Imię i nazwisko:
Adres email:


Modele edukacji seksualnej



To, co pragnę powiedzieć o tak złożonym problemie, jak edukacja seksualna, wynika z przeszło dziesięcioletniej pracy w poradnictwie psychoseksuologicznym dla młodzieży, kursów dla nauczycieli, zajęć ze studentami kierunków pedagogicznych i promowania wielu prac magisterskich na temat wychowania seksualnego.


Myślę, że ciągle niezmienne, a jednocześnie fundamentalne pozostaje pytanie: kto ma się zająć edukacją seksualną dzieci i młodzieży? Kto tym samym ma wziąć za nią odpowiedzialność? W oczywisty sposób wyłaniają się tu dwie najważniejsze instytucje: rodzina i szkoła. Pomijam udział innych osób i organizacji, jak kościoły różnych wyznań, stowarzyszenia, specjaliści, służba zdrowia itp., a to dlatego, że ich rola w szeroko rozumianym wychowaniu seksualnym będzie zawsze mniejsza, choć oczywiście nie neguję ich znaczenia w tej dziedzinie. Jeżeli więc prymat przyznamy szkole i rodzinie, to warto na wstępie przypomnieć również dwa pojęcia ważne dla edukacji seksualnej.

Pierwsze z nich: uświadomienie seksualne oznacza przekazanie pewnego zakresu wiedzy (przyrodniczej, psychologicznej, etycznej, kulturowej i innej) dotyczącej problematyki płci. Drugie: wychowanie seksualne ma szerszy zakres znaczeniowy, gdyż obejmuje zarówno to, co rozumiemy przez uświadomienie seksualne, jak i kształtowanie sfery postaw, emocji i wartości wiążących się z płcią. Między jednym a drugim pojęciem nie ma sprzeczności, nie są to terminy przeciwstawne ani tym bardziej wykluczające się; ich zakres jest tylko różny.

Jeżeli więc w pierwszym przypadku będzie nam chodziło przykładowo o nauczenie dziewczyny prawidłowości jej cyklu miesiączkowego (nawiasem mówiąc, badania jednej z moich studentek wykazały, że taką wiedzę wykazuje tylko bardzo znikoma liczba dziewcząt - uczennic liceum medycznego!), to w wychowaniu seksualnym uwzględnić musimy również postawy, uczucia i wartości wiążące się z faktem bycia kobietą. Rolę rodziny i szkoły w uświadamianiu i wychowaniu seksualnym ukazują cztery modele.

Model A zakłada zdecydowaną dominację szkoły nad rodziną, zarówno w uświadomieniu, jak i wychowaniu seksualnym; odpowiedzialność przejmuje więc szkoła, marginalizując udział rodziny.

Model B zmienia ten prymat, nadając rodzinie dominujące znaczenie w uświadomieniu i wychowaniu seksualnym.

Model C większą rolę w uświadomieniu seksualnym przypisuje rodzinie, a w wychowaniu seksualnym szkole.

Model D zakłada większą rolę szkoły w uświadomieniu seksualnym, a rodziny w wychowaniu seksualnym.

Każdy z powyższych modeli (może z wyjątkiem "C") ma jakąś rację bytu w tym znaczeniu, iż jest rzeczywisty i może mieć swoje praktyczne odniesienia.

Model A jest dla mnie nie do przyjęcia. Zakłada jakieś upiorne, instytucjonalne wdzieranie się w jedną z najintymniejszych i najdelikatniejszych sfer ludzkiego życia. Jest to model ze wszech miar totalitarny. Według niego to instytucja wie lepiej, co człowiekowi jest potrzebne do życia i realizuje to z premedytacją. To szkoła z dziewiętnastowieczną pasją społecznika "niesie w lud kaganek seksualnej oświaty". Lud zaś jest ciemny, gnuśny i nie rozumie dobrych chęci instytucji.

Moje obserwacje wykazują, że zdecydowana większość szkół publicznych nie jest przygotowana do realizacji tak specyficznej problematyki, wymagającej przecież odejścia od podającego toku nauczania, wytworzenia klimatu odpowiedzialności za słowo i zdarzenia, które są powiązane z tą tematyką, wytworzenia atmosfery otwartości oraz zaufania, ale i powagi wobec takich wielkich spraw, jak miłość i przekazywanie życia.

Sami zaś nauczyciele (poza nielicznymi wyjątkami owładniętymi prawdziwą pasją) bronią się - twierdzę, że w sposób uzasadniony i naturalny - przed narzucaną im na siłę, bez ich zgody i merytorycznego przygotowania, rolą seksualnego edukatora. Jako osoba goszcząca w szkole na tego rodzaju zajęciach napotykam ogromne trudności w przełamywaniu schematów i stereotypów myślenia; już nie tylko nauczycieli i dyrekcji szkoły, ale także samych uczniów. Na początku postrzegają mnie oni jako jeszcze jednego profesora, tylko że "od takich tematów". Dla nauczycieli natomiast najważniejsze jest to, aby "taki temat" pojawił się w dzienniku, a sama prelekcja trwała niezbyt długo (najlepiej jedną godzinę lekcyjną) i to dla wszystkich klas jednocześnie, najlepiej na sali gimnastycznej (bo dużo miejsca). Czasem podsuwają mi również pomysły, co mam mówić, a więc np. że ich (tj. młodzieży) głównym zadaniem jest teraz uczyć się, uczyć się i jeszcze raz…, a na "te sprawy" przyjdzie czas. Oczywiście, sam na taką formę i charakter spotkań nigdy się nie godzę, co wywołuje niekiedy dużą konsternację. Trzeba mieć jednak świadomość, że jeżeli mówi się o edukacji seksualnej w naszym kraju, to taki właśnie model ma się głównie na myśli.

Model B zasługuje na największą akceptację, choć przyznać jednocześnie trzeba, że w obecnej chwili tak - jak ją postrzegam - jest dość mało realistyczny; rodziny z trudem wypełniają swe najbardziej podstawowe funkcje (ekonomiczną, opiekuńczą. emocjonalną itp.), stąd chętnie zadanie wychowania seksualnego powierzają innym, czasem bez zupełnego rozeznania, kto to ma być i co z tego ma wynikać.

Zauważam, że rodzice w niskim stopniu uświadamiają sobie własną odpowiedzialność w tym zakresie. Reagują emocjonalnie, gdy na wywiadówkach staram się ich przekonać, że to do nich należy przygotowanie własnego dziecka do dorosłości, także w tej sferze życia. A jeżeli cedują te zadania na inne osoby (nauczycieli, lekarzy, duchownych, dziennikarzy), to niechże chociaż zainteresują się, jak oni to robią. Jest dla mnie znamienne, iż przez cały okres mojej pracy nikt z rodziców (podkreślam - nikt!) nie zainteresował się moimi zajęciami. Można więc powiedzieć tak: jest to model optymalny, kiedy jednak znajdzie urzeczywistnienie - trudno przewidzieć. I jeżeli wcześniejszy schemat miał wyraźnie charakter totalitarny, to ten, ku memu szczeremu zatroskaniu, jest mało realistyczny.

Modelu C, jako patologicznego nie będziemy omawiać. Mam jednak pełną świadomość, iż wrócić mogą pomysły na większą - niż samej rodziny - rolę szkoły w wychowaniu. A swoją praktyczną realizację mogą znaleźć w formie całodobowego pobytu dziecka w szkole.

Model D, ostatni, zasługuje, moim zdaniem, na uwagę. Zakłada on, że szkoła jako placówka oświaty i wychowania bierze na siebie odpowiedzialność za przekazywanie wiedzy z zakresu szeroko rozumianej seksuologii, nie uzurpując sobie jednak prawa do pełnego i wszechstronnego wychowania seksualnego. Pozostawiając te kompetencje w sposób zasadniczy oraz jednoznaczny rodzinie, wspierając ją w tych zadaniach i zachęcając do ich podejmowania. Model ten zakłada jednak istnienie wyspecjalizowanej kadry w tej dziedzinie. Takie obowiązki może pełnić pedagog szkolny lub któryś z nauczycieli, np. biologii czy języka polskiego.

Można wyobrazić sobie również zdobywanie stopni specjalizacji w zakresie edukacji seksuologicznej, za którymi w sposób oczywisty powinny również pójść znaczące gratyfikacje finansowe. Model ten zakłada także stworzenie systemu nie sprzecznych - jeżeli chodzi o system wartości - oddziaływań między domem a szkolą. Rodzice winni mieć realny wpływ na to, co ich dzieciom mówi się w szkole na temat seksu, a w przypadkach wątpliwych, to ich opinia (a nie władz oświatowych) powinna być rozstrzygająca. Ostatnie z prezentowanych tu rozwiązań zasługuje moim zdaniem na miano realistycznego.

Wyodrębnione tu cztery modele edukacji seksualnej, ukazujące relacje między szkolą a rodziną w dziedzinie przygotowania młodzieży do dorosłości w sferze płci, zapewne nie wyczerpują całości spraw. Mam jednak nadzieję, że jako modelowe, a więc siłą rzeczy w dużym stopniu uproszczone, nie przeszkodzą w refleksji nad nie budzącą przecież wątpliwości koniecznością edukacji seksualnej.


Jarosław Jagieła

Instytut Pedagogiki Społecznej WSP w Częstochowie

 

Listopad 1995
REKLAMA
SPOŁECZNOŚĆ
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Warszawska Liga Debatancka dla Szkół Podstawowych - trwa przyjmowanie zgłoszeń do kolejnej edycji

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

Trwa II. edycja konkursu "Pasjonująca lekcja religii"

Redakcja portalu 29 Czerwiec 2022

#UOKiKtestuje - tornistry

Redakcja portalu 23 Sierpień 2021

"Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej lekturą jubileuszowej, dziesiątej odsłony Narodowego Czytania.

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021

RPO krytycznie o rządowym projekcie odpowiedzialności karnej dyrektorów szkół i placówek dla dzieci

Redakcja portalu 12 Sierpień 2021


OSTATNIE KOMENTARZE

Wychowanie w szkole, czyli naprawdę dobra zmiana

~ Staszek(Gość) z: http://www.parental.pl/ 03 Listopad 2016, 13:21

Ku reformie szkół średnich - część I

~ Blanka(Gość) z: http://www.kwadransakademicki.pl/ 03 Listopad 2016, 13:18

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:15

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

~ Gość 03 Listopad 2016, 13:14

Presja rodziców na dzieci - Wykład Margret Rasfeld

03 Listopad 2016, 13:09


Powrót do góry
logo_unii_europejskiej