Imię i nazwisko:
Adres email:


Ciekawiej, rozumniej, nowocześniej



Kim jesteśmy wobec przemocy, a czym jest przemoc dla nas? Takie pytanie zadaliśmy sobie ponownie, czytając doniesienia z niektórych badań amerykańskich, które dotyczą między innymi znacznej popularności agresywnych chłopców wśród rówieśników. Inne doniesienia zawierają dane o utrzymującej się tolerancji nauczycieli i rodziców wobec zwykłych bójek.


Rozmowa z nauczycielką matematyki z Pułtuska, Jolantą Wałachowską


- "Dzieci są bardziej skłonne znajdować przyjemność w matematyce, gdy znajdują ją ich nauczyciele" - to motto jest wypisane w klasie, w której uczy pani matematyki. Pani znajduje przyjemność w obcowaniu z matematyką?

- Oczywiście, to dziedzina tak bogata w zagadnienia, że nie można chyba popaść w rutynę. Wciąż zdarzają się niespodzianki. Trafiam na nowe sposoby przedstawienia danego zagadnienia, na ciekawsze zadania, bardziej interesujące gry lub zabawy ułatwiające dzieciom naukę. Sama się przy tym często bawię. To motto rzeczywiście oddaje sens dobrej pracy nauczyciela, i to nie tylko matematyki.

- A czy dzieci lubią matematykę?

- O to trzeba chyba zapytać dzieci. Nauczyciel rzadko wie na pewno, czy zachęcił swoich uczniów do uprawianej przez siebie dziedziny. Zapewne często tak mu się zdaje, ale nie bądźmy naiwni. Dzieci mają wiele ciekawszych, ich zdaniem, zajęć. Nie wszyscy moi uczniowie są miłośnikami matematyki. Staram się jednak, by mój przedmiot nie napawał lękiem. Jest to trudna dziedzina nauki, chcę więc stwarzać uczniom możliwość pytania, pytania i pytania. Nie znoszę ciszy na lekcji. To moim zdaniem wróży, że nikt nic nie wie. Nauczyciel ma być przewodnikiem ucznia i to on ma odpowiadać na pytania. Uczeń ma prawo nie rozumieć, ja mam obowiązek wytłumaczyć. Ci uczniowie, którym nauka przychodzi łatwo, pewnie mocno na matematykę nie narzekają, ale jest na pewno spora grupa uczniów, która wolałaby dodatkową godzinę geografii, historii czy plastyki.

- Mnie i moim koleżankom matematyka spędzała sen z powiek. Potem tak było też z moją córką i córkami moich koleżanek. Dlaczego tak się dzieje, że wielu uczniów ma z nią kłopoty?

- Uczenie się matematyki wymaga od dzieci ogromnej systematyczności w pracy, a także pewnych specyficznych zdolności. Tak jak nie każdy z nas pięknie maluje, śpiewa czy pisze, tak nie każdy może z równą łatwością nauczyć się matematyki. Można wyćwiczyć pewne reguły, tabliczkę mnożenia, ale jeszcze stąd daleko do matematyki. Prowadzi się badania nad problemem trudności uczenia się matematyki (np. E. Gruszczyk-Kolczyńska), a wnioski, w skrócie, są następujące: do uczenia się matematyki trzeba osiągnąć pewną dojrzałość. W polskiej szkole jest tak, że dziecko w wieku 7 lat idzie do szkoły. Nie wszystkie dzieci w tym wieku osiągają wspomnianą dojrzałość. I tak, dziecko idzie radosne do szkoły i zaraz na starcie okazuje się, że nie może nadążyć za innymi. Nie musi być mniej zdolne. Po prostu jego czas jeszcze nie nadszedł. Takie dziecko się szybko zraża do szkoły. "Jestem do niczego" - myśli. Rośnie w nim żal do całego świata. "Nic nie rozumiem, bo mi źle tłumaczą" - wyjaśnia.
A dzieje się to tak. Pewne umiejętności nie zostają wykształcone w młodszych klasach, stąd luki, które się pogłębiają. Ani się spostrzeżemy, a dziecko ma takie braki, że w żaden sposób nie może ich nadrobić. Jeżeli nauczyciel i rodzic machnie ręką na braki w pierwszym roku nauki dziecka, to musi pamiętać, że w wielu przypadkach nigdy nie udaje się ich uzupełnić. Mądrość nauczyciela powinna polegać na bacznej obserwacji każdego ucznia i ścisłej współpracy z rodzicami dziecka. Tylko konsekwencja obu stron może w tym przypadku przynieść rezultaty. Dziecko pozostawione samo z problemami w nauce ma małe szanse dać sobie z nimi radę.

- Zapytam dramatycznie: co robić?


- Straszna szkoda, że polska szkoła jest taka biedna. Brakuje środków na lekcje wyrównujące braki. Zajęcia wyrównawcze powinny być organizowane nawet wówczas, gdy tylko jedno dziecko ich potrzebuje. Grupa kilku czy, o zgrozo, kilkunastu osób, z których każda ma inne braki nie jest w stanie tych braków nadrobić podczas jednej godziny wyrównawczej tygodniowo. To starta czasu.

- A korepetycje?


- Korepetycje, cóż, wszyscy wiemy, że są. Dopóki nie będzie inwestowania w oświatę - będą. Braki dziecka najlepiej zna uczący je nauczyciel. Gdyby szkoła, gmina stworzyła takie możliwości, to efektywność dodatkowych zajęć, prowadzonych w małych grupach, byłaby zapewne wyższa niż na lekcjach prywatnych.

- Czy reforma oświaty sprzyja polubieniu i zrozumieniu matematyki?


- Reforma nie ma tu nic do rzeczy. Zawsze ważni są ludzie - twórcy, chętni do samokształcenia, życzliwi światu, i jeśli tacy są, to żadna reforma ich nie naprawi ani nie zepsuje. Jeśli nie popadniemy w samouwielbienie i będziemy otwarci na różne metody nauczania, to nasi uczniowie chętniej będą się uczyć, a co za tym idzie - więcej rozumieć.

- Czy program "Matematyka 2001", który pani realizuje, sprzyja uczniowi, zachęca go do nauki?

- Przed każdą lekcją zastanawiam się, jak zachęcić uczniów do nauki. Na pewno program "Matematyka 2001", opracowany przez bardzo dużą grupę naukowców oraz czynnych nauczycieli, ma duże znaczenie. Powstał on, bo duża grupa nauczycieli chciała uczyć inaczej: ciekawiej, rozumniej, nowocześniej. Funkcjonuje już kilka lat i obrósł w różne ciekawostki. Najbardziej trafiający do ucznia jest program komputerowy, który jest ściśle związany z podręcznikiem, ale ma bardzo interesującą grafikę, dźwięk - po prostu bawi i uczy. Na lekcjach mało mamy okazji do używania go, ale uczniowie mogą ćwiczyć na nim w domu czy w ramach zajęć świetlicowych. Zrealizowano również filmy, które pomagają zrozumieć pewne zagadnienia, pokazują praktyczne zastosowania matematyki.

- Zmorą uczniów mniej sprawnych manualnie jest klejenie brył...

- Program daje dzieciom składanki: metodą zbliżoną do origami, nie używając kleju, udaje się zrobić wiele interesujących konstrukcji przestrzennych. Można je dowolnie składać i rozkładać, przechowywać w zeszycie i mieć pod ręką. Nie wspominam tu szerzej o książce, zeszycie ćwiczeń i zbiorze, które są ze sobą ściśle powiązane oraz przygotowanie do pracy z uczniami o zróżnicowanych możliwościach.
Lubię ten program. Wymaga ode mnie więcej pracy, ale wiem, że zespół ludzi go tworzących to nauczyciele z krwi i kości, z sercem i pasją. Chciałabym kiedyś osiągnąć ich maestrię. Może dlatego pracuje mi się z nimi dobrze, bo to program dla uczniów myślących, z otwartymi głowami, a takie dzieciaki mam szczęście uczyć.


Rozmawiała

Grażyna M. Dzierżanowska

SSP, Pułtusk




Maj 2000
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej