Między sercem a rozumem
Tajemnicę serca jako organu wartościującego nasze zachowania odkrywają współcześnie badania nie tylko psychologów, filozofów czy pedagogów, ale przede wszystkim empiryczne doświadczenia fizjologów, neurologów, mikrobiologów.
Ogromnym krokiem naprzód były badania mózgu zwierząt, szczególnie Josepha LeDoux, który pokazał, jak ciało migdałowate analizuje napływające od zmysłów sygnały. Ciało migdałowate - jego zdaniem - jest czymś w rodzaju systemu alarmowego uruchamiającego proces wydzielania się hormonów wywołujących w ciele preparację walki lub ucieczki. Badania LeDoux dowodzą, że sygnały sensoryczne płyną najpierw do wzgórza, a następnie, w sytuacji krytycznej (zagrożenia dla bytu jednostki lub bytu innych jednostek), bezpośrednio do ciała migdałowatego, natomiast w sytuacji nie rejestrującej zagrożenia te same sygnały płyną do nowej tkanki (umożliwiając w miarę spokojne rozumowanie).
Te dwie zasadniczo odmienne drogi reagowania na sygnały sensoryczne tworzą rdzeń naszej psychiki. Pierwsza często prowadzi do zachowań impulsywnych, spontanicznych i nielogicznych, druga - do zachowań świadomych, rozważnych i refleksyjnych. Jedna odpowiada odruchom serca, druga nakazom rozumu. Takie rozczłonkowanie sygnału w sytuacji ekstremalnej pozwala ciału migdałowatemu podjąć akcję przed dotarciem sygnału do tej części mózgu, która jest odpowiedzialna za racjonalne myślenie. Odkrycie tego połączenia (wzgórze - ciało migdałowate) w jakiś sposób wyjaśnia, dlaczego serce bierze górę nad rozumem, jednym słowem, dlaczego emocje i irracjonalizm potrafią panować nad logicznym myśleniem.
Okazuje się bowiem, że w sytuacjach odczytanych przez nasz mózg jako aktualnie lub potencjalnie zagrażające naszemu bytowi możemy reagować emocjonalnie bez zaangażowania wyżej zorganizowanych ośrodków czuciowych. LeDoux ponadto wykazał, iż zamknięcie drogi do nowej tkanki odpowiedzialnej za racjonalne myślenie umożliwia ciału migdałowatemu autonomiczne odbieranie i zapamiętywanie impulsów oraz uruchamianie mechanizmów obronnych. Tym samym okazuje się, że niektóre reakcje emocjonalne mogą powstawać i kształtować się bez udziału świadomości aktualnej. Mało tego, ciało migdałowate może przechowywać najważniejsze przeżycia, które mogą być odtworzone w sytuacjach podobnych, omijając całkowicie nową korę. I o ile hipokamp zapamiętuje nagie fakty, to ciało migdałowate pamięta przede wszystkim ich emocjonalne tło. Mówiąc inaczej, o ile hipokamp rozpoznaje co jest co, to ciało migdałowate rozpoznaje, dlaczego to jest takie, a nie inne. Pobudzone neurony w ciele migdałowatym sygnalizują innym obszarom mózgu, iż to, co przychodzi jako impuls, ma bezwzględny priorytet, a im silniejsze jest owo pobudzenie, tym rozleglejszy jest jego ślad w reakcji i pamięci.
Oznacza to, że mamy przynajmniej dwie funkcje pamięci, jedną przeznaczoną do rejestrowania zdarzeń jednostkowych (zwyczajnych, codziennych, powtarzających się z określoną regularnością) oraz drugą - przeznaczoną dla zdarzeń niekonwencjonalnych (ekstremalnych, niecodziennych, nowych i istotnych dla naszego trwania i prokreacji). Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, iż ciało migdałowate stanowi absolutnie niezawodny mechanizm rozpoznawania tego, co ważne w naszym życiu, bez udziału jakiegokolwiek procesu świadomego rozumowania. Problem polega na tym, że nie ma dwóch takich samych sytuacji uruchamiających te same impulsy, dlatego ciało migdałowate nie rozpoznaje konkretnych hic et nunc zdarzeń, ale to, co mogłoby być tym zdarzeniem, gdyby rzeczywiście tak było. Zwłaszcza że przechowywane obrazy zdarzeń nie mają charakteru zwerbalizowanego (przynajmniej w pierwszych latach życia) i przywołane reakcje nie mogą odpowiadać żadnym formom naszych myśli.
Może to tłumaczyć, dlaczego określona impresja może przywołać silne emocje (a nawet ich wybuchy), w sytuacji, gdy nie mamy ich racjonalnej kontroli i oceny. Krótsza droga od zmysłów poprzez wzgórze do ciała migdałowatego może być zbawienna w chwili prawdziwego zagrożenia naszego życia, lecz także może być przyczyną ostrego konfliktu z otoczeniem, gdy za prawdziwy obraz zagrożenia weźmiemy jego atrapę. W pierwszym i drugim przypadku możemy być nieświadomi tego, co się dzieje, dlatego raz reagujemy na prawdziwe zagrożenie, a raz na jego fikcyjny obraz. Odruch serca może być zarówno zbawienny w skutkach, jak i bardzo tragiczny, w odróżnieniu od zachowań zwierząt - u których chybiona reakcja ataku lub ucieczki nie ma większego wpływu na ich istnienie międzyosobnicze - chybiona reakcja człowieka może się stać początkiem jego życiowej porażki lub poważnej depresji.
Nie jest to jednak powód by patrzeć na emocje podejrzliwie lub - co gorsze - by je całkowicie ignorować. Wbrew bowiem psychologii behawioralnej i kognitywnej wnętrze człowieka nie sprowadza się do przyczynowego myślenia i percepcji, a poznanie nie dotyczy jedynie zachowania zewnętrznego oraz samego rejestrowania, gromadzenia i przetwarzania nagich faktów. Taki paradygmat psyche całkowicie pomijał fenomen kierowania procesów myślowych i percepcyjnych strukturami subiektywnymi i nieodwracalnymi. Nieprzypadkowo we współczesnej psychiatrii brak emocji określa się mianem aleksytymii, czyli choroby wymagającej określonej terapii.
A jak pokazują wyniki badań Antonio R. Damasio (Błąd Kartezjusza 1999), uszkodzenie drogi łączącej płaty czołowe z ciałem migdałowatym prowadzi do poważnych zaburzeń w podejmowaniu decyzji oraz komunikacji intra- i interpersonalnej. Mimo że Damasio nie stwierdził u badanych osób jakiegokolwiek upośledzenia umysłowego i percepcyjnego, to kliniczny brak emocji prowadził do katastrofalnych wyborów. Brak sympatii i antypatii czynił z nich bezwolne automaty (komputery) nie potrafiące kreatywnie zareagować na ciągle zmieniające się warunki otaczającej je rzeczywistości. Okazuje się bowiem, że bez odczucia tego, co istotne dla naszego życia, nie możemy świadomie i samodzielnie dokonać żadnego ważnego wyboru, podjąć właściwej dla tu i teraz decyzji, udzielić skutecznej porady, czy wymyślić coś nowego i oryginalnego.
Oczywiście otwartą kwestią pozostaje zawsze sama umiejętność posługiwania się emocjami. Jak interesujący może być to problem dla edukacji człowieka, pokazał nam Daniel Goleman (Inteligencja emocjonalna 1997). Zadał on kłam teorii, iż emocje są przysłowiowym kwiatkiem do kożucha. Inną sprawą jest to, czy je odczuwamy, a inną to, czy potrafimy je sobie uświadomić i przyporządkować hic et nunc różnym możliwościom różne wartości.
Mówiąc inaczej, uczucie przyjemne lub nieprzyjemne strachu lub radości wynikającej z danej antycypacji zdarzeń może uchronić nas przed popełnieniem błędu. Być może nawet jednostkowa sprawność sygnałów somatycznych jest przyczyną różnic w poziomie samoświadomości i werbalizacji emocji, jednym słowem, sprawność połączeń między wzgórzem, ciałem migdałowatym a nową tkanką (natury wrodzonej lub [i] nabytej) rodzi u jednych tendencję do kierowania się głosem serca, a u innych tendencję do kierowania się głosem rozumu. Przy tym głos serca byłby nie tylko ucieleśnieniem dawno przeżytych doświadczeń (zwłaszcza traumatycznych), ale także głęboko ukrytych pragnień. Moim skromnym zdaniem, gdyby przestał funkcjonować głos serca, to prawdopodobnie upadłyby wszystkie korporacje zajmujące się reklamą bytu i niebytu. Nie mówiąc już, że nie rejestrowalibyśmy zjawiska zwanego biofeedback (wykorzystującego aparaturę elektroniczną do kontrolowania napięcia mięśni, aktywności fal mózgowych, temperatury i oporności elektrycznej skóry).
Dzieje się tak dlatego, że emocje występują na ogół w dwu płaszczyznach: kognitywnej, np. w postaci lepiej lub gorzej sformułowanej myśli, jako lęku przed bądź też złości na, oraz somatycznej, np. w postaci zwiększonego napięcia mięśni, zmienionej częstotliwości fal mózgowych bądź też w postaci pocenia się skóry. Okazuje się, że subiektywne usunięcie niepokojącej myśli z naszej świadomości aktualnej nie wyprowadza jej obrazu poza nasz organizm. Z kolei subiektywna antycypacja zagrożenia może uruchomić obiektywne reakcje na płaszczyźnie somatycznej (pocenie się, napięcie mięśni). Nie trzeba przeprowadzać wnikliwych badań, by się przekonać, że emocje nie są całkowicie zdeterminowane przyczynami obiektywnymi ani tylko subiektywnymi.
Behawioralny czy kognitywny punkt widzenia osoby trzeciej, niezależny od świadomości i subiektywności, oznaczałby zatem, iż np. łzy obserwowane u badanej osoby oznaczałyby jedynie reakcję na obieranie cebuli lub doznanie bólu, a nie przykładowo reakcję na wspomnienie jakiegoś zdarzenia bądź też jakiejś osoby. Błędne jest więc założenie, że to, co wewnętrzne, opiera się jedynie na tym, co zewnętrzne. W innym przypadku równie dobrze można by sądzić, iż parasol jest parasolem tylko w tym przypadku, gdy chroni nas od deszczu, a w pozostałych przypadkach jest laską, spadochronem lub dzidą. Tak samo jak parasol nic nie wie o istocie deszczu, tak mózg nic nie wie o znaczeniu emocji. Spełnia jedynie swój program. Co może oznaczać, że organizm człowieka posiada zintegrowany mechanizm ochrony i prokreacji życia.
Na ślad tej integralnej sieci naprowadził nas w 1974 roku Robert Ader, który odkrył, że system immunologiczny potrafi - podobnie jak mózg - się uczyć. Odkrycie to zaowocowało znalezieniem wielu połączeń, za pomocą których ośrodkowy układ nerwowy i system immunologiczny komunikują się ze sobą, łącząc umysł, emocje i ciało. Zbadano, iż komórki odpornościowe, posiadając autonomiczny system rozpoznawania obcych ciał, nie tylko nadają sygnały o stanie rzeczy do układu nerwowego, lecz również kierują się impulsami napływającymi od tego ostatniego. Co więcej, okazało się, że wzajemna komunikacja ma ogromne znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania całego organizmu. Udowodniono np., że stres lub depresja może zmniejszyć skuteczność obrony immunologicznej, tym samym nasze emocje mogą mieć mniej lub bardziej bezpośredni wpływ na stan naszego zdrowia.
Negatywne emocje mogą być tak samo toksyczne jak palenie papierosów czy picie alkoholu. Ceną pesymizmu i nienawiści jest zawsze obniżenie sprawności obronnej i prokreacyjnej naszego organizmu, optymizm i miłość zaś ma realną moc utrzymywania sprawności naszego ciała, a nawet uzdrawiania. Oczywiście zawsze w określonej relacji do innych elementów środowiska człowieka. Dlatego optymizm kochającego alkoholika (jeśli w ogóle jest taki) nie uchroni go przed degradacją organizmu. Niemniej jednak, gdyby nawet nie pojawił się dotychczas jakikolwiek dekalog etyczny, to współcześni badacze naszego organizmu, proponują większą:
- wiarę w swoje możliwości,
- równowagę między użytecznością a przyjemnością,
- sprawność komunikacji intrapersonalnej i interpersonalnej,
- otwartość i akceptację własnego i cudzego istnienia,
- wnikliwość i odpowiedzialność za własne wybory i decyzje,
- umiejętność współdziałania i kooperacji,
- samokontrolę i samoocenę percepcji, myślenia, emocji i intuicji,
- koncentrację uwagi na własnej drodze do celu, a nie na samym celu,
- dozę optymizmu w nastawieniu do życia i istnienia,
- nadzieję w realizacji piękna i szczęścia.
Przestrzeganie tego dekalogu może sprawić, że ani nasze ciało, ani nasza dusza nie będzie wyrokiem przeznaczenia, ale świadomą kreacją siebie. Tym bardziej, iż niektóre rejony naszego mózgu - mające zasadnicze znaczenie dla naszego rozwoju psychofizycznego - dojrzewają dosyć wolno. O ile bowiem ośrodki sensoryczne kształtują się w pełni we wczesnym dzieciństwie, to układ limbiczny (generator emocji), a zwłaszcza płaty czołowe (ośrodki samokontroli i rozumienia emocji) rozwijają się do osiemnastego roku życia.
W programowaniu połączeń nerwowych ogromną rolę odgrywają nasze zachowania, w tym szczególnie sposoby radzenia sobie z emocjami. Sprawia to, że okres dzieciństwa i dorastania staje się najważniejszym etapem w kreowaniu naszej osobowości, której elementy mogą być wzmacniane lub osłabiane, ale których nie można dowolnie usuwać (chyba, że chirurgicznie). Oznacza to także, iż modelowanie połączeń synaptycznych zależy najbardziej od rodziców dziecka. To oni przede wszystkim programują w jego mózgu nienawiść lub miłość, pesymizm lub optymizm. Sposób, w jaki matka uspokaja swoje dziecko, czy wychowawca karze wychowanka, może się stać rdzeniem jego życia emocjonalnego już jako dorosłego osobnika.
Badania pokazują, że wychowawcy dojrzali lub niedojrzali emocjonalnie w szczególny sposób oddziałują na funkcjonowanie nerwu błędnego, który reguluje pracę serca i innych narządów wewnętrznych oraz przesyła sygnały od ciała migdałowatego do nadnerczy, skłaniając je do wydzielania amin katecholowych wyzwalających reakcję walki lub ucieczki. Jeśli jest wzmacniana reakcja walki, to dziecko staje się agresywne, jeśli strachu - to będzie miało skłonności do depresji. Natomiast wychowawcy łagodzący napięcia nerwu błędnego przez zrównoważone działania i w miarę spokojne rozmowy podnoszące samoakceptację i zrozumienie emocji mogą skutecznie tamować nadmierną aktywność ciała migdałowatego. Taka strategia edukacyjna czyni dzieci nie tyle bardziej odpornymi na porywy serca, co uczy je równowagi między podpowiedziami emocji a podpowiedziami rozumu. W konsekwencji czyni je zdrowszymi i szczęśliwszymi.
Owa plastyczność dziecięcego programu bycia człowiekiem zadowolonym będzie się, co prawda, utrzymywać przez całe życie, lecz nigdy już nie będzie tak intensywna jak w okresie dzieciństwa, w czasie którego pojawia się większość połączeń synaptycznych narzucających jednostce sposób kontaktowania się z własnym ciałem, a także ze światem zewnętrznym. Pamiętajmy, że osobowość jest budowana integralnie (physis, psyche, etos, logos), jednak żaden z pozostałych czynników nie decyduje tak bardzo o nieuchronności tego, czy w przyszłości ktoś będzie agresorem czy ofiarą, optymistą czy pesymistą, tchórzem czy bohaterem.
Wiesław Andrukowicz
Uniwersytet Szczeciński
Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Redakcja portalu 23 Sierpień 2021
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana
~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21
Ku reformie szkół średnich - część I
~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14