Imię i nazwisko:
Adres email:


Rozmyślanki pedagogiczne


Kończy się XX wiek; stoimy na progu kolejnego stulecia z mieszanymi uczuciami, z ogromnym lękiem, co przyniesie, jakie zajdą zmiany w naszym życiu, jak odnaleźć w sobie siły, aby sprostać nowym wyzwaniom. Ale tkwi też w nas wiele nadziei, że jednak będzie lepiej, że nasze dzieci będą żyły w szczęśliwszym kraju, że wszystkim nam będzie łatwiej...


Tymczasem jesteśmy tu i teraz - w realiach, które raczej nie nastrajają optymistycznie. Irytuje nas nieudolność rządzących, niekompetencje urzędników, przejawy prywaty, upadek autorytetów, zagubienie podstawowych wartości itd. Nie trzeba daleko szukać. Ot, awantura na drugim piętrze: pijany ojciec rozładowuje swoje frustracje na dzieciach; na rogu ulicy, koło budki z piwem, kilku młodzieńców z upodobaniem obrzuca przechodniów wyzwiskami; dzieci w piaskownicy wrzeszczą na siebie, używając słów, które przed chwilą usłyszały na ulicy lub... w domu. I kto temu winien? Rodzice? Dziadkowie? Sąsiedzi? A może nauczyciele?


Z drugiej strony, nosimy sztandar, na którym widnieje napis: dobro dziecka. Dla dobra dziecka zapracowani rodzice kupują mu komputer, posyłają na dodatkowe kursy języków obcych, słono płacą za korepetycje z matematyki. Tymczasem godzina szczerej, wykraczającej poza zdawkowe "Co słychać w szkole?" - rozmowy, jest o wiele ważniejsza i wartościowsza niż kilka godzin spędzonych przed komputerem. Przecież komputer nie przytuli, nie pocieszy, nie przekaże tych kilku prawd moralnych, którymi należy kierować się w życiu. Za to pokaże życie w świecie zdeformowanym, fałszywym i pełnym przemocy. Dobrze wykorzystany, może jednak bardzo pomóc w nauce. Czyżby rodzice byli tak krótkowzroczni, że nie widzą, iż chowają (bo nie wychowują) bezduszne, samotne, zestresowane i zamknięte w swoim świecie pokolenie, które nie ma autorytetów, przyjaciół, wzorców osobowych?


Ta chora rzeczywistość dotyka również nauczycieli. Obok obowiązków szkolnych mają przecież swoje rodziny, a muszą przygotować się do lekcji, uspokoić swoje poczucie odpowiedzialności, wtłaczając uczniom ogrom wiedzy, wychowywać (jako że obecnie funkcjonuje model "nauczania wychowującego"), dorabiać korepetycjami, a tu jeszcze trzeba tryskać radością i optymizmem. Nie za dużo jak na jednego człowieka? Tak można stracić radość życia i zapracować się na śmierć! W końcu najzwyczajniej w świecie odechciewa im się wzorowo przygotowywać lekcje, wymyślać nowe pomoce dydaktyczne, wprowadzać innowacje, aby w sposób dynamiczny, niekonwencjonalny zachęcić wychowanków do nauki. Przerażające jest to, że większość nauczycieli po kilku latach pracy popada w rutynę. Boją się nowych metod, pomysłów, tkwią w starych schematach, nie mając odwagi, czasu, a może i chęci na wprowadzenie do lekcji nowego pomysłu, nowej zabawy czy gry. Dosyć rzadko nauczyciele traktują je jako równoprawną metodę nauczania.


Tymczasem to w sposób zabawowy najłatwiej się uczymy, najchętniej przychodzimy na zajęcia, które są inne niż wszystkie, bez wysiłku zapamiętujemy i najmilej wykorzystujemy czas. Może byłby to niegłupi pomysł, aby zamiast wymyślać "cuda-niewidy" na lekcję, zaproponować uczniom zabawę, która pomogłaby we wprowadzaniu nowych treści lub w podsumowaniu materiału już uczniom znanego.


Na rynku pojawia się coraz więcej propozycji zabaw z dziećmi, które dałyby wiele radości naszym wychowankom, ale i nam - zmęczonym, przytłoczonym obowiązkami nauczycielom. Niesamowitą frajdę sprawia również samodzielne układanie gier przez samych uczniów, tak propagowane przez profesor Edytę Gruszczyk-Kolczyńską. Taka forma zajęć obok zabawy i radości rozwija potrzebę współpracy, współzawodnictwa, sprawia, że uczniowie pokonują blokady emocjonalne, stają się bardziej twórczy, otwarci i - co jest rzeczą dla nas, nauczycieli, szalenie ważną - nie jesteśmy już dla uczniów obojętnymi i nieczułymi demonami, których trzeba się bać, ale ludźmi, z którymi można się dobrze pobawić i pożartować.


Może dzięki tej naszej odrobinie radości, spontaniczności, otwartości i pomysłowości stalibyśmy się drogowskazami - autorytetami, do których w ciężkich chwilach można byłoby się odwołać? Może warto wypełnić sobą tę pustkę w świecie wartości?


Jestem przekonana, że korzyść z tego będzie obopólna…


Magdalena Calińska

WSPS, Warszawa

Marzec 2000
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej