Imię i nazwisko:
Adres email:


Rodowód niechęci

Autorzy reformy oświaty założyli, że wraz z demontażem totalitarnego systemu oświatowego zostaną samoczynnie uruchomione pokłady energii i intelektualnej swobody nauczycieli, a związki zawodowe nie będą w stanie jej zablokować.


 

Dotychczasowy przebieg reformy nie potwierdza tych założeń. Coraz wyraźniej zarysowują się zjawiska świadczące o tym, że 45-letni okres socjalizmu zmienił mentalność nauczycieli znacznie bardziej, niż się tego można było spodziewać. Czy więc istnieją społeczne warunki do realizacji reformy edukacji?

Aby dokładnie uchwycić narastanie tego niepokojącego zjawiska, należy się cofnąć do okresu II Rzeczypospolitej, kiedy dorobek polskiej pedagogiki dorównywał poziomem europejskiej myśli humanistycznej. W tych sprzyjających warunkach rozkwitło wiele alternatywnych teorii i powiązanych z nimi systemów czy koncepcji edukacyjnych. Przedwojenna szkoła wykształciła wspaniałą formację młodych Polaków, którzy sprawdzili się w czasie wojny. Zdawali sobie z tego doskonale sprawę okupanci hitlerowscy i sowieccy, eksterminując szczególnie dotkliwie przedstawicieli arystokracji, intelektualistów i inteligencję, czyli te grupy społeczne, które stanowiły elitę niepodległego państwa i narodu.

Po wojnie systematycznie eliminowano chlubne przedwojenne tradycje. Biuro Polityczne KC PPR w kwietniu 1947 r. zapowiedziało "ofensywę ideologiczną", która objęła wszystkie dziedziny życia. Jej najważniejszym narzędziem miała być nauka i oświata. Uwikłano w nią nawet ZNP. Nie wszyscy nauczyciele utożsamiali się z eksperymentem według leninowskiego scenariusza, zwłaszcza ci, którzy zdobyli solidne wykształcenie w okresie międzywojennym. Ale traktowano ich z niechęcią, podejrzliwością czy nawet wrogością; nieposłusznych pracowników wyższych uczelni zsyłano do pracy na prowincji w szkolnictwie średnim, innych nauczycieli pozbawiano jakiejkolwiek pracy, a nierzadko, nie godząc się z narzuconym "programem", oni sami z niej rezygnowali.

Wskutek takich niewygórowanych potrzeb zaczęto kształcić nauczycieli szybko, powierzchownie i w z góry zaplanowanej liczbie. By zdobyć kwalifikacje do wykonywania zawodu, wystarczyło ukończyć np. czterotygodniowe kursy dla absolwentów liceów ogólnokształcących lub tylko pięciomiesięczne kursy pedagogiczne dla kandydatów pochodzenia robotniczego i chłopskiego, którzy ukończyli osiemnaście lat i siedem klas szkoły podstawowej, albo dwuletnie studia nauczycielskie dla absolwentów liceów ogólnokształcących.

Jednym z wielu objawów nieposłuszeństwa publicznego były wydarzenia 1968 r. w środowiskach akademickich, które pociągnęły za sobą liczne represje. Zaczęto ograniczać przyjęcia na pedagogiczne kierunki studiów, przekształcono wyższe szkolnictwo pedagogiczne w oddzielne ośrodki akademickie. Tego typu decyzje miały odizolować przyszłych socjalistycznych wychowawców młodego pokolenia od "rewizjonistycznych ruchów", które, jak wszystkie inne narodowo-wyzwoleńcze dążenia Polaków, rozkwitały zwykle w środowiskach uniwersyteckich. Karą za otwarte wystąpienia przeciw totalitarnej władzy w 1970 r. była reforma systemu oświatowego prowadzona według modelu radzieckiego.

Dziś z perspektywy czasu trudno się nie zgodzić z hipotezą profesora J. Kozieleckiego, że w okresie realnego socjalizmu tworzono "nowego człowieka" zgodnie z zasadami behawiorystycznymi. Wykorzystywano do tego celu różnorodne wzmocnienia pozytywne, takie jak: awanse, udział w sprawowaniu władzy, korzyści finansowe, obniżenie wymagań w nauce, kulturze, oświacie. Niestety pewne grupy społeczne przystosowały się do wymogów kolektywizmu, biernej produktywności i uległości. Tak na przykład, aby pozyskać poparcie środowiska nauczycieli w walce przeciw dążeniom niepodległościowym społeczeństwa, władze z lat stanu wojennego wykorzystywały rozliczne gwarancje socjalne Karty nauczyciela kosztem poziomu nauczania. Grupy nauczycieli, by uniknąć kary lub otrzymać nagrodę, zachowywały się zgodnie z ówczesnymi oczekiwaniami władz oświatowych.

Ofensywa ideologiczna wielekroć zawodziła. Emigracja wewnętrzna w świat tradycyjnych wartości: wolności, godności, autonomii, indywidualizmu, szeroko wyznawanych wartości chrześcijańskich sprzyjała tworzeniu się enklaw odważnych, ambitnych i nieposłusznych totalitarnemu systemowi nauczycieli. Dzięki tym ofiarnym wychowawcom, wbrew socjalistycznym ideałom, ówczesnej szkole udało się wychować wiele wspaniałych osobowości, bohaterów i reformatorów zdolnych dokonywać zmian na miarę epoki.

Dzisiejsze struktury postkomunistyczne to dawne elity partyjne i administracyjne o niezmienionym programie ideologicznym. Dlatego tak skutecznie opanowały struktury oświaty i umiejętność sterowania zachowaniami środowiska. Jesteśmy grupą zawodową, która została powiązana z minionym ustrojem przez stosowanie wobec nas starannego treningu ideologicznego i jednocześnie wykorzystywanie tych samych procedur w stosunku do uczniów w szkołach. Stąd promowanie konformistycznej i demoralizującej strategii przystosowawczej, jak: lizusostwo wobec przełożonych, pozorowanie pracy, bylejakość w działaniu, pozorne podporządkowanie. I ta destrukcyjna sztafeta pokoleń z małymi wyjątkami trwa do dziś.

Bazując na socjalistycznej wykładni sprawiedliwości, przy jednoczesnej znajomości mechanizmów zaszczepionych zachowań, łatwo dziś manipulować środowiskiem. Pod pozorem zachowania (socjalistycznych) przywilejów ZNP agresywnie artykułuje żądania, wzmacnia opór nauczycieli wobec reformy. Programy reform w oświacie bazujące na dekalogu, transcendencji, głosie sumienia, a także na poczuciu winy i wstydu wobec podłych czynów prawdopodobnie jeszcze długo będą ponosiły porażkę.

Wolność i intelektualna swoboda ofiarowana przez reformę nauczycielom stała się paradoksalnie barierą ich rozwoju zawodowego. Nadal nieświadomie niszczą swoje zdolności twórcze. Zostali okaleczeni, bo nie potrafią stawiać filozoficznych pytań dotyczących reprezentowanej przez siebie dyscypliny wiedzy, nie znają równorzędnych teorii naukowych, nie potrafią prowadzić badań naukowych. Nie zdają sobie sprawy, że to spuścizna półwiekowej izolacji Polski od reszty świata, braku źródeł, konkurencyjnych programów, dobrych wzorców.

Na koniec przytoczę opinię profesora J. Kozieleckiego o perspektywach przezwyciężania przeszłości: Efekty socjalistycznego wychowania wpłynęły na psychikę pewnych odłamów społeczeństwa, na pewne grupy zawodowe, na pewne jednostki. Ich mentalność została w jakimś stopniu skalana ustrojem. (...) Będą one regulowały zachowania ekonomiczne, kulturalne i polityczne ludzi jeszcze przez całe dziesięciolecia.

Dlatego uważam, że reforma oświaty powinna nieść ze sobą prawdziwą rewolucję psychologiczną w mentalności nauczycieli. Nie namawiam do buntu czy anarchii, jednakże znajomość faktów z historii własnej grupy zawodowej jeszcze nikomu nie zaszkodziła w rozwoju zawodowym.



Katarzyna Nyka

Szkoła Podstawowa nr 1
w Trzemesznie


 

Wrzesień 2001
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Szkoły niepubliczne skrzywdzone? STO interweniuje w sprawie dotacji

Redakcja portalu 14 Wrzesień 2019

30 lat wolności - zapraszamy na konferencję dla nauczycieli!

Redakcja portalu 13 Wrzesień 2019

HFPC pyta Ministerstwo Edukacji Narodowej o sytuację uczniów z niepełnosprawnościami

Redakcja portalu 07 Wrzesień 2019

Startuje II edycja Konkursu #cojaczytam

Redakcja portalu 06 Wrzesień 2019

Narodowe Czytanie 2019

Redakcja portalu 05 Wrzesień 2019


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej