Imię i nazwisko:
Adres email:


W ODN-ach nie ma już

Ośrodki doskonalenia nauczycieli wpisały się na stałe w krajobraz naszego szkolnictwa już od wielu lat. Obecne ODN-y (dawne WOM-y) mają za zadanie szkolić nauczycieli, przygotowywać ich do zmieniającej się sytuacji w oświacie, pokazywać nowe metody pracy, zapoznawać z nowościami w szeroko pojętej dydaktyce i formach pracy.


Współpraca między kształcącymi a kształconymi w ciągu lat różnie się układała; ci, co korzystali przez lata ze szkoleń, najwięcej zastrzeżeń mieli zawsze w sprawach programów i samych wykładowców - choć utarło się przekonanie, że kadra to wybrańcy w swoich specjalnościach, entuzjaści zawodu nauczycielskiego.

Ale nie zawsze tak bywało. Zdarzało się i tak, że do tej intratnej pracy trafiały osoby z protekcji, lub krewni - "znajomi Królika". Nic dziwnego, że kursanci opowiadali sobie anegdoty o wpadkach wykładowców w rodzaju powtarzania przez nich od lat w kółko tych samych "nowości", o nudnych wykładach prowadzonych bez merytorycznego przygotowania lub wręcz nie na temat. Sam byłem uczestnikiem kursu, podczas którego prowadząca osoba zapomniała ściąg i nie była w stanie "pociągnąć" tematu, siedzieliśmy więc dwie godziny bezczynnie, zanim "materiały" nie dojechały.

Kursantów traktowano jak sztubaków bądź piąte koło u wozu, którzy jedynie zawadzają prowadzącym zajęcia, kiedy próbują zabrać głos na poruszony temat. W niektórych ośrodkach zakotwiczyły zespoły wykładowców, którym wszystko było wolno i wokół których wszystko miało się kręcić. Niekiedy takie gwiazdy posiadły prawdziwą władzę nad rzeszą kursantów, bo zasiadały w komisjach egzaminacyjnych na stopnie specjalizacji zawodowej, decydowały o zakwalifikowaniu na kurs lub o tym, ukończenie jakiego kursu określać miało o pozycji w szkole.

Sytuacja odmieniła, kiedy upadły stare układy, a rolę zaczęły odgrywać pieniądze, bo za kursy trzeba teraz płacić. To rynek pracy wymusił tę sytuację, w której sami nauczyciele dostrzegli potrzebę doskonalenia się, wzbogacania wiedzy i metod. Nowe ODN-y musiały więc zmienić strukturę, wyjść naprzeciw oczekiwaniom ogółu nauczycieli w takich kwestiach, jak programy zajęć, formy i metody pracy. Stopniowo stają się one wyspecjalizowanymi centrami wiedzy, zatrudniającymi kompetentną kadrę traktującą uczestników zajęć, jak równorzędnych partnerów.

Czy w związku z tym ośrodki ODN mają się stać i jedynie wyspecjalizowanymi zakładami do zarabiania pieniędzy? Chyba nie, bo nauczycieli nie stać na wnoszenie wysokich opłat za własne doskonalenie. Moim zdaniem ośrodki ODN-ów powinny skupiać specjalistów, którzy uprzedzając, potrafią zaproponować oczekiwaną przez słuchaczy tematykę szkolenia, uzyskają na nie akceptację władz oświatowych i wreszcie - dostaną na nie odpowiedni grant. Nauczyciel, który będzie chciał skorzystać ze szkolenia, musi wiedzieć, iż jego wysiłek i zaangażowanie przyniosą spodziewane efekty w postaci zdobycia kompetentnych umiejętności pozwalających na stawienie czoła nowym zadaniom w szkole. Czy wszystko jest już do tego przygotowane? Otóż nie. Ogłasza się np. kurs komputerowy drugiego stopnia, to znaczy dla uczestników, którzy chcą pogłębić tę dziedzinę wiedzy. Obok tych osób na kurs zgłaszają się tacy, którzy widzą tutaj komputery dopiero po raz pierwszy w życiu. Jasne, że powoduje to ogólne załamanie toku szkolenia. Czy ktoś, kto wyłożył ileś tam gotówki, nie może się czuć oszukany, widząc, jak prowadzący rozpoczyna zajęcia dla nowicjuszy od podstaw? Albo innym razem obiecuje się pracę z arkuszem Microsoft Excel, a okazuje się, że "leci" Access i to z udziałem aż trzech osób przed ekranem! Nie są to bynajmniej wyjątkowe przypadki.

ODN-y powinny też pomyśleć, czy pod ich egidą nie udzielać zezwoleń na prowadzenie zajęć przez osoby z tą instytucją niewiązane. Zdarza się bowiem, że np. rada pedagogiczna odkrywa konieczność zorganizowania pilnie jakiegoś szkolenia dla grupy pracowników. A w miejscowym ośrodku ODN kurs o podobnej tematyce dopiero co się odbył, bądź w najbliższym czasie nie jest w planie. Wówczas przeprowadzenie zajęć można by powierzyć wybitnemu specjaliście spoza grona stałych wykładowców. Zresztą z takich osób mogłaby kiedyś powstać doskonała kadra współpracowników. Takie osoby czy pobliskie szkoły mogłyby zawsze służyć doradztwem we wszelkich innych sprawach.

Jeszcze jedna sprawa: minister oświaty wydał rozporządzenie dotyczące powstawania ośrodków metodycznych w powiatach. Uważam to za dobry pomysł, pod warunkiem, że trafią tam osoby kompetentne, które już wcześniej współpracowały z radami pedagogicznymi, szkoliły je, mają doświadczenie zawodowe i kierownicze, nie boją się takiej pracy. Ale znając rodzime poletko oświatowe, wiem, że dość duża część z nich to będą tzw. swoi ludzie. Już teraz w powiatach niektórzy ukończyli specjalne kursy finansowane przez władze powiatowe; ich uczestnicy są specjalnie predysponowani do prowadzenia ośrodków metodycznych. Część pracowników ODN-ów, dla których zabrakło miejsca w macierzystych placówkach, lub też tracą pracę w wyniku redukcji i innych ruchów kadrowych, już od dawna zaklepuje sobie posadę w nowym miejscu.

Podnoszą się też głosy krytyki dotyczące sfery finansowej, a w szczególności bazowej ODN-ów. Chodzi o to, że ośrodki te powstawały z pieniędzy samych nauczycieli i ministerstwa. Nie dziwi zatem oburzenie niektórych na częste praktyki przejmowania za bezcen budynków lub też ich części przez osoby trzecie, a potem oferowania odpłatnych szkoleń. W taki sposób wspólne mienie zostaje w niektórych powiatach rozparcelowane i zaczyna przynosić zyski. Tylko komu?

Ważną sprawą jest też funkcjonowanie przy ODN-ach i powiatowych ośrodkach metodycznych dobrze wyposażonych bibliotek z literaturą fachową. Zawsze z tym był i jest nadal duży kłopot. Ile razy prosi się o poszukiwaną książkę, z reguły otrzymuje się odpowiedź, że "na stanie" jest tylko jedna pozycja tego autora, od roku ma ją pewien doktor i nie wiadomo, kiedy odda... Owszem, w zamian można dostać piękny wydruk komputerowy ze spisem pokrewnych pozycji, tylko tego potrzebnego ci dzieła nie uświadczysz ani tu, ani w miejskiej bibliotece publicznej, ani w żadnej innej w okolicy. Ot życie! - powie ktoś, ale dla osoby zainteresowanej to prawdziwy kłopot. A co ma powiedzieć nauczyciel, który w nowo otwartym ośrodku metodycznym natknie się na pozycje wyłącznie sprzed trzydziestu lat? W niektórych powiatach, w których powstają ośrodki metodyczne, biblioteki pedagogiczne najczęściej są zaopatrzone w stare księgozbiory. Znając priorytety państwa i potrzeby oświaty, można się spodziewać, że stanie się to sytuacja nagminna i na uzupełnianie podstawowych księgozbiorów pedagogicznych na pewno zabraknie pieniędzy.



Krzysztof Zajdel
Wilkszyn
 

Październik 2001
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Szkoły niepubliczne skrzywdzone? STO interweniuje w sprawie dotacji

Redakcja portalu 14 Wrzesień 2019

30 lat wolności - zapraszamy na konferencję dla nauczycieli!

Redakcja portalu 13 Wrzesień 2019

HFPC pyta Ministerstwo Edukacji Narodowej o sytuację uczniów z niepełnosprawnościami

Redakcja portalu 07 Wrzesień 2019

Startuje II edycja Konkursu #cojaczytam

Redakcja portalu 06 Wrzesień 2019

Narodowe Czytanie 2019

Redakcja portalu 05 Wrzesień 2019


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej