Imię i nazwisko:
Adres email:


Konflikty między nauczycielami a agresywność uczniów



Szkoła - realizując swe zadania dydaktyczne i wychowawcze - wpływa na uczniów nie tylko dzięki przekazywaniu określonych treści, ale również w wyniku kontaktów interpersonalnych nauczyciela i ucznia. Tymczasem jakość tych kontaktów jest często daleka od doskonałości, co w dużym stopniu wynika z braku właściwego klimatu społecznego szkoły, odpowiedniej atmosfery pracy.


Praktyka szkolna dowodzi, że przejawianie dbałości o tę jakość nie jest zadaniem łatwym, gdyż składają się na nią różnorodne czynniki, których znaczenie jest nierzadko ignorowane. Traktowane są jako mało lub zupełnie nieistotne dla wychowawczego dialogu z uczniem. Na przykład, zapomina się, że tzw. personel niepedagogiczny - począwszy od księgowej, sekretarki, pielęgniarki (higienistki), a skończywszy na woźnym i sprzątaczce - może mieć duży udział w tworzeniu pożądanego klimatu w szkole. Niejednokrotnie to właśnie ów personel wie więcej o uczniach niż niejeden wychowawca czy nauczyciel, a to choćby z uwagi na to, że ma doskonałą okazję do obserwowania ich w czasie przerw, spożywania posiłków itp. Towarzyszy uczniowi - mniej lub bardziej anonimowo - w jego nieformalnej, pozalekcyjnej aktywności w szkole, a więc wtedy, gdy najczęściej dochodzi do zachowań agresywnych i aktów przemocy. Niezmiernie rzadko przecież przejawiają się one w trakcie zajęć lekcyjnych, a jeśli już - to przybierają o wiele słabszą postać; szybka interwencja lub sama obecność nauczyciela torpeduje zapędy agresora. W rezultacie niedokończony akt przemocy zostaje kontynuowany po zakończeniu lekcji - w toalecie, na korytarzu, na placu szkolnym itp. W miejscach, w których ofiara jest zdana tylko na siebie, na własną siłę, słabość i gotowość, by być poniżonym, a nierzadko dotkliwie pobitym.

Brak właściwej atmosfery w szkole, przejawiającej się wyraźnym podziale na dominujących nauczycieli, submisyjnych uczniów i na autsajderów (personel niepedagogiczny), paraliżuje sprawność funkcjonowania szkoły. Zamiast kohezji, spójności działań, pojawia się chaos komunikacyjny, nieład w kontaktach interpersonalnych. Każda z tych trzech mini-struktur dąży do zachowania hermetyczności, niewpuszczania na własne terytorium dwu pozostałych. Wymiana wielu informacji ważnych dla interesu ucznia staje się niemożliwa. W chwili zaś ujawnienia się jakiś zatajonych faktów, istotnych dla kształcenia i wychowania ucznia, dochodzi nierzadko do wzajemnych pomówień i oskarżeń o niekompetencje (personel oskarża nauczycieli) lub nieuczciwość i brak współpracy (nauczyciele o personelu). Niejednokrotnie świadkami załatwiania tych porachunków są uczniowie. Dorośli dają im do tego świetną okazję, prowadząc spory i głośno wymieniając racje na korytarzach, w sekretariacie, na portierni itp.

Stronami w konflikcie są również sami nauczyciele, którzy na zasadzie sympatii i antypatii tworzą układy koleżeńskie. Jeżeli któraś z osób z danego układu znajdzie się w opresji, to pozostali zgodnie stają w jej obronie, nawet gdy faktycznie zawiniła. Innym źródłem nieporozumień są sprawy płacowe, przydział nadgodzin, przyjmowanie nowych nauczycieli itp. Zjawisko to z pewnością przybierze niedługo na sile, gdyż reforma systemu edukacji zakłada podział nauczycieli na kilka różnych kategorii, mocno przy tym różnicując ich zarobki i status w szkolnej hierarchii.

Niezadowolenie nauczycieli, ich wzajemna zawiść, interpersonalna agresywność musi zaburzać relacje z uczniami. Nauczyciele zbytnio pochłonięci własnymi sprawami, toczący wzajemne spory, często nie są w stanie dostrzegać pojawiania się czy też nasilania zachowań agresywnych i aktów przemocy na terenie szkoły. Niejednokrotnie sami stają się inspiratorami takich zachowań. Doświadczając różnych konfliktów, a jednocześnie nie potrafiąc ich odpowiednio rozwiązać, przenoszą własne niezadowolenie i drażliwość na uczniów. Stają się wówczas nadmiernie wyczuleni nawet na najdrobniejsze przewinienia uczniów, a nierzadko nawet przypisują im naganne zachowania, które w rzeczywistości nie zaistniały.

W konsekwencji może dojść do sytuacji, w której uczeń zostanie ukarany za przewinienia, jakich faktycznie nie popełnił. W zależności teraz od rodzaju kary, stopnia jej uciążliwości i drastyczności mogą pojawić się u ucznia sytuacje trudne - zagrożenie, zakłócenie lub deprywacja. Te natomiast można kompensować różnymi formami zachowań agresywnych czy przemocą skierowaną wobec słabszych rówieśników.

Niesprawiedliwie wymierzona kara, oparta na nadmiernym subiektywizmie, prowadzi często do zachwiania systemu wartości przyjętego przez ukaranego w ten sposób ucznia. Dochodzi tu zwykle do przeświadczenia o zagrożeniu pozycji w nieformalnej strukturze klasy szkolnej. Nieuzasadnioną krytykę ze strony impulsywnego nauczyciela uczeń traktuje jako chęć skompromitowania go wobec klasy. Utrzymanie dotychczasowego statusu staje się wówczas możliwe poprzez drastyczne zachowanie, zamanifestowanie swej siły i znaczenia. W praktyce szkolnej objawia się to w wyraźnie widocznej metamorfozie takiego ucznia, który nagle z osoby sumiennej i karnej staje się awanturniczy, roszczeniowy i buntowniczy.

Postawy tego typu - ukształtowane pod wpływem nieracjonalnych i krzywdzących zachowań nauczyciela - są wyjątkowo trudne do wyeliminowania, gdyż są potęgowane przez towarzyszący im stres. Nieuzasadniona kara, szczególnie ta o dużym stopniu dolegliwości, ma wiele wspólnego z urazem, z wczesnodziecięcą traumą. W obu przypadkach bowiem ofiary podlegają oddziaływaniu czynników stresogennych o nie w pełni ustalonej etiologii. W omawianej przez nas sytuacji uczeń nie jest w stanie utożsamić otrzymanej niesprawiedliwie kary z drażliwością nauczyciela pozostającego w konflikcie personalnym: z innymi nauczycielami, dyrektorem, kimś z kadry niepedagogicznej itp.

Nie ulega wątpliwości, że osobą wyjątkowo mocno wpływającą na klimat społeczny szkoły jest dyrektor. Od jego zdolności kierowniczych, umiejętności organizatorskich, szeroko rozumianego charyzmatu zależy, na ile szkoła jest sprawnie funkcjonującym organizmem. W decydującej mierze to do niego należy tworzenie właściwych warunków pracy i odpowiedniej atmosfery. Tymczasem dość powszechnym zjawiskiem jest pojawianie się różnych konfliktów między dyrektorem a nauczycielami, dyrektorem a pracownikami niepedagogicznymi, czy nawet dyrektorem a uczniami.

Często tłem tych konfliktów są jakieś prywatne porachunki, niespełnione ambicje, doznane w przeszłości urazy, zawiść - a więc te zdarzenia, które nie wynikają bezpośrednio z bieżącej pracy szkoły. Konflikty oparte na takich przesłankach są przy tym szczególnie trudne do rozwiązania, dlatego też przeciągają się w nieskończoność. "Pamiętliwy" dyrektor czeka tylko, by jego podwładny - który kiedyś mu się naraził - popełnił jakiś nawet najdrobniejszy błąd. Szuka okazji, by wziąć odwet za doznane w przeszłości akty niesubordynacji czy nielojalności. W praktyce szkolnej polega to na: stronniczości dyrektora (faworyzowanie uległych i darzonych sympatią, a deprecjonowanie pozostałych); wystawianiu zbyt surowych i krzywdzących opinii i ocen pracy podwładnego; niesprawiedliwym przyznawaniu nagród, wyróżnień i odznaczeń; przydzielaniu bez uzgodnienia zajęć dydaktycznych i wychowawczych; braku dbałości o sprawy socjalno-bytowe nauczyciela itp.

Wyjątkowo niekorzystne są konflikty, których przyczyny są mniej lub bardziej niejawne, ukryte, co w rezultacie utrudnia lub wręcz uniemożliwia ich rozwiązanie. Tego typu konflikty nie sprzyjają zarówno tworzeniu właściwego klimatu społecznego i odpowiednich interakcji, jak i prawidłowemu rozwojowi procesu kształcenia i wychowania; dosięga to zatem i samych uczniów. Trwanie w tego rodzaju konfliktach, niemożność ustalenia ich źródeł negatywnie oddziałuje na postępowanie nauczycieli. Najpierw ulegają zakłóceniu relacje w zespole nauczycielskim, potem niekorzystnie zmienia się stosunek do obowiązków zawodowych (np. niesumienne przygotowywanie się do lekcji, ograniczanie realizacji programu nauczania do niezbędnego minimum), a w końcu dochodzi do ostrych i jawnych sporów, a nawet rękoczynów; ujawniają się różne negatywne skłonności, nawet u tych nauczycieli, którzy w innych sytuacjach umieją je kontrolować i ich nie uzewnętrzniać.

Konsekwencje konfliktów między nauczycielami a dyrektorem są jednak o wiele drastyczniejsze. Zakłócając współdziałanie i współżycie w zespole nauczycielskim, dysharmonizując przebieg pracy dydaktyczno-wychowawczej mogą utrwalić negatywne wzory zachowań u nauczycieli, a przede wszystkim u uczniów. U tych pierwszych mogą implikować utratę zaufania, nieuczciwość zawodową (niezdyscyplinowanie, nieefektywność), mizantropizm (izolowanie się), wrogość, poczucie zagrożenia. Wiele z tych zachowań może prowadzić do powstania zaburzeń nerwicowych i depresyjnych, stanów frustracji, a nawet do psychoz (schizofrenii, paranoi). Te ujemne wzory zachowań są dodatkowo potęgowane obawą o utratę pracy. Zdając sobie sprawę z zagrożeń dla własnej przyszłości zawodowej - wynikających choćby z masowej likwidacji szkół, niżu demograficznego, rosnącego bezrobocia - godzą się na upokorzenia i dyrektorski apodyktyzm. Tłumią w sobie potrzebę wyrażenia niezgody i krytyki wobec krzywdzących decyzji dyrektora. Tu w sukurs przychodzą uczniowie, na nich to bowiem można o wiele łatwiej rzutować skumulowane niechciane emocje, uwolnić je. Swoiście rozumiana "wentylacja emocjonalna" może przebiegać na różne sposoby. Niektórzy wprost uskarżają się na rygoryzm dyrektora, wtajemniczają uczniów w to, co się dzieje w pokoju nauczycielskim, w gabinecie dyrektora czy na zebraniu rady pedagogicznej; ujawniają ciemne strony życia szkoły, często zbytnio je subiektywizując i przerysowując. Inni z kolei wyżywają się na uczniach, nagle zwiększają wymagania, wprowadzają atmosferę niepokoju i lęku. Radykalnie zmieniają swój styl pracy z aktywizującego na informacyjny, z demokratycznego na autokratyczny. W efekcie pogarsza się zarówno jakość pracy z uczniami, jak i ich wyniki w nauce. Wielu do tej pory dobrych uczniów zaczyna mieć trudności w nauce, doznawać niepowodzeń szkolnych oraz związanych z tym stanów niespełnienia i frustracji. Oni też najczęściej manifestują wrogość, zaczynają wagarować, odczuwają lęk przed szkołą, a także przejawiają różnego rodzaju zachowania agresywne wobec nauczycieli i rówieśników.

Nieporozumieniem byłoby jednak przekonanie, że to tylko konflikty między nauczycielami są bezpośrednimi przyczynami agresji i przemocy wśród uczniów. Pewne jest natomiast, iż zwaśnieni nauczyciele nie są w stanie przyjmować właściwych wychowawczo postaw wobec uczniów. Szczególnie niekorzystna jest nieprzewidywalność ich zachowań, zwykle nieadekwatnych do rzeczywistych sytuacji w czasie zajęć lekcyjnych. O nauczycielach ujawniających tego typu zachowania najczęściej mówi się, że "miewają humory jak stare panny", gdyż są przesadnie wyczuleni na najmniejsze odstępstwa od lekcyjnego rytuału. Uczniowie są ciągle karceni, przywoływani do porządku, a każda ich próba usprawiedliwiania się jest ignorowana. W efekcie relacja uczeń-nauczyciel ulega zniekształceniu, gdyż zostaje sprzeniewierzona zasada podmiotowości. Wszystkowiedzący i skłonny do egzaltacji nauczyciel tłumi aktywność i chęć współpracy uczniów.

Niemożliwy staje się właściwy obieg informacji, zamiast ich przepływu dwukierunkowego dominuje jednokierunkowy. Uczniom nie stwarza się warunków brania w tym samym stopniu co nauczyciel udziału w wymianie informacji. Obawiając się nieprzychylnej reakcji nauczyciela, nie proszą go, by raz jeszcze objaśnił jakiś nie do końca dla nich jasny problem. Dotyka to w szczególności tych mniej pojętnych, pogłębiając tym samym proporcje między zdolnymi a tymi, którym nauka przychodzi z trudnością. W konsekwencji rodzi to konflikty w zespole klasowym, wzajemne pretensje i roszczenia czy wymuszenia (np. uczeń mniej zdolny notorycznie domaga się pomocy od tego bardziej utalentowanego - odpisania zadania z matematyki, napisania wypracowania z języka polskiego itp.). Może też dochodzić do podziału wewnątrz zespołu uczniowskiego - na uległych i na opozycyjnie nastawionych wobec nauczyciela. Ci pierwsi to zazwyczaj osoby mniej odporne psychicznie, lękliwe i mające silną potrzebę osiągania wysokich wyników w nauce. W ugodowości i oportunizmie widzą sposób zadośćuczynienia własnym ambicjom czy wręcz determinację bycia bardzo dobrym uczniem. Ci drudzy zaś to najczęściej osoby o mniejszej motywacji do otrzymywania dobrych ocen kosztem submisyjności, sprzyjania antypatycznemu i drażliwemu nauczycielowi.

Owa odmienność postaw wobec nauczyciela rodzi kolejny konflikt. Uczniowie solidaryzujący się z nauczycielem, łatwo poddający się jego presji stają się obiektem agresji słownej, a często nawet fizycznej. Przypisywane im miano kolaborantów, sprzedawczyków, lizusów itp. wyraża sprzeczność postaw interpersonalnych, manifestującą się niechęcią i odrzuceniem tych pozostałych, zdecydowanie preferujących styl konfrontacyjny wobec autorytarnego nauczyciela.

Ów konflikt postaw przybiera bardziej drastyczną postać, gdy uległość jednych zagraża interesom tych drugich, nieskorych do jakichkolwiek kompromisów. Nauczyciel, dostrzegając rozłam w klasie na swoich zwolenników i przeciwników, często faworyzuje tych pierwszych, łagodniej ich traktując i oceniając. Opozycjonistów z kolei częściej karze, niż nagradza, obarcza zadaniami znacznie przekraczającymi ich faktyczne możliwości, co w sumie prowadzi do porażek w nauce. Wówczas to obiektem agresji i aktów przemocy stają się kolaboranci, rzekomi sprawcy ich niepowodzeń i niezdrowej rywalizacji. Pojawia się zatem przemieszczanie agresji - z winnych nauczycieli (autokratycznych, niesprawiedliwie oceniających itp.) na sympatyzujących z nimi kolegów.

Zaprezentowany fragmentarycznie patomechanizm agresji wynikający z negatywnych postaw nauczycieli - powstałych pod wpływem konfliktów w gronie pedagogicznym - należy traktować dość ostrożnie. Nie wszyscy przecież nauczyciele, pozostając w konflikcie ze swoim kolegą po fachu czy dyrektorem, stają się złymi pedagogami i wychowawcami młodzieży. Moim zamiarem było wskazanie, że waśnie wśród nauczycieli mogą dotknąć również uczniów, co zresztą potwierdza praktyka szkolna. To, na ile pozostawanie w sporze nauczyciela z dyrektorem czy innym nauczycielem odciśnie swoje ujemne piętno na relacji z uczniem, zależy od indywidualnych cech psychicznych, jednostkowej odporności i wrażliwości obu stron - nauczyciela i ucznia. Z pewnością jednak dłuższe trwanie w konflikcie, nieumiejętność poradzenia sobie z nim, w jakimś - mniejszym lub większym - stopniu determinuje jakość i efektywność pracy nauczyciela.

Nie ulega też wątpliwości, iż znacznie burzy właściwy klimat społeczny szkoły, a tym samym obniża poziom pracy wychowawczej i dysharmonizuje jej prawidłowe funkcjonowanie. Szkoła wychowuje bowiem przez atmosferę w niej panującą, a więc poprzez ogół interakcji i relacji zachodzących między wszystkimi osobami przebywającymi na jej terenie.


Wiesław Sikorski

Uniwersytet Opolsk




Maj 2000
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej