Imię i nazwisko:
Adres email:


(S)przeciw dyscyplinie?

Przymus i dyscyplina - niby betonowe ściany tamy - to elementy sztucznego środowiska stworzonego przez szkołę. Wszystko, co sztuczne, wymyślone i stworzone przez człowieka, jest jednak zawodne, niepewne, a niekiedy niebezpieczne. Tym samym szkoła jest skazana na posługiwanie się sztucznymi, a przez to niepewnymi i zawodnymi mechanizmami wpływania na uczniów i utrzymywania wewnętrznego ładu - pisze Stefan Mieszalski w Przymusie i dyscyplinie w klasie szkolnej.


Jak ja chodziłem do szkoły, to nauczyciel wlał i człowiek nawet nie śmiał się poskarżyć w domu" - słyszymy od naszych ojców i babek. "I proszę, wyrosłem na porządnego człowieka" - dodają jeszcze niektórzy.

Ciekawa jestem, dlaczego więc współczesne myślenie o szkole zakłada od razu negatywne wartościowanie wszelkich zabiegów mających na celu zaprowadzenie w grupie uczniów porządku umożliwiającego właściwe przeprowadzenie zajęć. Ład w klasie jest przecież gwarancją dobrej pracy na lekcji, a co za tym idzie - wielu innych korzyści tak dla ucznia, jak i nauczyciela. Jeszcze do niedawna myślałam, że odesłanie niesfornego chłopaka czy dziewczyny do gabinetu dyrektora wystarczy za wszelkie działania dyscyplinujące. Na ziemię sprowadziły mnie zasłyszane przypadkiem słowa: "Ten dywanik to już pewnie wytarty. Same dziury". Zrozumiałam, że nie tędy droga; że nawet w takiej małej szkole jak nasza, liczącej niewiele ponad stu uczniów, należy poświęcić sporo uwagi organizacji pracy w klasie.

Zaczęłam od "Zeszytu pomysłów". Wspólnie z klasą, której byłam wychowawczynią, zaczęliśmy się zastanawiać nad tym, co można zrobić, by właściwie kierować klasą i by kontrola nad nią nie kojarzyła się uczniom z namiastką totalitaryzmu. Okazało się, że każdy ma jakiś pomysł. Wszystkie spisaliśmy w naszym zeszycie, no i się zaczęło...


Spóźnialscy

Wszystkich denerwują spóźnialscy. Wpadają do klasy po dzwonku, najczęściej z kurtką pod pachą, "bo szkoda czasu, już i tak się spóźnili". Przerywają lekcję, rozpraszają uwagę uczniów, ale i nauczycielowi wcale nie ułatwiają zebrania myśli. Stają się potencjalnymi "uwagożercami", bo przecież na ich wejście do klasy po dzwonku trzeba jakoś zareagować, zapytać dlaczego, przyjąć do wiadomości usprawiedliwienie, uciszyć stęsknionych za kolegą, którzy muszą natychmiast mu przekazać jakieś ważne informacje. Byli też tacy, którzy wejście kilka minut po dzwonku traktowali jako swoisty teatr. Przed oczyma uczniów toczyło się przedstawienie ze spóźnialskim w roli głównej, który przy takiej widowni czuł się zauważony i miał okazję zaistnieć.

Spóźnialscy to "złodzieje" lekcyjnego czasu, co do tego nie mieliśmy wątpliwości. Ale co zrobić, by uratować klasę przed "ofiarami budzików"? Propozycji ze strony uczniów było wiele. Nie wpuszczać na lekcję; niech zostaną za drzwiami; pozostawić wpisaną nieobecność - proponowali w naszym zeszycie. Dla nauczyciela żaden z tych argumentów nie był, niestety, do przyjęcia. Dzieląc przysłowiowy włos na czworo, zaczęłam się zastanawiać, dlaczego jeden uczeń może być w klasie zawsze na czas, a drugi notorycznie przychodzi kilka minut po dzwonku. Możliwości jest kilka. Spóźniając się, unika odpowiedzi, kontroli zadania domowego, ale też staje się obiektem przynajmniej chwilowego zainteresowania ze strony nauczyciela, jakby mówił: "Teraz musisz już poświęcić mi chwilę uwagi". Oczywiście, wśród "ofiar budzików" było znacznie więcej tych pierwszych, ale przecież i ci drudzy też się zdarzali.

Umówiliśmy się więc, że w ramach tak zwanego paktu z uczniem każdy spóźnialski zostanie odpytany, zgodnie z zasadami przyjętymi w regulaminie oceniania, czyli z ostatnich trzech lekcji. Równocześnie zadaniem nauczyciela było poświęcenie większej uwagi tym uczniom, którzy się spóźniali z drugiego powodu, których wejście do klasy było swoistym zawołaniem: "Zauważ mnie". Są przecież różne formy, by pozwolić im zaistnieć, by uwaga grupy była skupiona właśnie na nich. Pisali referaty, wygłaszali je, robili gazetki, otrzymywali odpowiedzialne stanowiska klasowe. Taką formę walki ze spóźnieniami zaakceptowali wszyscy.

Na efekty czekaliśmy prawie trzy miesiące. Okazało się, że choć obie strony przyjęły warunki, pierwsze cztery tygodnie były swoistym mocowaniem się. Kto wygra? Spóźnialscy czy dyscyplina? Uczniowie liczyli na to, że w końcu nauczycielom zbrzydnie ciągłe poświęcanie kilku czy kilkunastu minut lekcji na odpytanie tych, którym obca była punktualność. My zastanawialiśmy się nad pewnym niebezpieczeństwem tej umowy. Co zrobić, jeśli uczeń będzie się spóźniał celowo i potraktuje to jako możliwość otrzymania lepszej oceny? Niewiele wysiłku kosztuje przygotowanie się z trzech ostatnich lekcji, a jest to dobra okazja, by zdobyć pozytywną ocenę i "schować się" na następny kawałek semestru. I wreszcie, co robić, gdy uczeń, by uniknąć pytania za spóźnienie, nie przyjdzie w ogóle na daną lekcję? Czy wagary są ceną, jaką warto płacić za dyscyplinę?

Dziś wydaje mi się, że to nie był zły pomysł. Ale czasem irytują mnie spóźnialscy, którzy zabierają czas precyzyjnie wyliczony na przeprowadzenie kolejnych zajęć.


Pakt z uczniem

Utrzymanie dyscypliny w klasie nie jest rzeczą łatwą. Nie zawsze wystarcza autorytet nauczyciela i ciekawie przygotowane zajęcia. Wielokrotnie poruszaliśmy kwestie utrzymania dyscypliny w klasie na posiedzeniach rady pedagogicznej, szukaliśmy pomocy na spotkaniach z pracownikami Centrum Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej. Ale szybko uświadomiono nam, że gotowych recept nie ma. Postanowiliśmy więc stworzyć własną. Na ścianach klasowych pojawiły się więc takie oto inskrypcje:


Recepta: Do użytku bezwzględnego
  1. Tuż po dzwonku przygotuj wszystko, co będzie ci potrzebne na lekcji.
  2. Zabieraj głos, przestrzegając zasad dyskusji.
  3. Nie zmieniaj w czasie lekcji swego miejsca, chyba że poprosi cię o to nauczyciel.
  4. Przestrzegaj poleceń nauczyciela.
  5. Pamiętaj, że nie ma złych uczniów i złych nauczycieli. Wszystkich obowiązuje szacunek wobec drugiej osoby.
  6. Jeśli masz problem, poszukaj sposobu jego rozwiązania. Jeśli nie potrafisz sam, poszukaj sojuszników.

Okazało się, że jasne sprecyzowanie wymagań wobec uczniów znacznie ułatwia pracę. Wprowadzenie paktu wymagało jednak określonych zachowań nie tylko od uczniów, ale także od nauczycieli. Wcześniejsze przygotowanie sali lekcyjnej, potrzebnego sprzętu i materiałów stało się koniecznym wymogiem podtrzymania działań dyscyplinujących uczniów. Stosowane w szkole aktywne i różnorodne metody nauczania mogły być wreszcie realizowane zgodnie z założeniami nauczycieli, a jasne polecenia, właściwie rozplanowana lekcja, dostosowanie sposobu pracy do możliwości uczniów ułatwiały współpracę.


Dobry nauczyciel, ale...

Poradniki pedagogiczne podają jako jeden ze sposobów poprawy dyscypliny w klasie utworzenie rankingu cech dobrego nauczyciela. A dobry nauczyciel to taki, który potrafi utrzymać dyscyplinę w klasie. Czegóż by to nauczyciel nie zrobił, by lepiej i sprawniej pracowało mu się na lekcji. Dla dobra ucznia (?) na lekcji etyki - przy okazji tematu rozwiązywania konfliktów moralnych drogą kodeksów i regulaminów - poprosiłam licealistów biorących udział w zajęciach o przedstawienie wizerunku nauczyciela idealnego. Oczekiwania uczniów wobec nauczycieli okazały się wcale, wcale... Oto obraz dobrego nauczyciela, który ma obowiązek:

  • łączyć przyjemne z pożytecznym,
  • nie stresować ucznia,
  • podchodzić do każdego indywidualnie,
  • dać uczniowi czas na przedstawienie swoich racji,
  • jeśli zajdzie potrzeba, bronić ucznia przed innymi nauczycielami,
  • chwalić ucznia, nawet gdy na to nie w pełni zasłużył; ważne, że się starał,
  • codziennie do znudzenia powtarzać uczniom, że zdadzą maturę.

Nauczyciel ma zakaz:
  • krzyczeć na ucznia lub w jego obecności,
  • dawać uczniowi odbitki kserograficzne, które lubią się gubić i są wielkim problemem,
  • stawiać jedynki lub robić sprawdziany w dni świąteczne dla ucznia,
  • niepokoić ucznia po zajęciach szkolnych.

Nauczyciel powinien:
  • choć raz w tygodniu spóźnić się na jedną lekcję,
  • mieć poczucie humoru i często je wykorzystywać,
  • spełniać niektóre z marzeń uczniów,
  • przynajmniej raz w roku postawić całej klasie piątki lub szóstki dla podniesienia morale,
  • zaskakiwać uczniów swoimi pomysłami i być spontanicznym.

Wśród zasad, którymi powinien się kierować dobry nauczyciel, znalazły się jeszcze trzy punkty opatrzone podkreślonym:

Nauczyciel może (ale nie musi!):
  • pytać najgrzeczniejszego ucznia,
  • zrobić niezapowiedziany sprawdzian pod warunkiem wcześniejszego upewnienia się, że nie popsuje tym nastroju w klasie,
  • "zagrozić" ucznia, zapewniając go jednak, że wszystko się jakoś ułoży.

Ten obrazek dobrotliwego belfra trochę nas rozśmieszył, ale pokazał wyraźnie, że dla właściwego kierowania klasą są potrzebne: szacunek okazywany uczniowi, podmiotowe traktowanie młodego człowieka i wymaganie "w miły sposób".

O tym, jak kształtować wzajemne relacje między uczniem a nauczycielem, by nieporządek w klasie nie zakłócał procesu dydaktycznego, napisano wiele. I naszych szkolnych przykładów można by podać więcej. Jest przecież regulamin karania i nagradzania uczniów, są stypendia naukowe przyznawane rzeczywiście najlepszym, są nagrody klasowe i indywidualne dla uczniów z najwyższą frekwencją, są wreszcie, konsolidujące społeczność klasową konkursy szkolne, ponieważ zwycięzca wybiera nagrodę dla całej klasy. A nagrody też są różne: dzień bez pytania, pudło słodyczy. Jest wreszcie działanie szkolnego pedagoga, którego zadaniem jest wskazanie czynników wpływających na zachowanie w klasie i ułatwienie odpowiedzi na pytanie, dlaczego uczniowie źle się zachowują. Ale to już refleksje na całkiem inną pracę.



Katarzyna R. Łozowska
Uniwersytet Szczeciński


 

Listopad/Grudzień 2001
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Szkoły niepubliczne skrzywdzone? STO interweniuje w sprawie dotacji

Redakcja portalu 14 Wrzesień 2019

30 lat wolności - zapraszamy na konferencję dla nauczycieli!

Redakcja portalu 13 Wrzesień 2019

HFPC pyta Ministerstwo Edukacji Narodowej o sytuację uczniów z niepełnosprawnościami

Redakcja portalu 07 Wrzesień 2019

Startuje II edycja Konkursu #cojaczytam

Redakcja portalu 06 Wrzesień 2019

Narodowe Czytanie 2019

Redakcja portalu 05 Wrzesień 2019


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej