Imię i nazwisko:
Adres email:


Wyrafinowana przemoc w szkole


Natknęłam się niedawno na zbiór materiałów konferencyjnych "Nauczyciel - uczeń. Między przemocą a dialogiem: obszary napięć i typy interakcji". Szczególnie zainteresował mnie referat prof. Jadwigi Bińczyckiej "Liberalizm i represjonizm w wychowaniu".


Autorka przedstawia wyniki badań, które przeprowadziła wraz z zespołem magistrantów. Obok spektakularnych aktów przemocy fizycznej istnieje ogromne bogactwo innych form przemocy, a jedną z najgroźniejszych jest przemoc strukturalna w postaci utrwalanych przez wieki socjalizacji stereotypów myślenia dorosłych o dziecku i sposobach jego dyscyplinowania za pomocą rózgi. Autorka prezentuje wyniki badań nad stosunkiem do kary cielesnej rodziców z rodzin dysfunkcjonalnych, wychowanków ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego oraz duchownych i świeckich katechetów. Wymienione grupy łączy podobieństwo wspomnień z dzieciństwa znaczonego biciem.


Wyniki były następujące: w grupie rodziców dysfunkcjonalnych nie znalazł się nikt, kto nie byłby bity w dzieciństwie, rzadko było bitych 21%, często 79% badanych. W grupie młodzieży z SOSW - uczniów upośledzonych w stopniu lekkim - 100% dostawało lanie. W grupie katechetów do odbierania lania przyznało się 94% księży i 92% świeckich. W skuteczność kary cielesnej wierzy 59% rodziców, 74% księży i 56% katechetów świeckich. Badana młodzież szacuje skuteczność bicia na 4%, a nieskuteczność na 70%, jednocześnie 68% młodzieży zakłada, że w przyszłości sama będzie bić dzieci. Akceptacja dla rodzicielskiego bicia jest tak duża, że wszystkie grupy badanych uważają za słuszne niewtrącanie się do sytuacji, gdy dziecko sąsiada jest bite, a nawet maltretowane. Rekord w strategii niewtrącania się osiągnęła grupa księży - 94% (88% katecheci świeccy). Badana młodzież (w 100% bita), zapytana, czy rodzice mają prawo bić dzieci, zajęła jasne stanowisko: odpowiedź tak wybrało aż 85%, a nie - 5%.


Autorka założyła, że postawy te mogą wynikać z wpływu przekazywanych przez wieki nauk Pisma Świętego. Bińczycka pisze: Z Księgi Przypowieści ze Starego Testamentu wydobyliśmy następujące, znane cytaty: 1. Karania chłopcu nie żałuj, gdy rózgą uderzysz nie umrze, a od szaleństwa uratujesz; 2. Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go - w porę go skarci; 3. Rózga i karcenie udziela mądrości: pozostawiony sobie jest wstydem dla matki.


Te cytaty przedstawiono rodzicom i katechetom, badając poziom zgody na zawarte w nich treści. Tylko 1% rodziców nie zgodziło się z cytatami. Wśród badanych katechetów duchownych wygląda to następująco:

  zgadzam się      nie zgadzam się
cytat 1   60% 28%
cytat 2 82% 12%
cytat 3 80% 14%


Wyniki J. Bińczyckiej i jej zespołu wskazują na następujące obszary diagnozowania: doświadczenie bicia w dzieciństwie, przyznanie prawa rodzicom do bicia dzieci, reakcja na przemoc w otoczeniu (akceptacja vs sprzeciw) oraz istotne współzależności: doświadczenie bicia w dzieciństwie z prawem rodziców do bicia dzieci (100%), wpływ nauk Pisma Świętego na przyzwolenie do stosowania kar cielesnych.

*

Wyróżnione wyżej obszary i współzależności między nimi były dla mnie podstawą do skonstruowania własnej ankiety. Hipoteza wyjściowa brzmiała: "Czy istnieje związek między doświadczeniami kar cielesnych a przyznaniem rodzicom prawa do bicia dzieci?". Ankietę skierowałam do uczniów klas I-III liceum ogólnokształcącego w małym mieście (25 tys. mieszkańców). Badania przeprowadziłam w trzech losowo wybranych klasach, po jednej z każdego poziomu (jedna klasa I, jedna klasa II i jedna klasa III). Łącznie ankietę wypełniło 80 osób. Młodzież odpowiadała na 16 pytań systemem 0-1 (tak - zgadzam się, nie - nie zgadzam się). Ankieta była anonimowa, wszyscy wyrazili zgodę na jej wypełnienie. Wyniki przedstawiają się następująco:


Osoby ankietowane w 90% uważają, że wzrasta poziom agresji wśród młodzieży, 28% przyznaje, że najsurowszą karą jest kara cielesna, prawo zaś do stosowania jej wobec dzieci uznaje 15% młodzieży. Tylko 6% nie zna innego (oprócz kary cielesnej) skutecznego sposobu wymierzania sprawiedliwości; 36% przyznaje, że zna osoby z bliskiego otoczenia, które są bite, 56% jest gotowych zareagować na sytuację przemocy wobec dziecka. Nadal wobec 24% młodzieży rodzice stosują (lub stosowali) kary cielesne.


Sprawdzenie hipotezy wyjściowej prowadzi do następujących wniosków: 15% ankietowanych udzieliło odpowiedzi twierdzącej na pytanie: "Czy rodzice mają prawo bić dzieci", z tego zaledwie dwie osoby przyznały jednocześnie, że rodzice stosują lub stosowali wobec nich kary cielesne.


Wyniki te zaskoczyły mnie. Skąd u młodzieży, która nie doświadcza kar cielesnych we własnym domu, przyznanie prawa do bicia dzieci przez rodziców? Skoro pierwsza hipoteza nie została potwierdzona, należało postawić kolejną, która zakładała związek między przekazem biblijnym a przyznaniem rodzicom prawa do bicia dzieci.


Do mojej ankiety wprowadziłam jeden z trzech cytatów biblijnych zastosowanych przez J. Bińczycką w jej badaniach. Moje pytanie ankietowe brzmiało: "Czy zgadzasz się z cytatem z Księgi Przypowieści ze Starego Testamentu »Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go - w porę go skarci«?" 50% młodzieży, która przyznaje rodzicom prawo do bicia dzieci, zgadza się z powyższym cytatem. Wynik ten również nie pozwala na potwierdzenie związku między ww. postawami, choć korelacja jest większa niż w przypadku pierwszej, wyjściowej hipotezy.


Kolejne założenie dotyczyło związku między przyznaniem prawa do bicia dzieci przez rodziców a stykaniem się z aktami przemocy we własnym otoczeniu (hipoteza 3). 66% ankietowanych odpowiedziało twierdząco na pytanie, czy skłonni są przyznać rodzicom prawo do bicia dzieci, choć sami nie otrzymują kar cielesnych we własnym domu (zakładając, że mówią prawdę). Rzeczywiście, pierwotnymi modelami zachowań wyuczonych przez dziecko są rodzice, jednak młody człowiek, przechodząc przez etap socjalizacji, spotyka na swojej drodze innych dorosłych, którzy są dla niego również modelami.


Kontakt z przemocą w otoczeniu może spowodować przyswojenie aktu bicia jako normy społecznej, jako zjawiska społecznego, które spotyka się z obojętnością, czyli swego rodzaju cichym przyzwoleniem innych ludzi. 50% tej młodzieży wyraża mimo wszystko gotowość niesienia pomocy ofiarom agresji.


Jest niezaprzeczalnym faktem, iż znaczną część życia dorastająca młodzież spędza w szkole. Szkoła stanowi prototyp środowiska społecznego i ma na celu przygotowanie młodzieży do prawidłowego funkcjonowania w przyszłości w społeczeństwie. Szczególnie dla młodzieży szkół średnich będącej na etapie formowania tożsamości i prób wchodzenia w pierwsze życiowe role szkoła jest miejscem intensywnej socjalizacji, utożsamiania się z postawami dorosłych (nauczycieli), budowania własnej hierarchii wartości. Wydaje mi się, że ostateczną odpowiedź na pytanie: Skąd u młodzieży, która nie jest bita, zgoda na bicie dzieci przez rodziców? - dają kolejne uzyskane wyniki.


Na pytanie: "Czy w twojej szkole spotykasz się przemocą słowną ze strony nauczycieli?" - tak odpowiedziało 74% (!) ankietowanych; z przemocą psychiczną spotyka się także 74% młodzieży. Przemoc fizyczną odczuwa 7,5% ankietowanych.

*

W dobie reform i zmian w szkolnictwie, kiedy media i kolejni ministrowie lansują model bezstresowego wychowania i nauczania, szkoła okazuje się miejscem tortur psychicznych i słownych! Fakt, iż 7,5% uczniów ma kontakt z przemocą fizyczną, nie jest wcale optymistyczny, w tym przypadku bowiem każda liczba większa od zera jest alarmująca.


Interesujące jest, jak te wyniki się rozkładają na poszczególnych poziomach nauczania. Stosunkowo najmniej przemocy doświadczają uczniowie klas pierwszych: słownej 65%, fizycznej 0%, psychicznej 70%; uczniowie klas drugich odpowiednio - 67%, 9%, 73%, za to uczniowie klas trzecich mają do czynienia z przemocą słowną aż w 89% , fizyczną w 11% i psychiczną w 78%! Aż trudno uwierzyć, że wyniki te pochodzą z ankiet przeprowadzonych w 1998 roku. Nasuwa się pytanie: dokąd zmierzamy? Czy nikt nie widzi, że źródła przemocy tkwią w instytucji, która ma przekazywać wiedzę, wychowywać i dawać przykład.


Niestety, wyniki mojej ankiety biją na alarm nawet w najbardziej zaskakującym miejscu. Otóż na pytanie: "Czy w twojej szkole spotykasz się ze strony katechetów (księży) z przemocą słowną?", 19% ankietowanych odpowiedziało tak, psychiczną - 7,5% i fizyczną - 1%.


Jedynym wynikiem, który zapewniałby spokój i bezpieczeństwo, pozwalałby rodzicom wierzyć, że ich dzieci naprawdę uczą się, jak żyć w zgodzie z boskimi przykazaniami - jest wynik 0% odpowiedzi twierdzących - niestety, rzeczywistość jest inna. Być może postawa taka jest wynikiem braku tolerancji, nieumiejętności dyskusji i wyciągania wniosków ze sprzeciwu, a może świadczy o zwykłej słabości i ludzkiej bezradności.


Do tej pory wydawało mi się, że czasy, o których opowiadali moi rodzice, kiedy nauczyciel był "bogiem i carem", a godziny wychowawcze kojarzyły się uczniom z cotygodniowym wymierzaniem cielesnych kar za błahe nawet przewinienia, dawno odeszły w niepamięć.


Tymczasem (czego jawnym przykładem są moje badania) zmieniła się jedynie forma przemocy, jej nasilenie pozostało bez zmian. Nie wiem, czy nie należałoby powiedzieć, iż przemoc wobec uczniów staje się grą coraz bardziej wyrafinowaną. Nikomu najwidoczniej nie sprawia już satysfakcji uderzenie ucznia - nauczycielom potrzebne są silniejsze, bardziej wyrafinowane bodźce. Można przecież obrazić ucznia, wyśmiać go, ośmieszyć przy całej klasie, potrzymać go w niepewności, np. nie informując o ocenie. Uczeń jest uczniem i nie ma prawa do intymności, do spotkań towarzyskich - jeśli uda mu się coś ukryć, to sprytny nauczyciel szybko wydobędzie to na światło dzienne, najlepiej na forum całej klasy. Tym bardziej, że psychicznego znęcania się nad uczniem trudniej dowieść przed sądem.


Moje wyniki zdają się potwierdzać założenie prof. J. Bińczyckiej, że obok aktów przemocy fizycznej istnieje całe bogactwo innych form zadawania bólu. W sytuacji, kiedy 74% ankietowanej młodzieży uważa, że w ich własnej szkole jest stosowana wobec nich przemoc słowna i psychiczna ze strony nauczycieli, trudno się dziwić, że wzrasta agresja między rówieśnikami. 71% spotyka się w swojej szkole z agresją słowną ze strony rówieśników, 49% z agresją fizyczną (60% dziewcząt, 32% chłopców) i 42% z agresją psychiczną. Równocześnie 90% ankietowanych jest świadomych wzrastającej agresji wśród młodzieży.


Myślę, że jest to doskonały przykład odtwarzania wyuczonych w procesie kształcenia szkolnego, agresywnych sposobów radzenia sobie w sytuacji słabości i bezradności.


Nie ma to nic wspólnego ze wskazówkami R.I. Arendsa, który mówi: Efektywne nauczanie wymaga od ludzi biegłych w przedmiocie nauczania, którzy jednocześnie troszczą się o dobro uczniów, ludzi, dla których miarą sukcesu zawodowego są osiągnięcia szkolne i społeczna dojrzałość uczniów ("Uczmy się nauczać", WSiP 1995).


Karolina Kuryś

UAM, Poznań

Kwiecień 1999
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej