przebaczenia, nie pozwala wypowiedzieć prostego mea culpa.
W książce Miłość i odpowiedzialność Jan Paweł II w poetyckich frazach wysławiał cnotę miłości oblubieńczej: Istotą miłości oblubieńczej jest oddanie siebie, swojego “ja”. Stanowi to coś innego i zarazem coś więcej niż upodobanie, pożądanie, a nawet niż życzliwość. Te wszystkie formy wychodzenia w kierunku drugiej osoby pod kątem dobra nie sięgają tak daleko jak miłość oblubieńcza. Czymś więcej jest “dać siebie”, niż chcieć dobra, choćby nawet przez to drugie “ja” stawało się jakby moim własnym jak w przyjaźni.
Jeśli chcemy dobra drugiego człowieka, to zawsze przebaczymy mu jego winy wobec nas, bo będziemy widzieć w nim Boże dziecko i nawet wyrządzoną nam krzywdę będziemy dostrzegać jako zadanie stawiane nam przez Stwórcę, by dawać świadectwo dobra górującego nad złem.
Spróbujmy przenieść w życie naszych polskich rodzin ten testament miłości oparty na wartości, jaką jest przebaczenie. Nie traćmy życia na zagniewania, wzajemne pretensje i puste konflikty, pamiętajmy o owej “furtce pokory”, która, otwierana w naszych rodzinach każdego dnia na oścież – wierzmy w to – pozostanie otwarta po drugiej stronie życia.
Te nauki wynikają ze słów i życia Ojca Świętego, który wskazywał taką, a nie inną wartość przebaczenia. Postawa przebaczenia, którą nacechowany był pontyfikat Jana Pawła II, dała światu nie tylko wzór jej prawidłowego rozumienia, ale wielką, trwającą 27 lat lekcję pokory. Warto to odczytywać tak, jak życzyłby sobie tego nasz święty Rodak, który swym życiem i słowem wyrażał wolę Boga.
Paweł Czerwiński
Zespół Szkół im. płk. Zygmunta Chmieleńskiego w Koniecpolu
Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Redakcja portalu 23 Sierpień 2021
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana
~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21
Ku reformie szkół średnich - część I
~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14