Imię i nazwisko:
Adres email:


Czy można oduczyć bezradności?


Coraz częściej spotykamy ludzi smutnych, melancholijnych, szarych. Sami też często wpadamy w przygnębienie. To objawy depresji. Jest to zaburzenie, które pozbawia człowieka inicjatywy, radości życia, czyni go biernym, wycofanym. Ma to ścisły związek z pojęciem wyuczonej bezradności. Czy można się temu przeciwstawić? A zwłaszcza, jak pomóc dzieciom i młodzieży?


Gwałtowność zmian politycznych, społecznych i kulturowych, napór cywilizacji technicznej sprawiają, iż człowiek, przytłoczony ogromem zmian i bombardujących go nieustannie ze wszystkich stron informacji, zaczyna czuć się samotny. Rozluźnieniu ulegają więzi z innymi ludźmi, często z bliskimi, a konsumpcja i pogoń za pieniądzem zajmują miejsce priorytetowe. Konieczność ciągłego grania roli, zakładania masek jeszcze bardziej izoluje ludzi od siebie, tworzy mury, które otaczają coraz ciaśniejszym kręgiem jednostkę. Powoduje to, że człowiek, będący z natury stworzeniem stadnym, zyskuje poczucie niezaspokojenia swoich uczuć w kontaktach interpersonalnych, zatraca wiarę w siebie, w swoje twórcze pokłady i jest zmuszony żyć w skonstruowanym przez siebie fikcyjnym świecie. Gdy jednak zaczyna pojawiać się pytanie o sens życia, o jego istotę, zauważa pustkę wokół siebie, a świat odbiera jako nieprzyjemny, zły i odtrącający. Stanowi to dogodną pożywkę dla obniżenia nastroju, a w konsekwencji dla powstania symptomów depresyjnych, owego poddania się.


Depresja, jak wykazały badania prowadzone przez M. Seligmana i jego współpracowników, ma ścisły związek z pojęciem wyuczonej bezradności. Polega ona na tym, iż na skutek licznych sytuacji, nad którymi nie ma kontroli, człowiek utwierdza się w przekonaniu, że jego działania nie mają w ogóle wpływu na to, co się zdarzyło. Co więcej, ten sposób myślenia tak silnie zakorzenia się w psychice człowieka, że nawet gdy pojawią się nowe sytuacje, nie próbuje szukać innych rozwiązań i pomysłów, jest bowiem już przekonany o swojej bezradności i beznadziejności.


Poczucie daremności własnych działań pojawia się również w sytuacjach niepowodzeń i porażek. Czyż nie zdarzało się nam, będąc jeszcze uczniem, otrzymać z klasówki ocenę niedostateczną? Jak to przyjmowaliśmy? Czy tak: "Zadania były rzeczywiście trudne, a ja chyba niewiele czasu poświęciłem na przygotowanie się, muszę jeszcze popracować." Czy może: "No tak, to wszystko nie ma sensu, znowu nie potrafiłem ich rozwiązać, nigdy ich nie zrozumiem, jestem do niczego...". Jeżeli odpowiedź była podobna do przykładu drugiego, to mamy niewątpliwe sygnały o pojawiającym się zjawisku wyuczonej bezradności.


M. Seligman twierdzi, iż niezwykle istotne jest to, jak ludzie postrzegają niepowodzenia. Owszem, nie należy zapominać o rzeczywistych przyczynach, nie są one bynajmniej obojętne, aczkolwiek właśnie to, co myśli jednostka, odzwierciedla jej styl myślenia i wyjaśniania zdarzeń i daje wgląd w dalsze możliwe konsekwencje. Odpowiedź druga uzmysławia więc nam, iż osoba taka będzie miała raczej pesymistyczny styl wyjaśniania. Ocena niedostateczna oznacza absolutną klęskę: "Jestem do niczego", "Nigdy mi się nic nie uda", "To moja wina", "Tak będzie już zawsze" itp. W pesymistycznym stylu wyjaśniania niepowodzeń mamy więc do czynienia z atrybucją o charakterze stałym: "Nigdy ich nie zrozumiem"; zasięgu uniwersalnym: "To nie ma sensu" - nie dotyczy to tylko matematyki, ale nauki w ogóle, charakteru wewnętrznego przejawiającego się w niskiej samoocenie: "Jestem do niczego".


I analogicznie, gdy pesymistę spotka coś zadowalającego, radosnego, np. piątka z klasówki, to wyjaśnienie będzie miało charakter chwilowy: "To mój dobry dzień"; zasięg ograniczony: "Dostałem piątkę, ale to tylko matematyka"; personalizację zewnętrzną: "Gdyby w zadaniu piątym Jaś mi nie pomógł...". Takie próby analizowania przyczyn powodują utrwalenie się pesymistycznego stylu wyjaśniania, co z dużą dozą prawdopodobieństwa sygnalizuje możliwość wystąpienia zaburzeń depresyjnych, które charakteryzuje właśnie myślenie zabarwione poczuciem winy, poczuciem braku kontroli, bezradności, braku własnej wartości. Do tego dołącza się jeszcze wszechogarniający smutek, odrętwienie, często lęk i rozdrażnienie czy myśli bądź nawet czyny samobójcze.


Syndrom wyuczonej bezradności, poczucie straty, depresja, pesymistyczny styl wyjaśniania mają także istotny wpływ na sferę somatyczną, a w szczególności na układ immunologiczny, powodując obniżenie sprawności jego funkcjonowania. W licznych badaniach stwierdzono, iż pacjenci z bardziej nasiloną depresją cechowali się mniejszą aktywnością immunologiczną. (...) Chorzy na depresję częściej niż inne osoby zapadają na choroby powodowane zaburzeniem układu odporności. Są to infekcje bakteryjne, wirusowe, choroby alergiczne i autoimmunologiczne (Stach 1997).


M. Seligman jest przekonany, iż to właśnie optymistyczny styl wyjaśniania pozwala lepiej i dłużej cieszyć się zdrowiem, ale także gdy pojawia się choroba, skuteczniej z nią walczyć. U kobiet, u których zdiagnozowano raka piersi, a które były optymistkami, system immunologiczny był bardziej aktywny i w wielu wypadkach uporał się nawet z tkanką nowotworową.


Chciałabym w tym miejscu przypomnieć, iż oczywiście nie należy umniejszać innych poza psychologicznymi czynników powstawania depresji, głównie czynników biologicznych. Szczególnie w depresji dwubiegunowej (zespół maniakalno-depresyjny) mówi się o dziedziczeniu tej choroby poprzez defekt genetyczny na krótkim ramieniu chromosomu 11. Jednak często spotyka się zaburzenia depresyjne o lżejszym charakterze - depresje jednobiegunowe, gdzie czynniki psychologiczne odgrywają, moim zdaniem, rolę priorytetową. W tego typu depresjach terapia farmakologiczna, głównie węglanem litu, nie jest tak skuteczna jak w przypadku choroby afektywnej dwubiegunowej. Istotniejszą rolę mogłaby odegrać w tym przypadku psychoterapia polegająca na zmianie sposobu i stylu myślenia.


Podawanie leków wydaje się mieć charakter krótkotrwały; bez nich jednostka jest zbyt krucha, by żyć normalnie. Wierzy w moc specyfików, natomiast zapomina o mocy, która tkwi w niej samej, a tylko praca nad sobą, nad zmianą własnego myślenia mogłaby przynieść trwałe efekty. Ów depresyjny styl myślenia nie jest cechą wrodzoną, ale nabytą w toku wczes- nych doświadczeń. Dlatego więc terapia nastawiona na zmianę sposobu myślenia byłaby skuteczniejszą metodą w leczeniu depresji. Natomiast stosowanie środków antydepresyjnych powinno stanowić tylko jej uzupełnienie, nie zaś główny trzon pomocy.


To podejście wiąże się ściśle z modelem poznawczym zaproponowanym przez A. Becka. Zachowanie jednostki jest według niego wyznaczone poprzez typ informacji, jaka do niej dociera z zewnątrz, oraz przez to, jak ona tę informację przekształca i interpretuje (Grzesiuk 1995).


Stworzona przez A. Becka tzw. triada poznawcza dotyczy negatywnego poglądu na siebie, otaczający świat i nadchodzącą przyszłość. Jest to więc dokładnie sposób myślenia opisany przez M. Seligmana jako pesymistyczny styl wyjaśniania zdarzeń.


Obaj autorzy podkreślają w swoich teoriach, iż ów pesymizm, depresyjne schematy myślenia wywodzą się niewątpliwie z wydarzeń traumatycznych z okresu dzieciństwa. Były to np. sądy o zabarwieniu pejoratywnym wydawane przez rodziców i nauczycieli: "Jesteś głupi", "Nic nie potrafisz", "Ciągle coś psujesz" itp. czy też pesymistyczny styl wyjaśniania przez nich prezentowany, a głównie styl wyjaśniania matki jako osoby najwięcej zajmującej się dzieckiem czy wreszcie krytyczne wydarzenia w życiu dziecka, np. rozwód rodziców, ich nieustanne kłótnie itp.


Zapobieganie depresji powinno polegać na zmianie sposobu myślenia z pesymistycznego na bardziej optymistyczny, na nauce, jak proponuje terapia kognitywna, rozpoznawania automatycznych myśli, ich kontrolowania, na szukaniu nowych wyjaśnień, które uwalniałyby od przygnębiających myśli będących już zarodkiem i sygnałem pojawiających się symptomów depresji. A ponieważ nasz sposób myślenia kształtuje się już właściwie w dzieciństwie, należałoby pomyśleć, czy nie warto by włączyć pewnych technik do koncepcji wychowawczych.


Nie sposób nikogo ustrzec przed traumatycznymi wydarzeniami, szczególnie gdy mogą pojawić się nagle, czy uchronić kogoś przed bardziej stresującymi sytuacjami. Można by jednak wyposażyć dziecko w system przekonań o jego indywidualnej wartości, możliwościach i sposobach radzenia sobie z sytuacjami trudnymi.


Takie programy profilaktyczne mogłyby służyć nie tylko do pracy z dziećmi, ale z wszystkimi, którzy są podatni na tego typu zaburzenia. A jeżeli już ktoś "zdiagnozuje siebie" jako pesymistę, to nie jest to jeszcze powód do czarnej rozpaczy, bo tak jak można się było nauczyć bezradności, tak też - jak twierdzi M. Seligman w swojej książce pod tym samym tytułem - Optymizmu można się nauczyć, trzeba tylko tego chcieć i spróbować.


Hanna Nowakowska

UAM, Poznań

Luty 1999
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej