Imię i nazwisko:
Adres email:


Dlaczego rodzice kochają swoje dzieci?

Na ogół nie dociekamy przyczyn, dla których ludzie chcą mieć dzieci i nie zastanawiamy się, dlaczego zajmują się ich wychowaniem. Opieka nad potomstwem i wszelkie aspekty związane z istotą rodzicielstwa są powszechnie uznawane za oczywiste: rodzice opiekują się swoimi dziećmi, ponieważ je kochają!


Jeśli miłość kieruje rodzicielskimi staraniami o rozwój potomstwa, to warto się zastanowić, z jakich pobudek ludzie obdarzają tym uczuciem własne dzieci bardziej niż np. dzieci siostry lub sąsiada. Skoro rodzice kochają swoje dzieci, to dlaczego niektórzy z nich dopuszczają się przemocy wobec nich, porzucają je, a nawet posuwają się do dzieciobójstwa? Czy przypadki te świadczą o różnym stopniu miłości wobec potomstwa? Jeśli tak, to od czego ten stopień zależy? Odpowiedzi na te pytania podsuwa psychologia ewolucyjna, dziedzina nauki, która bada uwarunkowania ludzkiego zachowania z perspektywy darwinowskiej teorii ewolucji.

Przypomnijmy: teoria ewolucji Darwina tłumaczy istotę wielopokoleniowych zmian w świecie ożywionym. W latach 60. dwudziestego wieku zainteresowano się zastosowaniem darwinowskiej teorii ewolucji do wyjaśnienia źródeł ludzkiego zachowania. Podjęte w tym celu prace zrodziły nową dyscyplinę badawczą, socjobiologię, która później przekształciła się w psychologię ewolucyjną, tłumaczącą m.in.funkcjonowanie ludzkiego umysłu, który notabene został ukształtowany w wyniku procesów ewolucyjnych.

Zasady psychologii ewolucyjnej bynajmiej nie spotykają się z powszechną akceptacją. Wynika to z faktu, iż ciężko jest nam przyjąć tezę, iż nasze wybory i zachowania są w pewnym sensie z góry zdeterminowane. Bo czy nie przyjemniej jest wierzyć, że nasze zachowania są świadome, dobrowolne i charakterystyczne tylko dla nas, ludzi, a nie stanowią projekcji jakichś ewolucyjnych praw przyrody?

Wróćmy do teorii ewolucji, która głosi, że celem każdego osobnika jest przeżycie oraz przekazanie genów kolejnym pokoleniom. Zadanie to jest realizowane przez jednostki w sposób schematyczny: rozpoczyna się od poszukiwania odpowiedniego partnera, który zapewni wydanie na świat udanego potomstwa. Cel można uznać za osiągnięty, jeśli potomstwo będzie w stanie optymalnie pełnić funkcję „nośnika” genów swoich rodziców, czyli w przyszłości wyda na świat kolejne pokolenie, zapewniając w ten sposób sukces reprodukcyjny swoim przodkom. To powszechnie stosowany scenariusz życia wynikający z nieświadomej strategii przetrwania. Innymi słowy, jeśli ludzie uznają za umyślne wybory tworzące opisany schemat, to pozbawieni świadomości postępowaliby tak samo.

Właśnie tymi nieuświadomionymi procesami leżącymi u źródeł ludzkiego zachowania zajmuje się psychologia ewolucyjna. Poza tłumaczeniem zachowań w procesie wyboru odpowiedniego partnera życiowego określa rolę przelotnych kontaktów seksualnych, funkcję zazdrości, przyjaźni czy agresji. Przyjrzyjmy się, w jaki sposób ta nowa perspektywa zmienia nasze wyobrażenie o istocie rodzicielstwa.  

„Nośnik” genetyczny

Opisany wyżej schemat stanowi istotę procesu reprodukcyjnego. Decyzje w tym procesie nie są przypadkowe (ani świadome). Powstają one w wyniku analizy kosztów i zysków wynikających z wydania na świat potomstwa oraz opieki nad nim. Ostatecznie wybrana taktyka jest konsekwencją analizy opłacalności różnych strategii przekazywania genów. Strategie te zależne są m.in. od warunków, w jakich żyje jednostka.

Do głównych czynników warunkujących opłacalność posiadania i wychowywania potomstwa należą: ilość dostępnych w danym okresie życia zasobów (jedzenia, pieniędzy, czasu), jakość dziecka (wyrażana jego prognozowaną zdolnością reprodukcyjną) oraz pewność genetycznego pokrewieństwa. Jednostka zdecyduje się na opiekę nad potomstwem jedynie w sytuacji, gdy korzyści z tego płynące będą przewyższały nakłady wniesione w ten proces.

Główną korzyścią wynikającą z rodzicielstwa jest wysoka zdolność reprodukcyjna dziecka, czyli jego zdolność do przekształcenia opieki rodzicielskiej w sukces reprodukcyjny rodziców. Dziecko będzie charakteryzowała tym wyższa zdolność reprodukcyjna, im więcej zdrowego potomstwa wyda na świat w przyszłości, przy jednoczesnym uwzględnieniu zasobów niezbędnych do jego wychowania. Jeśli więc osobnik posiadający potomstwo uzna je za niewystarczająco zdolne do realizowania swojej funkcji, może nie zdecydować się na ulokowanie ograniczonych zasobów w taki „nośnik”.

Z ewolucyjnego punktu widzenia usprawiedliwiona jest rezygnacja z wychowywania dziecka, które nie jest w stanie pełnić swojej funkcji. Wynika to z możliwości przyszłej inwestycji w kolejne dziecko, być może lepszej jakości. Wobec ograniczoności zasobów lepiej jest się koncentrować na jakościowym sukcesie reprodukcyjnym, tzn. posiadać mniej potomstwa, ale wyższej jakości. Niestety mężczyzna jest w mniej komfortowej sytuacji, gdyż jest obarczony ryzykiem wychowywania potomstwa rywala. Z tego punktu widzenia jest zatem zrozumiałe ograniczenie poświęcania zasobów przez mężczyznę. Natomiast kobieta ma zagwarantowaną przez naturę pewność spokrewnienia.

Traktowanie dzieci jako „nośnika” genetycznego usprawiedliwia wprowadzenie terminu „inwestycja rodzicielska” dla określenia istoty wychowania. Wspomniane zostały przesłanki opłacalności posiadania potomstwa i opiekowania się nim. W sytuacji, gdy któraś z tych przesłanek nie jest realizowana, może dojść do ograniczenia inwestowania w potomstwo. Dzięki temu oszczędza się energię, którą będzie można wykorzystać w bardziej dogodnych warunkach. A zatem niska jakość potomstwa, brak pewności ojcostwa lub niedobór zasobów rodzicielskich podnoszą prawdopodobieństwo zmniejszenia inwestycji rodzicielskiej. Stąd często praktykowane porzucanie dziecka lub oddawanie go krewnym. Najbardziej drastycznym przejawem tej tendencji jest dzieciobójstwo znane wszystkim społeczeństwom.

Ilustracją tej tezy jest przykład amazońskich społeczeństw plemiennych, w których dzieciobójstwo jest zjawiskiem dość powszechnym, obejmującym 12-38% potomstwa. Dla tych plemion jest to optymalna strategia zmniejszenia inwestycji rodzicielskiej, porzucenie bowiem dziecka w tamtejszych lasach równa się skazaniu go na śmierć, a podrzucenie krewnym mija się z celem wobec powszechnie panujących trudnych warunków życia.

Literatura dostarcza przykładów praktyk dzieciobójstwa, których podwaliny stanowi negatywna ocena okoliczności porodu spowodowana jakimś odstępstwem od normy. W niektórych społecznościach poród kleszczowy lub urodzenie się dziecka z rudymi włosami w czarnowłosej populacji oznacza dla niego wyrok śmierci. Podobnie wspomniana redukcja inwestycji przez mężczyzn niepewnych swego ojcostwa. Drastycznym przejawem takiej niechęci jest dzieciobójstwo praktykowane w plemionach Tikopia z Oceanii oraz Yanomamö z Wenezueli. Tam mężczyźni zamierzający poślubić kobietę posiadającą potomstwo z poprzedniego związku żądają jego usunięcia (ze względu na stuprocentową pewność, że nie są ojcami).

Dowiedziono, iż w przypadku posiadania więcej niż jednego potomka i trudnych warunków życia nie praktykuje się zabijania starszych dzieci. Kanadyjskie dane potwierdzają zależność między wiekiem dziecka a jego zagrożeniem śmiercią z rąk rodziców. Wykazano, iż odsetek przypadków zabójstwa dzieci maleje wraz z ich wiekiem – do zera w przypadku siedemnastolatków, gdyż zdolność reprodukcyjna dziecka jest mierzona jego wiekiem, czyli już poniesionymi przez rodziców nakładami na wychowanie. Dlatego też czternastoletnie dziecko ma dla rodzica większą wartość rozrodczą niż niemowlę.

Prawdopodobieństwo dzieciobójstwa jest także zależne od szans kobiety na posiadanie potomstwa w przyszłości. Dowiedziono, iż młode matki znacznie częściej zabijają swoje potomstwo. Dzieje się tak ze względu na dużo wyższą szansę zajścia przez nie w ciążę w przyszłości, niż mają kobiety starsze, którym może zabraknąć takiej sposobności. A jak przejawia się zmniejszanie inwestycji rodzicielskiej w społeczeństwach o bardziej zaawansowanym rozwoju ekonomicznym niż w przytoczonych przykładach?

Otóż badania przeprowadzone w populacji amerykańskiej potwierdzają, iż znaczny odsetek dzieci z poważnymi wadami wrodzonymi, obniżającymi ich zdolność reprodukcyjną (np. zespół Downa lub mukowiscydoza), jest oddawany do instytucji opiekuńczych. Dzieci te są także częściej zaniedbywane i maltretowane niż dzieci niemające takich wad. Przeprowadzono także badanie weryfikujące tzw. hipotezę zdrowego dziecka, zgodnie z którą zdrowie dziecka ma wpływ na matczyne zachowania opiekuńcze. Wykazano, iż w przypadku bliźniaczych niemowląt w wieku ośmiu miesięcy badane matki częściej obdarzały uwagą i pieszczotami zdrowsze z bliźniąt.

Konflikt w łonie matki

Przedstawiona wyżej charakterystyka inwestowania przez rodziców w potomstwo byłaby niedostateczna bez opisu związanego z nim konfliktu. Oczywista jest dbałość rodzica nie tylko o zapewnienie sobie sukcesu reprodukcyjnego, ale także troska o własne przeżycie. Z kolei dziecko oczekuje maksymalnej inwestycji ze strony rodziców. Nie jest przecież w stanie zapewnić sobie wymaganych do przetrwania zasobów. Konflikt interesów między rodzicem a potomstwem jest zatem nieunikniony. Przykładem dobrze ilustrującym omawianą kwestię jest konflikt odbywający się w łonie matki.

Otóż dla matki korzystna jest inwestycja w płód, adekwatna do jej możliwości i jakości płodu. Dla dziecka natomiast najważniejsze jest ono samo. Wobec tego dochodzi do konfliktu. Składa się on z dwóch etapów. Pierwszym jest proces usuwania przez organizm matki płodów mających nieświadome wady genetyczne. Odbywa się to przez mechanizm poronień, z których większość następuje przed dwunastym tygodniem ciąży. Aż 78% zapłodnionych komórek jajowych nie zagnieżdża się w macicy lub zostaje poronionych we wczesnym okresie ciąży. Mechanizm ten ma za zadanie ochronę matki przed inwestowaniem w dziecko, którego zdolność reprodukcyjna jest niska.

Istnieje pewien krytyczny poziom hormonu progesteronu warunkujący utrzymanie ciąży przez matkę. Podtrzymanie tego poziomu jest zadaniem hormonu hCG (gonadotropiny kosmówkowej) produkowanego przez płód. Jedynie płód o wysokiej jakości jest w stanie wyprodukować wymagany poziom hCG. Jeśli nie jest w stanie tego dokonać, produkcja progesteronu przez matkę zostaje wstrzymana po dwóch tygodniach i płód jest eliminowany z następującą po tym menstruacją. Zdolność do produkcji odpowiedniego poziomu hCG przez płód jest zatem dla matki jednym z wczesnych sygnałów świadczących o jakości dziecka.

Jeśli płód wyprodukował odpowiedni poziom hCG i ciąża została utrzymana, mamy do czynienia z drugim etapem konfliktu. Polega on na wymuszaniu przez płód wzrostu ciśnienia krwi u matki w celu zwiększenia podaży składników odżywczych, adekwatnie do wzrastających potrzeb płodu. Dokładniej, wzrost łożyska powoduje częściowe przejęcie kontroli przez płód nad matczyną fizjologią.

Odbywa się to przez wprowadzenie do krwiobiegu matki substancji powodującej zwężenie jej tętnic. Podwyższenie ciśnienia krwi u matki przez płód ewidentnie wskazuje na konflikt ich interesów. Dla dziecka oznacza ono bowiem korzyści, podczas gdy dla zdrowia matki stanowi zagrożenie (w postaci uszkodzenia tkanek czy stanu przedrzucawkowego związanego z zaburzeniem czynności nerek).

Dziecko nie jest bezbronne

Jak się przekonaliśmy, inwestycja rodzicielska nie jest zjawiskiem zależnym jedynie od rodziców. Wobec faktu, iż dotyczy ono potomstwa, nie powinniśmy oczekiwać, że pozostanie ono w tym procesie bierne. Aktywność dzieci jest zdeterminowana pokrewieństwem. Można przeciętnie uznać, iż każde z dzieci, mając w sobie sto procent swoich genów, może się spodziewać u odzeństwa około pięćdziesięciu procent takiego samego materiału genetycznego. Rodzic będzie dążył do równego podziału zasobów pomiędzy wszystkie swoje dzieci (ze względu na równe spokrewnienie), zakładając, że  ie różnią się one pod względem jakości. Dziecko natomiast będzie przedkładało troskę o własny interes nad dzielenie się zasobami z rodzeństwem.

Ewolucyjnie bardziej sensowne jest inwestowanie w sto procent własnego materiału genetycznego niż w pięćdziesiąt procent. Dlatego jeżeli dziecko ma możliwość otrzymania jakiegoś zasobu od rodziców, będzie bardziej skłonne do przeznaczenia go dla siebie niż do podzielenia się nim z rodzeństwem czy w ogóle zrezygnowania z niego na rzecz rodzeństwa. W związku z tym nawet w przypadku braku wyraźnych preferencji rodzicielskich wobec wybranych dzieci kosztem pozostałych pomiędzy rodzeństwem i tak dochodzi do rywalizacji o ograniczone zasoby rodzicielskie.

Współzawodnictwo to niewątpliwie wpływa na dynamikę życia rodziny. Dzieci bowiem dążą do wytworzenia charakterystycznych tylko dla siebie cech, dzięki którym przykują uwagę rodziców. Przez to wzrasta ich szansa na uzyskanie większego niż rodzeństwa dostępu do rodzicielskich zasobów. Każdy z kolejno pojawiających się w tej samej rodzinie potomków ma coraz trudniejsze zadanie. Dzieje się tak dlatego, że swoją wyjątkowość jest w stanie zbudować jedynie przez odróżnienie się od poprzednika. Stąd zauważalna różnica charakterów dzieci wychowanych w tej samej rodzinie.

Według psychologii ewolucyjnej człowiek żyje, aby przekazać swoje geny następnym pokoleniom. Procesy decyzyjne kształtujące strategię przetrwania są konsekwencją analizy opłacalności różnych dostępnych jednostce strategii, przy czym procesy te są nieuświadomione. Potomstwo pełni rolę nośnika genów swoich rodziców, wobec czego nie bez znaczenia jest jego jakość wyrażana zdolnością reprodukcyjną. Niespełnienie przez potomstwo warunków określających jego jakość może prowadzić do redukcji inwestycji rodzicielskiej, w drastycznej formie przybierającej postać dzieciobójstwa. Wbrew przekonaniu o bezgranicznym poświęceniu rodziców dla ich dzieci można zaobserwować konflikty interesów pomiędzy jednostkami a ich potomstwem, które nie pozostaje obojętne w omawianej grze o przetrwanie.

Jak widać, psychologia ewolucyjna dostarcza bogatego narzędzia teoretycznego do zrozumienia mechaniki ludzkiego umysłu, proponując szersze spojrzenie na możliwości interpretacji szeregu ludzkich zachowań często tłumaczonych jedynie z perspektywy społecznej.


Agnieszka Filipczak
Instytut Zdrowia Publicznego
Uniwersytet Jagielloński



 

Maj 2005
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej