Imię i nazwisko:
Adres email:


Wojownicza młodzież

Obok kryzysu tożsamości jako przejawu dojrzewania biologicznego i społecznego młodzież staje dodatkowo wobec kryzysu wartości związanego z odwróceniem relacji: dorosły - dziecko. Proponuję spojrzeć na zjawisko agresji wśród młodzieży przez pryzmat obecnych zmian kulturowo-społecznych, będących tłem dla specyficznego okresu rozwojowego - dorastania.


Przeprowadzone w ub.r. przeze mnie badania są próbą empirycznej weryfikacji teoretycznych rozważań dotyczących związku tożsamości negatywnej i zachowań agresywnych wśród młodych ludzi. Uzyskane wyniki są zaskakujące i niestety mało optymistyczne. Badaniom poddano 78 uczniów jednego z poznańskich liceów podzielonych na trzy 26-osobowe grupy wiekowe: 16, 17, 18 lat. Wybór szkoły i dobór uczniów do grup badawczych był losowy. Wśród badanych znalazło się 37 dziewcząt i 41 chłopców. Wszyscy otrzymali do wypełnienia ankiety zawierające pytania dotyczące wieku, płci, liczby rodzeństwa i kolejności w rodzinie, trzy pytania dotyczące tożsamości negatywnej, będące fragmentem ankiety autorstwa prof. A. Brzezińskiej i mgr Sz. Hejmanowskiego, oraz 110 pytań kwestionariusza Buss-Durkee z odpowiedziami w systemie TAK - NIE.

Analizie statystycznej poddano trzy skale, które dotyczą agresji fizycznej, agresji słownej i negatywizmu; ponadto przeanalizowano pytania otwarte. Na tej podstawie można było stwierdzić, iż poziom wszystkich trzech kategorii agresywności jest w badanej grupie bardzo wysoki. Najbardziej zaskakujące było to, że ani wiek, ani płeć nie różnicują form i natężenia zachowań agresywnych.

Dla potrzeb interpretacyjnych wyróżniono trzy skupienia osób, którym nadano następujące nazwy: wojownicy, opanowani, zirytowani. Okazuje się, że osoby uzyskujące wysokie wyniki na skali negatywizmu uzyskują także wysokie wyniki na skalach agresji słownej i fizycznej. Uzyskane za pomocą analizy skupień wyniki dowodzą związku między trzema zmiennymi i mogą pośrednio potwierdzać tezę, iż zachowania agresywne są przejawem tożsamości negatywnej. W każdym wyróżnionym skupieniu znaleźli się zarówno chłopcy, jak i dziewczęta, a także badani ze wszystkich trzech przedziałów wiekowych. Najwięcej wojowników znalazło się w grupie szesnastolatków, natomiast najbardziej opanowani są osiemnastolatkowie. Wiek 17 lat zdaje się predysponować osobników do irytacji, wśród których najbardziej zirytowane bywają dziewczęta.


Skupienie 1: wojownicy

W skupieniu tym znajdują się osoby, które osiągnęły najwyższe wyniki na skali agresji słownej; średni wynik to 21,26. Ponadto wojownicy uzyskują najwyższe wyniki na skali agresji fizycznej - średni wynik to 16,17. Pod względem tej zmiennej różnica między tym skupieniem a pozostałymi jest różnicą istotną statystycznie. Po wnikliwej analizie okazało się, że znalazły się tutaj osoby w wieku 16, 17 i 18 lat, zarówno chłopcy, jak i dziewczęta. Jedyną cechą wspólną jest fakt bycia osobą najstarszą w zespole klasowym. W całej badanej grupie znalazły się cztery osoby, które prawdopodobnie są repetentami i wszystkie one weszły do grupy wojowników. Sytuacja powtarzania roku, bycia najstarszym w grupie rówieśniczej jest z pewnością czynnikiem wysoce frustrującym. Może to tłumaczyć wysoki poziom zachowań agresywnych właśnie w tej grupie. Ani więc płeć, ani wiek nie są dla badanej grupy wyróżnikiem pojawiania się zachowań agresywnych w określonej formie i natężeniu.


Skupienie 2: opanowani

Ci najbardziej się różnią od poprzedników; uzyskują najniższe wyniki we wszystkich skalach w porównaniu z całą badaną grupą. W skład tego skupienia wchodzą zarówno chłopcy, jak i dziewczęta ze wszystkich przedziałów wiekowych. Dowodzi to po raz kolejny, że ani wiek, ani płeć nie determinują w badanej grupie form i natężenia zachowań agresywnych. Interesujących wyników dostarcza jednak analiza odpowiedzi na pytania otwarte, jakich udzielali opanowani. Otóż w całej grupie są tylko trzy osoby, które nie wymieniają żadnego autorytetu. Na 31 osób, które wchodzą w skład opanowanych, aż 29 uznaje autorytety, w tym 75% tzw. autorytet pozytywny (Jan Paweł II, Janina Ochojska, Jurek Owsiak).

Ponadto znalazły się tu osoby należące do pozytywnych grup młodzieżowych: klubów sportowych, towarzystw przyrodniczych itp. Na tej podstawie można mimo wszystko pośrednio stwierdzić, iż osoby, które nie wykazują tendencji do budowania tożsamości negatywnej, uznają autorytety, przeciwko którym nie buntują się, uzyskują jednocześnie niskie wyniki na skalach zachowań agresywnych. Choć nie można jednoznacznie powiedzieć, to jednak analiza pozwala stwierdzić, iż w badanej grupie osoby o niskim poziomie tendencji negatywnych nie manifestują tak często agresji jak pozostała badana młodzież.


Skupienie 3: zirytowani

Osoby znajdujące się w skupieniu 3. osiągają najwyższe wyniki na skali irytacji w porównaniu z dwoma innymi skupieniami, a także najwyższe wyniki na skali urazy i podejrzliwości. Podobnie jak w skupieniu 1 i 2 tak i w omawianym skupieniu znalazły się dziewczęta i chłopcy oraz wszystkie grupy wiekowe. Niestety nie udało się znaleźć żadnej wspólnej cechy dla osób zirytowanych. W grupie tej jest zarówno młodzież mająca negatywne autorytety, jak i nie mająca ich wcale. Niewiele osób ma pozytywny autorytet, ale w tej grupie są również tacy, którzy należą do pozytywnych organizacji młodzieżowych (klub tańca towarzyskiego). Wśród zirytowanych jest zdecydowanie więcej dziewcząt niż chłopców. Musiały więc w tym przypadku zadziałać czynniki, które nie były kontrolowane ani diagnozowane podczas moich badań. Przypuszczam jedynie, że problem jest bardziej złożony, oscylujący w kręgu zagadnień klinicznych (wysoka irytacja połączona z urazą i podejrzliwością) i wymaga pogłębionej diagnozy.

Ogólny poziom trzech kategorii agresji jest bardzo wysoki. Dodatkowo wyniki uzyskane z pytań otwartych są bardzo interesujące. Na 78 osób 23 deklarują przynależność do grup młodzieżowych, w tym 78% do grup tzw. negatywnych (społecznie nieakceptowanych - subkultur młodzieżowych), w tym najwięcej, bo 22%, przyznaje się do przynależności do grupy "SKATE", tyle samo do "techno-dance-rave", pozostałe osoby: "hip-hop", "punk", "metalowcy". Zaledwie 5 osób należy do tzw. pozytywnych organizacji młodzieżowych, dających możliwość rozwoju zainteresowań i umiejętności (grupy sportowe, klub tańca towarzyskiego, towarzystwo przyrodnicze).

Na przyczynę takiego stanu zdaje się wskazywać sama młodzież, formułując wypowiedzi typu: Nie, nie należę do żadnej grupy. Na pewno nic dobrego by to nie wniosło do mojego życia. Ponadto w badanej grupie daje się zauważyć powszechny brak autorytetów: 41% badanych nie potrafi wymienić żadnej osoby z życia publicznego, która byłaby autorytetem. I chociaż ponad połowa ma autorytet, to jest to wybór dość wątpliwy. Tabela obok pokazuje, jakie odpowiedzi pojawiały się najczęściej.

Na podstawie jakościowej analizy pytań otwartych jest niemożliwe wskazanie osób, które posiadają lub nie posiadają tożsamości negatywnej. Można jedynie mówić o pewnej tendencji do reakcji buntu przeciw autorytetom, czego dowodem może być niewskazywanie osób znaczących lub posiadanie tzw. negatywnych autorytetów (wśród wymienianych przez młodzież autorytetów najczęściej pojawiają się sportowcy, a najwięcej głosów otrzymał Andrzej Gołota). Trudno również ocenić, czy deklarowana przez młodzież przynależność do określonych grup młodzieżowych podlega klasyfikacji na bardziej lub mniej negatywną. Można natomiast stwierdzić fakt, iż w całej badanej grupie 78 osób zaledwie 23 deklarują przynależność do jakiejkolwiek organizacji młodzieżowej, w tym 18 osób do tzw. subkultur młodzieżowych. Daje to podstawę do przyjęcia hipotezy o występowaniu osób z tożsamością negatywną, i choć jest to tylko 23,1% całej badanej grupy, wynik ten potwierdza hipotezę o właściwej dla okresu dojrzewania tendencji do reakcji buntu i zaprzeczania.

Młodzi ludzie mają świadomość negatywnej oceny przynależności do grup młodzieżowych, nie widzą dla siebie w nich miejsca - z pewnością nie chcąc narażać się na negatywne naznaczanie. Nie znajdują też wśród dostępnych organizacji niczego interesującego dla siebie. Z jednej strony, jest to pozytywny sygnał, z drugiej jednak - stwarza zagrożenie nadmiarem wolnego czasu, niespożytkowanej energii i potrzeby rozładowania napięcia związanego ze stałym poczuciem nudy i beznadziejności.

Młodzież nie utożsamia się z ideami, być może owe idee nie są jej potrzebne, a może jeszcze zbyt wcześnie rozwojowo na kształtowanie światopoglądu i budowanie własnego kodeksu moralnego. Choć wiek osób badanych predysponuje je do szukania odpowiedzi na pytanie: kim jestem oraz sprawdzania się w różnych rolach społecznych, eksplorowania szerokiego wachlarza zachowań, postaw i zadań rozwojowych, wydaje się, iż tylko skromna część podejmuje tego typu działalność. Może świadczyć to o pewnego rodzaju opóźnieniu rozwojowym (rozwoju społecznego przede wszystkim) młodych ludzi. Mogą też o tym świadczyć wyniki w skalach agresywności - młodzież nie radzi sobie z trudną sytuacją, nie szuka dojrzałych sposobów rozwiązywania konfliktów, ograniczając się do zachowań charakterystycznych dla wcześniejszych faz rozwojowych (z okresu dzieciństwa) - pięści i krzyku.

Zastanawiające są wyniki uzyskane w skalach agresywności w powiązaniu z wiekiem osób badanych. Okazuje się, że najwyższe wyniki uzyskują osiemnastolatkowie. Bardzo prawdopodobne, że istnieją zupełnie inne czynniki, które w moich badaniach nie zostały ujawnione, a które w większym stopniu wpływają na manifestowanie zachowań agresywnych. Jednym z takich czynników może być sytuacja repetowania. Możemy więc mówić o pewnej tendencji do częstszych przejawów agresji u osób, które są w grupie rówieśniczej (specyficznej grupie, jaką jest zespół klasowy) najstarsze, powtarzają klasę i z tego względu są negatywnie naznaczone. Bez wątpienia jest to dla nich sytuacja trudna, frustrująca, utrzymująca stałe poczucie dyskomfortu i w psychologicznie uzasadniony sposób wykazują one skłonność do zachowań agresywnych. Jest to niewątpliwie intrygująca kwestia, wymagająca pogłębionej empirycznie analizy.

Wyniki przeprowadzonych przeze mnie badań są raczej niepokojące. Młodzież jest bardzo agresywna, nie ma znaczących autorytetów, osób, które mogłyby stanowić tzw. pozytywny wzorzec postępowania. Choć moja diagnoza nie jest korzystna ani optymistyczna, tym bardziej wydaje mi się bardzo potrzebna. Nie można zapomnieć, że badana młodzież jest na etapie kształtowania się tożsamości i niedługo zacznie wchodzić w dorosłe role społeczne. Czy jest na to gotowa?

W sytuacji powszechnego braku autorytetów, braku atrakcyjnej oferty, młodzież stara się znaleźć własny sposób na życie. Jest to sytuacja krytyczna, kiedy przedłużające się rozproszenie ról jest szczególnie dyskomfortowe. Młodzi ludzie decydują się (nie musi to być i najczęściej nie jest - świadomy wybór) przyjąć postawę bycia totalnie złym lub raczej nikim niż bycia nie-całkiem-kimś. Z tego może wynikać mnogość zachowań agresywnych, postaw negatywizmu, stąd poszukiwanie miejsca dla siebie w skrajnych społecznie grupach i narażanie się na negatywne etykietowanie (np. subkultura SKATE - najczęściej wskazywana przez badaną młodzież - ma społeczne naznaczenie: jeżdżą na rolkach i piszą po murach, więc są źli). Młodzież prowokacyjnie wypróbowuje skrajne prototypy społeczne. Erikson podkreśla, że źle się stanie, jeśli społeczeństwo potraktuje to jako ustaloną postawę życiową, gdyż w ten sposób zepchnie młodych na stałe na margines życia społecznego.

Ten sposób myślenia jest niezwykle ważny, szczególnie w praktyce nauczycielskiej i wychowawczej. Dorośli, będący bezpośrednimi "strażnikami" zachowań i postaw młodych ludzi, powinni przyjąć słowa Eriksona i starać się na ich podstawie budować oferty edukacyjne. Do tego jest jednak niezbędna pogłębiona wiedza z zakresu psychologii rozwojowej, na zdobywanie której wciąż brakuje miejsca w polskim systemie kształcenia nauczycieli. Osobną kwestią jest to, że i sami nauczyciele niechętnie się do tej wiedzy garną, stawiając nadal jako priorytet perfekcyjne opracowywanie konspektów lekcyjnych, które w większości pozostają jedynie listą życzeń, a nie realnych działań. Z pewnością nie można liczyć na rychłą poprawę tego stanu, skoro studenci kierunków nauczycielskich na zajęciach z metodyki nauczania doświadczają wciąż tradycyjnej i mało atrakcyjnej formy podawczej - suchego wykładu, a o alternatywnych metodach nauczania nikt nawet nie wspomni (sama miałam okazję uczestniczyć w takich zajęciach).

Celem moich badań była diagnoza aktualnego stanu rzeczy. Wydaje mi się, iż zaprezentowane wyniki są cennym materiałem empirycznym, będącym przyczynkiem do dalszych poszukiwań. Ponadto stanowią swego rodzaju psychologiczny portret młodzieży w 2000 roku, młodzieży, która, pozbawiona wsparcia ze strony dorosłych, może mieć trudności w pokonaniu jednego z najważniejszych życiowych kryzysów - kryzysu tożsamości.



Karolina Kuryś
UAM, Poznań


 

Marzec 2001
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Szkoły niepubliczne skrzywdzone? STO interweniuje w sprawie dotacji

Redakcja portalu 14 Wrzesień 2019

30 lat wolności - zapraszamy na konferencję dla nauczycieli!

Redakcja portalu 13 Wrzesień 2019

HFPC pyta Ministerstwo Edukacji Narodowej o sytuację uczniów z niepełnosprawnościami

Redakcja portalu 07 Wrzesień 2019

Startuje II edycja Konkursu #cojaczytam

Redakcja portalu 06 Wrzesień 2019

Narodowe Czytanie 2019

Redakcja portalu 05 Wrzesień 2019


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej