Strategie redukcji agresji w szkole
Kim jesteśmy wobec przemocy, a czym jest przemoc dla nas? Takie pytanie zadaliśmy sobie ponownie, czytając doniesienia z niektórych badań amerykańskich, które dotyczą między innymi znacznej popularności agresywnych chłopców wśród rówieśników. Inne doniesienia zawierają dane o utrzymującej się tolerancji nauczycieli i rodziców wobec zwykłych bójek.
Większość z nas uznaje zasady demokracji w społeczeństwie. Wiemy, że nie wolno sięgać po broń czy stosować przemocy w celu rozwiązywania nawet poważnych problemów społecznych. Jednocześnie większość rodziców rzadko się przeciwstawia agresywnym zachowaniom pomiędzy dziećmi, traktując je jako nieuniknioną część procesu dorastania i trening radzenia sobie z sytuacjami przemocy: 7 na 10 dorosłych zgadza się z poglądem, iż "jest ważne, by dorastający chłopak stoczył kilka walk na pięści" (Browne, Herbert 1999). Wygląda na to, że nasza wiara w demokrację jest chwiejna, a przynajmniej niekonsekwentna. Gdzieś w głębi duszy duża część z nas uznaje, że demokracja jest tylko dla dorosłych, a dzieci nie muszą się do niej przyzwyczajać. Ucząc dziecko sztuki walki, nie można zakładać, że będzie się biło tylko w samoobronie.
Codziennie w filmach młodzież ogląda, jak bohaterowie rozwiązują nawet błahe problemy za pomocą przemocy. Nie możemy więc się spodziewać, że młodzież zrozumie ten przekaz jako dezaprobatę dla przemocy. Mamy żal, kiedy nasze dziecko daje się bić i poniewierać, gdy nie umie się bronić, a jednocześnie nie tolerujemy strachu naszego dziecka przed przemocą i zachęcamy je, żeby przemocą zwalczyło przemoc. Nie chcemy, aby nasze dziecko zostało uznane za agresywne, ale w ostateczności usprawiedliwiamy użycie przemocy, uważamy, że przemoc zahamuje przemoc, że czasami to się opłaca.
Żyjemy w atmosferze demokracji, w której przemoc jest publicznie potępiana, nawet wobec groźnych przestępców. Tendencja do łagodzenia kar jest zgodna z przekonaniem, że nie przymusem naprawia się człowieka. Z drugiej strony, żyjemy w atmosferze strachu przed przemocą na ulicach, w domach, w pracy i w szkole. Jakie są konsekwencje takiego dualizmu? Czy chcemy naprawdę nauczyć dzieci demokracji? Czy uważamy pokojowe nastawienie za słabość, czy za siłę? Czy do końca wierzymy w siłę pokoju?
Takie pytania są istotne, jeśli chcemy zrozumieć narastającą falę przemocy, mimo licznych działań podejmowanych przeciwko niej. Póki taki dualizm istnieje, nasze działania przeciwko przemocy będą odnosić jedynie połowiczne sukcesy - póki będziemy siać, będziemy zbierać. Uczymy dzieci myśleć, że: "nie należy używać przemocy, ale...", a potem ubolewamy, że młodzież jest niemoralna, agresywna i nie radzi sobie z problemami we właściwy sposób.
Co się robi w związku z przemocą wśród młodzieży? W ciągu ostatnich lat w szkołach zaczęto wprowadzać programy edukacyjne, których celem ma być redukcja niepożądanych symptomów. W Stanach Zjednoczonych tego typu programy zaczęto wprowadzać już w latach 70-tych. Niemal trzydziestoletnie doświadczenia w tym zakresie zaowocowały wnioskami, które, jak sądzimy, warto zaprezentować na łamach "EiD".
W badaniach prowadzonych w Centrum Badań nad Agresją pod kierunkiem A. Goldsteina (1999) przeanalizowano około trzystu różnorodnych programów związanych z tym zagadnieniem. Badania te pokazały, które z wykorzystywanych strategii redukcji przemocy odnoszą pożądane rezultaty, a które nie. I co się okazało? Nieefektywne są strategie polegające na karaniu, wyładowaniu agresji (catharsis) oraz uczeniu radzenia sobie z przemocą innych poprzez zaakceptowanie przemocy jako części życia. Efektywne natomiast okazały się te programy, które:
- uwzględniały złożoność czynników odpowiedzialnych za agresję,
- zawierały dokładny opis objawów agresji, celów działania oraz grupy docelowej,
- uwzględniały cechy strukturalne, takie jak miejsca szczególnego ryzyka w szkole i czas,
- dostarczały alternatywnych sposobów rozwiązywania problemów.
Co z tego wynika? Te nieefektywne sposoby przeciwdziałania przemocy nie są zgodne z ogólnie głoszoną ideologią społeczną, jaką jest demokracja. Programy oparte na przymusie, aprobacie pokazywania siły bądź konieczności zaakceptowania przemocy jako naturalnego fragmentu życia społecznego nie dawały oczekiwanych wyników.
Jedną z nieefektywnych metod redukcji agresji jest karanie. Nie jest ono samo w sobie nieskuteczne, wymaga jednak głębokiego przemyślenia. Jeśli nauczyciel karze ucznia za to, że ten uderzył kogoś innego, jego zachowanie wywołuje paradoksalne uczucia i efekty (nie tylko w uderzonym uczniu), ponieważ sam stosuje przemoc, by zwalczyć przemoc. Kary fizyczne są dopuszczalne w 23 stanach USA - 10 z nich to stany o najwyższych wskaźnikach agresji szkolnej.
Te same prawidłowości dotyczą często stosowanych w szkołach nagan i zawieszeń w prawach ucznia. Ich efekt jest krótkotrwały - wracają z chwilą zniknięcia zagrożenia. Zawieszenie w prawach ucznia jest stosowane w stosunku do około 3% wszystkich uczniów. Na pierwszy rzut oka rozwiązanie to może dać spokój reszcie uczniów (taki jest zazwyczaj argument wychowawców i dyrekcji). Tymczasem uczeń spędza ten czas na ulicy, w podejrzanym towarzystwie lub w najlepszym wypadku przed telewizorem w domu, daleko od sal lekcyjnych. Warunkiem skuteczności kary jest jej wcześniejsze uzgodnienie i zaaprobowanie przez ogół, łącznie z powołaniem instytucji (osób) uprawnionych do wymierzania kary. Wówczas kara jest konsekwencją zachowania ucznia.
Metody, które okazały się najbardziej efektywne, były oparte przede wszystkim na rozumieniu charakteru grupy, do której są kierowane. Zawierały one dokładne określenie, czemu mają się przeciwstawić, zwalczały przemoc przez pokazywanie alternatywnych zachowań. Nie polegały na stosowaniu przemocy, tylko dawały wyraźne dowody (przez przekonywanie, a nie przymuszanie), że są lepsze sposoby zachowania, bardziej efektywne, i bardziej akceptowane przez większość. Wśród tych metod czytamy w raporcie Goldsteina o treningach umiejętności społecznych, rozwiązywania problemów, kontroli wyrażania gniewu, radzenia sobie ze stresem, współpracy z innymi itp.
Kolejne wnioski wynikające z cytowanego raportu dotyczą związków agresji z charakterystyką szkoły. Głównym korelatem agresji w szkole jest charakter kierowania i władzy. Z niskim poziomem agresywności u uczniów były skojarzone takie cechy kierowania, jak: stanowczość, konsekwencja i tzw. styl uczestniczący, gdy uczniowie i personel szkoły współtworzą jej regulamin. Wysoki poziom agresji natomiast - z arbitralnym kierowaniem i silną dyscypliną.
A zatem, jeśli szkoła w demokratycznym społeczeństwie jest kierowana autokratycznie lub też bez zasad (przyjętych przez większość), ryzyko pojawienia się zachowań agresywnych rośnie. Jeśli zasady funkcjonowania szkoły są zbyt liberalne albo ich przestrzeganie nie pociąga za sobą przewidzianych konsekwencji, zachowania agresywne często przybierają nawet skrajne formy (co można tłumaczyć dążeniem uczniów do sprawdzenia i stworzenia zasad).
W szkołach społeczeństw totalitarnych sprawa wygląda nieco inaczej: przemoc rzadko jest jawna w szkołach, które mają sztywne zasady dyscypliny oparte na przymusie i presji (co pozostaje w zgodzie z normami obowiązującymi w takim społeczeństwie), a z drugiej strony - jest bardzo wyraźna w szkołach o luźniejszych zasadach (Kelani 1992).
Następnym korelatem agresji jest wielkość szkoły - im większa szkoła, tym większe prawdopodobieństwo występowania przemocy. Związek ten może wynikać z łatwiejszej wzajemnej identyfikacji uczniów w małej szkole. Konsekwencją dużej szkoły jest też brak uczestnictwa w kierowaniu szkołą, anonimowość i zatłoczenie. Ten ostatni czynnik jest szczególnie silnym elementem wzrostu wskaźnika zachowań agresywnych w szkole, zwłaszcza że większość aktów agresji dokonuje się na zatłoczonych schodach, korytarzach, holach i w barkach szkolnych, a mniej w samych klasach. Inne "obszary ryzyka" to ubikacje, wejścia i wyjścia ze szkoły oraz zamykane pomieszczenia. Istnieje również związek pomiędzy wielkością społeczności, którą obejmuje szkoła, a nasileniem przemocy - im większy ośrodek, tym większe prawdopodobieństwo jej wystąpienia. Na większą przemoc są także narażeni uczniowie szkół publicznych niż prywatnych (Goldstein 1998).
Wiele szkół w Stanach Zjednoczonych w odpowiedzi na te spostrzeżenia wprowadziło monitorowanie "stref ryzyka" przez patrole rówieśnicze, przedstawicieli rady rodziców czy kamery (Olweus 1998, Goldstein 1998). Sposoby te były skuteczne, gdy uczniowie mieli wpływ na podejmowanie takich decyzji - gdy decyzję podejmowali tylko nauczyciele i dyrektor szkoły, czuli się inwigilowani i kontrolowani.
Przejawy przemocy u młodzieży w społeczeństwach demokratycznych są najlepszym dowodem wiary tejże młodzieży w słuszność i skuteczność przemocy. Osoba agresywna, to ktoś, kto nie wierzy w zasady demokracji, polegające na pogodzeniu się z regułami ustalonymi przez większość i na niedopuszczaniu do przymusu jako sposobu rozwiązywania problemów między grupami i między jednostkami.
Zachowanie agresywne stanowi według nas kolejne wyzwanie do głoszenia poglądów świadczących o niemoralności i nieskuteczności przemocy w życiu człowieka. Nie można walczyć skutecznie z przemocą, jeśli wciąż mamy w nią choć trochę wiary, jeśli uważamy, że agresja jest zachowaniem instynktownym u człowieka tak samo jak u zwierząt, jeśli uważamy, że przemoc nie jest do końca złem, że czasami może być ona moralnym lub skutecznym zachowaniem, a czasami nie. Przemoc w małych dawkach szybko narasta, bo tak jak narkotyki jest zła zarówno w dużych, jak i w małych dawkach. Ofiary przemocy często bywają podobne do jej sprawców, dostały, bo przegrały, ale tak naprawdę, starały się siłą wygrać i być na innym miejscu. Ich wiara w przemoc jest taka sama, bez względu na to, kto dziś wygrywa, a kto przegrywa. Potwierdzają to wyniki badań, które wskazują wyraźnie na to, iż ofiary przemocy bywają również często jej sprawcami (Barakat 1999).
W walce z przemocą musimy dostarczyć młodzieży przekonujące dowody na to, że można wierzyć w siłę pokoju, że nastawienie pokojowe młodych ludzie nie świadczy o ich tchórzostwie, że jest bardzo duża różnica między uleganiem przemocy a przeciwstawianiem się jej pokojowo. Musimy pokazywać, że pokojowe sposoby mogą dać nam również możliwość zwycięstwa i że nawet kiedy przeciwnik używa przemocy, to nie można odpowiadać przemocą. Należy ukazywać młodzieży nowych bohaterów (a jest ich wbrew pozorom wielu), którzy rozwiązali poważne problemy i konflikty siłą pokoju. Należałoby wskazywać na takich ludzi wśród nas i kształtować takie pozytywne modele, które są w stanie zwiększyć wiarę w pokój.
Czy rodzice, nauczyciele oraz osoby, które stanowią w oczach młodzieży władzę, są w stanie uświadomić sobie wyraźnie, czym jest dla niej przemoc? Ci spośród nas, którzy wierzą w przemoc, będą z nią walczyć mało skutecznie. Walka z przemocą jest walką dobra ze złem, walką nas wszystkich. Nie wystarczy do niej chłodna obiektywność - wymaga poświęcenia, zaangażowania i wiary.
Lidia Chylewska-Barakat
Instytut Psychologii UAM, Poznań
Mouta Barakat
Instytut Psychologii WSP, Bydgoszcz
Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Redakcja portalu 23 Sierpień 2021
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana
~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21
Ku reformie szkół średnich - część I
~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14