Imię i nazwisko:
Adres email:


Moje doświadczenia z oceną opisową



Dzieci przychodzące po raz pierwszy do szkoły są pełne zapału do nauki. Chcą się uczyć, bo interesuje je otaczający świat i lubią doświadczać, odkrywać, doskonalić swoje umiejętności. Nam, nauczycielom, nie pozostaje nic innego, jak pielęgnować ich naturalną, wewnętrzną motywację do nauki, aby w starszych klasach uczyły się równie chętnie.


Rzeczywistość szkolna jest jednak zupełnie inna. Od pierwszej klasy fundujemy dziecku mnóstwo nowych doświadczeń, które uświadamiają mu, że wartościowa jest tylko praca oceniana. W związku z tym, dziecko zaczyna traktować ocenę jako zapłatę za swój wysiłek i uczy się, aby tę nagrodę otrzymać. Ten swoisty kult oceny szkolnej często podtrzymują rodzice, pytając: Jaką ocenę dzisiaj dostałeś?, zamiast: Czego się dzisiaj nauczyłeś? Rodzice i nauczyciele rzadko pytają dzieci, czy to, co robią, sprawia im przyjemność, czy przynosi satysfakcję? W ten sposób dowiadują się one, że nauka to nie przyjemność, ale powinność wobec rodziców i nauczycieli. Słowo "chcę" zostaje zastąpione słowem "muszę" i niebawem okazuje się, że bez zewnętrznego bodźca w postaci oceny uczeń nie potrafi funkcjonować w szkole.

W ciągu swojej pracy pedagogicznej widziałam nie raz, jak chętnie przychodzą do szkoły dzieci w pierwszej klasie, z jakim zapałem i zaangażowaniem uczą się i odkrywają świat i jak ten zapał stopniowo wygasa. Dlatego, gdy trzy lata temu zaczynałam pracę z nową grupą pierwszoklasistów, postanowiłam, że zrobię wszystko, aby jak najdłużej pielęgnować u nich naturalną potrzebę zdobywania wiedzy.

Pierwszym moim krokiem było odejście od nauczania przedmiotowego na rzecz pełnej integracji nauczania i wychowania. Integralne cykle tematyczne umożliwiają moim uczniom całościowe spojrzenie na świat, rozwijanie zainteresowań, współuczestnictwo w planowaniu wspólnych działań. Konsekwencją tak pojętego procesu edukacyjnego miało być odejście od ocen cyfrowych, które z założenia opisują jedynie stan wiedzy, umiejętności dziecka, a nie stymulują jego rozwoju. Całościowe spojrzenie na rozwój i indywidualność dziecka umożliwia tylko wnikliwa obserwacja jego działań, osiągnięć, motywacji do pracy, sposobów dochodzenia do wiedzy w powiązaniu ze środowiskiem, w którym wyrasta. Wynikiem takiej obserwacji jest ocena opisowa.

Rezygnując z oceny cyfrowej, zastanawiałam się, jakie formy kontroli i oceny stosować na co dzień, w jaki sposób notować osiągnięcia i postępy w rozwoju uczniów i jak informować o tym rodziców. Szukałam i próbowałam różnych rozwiązań. Niektóre z nich były chybione, inne bardzo przydatne, ale był to proces, w którym wiele zależało od dzieci i ich rodziców. Uznałam, że stosowane przeze mnie formy kontroli i oceny muszą spełniać określone warunki:

 
    Formy kontroli i oceny dostosowuję do mojej klasy, moich dzieci. Powinny one zmieniać się i rozwijać wraz z dziećmi. Formy, które zdały egzamin w pierwszej klasie, nie muszą być dobre w drugiej i trzeciej.
    Nie mogę powielać gotowych wzorców, gdyż ocena jest integralnie powiązana z całym procesem nauczania - uczenia się. Musi wypływać z tego, co konkretnie robimy na lekcjach.
    Ocena ma być dla dziecka drogowskazem do dalszej pracy, a dla nauczyciela informacją umożliwiającą mu modyfikację własnego postępowania.
    Oceniam ucznia w jego rozwoju indywidualnym. Nie porównuję z nikim i nie zmuszam do współzawodnictwa. Umożliwiam dziecku zdobywanie wiedzy w tempie, które jest dla niego odpowiednie.
    Dziecko powinno uczyć się w przyjaznej atmosferze. Musi wiedzieć, że ujawnienie kłopotów i trudności w nauce nie będzie wiązało się z przykrymi konsekwencjami. Spowoduje jedynie pomoc w ich przezwyciężeniu.
    Forma oceny powinna zaspokajać u uczniów potrzebę osiągnięć, uznania, akceptacji, samopoznania i wzmacniać poczucie własnej wartości.
    Dzieci muszą mieć poczucie, że wiele zależy od nich i są współtwórcami tego, co dzieje się w szkole.

Początkowo korzystałam z niektórych pomysłów Marii Kościowej zaprezentowanych w książce Moje metody pracy w klasie pierwszej. Wprowadziłam więc kukiełkę-misia, który stał się odtąd ulubioną maskotką dzieci i nieodłącznym towarzyszem ich poczynań. Moim słownym ocenom i komentarzom towarzyszyła nagroda w postaci stempelka misia. Starałam się o to, aby na bieżąco wyrażać swoje spostrzeżenia i odczucia słowem, gestem. Ważne, aby dziecko widziało, że nauczyciel cieszy się razem z nim z jego sukcesów. W toku pracy dostrzegłam jednak niebezpieczeństwa, jakie może nieść "misiowa" ocena.

Dzieci wiedziały, że "misia" można otrzymać za postęp, za to, że coś zrobiło się lepiej niż poprzednio. Mimo to, po pewnym czasie, zaczęły pojawiać się pytania: "Czy za to będzie miś?" Dlatego w drugim półroczu pierwszej klasy zaczęłam wprowadzać nowe formy oceniania. Większy nacisk położyłam na samokontrolę i samoocenę uczniów. Nie od razu zrezygnowałam z misiowej oceny, gdyż ta forma dawała szansę na odczucie sukcesu każdemu dziecku. To, które w tradycyjnym systemie oceniania nie miałoby szans na piątkę, dostawało misie tak samo jak dziecko, któremu nauka przychodzi łatwiej. Po pewnym czasie dzieci same uznały, że misiowa ocena nie jest im już potrzebna.

Formą, która przetrwała próbę czasu i funkcjonuje w naszej klasie do dziś, jest krótki list do ucznia, pisany przeze mnie pod każdą sprawdzoną pracą. Staram się w nim dostrzegać wysiłek, jaki został włożony w pracę, indywidualny rozwój i postęp ucznia. Zawsze też daję dziecku prostą wskazówkę do dalszej pracy.

Od początku pierwszej klasy przyzwyczajałam dzieci do konieczności sprawdzania poprawności wykonanej pracy. Wspólnie doszliśmy do systemu znaków mających wyrażać samoocenę, np. bardziej lub mniej uśmiechnięta buzia, sygnalizator uliczny itp. Często odpowiedni symbol tworzony jest na gorąco, w zależności od tematyki aktualnego cyklu. Nie symbol jest tu jednak ważny, ale sam moment, w którym dziecko ma możliwość dokonania samooceny.

Przyzwyczaja się w ten sposób do myśli, że to ono samo jest odpowiedzialne za jakość własnej pracy. Staram się często stwarzać uczniom okazje do wypowiadania się na temat ich samopoczucia w trakcie wykonywanej pracy i zastanawiania się, od czego ono zależy. Rozwijaniu samokontroli służy bogata oferta zadań, które przygotowuję w formie kart pracy. Uczniowie pracują z nimi samodzielnie i w dogodnym dla siebie tempie. Wykonanie zadania, sposób wykonania i jego poprawność notują w specjalnie przygotowanych tabelkach, wklejanych do dzienniczka.

Nasz dzienniczek to po prostu zeszyt pełniący rozmaite funkcje. W pierwszej klasie dzieci wklejały do niego misiowe oceny. Dzisiaj wklejają tabelki z samokontrolą, potwierdzają wykonanie pracy, kompletują puzzle z pociętych obrazków, które można otrzymać po wykonaniu określonej liczby zadań. Jest też w nim miejsce na wklejanie znaczków potwierdzających zdobycie określonych wiadomości i umiejętności w toku pracy nad cyklem tematycznym. Zwykle na początku cyklu naradzamy się wspólnie z dziećmi, jakie wiadomości i umiejętności mogą zdobyć, planujemy wspólną i indywidualną pracę, projektujemy formę upamiętnienia pracy w cyklu. Najczęściej jest to znaczek (na wzór sprawności zuchowych), czasem medal lub legitymacja. Pod koniec cyklu tematycznego uczniowie sami decydują o przyznaniu sobie znaczka. Jeśli dziecko uzna, że nie zaangażowało się zbytnio w pracę nad cyklem albo musi jeszcze uzupełnić wiadomości, może zdobyć znaczek w późniejszym terminie.


Ocena opisowa na półrocze i koniec roku miała formę listu. W pierwszej klasie był to list do rodziców, w drugiej i trzeciej - list do dziecka. Forma oceny opisowej ulegała zmianom w zależności od potrzeb. Na początku wydawało mi się, że to rodzice najbardziej interesują się postępami swoich dzieci. Okazało się jednak, że najlepszy rezultat przynosi ocena skierowana wprost do dziecka. Obejmuje ona postępy w rozwoju i edukacji oraz osobiste sukcesy każdego ucznia. Ze względu na wiek adresata, ocena musi być jasno i prosto sformułowana. Jeśli na koniec roku szkolnego ocena była stwierdzeniem pewnego poziomu wiedzy i umiejętności, z jakimi uczeń przechodził do następnej klasy, to ocena półroczna musiała zawierać pewne rady i wskazówki motywujące do dalszej pracy. Wynik sformułowanej w ten sposób oceny przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Dzieci, potraktowane "po dorosłemu", poczuły się docenione i ważne. Pierwszego dnia po feriach, wszystkie z zapałem zdawały mi sprawę z tego, co już zrobiły w ramach pracy nad sobą, według wskazówek zawartych w ocenie. Jak ważnym i oczekiwanym wydarzeniem było dla nich otrzymanie oceny, świadczy fakt, że niektóre dzieci z pamięci recytowały zdania z listu.

Praca z oceną opisową nauczyła mnie mądrze i wnikliwie obserwować dziecko. Potrafię lepiej zrozumieć swoich uczniów. Jest to dla mnie osobista korzyść, niemożliwa do osiągnięcia w inny sposób, choć okupiona dużym nakładem pracy, czasu i wysiłku. Udowodniłam sobie i innym, że można pracować bez tradycyjnych ocen. Nie mam trudności z wyegzekwowaniem wiadomości od uczniów. Uczą się, bo chcą, lubią i dobrze czują się w szkole. Obserwuję u moich uczniów umiejętność samooceny i poczucie odpowiedzialności za swoją pracę. Potrafią pracować samodzielnie, bez konieczności stałej kontroli z mojej strony. Mogę przypuszczać, że będą dobrze przygotowani do dalszego systematycznego zdobywania wiedzy w starszych klasach.

Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że moi wychowankowie nadal będą lubili chodzić do szkoły, tak jak dziś, bo dobre samopoczucie w szkole to warunek dobrych wyników w nauce i w rozwoju.

Wiesława Mitulska

Szkoła Podstawowa, Słupia Wielka

 

Luty 1995
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej