System punktowo-ocenowy
Co piąty Polak uczęszcza do jakiejś szkoły, w której różnymi metodami jest nauczany i… oceniany. I nad tą ostatnią sprawą chciałbym się dłużej zatrzymać. Na świecie funkcjonuje kilka sposobów promowania uczniów do następnej klasy. Przypomnijmy te najważniejsze.
System ocen cząstkowych, w którym nauczyciel decyduje o promocji do następnej klasy na podstawie uzyskiwanych przez ucznia ocen cząstkowych za wykazaną wiedzę, umiejętności, sprawności itp. podczas pewnego okresu nauki. W systemie tym jednocześnie następuje gradacja promocji: jedni uzyskują lepsze, inni gorsze oceny. Uczniowie, którzy nie spełnili wymaganego minimum, promocji nie uzyskują. Taki system dominuje w Polsce.
System ocen egzaminacyjnych, w którym nauczyciel bądź komisja decyduje o promocji do następnej klasy na podstawie uzyskiwanych przez ucznia ocen z okresowo przeprowadzanych egzaminów. Tutaj również występuje gradacja ocen (promocji) oraz konieczne doń minimum wiedzy. System taki obowiązuje w polskich uczelniach wyższych oraz w niektórych szkołach średnich.
System ocen opisowych, w którym nie stawia się ani cząstkowych stopni, ani też semestralnych czy rocznych ocen przedmiotowych, a uczeń uzyskuje promocję do następnej klasy na podstawie pisemnej opinii, w której nauczyciel wymienia zakres materiału, wiedzy, umiejętności i sprawności opanowanych przez ucznia. Jeżeli w ocenie nauczyciela postępy te są właściwe, uczeń uzyskuje promocję do następnej klasy. System ocen opisowych zaczęli indywidualnie wprowadzać niektórzy nauczyciele szkół prywatnych, społecznych oraz w toku realizacji programów autorskich. Obowiązuje on również nauczycieli pierwszych klas szkoły podstawowej.
System punktowy, w którym nie ma ocen w pojęciu tradycyjnym, lecz postępy ucznia wartościuje się pewną liczbą punktów. W systemie tym uczeń winien zebrać określoną minimalną liczbę punktów za prace cząstkowe podczas semestru lub roku, aby uzyskać promocję do następnej klasy. Marginalnie system ten stosowany jest na polskich uczelniach wyższych.
Można oczywiście zastanawiać się nad wadami i zaletami każdego z wymienionych systemów, można również próbować znaleźć jakieś nowe rozwiązanie. Dopóki jednak rozważania znajdują się jedynie na papierze, nie będzie postępu. Dopiero praktyka szkolna z teorii czyni narzędzie pracy. Oby przydatne i na miarę aktualnych potrzeb.
Wychodząc z tego założenia, postanowiłem skompilować dwa systemy: powszechny w polskich szkołach system ocen cząstkowych z systemem punktowym. W tym celu ustaliłem limity punktów, które winien zebrać uczeń, aby uzyskać na zakończenie semestru lub roku szkolnego określoną ocenę. Przykładowo: aby uzyskać ocenę mierną uczeń winien zebrać 80 p. w ciągu semestru, dostateczną 120 p., dobrą 160 p., bardzo dobrą 200 p., celującą 240 p. oraz odpowiednio w ciągu roku: 160 p., 320 p., 400 p., 480 p.
Oczywiście, limit punktów koniecznych do uzyskania pożądanych przez ucznia ocen semestralnych lub rocznych jest sprawą indywidualną nauczyciela i zależy od częstości kontrolowania wiedzy i umiejętności uczniów. Zapewne inny limit punktów powinien ustalić nauczyciel matematyki przeprowadzający częste pięciominutowe sprawdziany z bieżącego materiału, a inny zastosuje historyk, który nie tylko porusza się w innej materii, ale również dysponuje mniejszą liczbą godzin lekcyjnych. Z pomocą punktów ocenia się sprawdziany i klasówki, zadania domowe, ćwiczenia, odpowiedzi ustne, aktywność uczniów etc. Limit punktów za sprawdziany z dużej partii materiału musi być proporcjonalnie większy niż np. za pięciominutowy sprawdzianik. Bieżącego zliczania punktów dokonuje zarówno nauczyciel w zeszycie punktacji, jak i uczeń na karcie punktacji.
Oczywiście, uczniowie, wychowawcy klas i rodzice zostali na początku roku szkolnego dokładnie zapoznani z zasadami tego systemu, limitami punktów, sposobami ich zdobywania i zliczania.
Wprowadzając system punktowo-ocenowy zastanawiałem się, czy nie będzie on nazbyt skomplikowany dla uczniów klas młodszych. Jak się okazało, moje obawy były niepotrzebne, bowiem już dzieci z klas czwartych doskonale radzą sobie nie tylko z bieżącym zliczaniem uzyskanych punktów, ale i z prognozowaniem ocen końcowych oraz prowadzeniem pewnej strategii uczenia się, celem zdobycia liczby punktów, umożliwiającej uzyskanie pożądanej oceny.
System, o którym mowa, ma łatwe do przewidzenia wady i zalety. Do tych pierwszych zaliczyłbym: niską motywację dla osób, które uczą się "aby nie mieć jedynki" (motywacja negatywna), małą czytelność systemu dla osób postronnych, pracochłonność zliczania punktów. Do zalet zaliczam: zwiększoną motywację do nauki u uczniów lubiących rywalizację, wyeliminowanie jedynki jako czynnika stresującego, zaniechanie negatywnej bieżącej oceny ucznia, większą polaryzację ocen, dominację motywacji pozytywnej, możliwość dokonywania przez uczniów kalkulacji punktowej (czyli mikroekonomii punktów).
Wprowadzając nowy system oceniania przewidywałem kilka możliwych następstw, od szybkiej akceptacji po zdecydowane odrzucenie nowinki. Dzisiaj, po sześciu latach pracy tym narzędziem, mogę stwierdzić, że system punktowo-ocenowy zdecydowanie poprawił nie tylko merytoryczne wyniki nauczania (lepsze są oceny uczniów), ale przede wszystkim powiększył zasób wiedzy trwale przyswojonej przez młodzież, podniósł umiejętności i sprawności uczniów. Wprowadzając element zabawy - gry (wszak wszelkie gry niosą ze sobą zdobywanie punktów i rywalizację), a tym samym obniżając stresogenność przedmiotu (nie obniżając przy tym wymagań), zachęca się większą niż w tradycyjnym systemie oceniania liczbę osób do aktywnego stosunku do przedmiotu. Dlatego uczniowie słabsi (przypominam, że nie ma oceny niedostatecznej z bieżącego materiału) zawsze mają nadzieję na uzbieranie liczby punktów, pozwalającej im uzyskać stopień promujący do następnej klasy. Jest to bardzo ważna cecha tego systemu, która pozwala nie odstawiać na bocznicę po dwóch miesiącach nauki uczniów uzyskujących notorycznie niedostateczne oceny cząstkowe.
Dążenie do lepszej oceny widoczne jest u uczniów dobrych i bardzo dobrych, których mobilizuje do nauki możliwość łatwego obliczenia punktów brakujących do uzyskania wyższej oceny. Uczeń staje się współodpowiedzialny za końcowy efekt gry w zbieranie punktów. Zaobserwowałem również bardzo ciekawe zjawisko: ściganie się prymusów, którzy nie poprzestają na zdobyciu oceny bardzo dobrej lub celującej, ale starają się swoich konkurentów prześcignąć w liczbie zdobytych punktów, i to nie tylko na koniec semestru, ale i z poszczególnych sprawdzianów, prac domowych etc.
Wreszcie chciałem podkreślić pewną niedogodność związaną z trybem wprowadzania tego systemu. System punktowo-ocenowy wprowadziłem indywidualnie, moi koledzy nadal stosują system ocen cząstkowych, co powoduje pewną dezorientację u młodzieży, której często trudno jest się podczas kilku minut przerwy przestawić na inne tory myślenia i zachowania. Sądzę, że niedogodności tej nie byłoby, gdyby był to jednolity system w szkole.
Janusz Laska
Społeczna Szkoła Podstawowa w Kłodzku
Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"
Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022
Redakcja portalu 23 Sierpień 2021
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci
Redakcja portalu 12 Sierpień 2021
Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana
~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21
Ku reformie szkół średnich - część I
~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15
"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14